Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 maja 2012, 23:23
pwmo, może napięciowy ból głowy, albo zespół bólów głowy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pret 18 maja 2012, 10:59
czytajac wasze wypowiedzi gdzies rzucil mi sie w oczy komentarz, ze tutaj sie nie wypowiadaja faceci, takze opisze swoja przygode z ta choroba moze komus to pomoze. Wszystko zaczelo sie z 4 lata temu, mialem wtedy 20 lat. Mialem bardzo piekna dziewczyne, dobra prace, jak na mozliwosci 20 letniego chlopaka dobry samochod, mialem wrazenie, ze chwycilem Pana Boga za nogi. Wszystko szlo pieknie do momentu gdy zostawila mnie dziewczyna(moze troche i z mojej winy..). i Poszlo lawinowo jak to zazwyczaj bywa, niedlugo potem zostalem zwolniony z pracy (oczywiscie moje podejscie jak, mnie takiego genialnego i zajebistego mogli zwolnic ...). Przez ten okres rowniez duzo sie bawilem(alkohol, narkotyki...), nastepnie byla przygoda ze sterydami, wszystko na przelomie pol roku. Przez cale zycie uprawialem jakis sport czy to silownia czy sporty walki, ale po tym etapie mojego zycia zaczalem trenowac ponad sily, zeby komus cos udowodnic(sam nie wiem w zasadzie co). Moje podejscie do zycia widocznie porzeroslo mozliwosci mojego mozgu:). Pewnego dnia nastapil pierwszy atak(nie bede za bardzo wnikal bo wszyscy tutaj wiedza jak to wyglada:).) Oczywiscie sie przerazilem jeszcze wtedy nie wiedzac co mi jest. Lekarzy zwiedzilem wszystkich, wszystkie wyniki fizyczne jak Robocop :). Tak sie w koncu wydarzylo, ze trafilem do odpowiedniego specjalisty psychiatry. Oczywiscie mialem wielkie opory, bo kto jak kto ale ja? do takiego lekarza... jakos nie moglo to do mnie dotrzec.Jest to jednak lekarz prywatny ... Swoiste ukrywanie sie zeby za wiele osob o niczym nie wiedzialo...(oczywiscie moje najblizsze otoczenie wie o wszystkim). Odbylem rozmowe z Pania Doktor, pocieszyla mnie, ze takich jak ja "kozakow" to ma pelno:). Przepisala odpowiednie leki. jednak jeszcze wtedy nie zmienilem za bardzo swojego podejscia do swiata. i mialem nawroty choroby. Od nie dawna rozpoczalem juz 3 kuracje lekami, poniewaz mialem nawroty i znowu moze i z wlasnej glupoty. Dobra konczac bo wierze, ze malo komu bedzie sie chcialo czyac te wypociny... Ta choroba jest wyleczalna. ODPOWIEDNIE PODEJSCIE DO SWIATA, DO LUDZI, W POLACZENIU Z LEKAMI NISZCZY TA CHOROBE .
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 maja 2012, 10:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 18 maja 2012, 13:22
czyli w ile czasu udało Ci się powiedzmy WYZDROWIEĆ? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 18 maja 2012, 13:25
pret, czyli się nie wyleczyłeś tylko bierzesz leki, które maskują objawy. Nic nie piszesz o żadnej terapii z psychologiem. Dla mnie to nie wyleczenie niestety, bo spróbujesz odstawić leki i za moment wszystko wróci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pret 18 maja 2012, 14:10
Pisanka po okolo poltora roku bylo juz wszystko git ... i bylem rok czasu bez lekow. A odnosnie maskowania, te leki wg mnie nie maskuja tylko wspomagaja, dla mnie to tak jak z rzucaniem papierosow, wspomaganie farmakologiczne i twoje wlasne zaparcie i sukces murowany. Ja musialem wrocic do lekow bo najprawdopodobniej za gwaltownie zszedlem z poprzednich. Wierze w to, ze z powrotem szybko dojde do siebie, dostalem mniejsza dawke lekow ale na dluzszy okres powinno byc spoko, pozdrawiam.

