Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bigsmith21 10 paź 2011, 18:58
chocovanilla, ja walcze z nerwicą chyba 2 lata...mam dokładnie tak jak Ty,wpadam w takie dziwne stany i rozmyślam o przemijaniu o tym że umre,po co to wszystko,że nic mnie nie cieszy i czasami jest tak źle że nie moge znaleźc nic co by mnie pocieszyło....boję się iśc do pracy,jes strasznie! boje sie a w zasadzie niewiem czego,nie potrafie tego okreslic,jest we mnie takie napiecie,lek,obawa przed czyms...boje sie tez ze nie wroce juz z tej pracy,ze umre i co potem...niestety nie moge Ci nic doradzic bo sam mm dzisiaj okropny strach i lek,mam na nocke do pracy i juz jestem rozbity,jeszcze ta pogoda przygnebiajaca...:( ale nie jestes sama,ja za nim trafilem na to forum myslalelm ze tylko mi dolegaja takie rzeczy a jednak nie.....jest mase ludzi z nerwicą i sobie radzą!
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
27 maja 2011, 22:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 11 paź 2011, 19:28
ja wczoraj harowałam od rana do nocy na działce układając kostkę i to mi pomogło byłam tak zajęta że nie miałam czasu myśleć i teraz też jest lepiej bo wiem że jestem zdrowa i nie mam takich lęków bo widze że jeszcze nie jest ze mną tak źle skoro raz dałam rade to dam i drugi i trzeci... Uważam że powinniśmy być cały czas zajęci żeby nie myśleć... z czasem może się nauczymy nie myśleć negatywnie tylko że mimo że ja to wszystko wiem to nie potrafię się zająć tylko myślę i myśle jak ta głupia... bigsmith21 tyle ile mogę Ci doradzić bo ja z tego nie wyszłam i drogi do wyzdrowienia nie znam ale żeby czuć się lepiej chociaż przez chwilę:) Rozumiem co czujesz... pewnie boisz się ataku w pracy i boisz się iść do niej przez co wkoło to przeżywasz... Ja mam firmę i w lecie co weekend są wyjazdy i to nawet po 300km... mój mąż jest wtedy kierowcą a ja tylko przy nim czuję się bezpiecznie i zawsze od środy źle się czułam bo przeżywałąm weekend... każdy wyjazd to lęk bo jak pojade i tam mi się coś stanie albo jak zostane a mi się coś stanie to mąż zanim do mnie dojedzie to ameryka itd...
Nic mi się nigdy nie stało dlatego musimy sobie jakoś tłumaczyć, wiem że jest ciężko ale musimy... pozdrawiam, 3mAJ SIE
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez PatrycjaM 12 paź 2011, 13:20
Nerwica,Nerwica,Nerwica lękowa-Jak sie uwolnić?
Witam wszystklich.. Od kilku lat choruje na nerwice lękową,depresje i wszytsko co z tym związane.. nie mam juz sil na nic... nie moge normlanie zyc,bawic sie smiac.. wsyztskiego sie boje. nie wyjezdzam z dala od domu bo mam wrazenie ze tylko w domu czuje sie bezpieczna,ze tam gdzie pojade to nikt nie bedzie w stanie mi pomoc.. a jak juz sie gdzies wybieram to musze miec swiadomosc ze gdzies tam blisko bedzie szpital,pogotowie cokolwiek. najwiekszym i najbardziej uciazliwym objawem sa dusznosci.. mam wrazenie ze sie udusze,brak mi tchu. kreci mi sie w glowie,poca mi sie rece,nogi mam jak z waty serce mi strasznie szybko bije.czuje ogolny strach w calym ciele. tak bardzo chcialabym cos zmienic,wyniesc sie do innego miasta,studiowac z kolezankami w Opolu,ale to wszytsko mi to uniemozliwia,biore tabletki,chodze do psychoterapeuty ale narazie nic.owszem moze jest troszke lepiej niz kiedys ale jednak nie do konca.. nie wyobrazam sobie ze mialabym mieszkac w innym miescie z dala od domu i np wyjsc sama jezdzic autobusami,tramwajami itp.. wystarczy ze w autobusie byloby duszno i odrazu mialabym mysl ze sie dusze i ze umre i musialabym jak najszybciej wracac do domu. nawet tu na miejscu jak mam przejechac 12 km do drugiego miasta zeby np dostac sie do pracy to jest to czasami niemozliwe jak jest np goraco,bo boje sie ze bedzie mi duszno i zaczne panikowac... dosc dosc dosc.. ratujcie
Ostatnio edytowano 12 paź 2011, 18:12 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu Depresja do powyższego wątku z uwagi na poruszaną problematykę
Pati
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 paź 2011, 12:31
Lokalizacja
Polanica Zdrój

