Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez betty 19 lip 2006, 17:34
wiesz, Chica ja postanowilam wywrocic moje zycie do gory nogami, dokladnie tak jak sie to stalo po pierwszym ataku paniki...
i dlatego zostawilam Rzym i jestem tutaj w Polsce... chcialabym znalezc prace w Krakowie i mam nadzieje, ze mi sie to uda, ze sie w koncu odnajde bez pomocy innych, ze sama stane na nogach i zaczne w koncu cos rozumiec, czego ja tak wlasciwie chce od zycia...
jak na razie badzo mnie to boli, a wrocilam tu dopiero wczoraj... tak bardzo zle sie czuje, ze juz bym pofrunela z powrotem do Rzymu...ale zaczynam wtedy myslec i zastanawiac sie po co, skoro mi tam bylo zle, skoro nie wiem juz nawet co czuje do chlopaka przez ta pieprzona nerwice... i dlatego caly czas utwierdzam sie w moim postanowieniu, ze robie dobrze dla samej siebie, ze mi to potrzebne, ze musze sie na troche odizolowac od wszystkiego i wszystkich i po prostu daje sobie czasu... czy wytrwam, tego nie wiem... ale jezeli nie zaryzykuje, pozniej bede sobie plula w twarz... bo dopiero jak sie lepiej poczuje, moge zrozumiec moje uczucia, i dopoki nie pokocham samej siebie, nikogo nie bede kochac... mam ten komfort, ze moj chlopak mnie wspiera w tym moim wyczynie, daje mi odwagi i czeka... ja tez moge tylko czekac i isc do przodu...
dlatego moze zastanow sie Chica, co Ty czujesz do samej siebie, czego Ci brakuje, co chcialabys zrobic dla siebie...bo to nie Ci obok nam przeszkadzaja w normalnym funkcjonowaniu, ale my sami sobie na to nie pozwalamy... dlatego nie zastanawiaj sie czy Ty chcesz sie spotykac z Lee czy nie... ale pomysl czy jestes zadowolona z Twojego zycia, a jezeli nie, skup sie raczej nad tym co bys mogla zrobic zeby poczuc sie lepiej ze sama soba... nie odpowiesz sobie na to pytanie od razu, ale w glebi siebie w koncu znajdziesz odpowiedz... pozdrawiam :)
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez agapla 19 lip 2006, 18:21
Głowa do góry ! nie takie przeszkody się pokonywało ,z nerwicy można wyjść ja już z niej wychodzę ! Tobie też się uda ,nie ma co sie załamywać tylko wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć zmieniać własne życie.Leczysz się jakoś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Eva 19 lip 2006, 18:53
Witajcie ! ja kiedys rowniez nie wiedziałam czego chce od zycia ,czesto zaczynałam sprzeczki z mężem o byle co ,on mnie nie rozumiał ja jego. Najgorsze dla mnie było to ,gdy on nie odzywał sie do mnie, bo u siebie tego nie zauwazyłam. Stale przez to sie dreczyłam ze cos złego zrobiłam ze on mnie juz nie kocha albo jeszcze inne rzeczy ,az kiedys powiedział mi w koncu ... czy ja nie mam chwil kiedy chce byc sama bez powodu czy chce uciec w swoj swiat i pobyc tylko z soba ... oczywiscie ze tak miałam . Uciekałam przed nim w swoj swiat gdy byłam na niego zła ,gdy miałam problemy ,ale nigdy nie przynosiło mi to ulgi. Zrozumiałam wtedy ze jesli nie powiem jemu o tym co mysle co jest we mnie o moich myslach i emocjach to nigdy sie nie zrozumiemy . To było dla mnie wielkie odkrycie bo chyba zaczełam rozmawiac otwarcie ze wszystkimi ludzmi ,nie kryje juz swoich emocji jesli rozmawiam z matka przez ktora troche ... cierpie to teraz jestem silna i nie daje sie jej wyprowadzic z rownowagi.Chce wam powiedziec ze nie dosc ze trzeba sie sama pokochac to jeszcze trzeba poznac swoje potrzeby , trzeba wiedziec jaka droga w zyciu sie idzie, nabrac pewnosci siebie ,a przede wszystkim zaakceptowac potrzeby innych . Chica nie jestes dziecinna tylko moze boisz sie tego zwiazku ze za bardzo sie przywiazesz a z czasem nerwica wszystko ci popsuje.Jesli tak myslisz to jestes w błedzie bo miłosc jest dla nas najlepszym lekiem .Wiem jak ciezko jest zaufac komus gdy od dziecinstwa nie słyszało sie ,ani nie czuło miłosci . Ja jestem z mezem od 24 lat i nadal nie wiem dlaczego on ze mna wytrzymuje ... moze mnie na prawde kocha taka załamana taka słaba ,moze lubi sie mna zajmowac i mnie wspierac . Ale mimo wszystko trzeba ufac ludziom ktorzy chca nam pomagac i nie raz bezinteresownie. Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez chica 19 lip 2006, 19:37
moje Slonca to nie jest tak ze ja go kocham bo go nie kocham,on chce byc moim przyjacielem,ciagle interesuje go co sie ze mna dzieje itd.probuje mnie pocieszyc ale ja jakos dziwnie na niego reaguje...strasznie mnie rozwala emocjonalnie kiedy mam sie z nim spotkac.tak poza tym chcialabym wspomniec ze mam taka fobie ze boje sie ludzi, boje sie angazowac nawet w przyjazn...tak mi go szkoda bo dobry z niego czlowieczek.juz sama nic nie wiem.zastanawiam sie czy nie zostac sama ze soba i zaczac ukladac wszystko od nowa..moja choroba zaczela sie na nowo jak zaczelam sie z nim spotykac,czarny scenariusz przyszlosci zabil we mnie uczucie...bylo chyba zbyt slabe...a co bedzie jak sie w kims zakocham i on bedzie tego swiadkiem.bedzie go bolalo...
a ja tego nie chce...co byscie zrobili na moim miejscu?pozdrawiam...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
06 lip 2006, 17:58