-- 18 maja 2012, 14:10 --

Pisanka po okolo poltora roku bylo juz wszystko git ... i bylem rok czasu bez lekow. A odnosnie maskowania, te leki wg mnie nie maskuja tylko wspomagaja, dla mnie to tak jak z rzucaniem papierosow, wspomaganie farmakologiczne i twoje wlasne zaparcie i sukces murowany. Ja musialem wrocic do lekow bo najprawdopodobniej za gwaltownie zszedlem z poprzednich. Wierze w to, ze z powrotem szybko dojde do siebie, dostalem mniejsza dawke lekow ale na dluzszy okres powinno byc spoko, pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 maja 2012, 10:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 18 maja 2012, 14:28
mi się wydaje, że jest tak jak mówi dominika. O tym, że wyzdrowiałeś mów dopiero jak nie będziesz musiał brać leków całkowicie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez eluniia 19 maja 2012, 19:30
Ja wam powiem ze od 16 roku zycia mam leki a mam juz 27, zazwyczaj budze sie w nocy, i panika, ale ostatnio nasililo mi sie na tyle, ze np wczoraj jadac na spotkanie, musialam wysiasc z autobusu bo dopadl mnie juz taki hardcorowy, pierwszy raz w zyciu nie moglam go opanowac, godzine szlam na miejsce spotkania, bo balam sie wsiasc do autobusu. Niestety wydaje mi sie ze moje leki spowodowane sa piciem alkoholu, dlatego musialam odstawic, a zeby bylo smieszniej wczoraj wzielam tabletki uspokajajace. Pierwszy raz w zyciu wystraszylam sie ze te leki zapanuja nad moim zyciem, bo co jesli bede sie bala wsiadac do autobusu, czym bede sie poruszac?! a zazwyczaj mnie dopada w komunikacji miejskiem, najgorzej jest jak stoimy albo na swiatlach albo odleglosc od jednego przystanku do drugiego jest spora, a ze jezdze codziennie to wwiem mniej wiecej. Moim takim glupim sposobem kiedy opanuje mnie juz moj wrog, moze to glupie, ale klepie sie dlonia po szyi, bo myslenie o czymkolwiek innym mi nie pomaga. Kiedys bylam z tym u lekarza, ale ze mialam niestety polpasca( to tylko tak obrzydliwie brzmi, to taki wirus jak ospa), niestety przepisano mi wtedy tabletki antybiotyki na ta chorobe, i nie moglam dostac recepty na antydepresanty (podobno jesli sa dobre to pomagaja), ale za to przepisano mi ziolowe o nazwie Hova, zapach okropny, ale jak na poczatek pomogly mi, nawet wtedy rzucilam palenie, a teraz zadne nervomixy neoperseny mi juz nie pomagaja. Sama juz nie wiem co robic, zobacze jak to bedzie wygladalo po dluzszym odstawieniu picia, niestety jestem alkoholiczka i wpadam w duze ciagi i nie wiem czy sobie z tym rowniez poradze.

Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 maja 2012, 19:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez idle 03 cze 2012, 19:02
Zaraz mnie rozniesie :shock: Głowa mi pęka, mam taki duszący odruch płaczu, niech mnie ktoś strzeli w pysk :(
watch me disintegrate
Avatar użytkownika
Offline
Posty
675
Dołączył(a)
20 maja 2012, 08:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jungula 03 cze 2012, 19:42
dominika92 napisał(a):pret, czyli się nie wyleczyłeś tylko bierzesz leki, które maskują objawy. Nic nie piszesz o żadnej terapii z psychologiem. Dla mnie to nie wyleczenie niestety, bo spróbujesz odstawić leki i za moment wszystko wróci.


spotkania z psychologiem to wg mnie podstawa, żeby trzymać się w tych trudnych momentach, kiedy leki nie działają. poznawczo-behawioralna ma bardzo fajne eksperymenty behawioralne na różne lęki. znam takich, którym pomogło.