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 paź 2011, 18:13
PatrycjaM, Jak długo uczęszczasz na psychoterapię?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez koagir7 17 paź 2011, 13:49
Witam serdecznie. Ma na imię Ania, lat 28. Od 3-4 lat mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. Nie wierzyłam, że cierpię na nerwicę ale czytając wasze objawy chociaz mam pewnosc ze to nerwica, bo objawy jak najbardziej pasuja. Wczesniej myslalam ze mam problemy z sercem, astme lub cos innego. Bylam kiedys obserwatorka tego forum, nie uczestniczylam w rozmowie ale przegladalam niektore tematy, az nadszedl dzisiejszy dzien, dzien pelen lekow i braku pomyslu na to co dalej... Ataki zdarzaly mi sie wczesniej raczej rzadko...dostawałam wtedy przez dluzszy okres Asentre i xanax...jakos przechodzilo. Od paru dni bledne kolo wrocilo, jestem z tym sama, moj lekarz na urlopie do czwartku ( na czwartek umowiona wizyta) codziennie dostaje po pare razy ataków, chodze non stop z telefonem i mam ochote wcisnac numer 999. Wrazenie ze umieram - straszne. W piatek mam leciec do Turcji z kolezankami, zamiast cieszyc sie mam ochote odwolac to wszystko...chyba nie dam rady. Pod reka tylko xanax, ale nie pomaga mi. Wiem ze sama jestem sobie winna, wiem, ze za bardzo przezywam innych problemy, za duzo mysle, analizuje i mam za swoje. Prosze doradzcie mi cos jak mam przezyc do tego czwartku??? Dostane zapewne jakies leki uspokajajace, tylko czy zaczna dzialac od razu? Co mam robic leciec na wakacje czy zostac? Nie wyobrazam sobie ataku tam, wiem ze tam mi nikt nie bedzie w stanie pomoc ;( Prosze jesli ktos znajdzie czas o jakas porade, bo wiem ze bez waszego wsparcia nie dozyje do tego czwartku...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 paź 2011, 13:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasiotla 17 paź 2011, 18:36
koagir7 - oczywiście, że lecieć! Przecież wszystkie dotychczasowe ataki przeżyłaś! Tak to sobie tłumacz... a skoro przeżyłaś ataki w kraju, to i w Turcji przeżyjesz! Nie lecisz przecież sama tylko z przyjaciółkami. Zobaczysz - słoneczko, przyjaźni ludzie, relaks - to Ci poprawi nastrój! Leć!

-- 17 paź 2011, 18:38 --

...a ja wciąż walczę z przełykaniem....nospa minimalnie pomaga ale teraz tak mi się dziwnie porobiło, że jedzenia połknąć nie mogę, za to tabletki wchodzą mi bez kłopotu... Boże,ja już tracę siły...
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 maja 2011, 21:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez martyna.sw 17 paź 2011, 19:08
siedze właśnie sama w domu i czuję ,że narasta we mnie lęk :roll:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 paź 2011, 18:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez szybki_g 17 paź 2011, 19:59
martyna.sw napisał(a):siedze właśnie sama w domu i czuję ,że narasta we mnie lęk :roll:


skąd ja to znam...
PYTANIE

Wiecie ... powiedzcie czy tak też bywa bo chyba już zapomnialem jak to jest :(

Moja lepsza polowa zle sie czula pojechalismy do szpitala , oczywiscie nasluchalem sie jak w nim ludzie umieraja , jest w srodku lasu w malej miejscowosci , lekarze niechetnie pomagaja , nagle pot rak , pozniej szczekoscisk , strach przed tym ze umre, chce jak najszybciej wyjechac , mam problem przelknac sline , za chwile plytki oddech.... decyduje sie wyjsc z tamtad ... trzese sie jak galaretka :( nie wiem co z soba zrobic :( nie czuje sie bezpieczny... nie mam takiego miejsca , boje sie ze nawet w najwiekszym miescie mnie nie uratuja :( ale tez sie boje lekarzy , boje sie tabletek a juz szczegolnie uspokajaczy ... czy to nie zaduzo jak na ataki lękowe ?? moze zostaje mi juz tylko drzewo ??!!