Avatar użytkownika
przez czarna741 19 lip 2006, 20:18
chica nie możesz zamykac się na ludzi!!! nie bój się angazowac w przyjażn!!!
pzyjażnie są potrzebne, przyjaciele są po to by się z nimi bawic , śmiac a kiedy potrzebujemy pomocy , pocieszą nas a czasami powiedzą kilka słów prawdy i tak sama my powinniśmy pomóc kiedy tego potrzebują....
bez przyjażni , miłości życie nie ma sensu..... no i przede wszystkim musisz mu wyjaśnic że ofiarujesz mu tylko przyjażn albo aż przyjażn ;) ;)
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

Candida albicans?

Avatar użytkownika
przez ewelin 19 lip 2006, 20:30
Witam!


Choroba, ktorej nazwe widzicie powyzej siedzi mi w glowie caly dzien tzn. dzisiaj zostalam poinformowana przez pania doktor ze cholerstwo o tak melodyjnej nazwie siedzi w moim gardelku, ale nie do tego daze.Dokladnie wczoraj odbyla sie moja pierwsza wizyta u psychologa i dowiedzialam sie ze posiadam wszystkie objawy nerwicy lekowej.I teraz pojawia sie pytanie: w jaki sposob moge rozroznic czy stany lekowe itp. sa nastepstwem nerwicy czy tez candidy (ktora rowniez takowe powoduje).Mam w glowie metlik poniewaz wyleczenie nastapi kiedy pojde na wyciecie migdalow a to moze trwac miesiacami. Moze moje pytania sa idiotyczne, ale nie wiem czy dalej leczyc sie u psychologa czy czekac na zabieg? Moze ktos z was cos doradzi?
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez czarna741 19 lip 2006, 21:05
Andrew ja miałam tak samo z radosnej kobiety stałam się ponurakiem i płaczkiem. Bardzo mnie to męczyło. Teraz wracam do formy i znowu jest fajnie żartowac , śmiac się.... Życzę CI żebyś też wrócił do formy. Uda CI się.
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez Kasandra 19 lip 2006, 21:10
Czy ma ktoś z Was podobny problem? A mianowicie: czasami ni z tego ni z owego w mojej głowe mam uczucie, jakby w środku wszytsko działało na przyspieszonych obrotach i to co myśle jakoś tak jak by gnało, wydaje mi się,ze szybciej ruszam ręką, że szybciej wszytsk oco widze się "porusza" choc w rzeczywistosci tak nie jest. Jestem w takim momencie strasznie podenerowowana i ogarnia mnie tak jak by panika... czy ktoś z Was miał tak kiedys??
If you dream it, and believe it, anything can happen...
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
21 maja 2006, 02:13
Lokalizacja
Szczecin