http://wszystkooterapii.blogspot.com/
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 cze 2012, 15:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 03 cze 2012, 22:09
ej czy ktoś ma takie jazdy, że w trakcie robienia czegoś tam nagle łapie kilkunastosekundową zawiechę? mam coś takiego od 2 tygodni, jest ok, coś tam robię, nagle robię się gwałtownie zajebiście zmęczona i mam coś takiego między zagapieniem się, a omdleniem, tak jakbym traciła kontakt z tym co się dzieje i była w takim półśnie, totalnie nieobecna. Jakbym była gdzieś obok. Słyszę, że ktoś do mnie mówi, ale nie słucham tak jakby głos w oddali. Gdy ktoś próbuje mi machać przed oczami, pstrykać, "cucić mnie", szturchać to nie wiele to daje, bo po kilku sekundach znowu wracam do rzeczywistości. Przez kilka minut jestem jeszcze strasznie zmęczona, a potem wszystko wraca do normy. CO SIĘ DZIEJE??? O_O
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez *Oleńka* 05 cze 2012, 10:36
Jestem w takiej rozsypce psychicznej, że nie wiem czy to przeżyje, mam kolejny nawrót nerwicy lękowej i depresji, nie daje sobie rady, wiem, że to wszystko przez stresy, które miałam, ale kurna biorę leki, a one tak jakby przestały działać, to jest straszne :( Czuje się jak w jakiejś czarnej dziurze bez możliwości ucieczki, taka sytuacja bez wyjścia :( Albo zwariuję przez te ataki paniki i strach albo umrę :( Nie czuje siły żebym mogła z tego wyjść :( Boję się :(
*Oleńka*
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kochający samotność 05 cze 2012, 15:55
Ja mam nerwice lekową ale ja mam objawy ataku takie jak: po wypiciu alkoholu dostaje lęku ze moje serce przestanie bić hehe dlatego nie pije nie pale. Śmiać mi sie chce bo siedze całymi dniami w pokoju i nie wychodzę z niego. Nie radze sobie ze stresem i dlatego unikam jakichkolwiek ludzi bo jak się nie wkurwiam to dostaje te lęki ale omdlenia??? pierwsze słysze

-- 05 cze 2012, 15:58 --

A wam od czego to się zrobiła??? bo każda choroba ma swoją przyczynę ja np bardzo dużo występowałem na scenach i to przyczyniło sie do tej choroby w dodatku dostałem z tego lęku paniki ze serce mi przestanie bić i żuciłem picie i palenie a paliłęm ponad 7 lat piłem 1,5 roku i wszystko w jeden dzień. Organizm przeżył szok i to chyba dlatego

-- 05 cze 2012, 16:03 --

Polecam dużo słuchać tej piosenki!!! Ona pozwala wyzwolić sie troszku od lęku. Tylko słuchajcie cicho bo głośne dźwięki wywołują objaw lękowy nerwicy lękowej. Razem damy Radę. Pozdro:)

-- 05 cze 2012, 16:13 --

http://mental2009.wrzuta.pl/audio/2QIzc ... _globalnie
Posty
4
Dołączył(a)
05 cze 2012, 13:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez *Oleńka* 06 cze 2012, 20:11
Ataki paniki są, deprecha jest, a jak sobie z nimi radzę hmmm, chyba kurna sobie nie radzę, bo trwają przy mnie już od ok.6 lat z małymi przerwami, leki biorę, psychoterapia była i wszystko g.wno warte :evil:
*Oleńka*
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez missajgon 06 cze 2012, 20:22
hej!ja mam nerwice z atakami paniki od dwoch lat. po smierci wuja i naglej smierci babci(w ciagu 2 miesiecy). jest ciezko, ataki sa straszne, ale chyba najwazniejsze zeby je zaakceptowac. bo i tak sie pojawiaja. a nikt jeszcze od atakow paniki nie umarl.poza tym cierpie na bezsennosc i lykam rozne swinstwa, ale leki dzialaja. jak kolega wyzej z dnia na dzien przestalam palic i ograniczylam alkohol, mimo iz uwielbiam wina, ale niestety alkohol powoduje u mnie ataki wiec wek.slucham muzyki relaksacyjnej, czytam i chyba to pomaga, tak mysle. biore lexapro. co myslicie o tym leku?trzymajcie sie.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 cze 2012, 22:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do