Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 19 paź 2008, 13:56
Ja też podczas ataku mam jakąs taką nadruchliwośc...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aldara.35 19 paź 2008, 15:37
bee84 wlasnie tez tak mam.Dokladnie,czasem mysle aby stracic przytomnosc i przestac to czuc nareszcie:( Oczywiscie boje sie wychodzic z domu ,no bo jesli cos takiego mnie ,,zlapie,,to bede wyglądac jak idiotka,poza tym jak dotre do domu.Ot i cala istota mojej agorafobii
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez linka 19 paź 2008, 15:47
Ja jestem nosicielką czegoś co się zwie lęk wolnopłynący - cały czas czuję się jak przed jakimś ważnym egzaminem , wiecie ścisk w żołądku, szybsze bicie serca, zaciskanie zębów, milion myśli kłębiących się pod czaszką.........ale jak mam coś co chyba da się nazwać atakiem to tak jakby ktoś wpuścił we mnie ul z osami (głupie porównanie), nie mogę usiedzieć na miejscu, zwykle wychodzę na dwór i muszę to rozchodzić.
Czasem udaje mi się to przesiedzieć, skupiam się na czymś i jakoś przechodzi, ale lekko nie jest, co dziwne ataki łapią mnie tylko od rana do południa - niby nie mam problemów z zasypianiem ale śpię max 7h i budzę się rano maksymalnie spięta.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 19 paź 2008, 16:35
Tak dokładnie podczas silnego ataku mnie tez się dzieje, kiedy jest słabiej albo mam taki non stop płynący stały lęk o różne tam rzeczy, i słabsze objawy to mogę się zająć np. siedzeniem przy kompie, czy oglądaniem tv, jednak kiedy następuje ten znany silny atak, to nawet usiąść nie moge, mam ochotę biegać, krzyczeć cokolwiek byle nie zemdleć, byle nie zwariować, zawsze wyjmuje szkła kontaktowe w razie zemdlenia:) i szykowałem kiedyś już dokumenty jakby miała przyjechać karetka:) Jak to pisze to nawet śmieszne mi się to wydaje, ale jak to się dzieje to nie jest do śmiechu. A czy podczas ataku takiego max, macie problem z wymową? bo ja wtedy to jakbym nawet nie mógł mówić, tak mi język staje kołkiem, a głos wydaje mi się obcy, macie też tak może?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aldara.35 19 paź 2008, 17:32
Ja z glosem chyba nic nie mam ,za to wrzeszcze na wszystkich dookola,tak jakbym chciala rodzinie oglosic to, jak strasznie zle sie czuje i zeby zrobili cos co mi pomoze.Potworne przezycie...Najgorsze jest to ze pierwszy moj atak lękowy mialam w 2002 roku i nadal sie zdazają mimo ciąglego leczenia.nie mam juz sily wierzyc ze kiedys mina na zawsze:(
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 19 paź 2008, 20:31
aldara.35, Napewno miną... zobaczysz..
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aldara.35 19 paź 2008, 20:39
Wiesz ja sie lecze juz 8 lat.Choruje jeszcze dluzej.Czasem juz nie mam sil i zalamuje sie ..
Oczywiscie nie zawsze jest bardzo zle,bywaja lepsze momenty ale agorafobii i fobii spolecznej nie potrafie sie pozbyc.Wychodząc na pole zawsze nasilaja mi sie lęki.Wlasciwie to moge z czystym sumieniem napisac ze ciągle mam objawy,mniejsze lub większe ...ale caly czas. :(
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 19 paź 2008, 21:43
Ja też mam cały czas objawy... ale wierze w to że wyjde z tego...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 20 paź 2008, 09:46
Victorek ... ja też mam problemy z mówieniem podczas ataku ..... jakby opuszczają mnie wszystkie siły .... i wyduszenie z siebie jakiegokolwiek dźwięku kosztuje mnie cholernie dużo nieziemskiej siły ... język robi się ciężki .... i nie mogę znieść swojego głosu .... tak jakby był dla mnie za głośny ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 20 paź 2008, 13:59
Ja czasem wszystko słyszę jakby głośniej...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez wend 24 paź 2008, 08:49
Ja mam tak samo,drażni mnie każdy dźwięk,a najbardziej ten najcichszy,wtedy doszukuję się skąd dochodzi,z mówieniem też mam problem,kłopoty z poskładaniem zdania i głos jakiś obcy,mam już dosyć tergo cholerstwa :cry:
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 gru 2007, 22:14
Lokalizacja
HEL

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 24 paź 2008, 10:38
Też mam już tego dośc... ale spokojnie kiedyś w końcu minie... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez l3wik 25 paź 2008, 23:09
:) Wiatm wszystkich.Mam 24 lata i nerwice od 3
Dzieki Waszym postom zdiagnozowalem swoja nerwice.
Jednak mam problemy momentami poniewaz nie wiem jak nad nia zapanowac.
Oczywisice najgorsze sa chwile kiedy jade z kims autem (dluzsze,kilkugodzinne trasy).
Boje sie wtedy ze cos mi sie stanie i nie bedzie w poblizu np. szpitala. :/
Uwiezcie mi, ze swiadomosc bliskosci sluzby zdrowia poprawia moj stan.
Wracajac do sprawy, mialem juz przygode w samolocie!!! To byl lot :D
Trasa Barcelona-Warszawa dostalem ataku paniki, prawie ze. Oczywiscie balem sie ,ze cos mi sie stanie zawal, wylew itp. i nikt nie bedzie w stanie mi pomoc. Wszystkie stewardessy kolo mnie lataly i zajmowaly mnie wszystkim co wpadlo im do glowy hehehe. Zaaplikowalem 3 x hydroksyzyne 10 mg i nic poprostu nic. Dopiero kiedy stres opadl ( po ladowaniu ) poczulem potworne zmulenie, ale przetrwalem i dzieki tej traumatycznej wowczas sytuacji kazda inna winna wydawac sie do powstrzymania.
Mam do Was jednak prosbe. Prosze poradzicie mi jakies sprawdzone sposoby aby jakos umiec opanowac te sytuacje. Nie wiem juz co mam sobie wmawiac jak sie zachowywac poprostu momentami nie wytrzymuje. Serducho wali niesamowicie krecki w glowie itp.
Dostalem fajna prace ale zwiazana z wyjazdami w teren i tego sie boje nie chce aby nerwica pokrzyzowala mi plany. Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 paź 2008, 22:35

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 25 paź 2008, 23:36
Na ataki paniki nie ma rady.... ale możesz zrobić coś aby ich nie było... ja np. jak czuje że idzie atak to łykam zomiren i nie przychodzi... Idź do psychiatry / psychologa... on Ci pomoże...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do