Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kachna31 20 cze 2007, 14:20
Bardzo Ci dziękuję za info. Niestety jestem z Żoliborza, ale i tak spróbuję moze mi się uda.
Wychodząc od psychologa z uczuciem, że znowu musisz liczyć tylko na siebie i swoje "silne" ja, to na początek chyba nie najlepsza pomoc w zwalczaniu nerwicy.
Ale moze sie mylę....
Pozdroofka
Kachna
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 cze 2007, 11:55
Lokalizacja
warszawa

Suchość podczas snu, kłopoty ze wstawaniem

Avatar użytkownika
przez nieudacznik 21 cze 2007, 10:05
Od dłuższego czasu gdy budze sie rano lub w nocy czuje sie cały wysuszony, dłonie mam takie suche że boje sie ruszyc palcami, w gardle mam zaschnięte i potem cały dzien mnie boli gardło, gdy wstane to po kilku minutach skóra dochodzi do siebie. Poranne wstawanie jest koszmarne, najpierw musze usiąść i potem stopniowo wstawać, wszystko mnie boli, jak wstaje to robi mi sie chwile biało przed oczami i musze sie podeprzec np. o sciane, nigdy nie zemdlałem na szczeście. Kiedys jak wstawałem rano czułem sie wypoczęty, miałem chęć do działania, a potem stopniowo coraz bardziej miałem z tym wstawaniem problemy, nie z lenistwa ale nie mam sił by normalnie wstać. Mam 18 lat a czuje sie ledwo żywy. Przed spaniem zawsze pije sporo wody z zawartością sodu 10 mg/l ale nie pomoga na tę suchość.

Co moglibyście mi w tej sprawie doradzić ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:31
Lokalizacja
polen

przez MaRiAnEk 21 cze 2007, 10:26
...
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez sylwia224 21 cze 2007, 10:32
witaj jak będziesz miała ochotę to napisz do mnie na gadu gadu to wymienimy sie doświadczeniami. zapraszam i pozdrawiam :D
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 cze 2007, 10:59
Lokalizacja
SZCZECIN

przez PjK 21 cze 2007, 12:37
Dziękuje wam za odpowiedz, może sie przełamie i pójdę.
Pozdrawiam serdecznie.
PjK
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 cze 2007, 13:41

Avatar użytkownika
przez nieudacznik 21 cze 2007, 14:03
Też chciałbym sie przebadać ale mam obawy przed wybraniem sie do lekarza. Jak powiem ze chce sie przebadać bo dawno sie nie badałem to mnie skierują?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:31
Lokalizacja
polen

Avatar użytkownika
przez nieudacznik 21 cze 2007, 14:18
Ja też niedawno zgrzytałem zębami, nikt mi tego nie mówił ale rano jak miałem lekki sen to czułem ze zgrzytam bo mnie to budziło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:31
Lokalizacja
polen

przez MEJ 21 cze 2007, 17:39
Hej! Kiedyś też męczyłam się w nocy z zagryzaniem zębów. Było to tak mocne że rano szczęka mnie bolała. Albo miałam też takie sny że wszystkie zęby mi wypadają od tego zagryzania i jak się budziłam to sprawdzałam czy jeszcze je mam :? Ale na szczęście teraz już tego nie mam :smile: Samo jakoś przeszło, Tobie na pewno też przejdzie :)
Pozdrawiam
MEJ
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:30
Lokalizacja
Poznań

przez MEJ 21 cze 2007, 17:53
Popieram. Mam właśnie takie objawy! A czy obserwujecie nasilanie się objawów przy zmianach pogody??
MEJ
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:30
Lokalizacja
Poznań

przez ToMeK 77 21 cze 2007, 18:30
U mnie nasilenie leku jest np przed burzą bo sie jej boje:)
wtedy czuje żę cos mi sie tam robi ale, kiedys robiło mi sie słabo, ale mam to juz za sobą
Jeszcze poobserwuję sie do połowy lipca i zobaczymy:)

Powodzenia i pozdrawiam
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
16 maja 2007, 12:52

tak zaczęła się moja choroba (moja historia)