Ból...

Avatar użytkownika
przez Lu_80 19 lip 2006, 21:56
Ach ta głowa. Ja także mam te bóle głowy w okolicy zatok i nosa. Najbardziej wieczorem. Myślałem, że to objaw np. migreny.. teraz wiem, że to nerwica. Zrobiłem wszyyystkie badania i... nic. Zdrowiuteńki. Symulant - powiedział pan neurolog... :>... porażka.. Czy kiedyś to minie...????
Lexapro /Escitalopram/ - 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
862
Dołączył(a)
13 lut 2006, 22:49
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Avatar użytkownika
przez jowita 19 lip 2006, 21:56
Andrew tez sie czuje tak jak ty,niestety nie umiem sobie z tym poradzic mimo ze sie lecze,przeraża mnie to ze juz nie bede ta wesoła,pełna pomysłów dziewczyna,nerwica kapletnie mnie blokuje we wszystkim,nie moge normalnie funkcjonowac a tak bym chciała :cry:
Może zawsze trzeba najpierw przejsc przez piekło......by zrozumiec czym naprawde szczeście jest.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
24 maja 2006, 09:35
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez jowita 19 lip 2006, 22:00
mnie tez boli głowa i to codziennie i tak własnie jakby mi miazdzyło :(
Może zawsze trzeba najpierw przejsc przez piekło......by zrozumiec czym naprawde szczeście jest.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
24 maja 2006, 09:35
Lokalizacja
Gdańsk

przez limba 19 lip 2006, 22:35
Kasandra - poczytaj proszę troszkę postów,zapewniam Cię ,że znajdziesz tu odpowiedzi
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez Kasandra 19 lip 2006, 22:42
limba napisał(a):Kasandra - poczytaj proszę troszkę postów,zapewniam Cię ,że znajdziesz tu odpowiedzi



Czytam czytam co jakis czas po troszku,ale chyba jeszcze nie trafiłam na coś podobnego... jeśłi jets to przepraszam.
If you dream it, and believe it, anything can happen...
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
21 maja 2006, 02:13
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 19 lip 2006, 23:33
Wielkie dzięki za odpowiedzi!!!
Ciekawe czemu to nas spotkało i co wywołuje takie ogromne zmiany w naszej psychice i czemu to się tak szybko nie leczy jak skaleczenie tylko długo i wszystko w organiźmie inaczej pracuje. Chciałbym aby to już się skończyło bo naprawde mnie to męczy strasznie no i moją rodzine, pokładali we mnie nadzieje a teraz to troche lipa bo nie sprostam ich wymaganią bynajmniej na razie. Chciałbym żeby wróciło wszystko do normy tak jak przed tym całym koszmarem, życie i tak dość jest trudne bez tej choroby, to los jeszcze musiał mi ją walnąc w najlepszym okresie zycia. Inni się bawią i imprezują a ja... a ja siedze i się wszystkiego boje nie chce już tak więcej. Chce być spontaniczny a nie schematyczny,wszystko co mam zrobić na drugi dzień dokładnie analizuje i myśle jutro jade do miasta tylko żebym się źle nie poczuł itd. Na starość będe spominał no jak fajnie było się leczyć przez tyle lat mam co opowiadać. JA CHCE NORMALNEGO ŻYCIA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 47 gości

Przeskocz do