co mam zrobic :(

pomocy :(

dodam ze ostatnio 2 miesiace w pracy to jeden wielki mega stres....walka ktora przegrywam :(
Każdego dnia upadam, by na nowo powstać....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
15 lip 2011, 19:00
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 17 paź 2011, 20:25
szybki_g,cześć może skorzystał byś jednak z porady specjalisty,psychiatry wiesz leki czasem są niezbędne by wyciszyć emocje.Psychoterapia też pomaga w stanach lękowych..człowiek uczy się panować nad emocjami..rozumieć je gorąco polecam.
Noopii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 17 paź 2011, 21:59
szybki_g ataki lękowe nie znają umiaru... ja już sama nie wiem czy są rzeczy jakich bym się nie bała... jak z jakimiś sobie poradze to wskakują inne... teraz się ich troche nazbieralo i jestem w kropce, nie wiem co dalej z mniejsza dawka leku czy z wieksza jest identycznie, zmienic leki? lekarza? a jak mi nic juz nie pomoze? a moze nauczyc sie zyc z tym bez lekow? moze bez lekow bedzie najlepiej? co robic?
Czekam....
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 17 paź 2011, 22:06
chocovanilla,hej!jak źle się czujesz to powiedz lekarzowi może zmieni Ci leki które Cie jakoś wyciszą..chodzisz na terapie?polecam przy stanach lękowych bardzo wiele daje..
Noopii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez juta1111 18 paź 2011, 13:16
czesc..ja codziennie mysle ze umieram..codziennie wydaje mi sie ze serce przestaje mi bic alebo ze jest bardzo slabe..ostatnio weszlam na strone http://moja-nerwica.republika.pl/ podziwiam tego czlowieka...ja czasami mysle ze zriuje ze nie dam rady z tym walczyc. Na poczatku choroby mialam rozne ataki pocenie sie rak, nie moglam usiedziec w miejscu ciagle balam sie ze mam raka, ciagly stes i strach balam sie ludzi mialam kiepska ostrosc widzenia bolaly mnie uszy pare razy strasznie krecilo mi sie w glowie, przez te trzy lata umialam sobie jakos z tym radzic ale wscalke nie zmienilam swojego myslenie ciągle czulam strach i napiecie nie potrafilam sie wyluzowac no chyba ze po alkoholu wtedy szystko bylo piekne..bez lęków i strchu, 3 miesiace temu tak sie nakrecilam ze trafilam na pogotowie mialam wrazenie ze umieram ze serce mi staje do tego stan pod goraczkowy, zrobili mi badania i wyszly dobrze lekarka powiedziala to na tle nerwowym. Rok temu bylam u psychiatry bo ta choroba ciagle we mnie byla przepisala mi leki o nazwie seroxat ktore bralam przez tydzien..potem sama odstawilam stwierdzialm ze gorzej byc nie moze a jednak jest...w ciagu tych trzech miesiacy nakrecilam sie tak nardzoi ze zapomnialam jak sie oddycha wiem głupio brzmi...teraz jakos przestalam nad tym myslec skupilam sie na sercu i oddycham juz normalnie ale troche to trwalo..pare dni temu przez jakies kilkanascie sekund zapomnialam o nerwicy...bylo to piekne uczucie..:( brak srtachu i leku nie balam sie o serce...po paru chwilach wszystko wrocilo...aluje ze nie bralam lekow gdybym je brala nie doszlo by do tego co jest teraz...czesto mowie ze nie chce zyc..ze to nie ma sensu...zastanawiam sie czy z tego da sie wyjsc...uwazam ze da sie...ale trzeba zmienic cale swoje zycie....i juz do niego nie wracac...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
30 wrz 2011, 15:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez koagir7 18 paź 2011, 13:34
Tylko co zrobic jesli to wlasnie kazda najmniejsza nawet zmiana powoduje atak paniki i nawrot stanu lekowego? ja jeszcze nie wiem :( ciesze się ze tu trafilam,..widze ze nie jestem sama, a jednoczesnie martwi mnie to ze ktos kto jest "starym forumowiczem" i ma napisane ponad tysiac postow dalej tu funkcjonuje...bo mam wrazenie ze skoro stali bywalcy forum dalej tu sa...to nie ma wyjscia z tej choroby. Na moj wczorajszy apel o pomoc odpisala mi jedna z dziewczyn , ktorej bardzo dziekuje. Nie pamietam twojego nicka ale zrobilo na mnie wrazenie to, ze chociaz sama wspieralas mnie slownie, dodalas ze masz problemy chociazby z polykaniem jedzenia. Dramat, tysiace osobistych dramatow tu widze. I mam takie jedno pytanie...jak komus odpowiadacie i go staracie sie podniesc na duchu naprawde wierzycie w to co piszecie, ze bedzie dobrze, ze wyjdziemy z tego? Ja nie czuje sie narazie na silach wspierac innych, bo sama potrzebuje pomocy. Pasozyt ze mnie :( ale na takim etapie jestem...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 paź 2011, 13:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Mariusz30K 18 paź 2011, 16:30
Witajcie kochani nerwuski.Wiecie co jest najgorsze u mnie że podczas napadu lęku robią mi się since pod oczami i twarz staje się przemeczona.Wyglądam jak bym był na jakimś kacu albo po nie przespanych nocach.Najbardziej martwi mnie to że w pracy myślą że jestem nie wypoczęty inaczej mówią nie dzisiejszy(denerwuje mnie to wewnętrznie bo świadczy to o mnie u innych że nie dbam o siebie na codzień a przecież bardzo mi zależy aby nikt tak o mnie nie myślał).Ogólnie podczas ataku zuważam jak w organizmie a bardziej w układzie nerwowym zachodzi jakaś walka która ogólnie męczy mój organizm i dlatego pewnie tak a nie inaczej na buzi wyglądam.Jestem facetem więc makijaż w grę nie wchodzi.Kiedy lęki ustępują to i na twarzy robie sie normalny ,promienny i chętny do życia.Chętniej się smieję i podejmuję nowe zarazem małe wyzwania.Dziwne co Wam pisze ale tak własnie u mnie jest
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 wrz 2011, 23:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do