przez meggi26 22 cze 2007, 13:24
Zaczęło się jakieś dwa lata temu.Był wieczór już kładłam się spać i nagle coś dziwnego zaczęło się ze mną dziać.Robiło mi się słabo,krzyczałam że nie czuję bicia serca nie mogłam złapać oddechu,poprostu myślałam że umieram.Nie wiem jakim cudem położyłam się i zasnęłam.Rano cieszyłam sie że jest już wszystko ok.Ale niestety po dwóch dniach to poskudztwo znowu powróciło.Jednak tym razem bylo gorzej bo doszły drgawki i miałam ogromny ból w klatce.Mąż wezwał pogotowie,przyjechał lekarz dał zastrzyk na uspokojenie i po 15 min było ok ale wtedy juz bałam sie tak bardzo że coś poważnego mi jest że postanowiłam następnego dnia pójść do lekarza rodzinnego i podjąć jakieś leczenie.No i zaczęło się,badania krwi,hormony tarczycy,wszystkie badania kardiologiczne plus neurologiczne i co?nic wszystko wporządku.Lekarze rozkładali ręce.Przez jakieś pół roku byłam częstym gościem na izbie przyjęć w róznych szpitalach aż wkońcu została zdiagnozowana nerwica.Ucieszyłam się że wkońcu wiadomo co mi jest i będzie podjęte leczenie.Udałam się do psychiatry,zapisała mi leki coaxil i sulpiryd,brałam to 3 miesiące.Niestety nie było żadnej poprawy.Odstawiłam leki i powiedziałam dość,jeśli sama sobie nie poradzę to żadna chemia tego nie zmieni.I stał się cud,wróciłam do pracy i cieszyłam sie że ataki sie skończyły,czułam sie dobrze.to trwało 8 miesięcy.Niestety,któregos dnia byłam w pracy i znów mnie to dopadło,zabrało mnie pogotowie,na miejscu dostałam zastrzyk i juz po chwili było wszystko ok.Po tym zdarzeniu nie pracowałam przez pół roku.Przez ten czas nie brałam na stałe żadnych leków,stosowałam tylko doraźnie hydroxyzynę.Czasem to pomagało.Kiedy skończyło się chorobowe i musiałam wrócić do pracy to nawet się cieszyłam,pomyślałam że lepiej będzie jak będę wśród ludzi,nie będę tak myślała o chorobie.Jednak to świństwo okazało sie silniejsze.Tym razem pracowałam 3 miesiące.Teraz znów jestem na zwolnieniu chorobowym,ale chyba teraz mam najgorszy etap bo od trzech tygodni poprostu boję sie wychodzić z domu.Dobrze że chociaz mam męża który bardzo mnie wspiera i pomaga przejść przez to wszystko.Dzięki niemu czasem uda mi się wyjść do ludzi ale sama to bym tego nie zrobiła.Boję się chociaż wcale nie wiem czego.Wiem że teraz to już powinnam pójść po pomoc do specjalisty ale to jest właśnie dla mnie problem.Na samą myśl o wyjściu ogarnia mnie paniczny strach i obawa.Nie wiem jak to dalej bedzie,wiem tylko tyle że potrzebuję pomocy i chcę z tego wyjść.Wiem że to będzie trudna walka z samą sobą ale wierze że to pokonam bo warto.Życie jest piękne i jeszcze wiele przedemną,dlatego nie poddam się!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 cze 2007, 11:58

a ze mną było tak...

przez magdalena1984 22 cze 2007, 19:12
Już jako dziecko byłam nadpobudliwa. Przewrażliwienie i dziecięcy pesymizm, który pozostał mi do tej pory. Około 5 lat temu w szkole średniej wpadłam w "traumę"- około 3tygodniowa bezsenność, po prostu zero snu w nocy, potliwość, kołatanie serca, "wewnętrzna zmora". Myślałam, że umrę. Wtedy pomógł mi psychiatra i w dwóch tygodni wyszłam z tego. Wtedy brałam Afobam i Fevarin (to akurat krócej). I tak żyłam sobie przez te kolejne lata od tego incydentu jako nadpobudliwa nastolatka z ciągłym dołem, myślami o bezsensie ludzkiej egzystencji i swojej małości, i beznadziejności. W międzyczasie brałam różne specyfiki okresowo (od benzodiazepin poczynając, skończywszy na specyfikach z grupy wychwytu zwrotnego serotoniny, które na mnie osobiście działają delikatnie mówiąc źle).
Jestem na 3 roku studiów, mam prace obecnie, ale co z tego?3 m-ce temu horror powrócił- jak z podziemi. Jestem od tygodnia na L4 i czuje, że tak szybko nie wróce do pracy. Boje się jak cholera następnego dnia, jestem naszpikowana lekami i resztkami sił przechodzę sesję egzminacyjną. Przede mną obrona pracy licencjackiej, a moje samopoczucie poprawiło się może o jedyne 10%. Teraz horror przeżywam ze zdwojoną siłą i leki, które w normalnej sytuacji przyjmowałam w mniejszych dawkach- teraz muszę mieć zaserwowane w podwójnej dawce. Do tego problemy z wątrobą, którą mam zniszczoną przez leki. Gdybym miała więcej odwagi, rzuciłabym się pod 'pośpiech', nie mogę znieść tego letargu, nie nawidzę tej blokady umysłu i ciała, nie mogę się pogodzić z tym dlaczego akurat znowu ja, co takiego zrobiłam, dlaczego jestem gorsza od innych???
Mój ból sięga zenitu, lekarz ostatnio podsuwa mi kolejny lek, nie wiem co dalej. Gdyby nie najbliższa rodzina i narzeczony chyba bym już dawno pękła... I ciesze się, że znalazłam to forum, które pokazuje ile ludzi ma podobny problem do mojego. Dziękuje Wam:)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 22:13

Już powoli zaczyna mnie to w-iać! (moja historia)

przez wojtek_112 22 cze 2007, 20:52
Przez 10 lat męcze sie z... no właśnie do końca nie widomo z czym, gdzie tam! Nawet w przybliżeniu nie wiadomo.Przez 3 miesiące chodziłem do najlepszego psychologa w mieście , płace po 100 zł za wizyte i on pomimo szczerych chęci, nie umie powiedzieć czy to jakaś fobia czy kwestia osobowości.Co gorsze , nie sprawiło mi to specjalnego problemu, poprostu przestałem do niego chodzić .Ostatnie lata "choroby",od kiedy uświadomiłem sobie ,że to choroba po części poprostu przespałem.Miełem sie stać mędrcem,wielkim księdzem,duchowym przywódcą, geniuszem który odkrył wszystkie tajemnice życia, który funkcjonuje na innej płaszczyżnie niż zwykli ludzie.Tłumaczyłem sny :D , rozgryzałem ludzi, robiłem sobie psychoanalize, jeszcze troche a bym zaczął zginać łyżki wzrokiem.A wszystko to można sobie wsadzić, ponieważ to tylko ucieczka od świata rzeczywistego, tego w którym coś sie ze mną stało i nikt nie wie co.Czytam cały czas o różnych fobiach , zaburzeniach osobowości i im więcej czytam tym mniej wiem.Doprowadza mnie to do szału, rozbiłem już monitor i posiniaczyłem sobie kolana.Gdyby tylko ktoś umiał mi powiedzieć: to jest to to i to. Nie chce już ograniczać swojego świata.(choć pomimo poważnego ograniczania swojego życia, można powiedzieć że jest ono na swój sposub barwne :D , ubogie ale barwne).
A najlepsze jest to , że ja nie chce być zdrowy :shock: Powiedziałem to pani psycholog podczas spotkania.Oczywiście chce sie pozbyć tych debilnych lęków, ale na poziomie emocjonalnym nie do końca.Powiedziałem ,że obawiam sie ...no właśnie, czegoś bliżej nie określonego.Obawiam sie ,że jak przestane na siebie uważać , kontrolować i będe sobą będe zagrożony... ja nie moge stać sie sobą, nie moge do tego doprowadzić.Pisząc sobą mam na myśli część mnie.Teraz kwestia czy to coś co istnieje i tego nie akceptuje czy coś co sobie uroiłem(skrzywiony wizerunek siebie)?
Na koniec troche opisze to czego nikt nie może jednoznacznie ocenić.Jest to jakieś intensywne i zaskakujące zawstydzenie.Coś bardzo podobnego mają ci ludzie co sie czerwienią, strach przed konkretnym objawem.Z tym ,że to jest widoczne i porozchodziło sie po wszystkich dziedzinach życia.Najgorsze jest to, iż te objawy występują niespodziewanie.Nie jestem zestresowany, nie boje sie , zgłaszam sie do odczytania referatu i bach, cios.Potem już sie boje zawsze i nigdy więcej nie czytam referatów.Miałem okres rozpręzenia na obozie koszykarskim.Wszystko nagle zniknęło , nawet tego nie pamiętałem i nagłe po 1,5 tyg znowu cios.Potem unikam wszystkich osób i sytuacji w których mogłyby sie to powtórzyć.Do końca obozu uciekam przed wszystkim, do końca obozu i przez następne 8 lat, do dziś.Ma ktoś możę coś podobnego?
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Avatar użytkownika
przez inez3 22 cze 2007, 21:02
wojtek_112 przeczytalam dokladnie! 8)

hm, tak w sumie to za bardzo nie wiem o co chodzi. jezeli nieodczuwasz lekow i sie nie boisz to moze te objawy, ktore ci sie zdarzaja to jest najzwyklejszy stres? np. duzo osob referujac bardzo sie denerwuje, glos im sie trzesie itd. i tez staraja sie tego uniknac, po wszystkim mija.

a moze poszukaj innego psychologa? opinia, ze jest najlepszy moze byc subiektywna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do