Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 15 lis 2013, 12:20
PJT, kolezanka zmienila ten citax na triticco i lazila na czworaka tak ja sieklo...:( to chyba nie dla mnie tez.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15968
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 15 lis 2013, 12:21
Idąc dalej tym tropem, człowiek nie jest w stanie, sam siłą woli połączyć ciała, umysłu i emocji. Nawet pamiętając o traumatyczym zdarzeniu nie wiąże go z emocjami, tak jak pisała nerwa. Peter Levin pracując nad traumą, proponuje prace z ciałem, w którym jest zamrożona ta olbrzymia dawka energii psychicznej jaka uwalnia się w czasie zagrożenia i on twierdzi, że ciało ma naturalną zdolność do samoleczenia i jak się mu pomoże to znowu zintegruje myśli i emocje z ciałem. Nie jestem do końca przekonana czy to jest takie proste. Myślę sobie, że jakaś część naszej psychiki uległa traumie dużo wczesniej niż zdarzenie po którym nastąpił atak paniki.
To zdarzenie jest jednak częścią układanki, które w jakimś elemencie przypomina nam o tej wcześniejszej traumie. Ja np traumę przezyłam w wieku lat 13, a zdarzenie, które mi to przypomniało miało miejsce 25 lat później, a potem był atak paniki. Wydaje mi się, że należy dokładnie zanalizować ten czynnik wywołujący ataki. Np w przypadku płatka róży to była śmierć mamy, ale przecież wiele osób przeżywa śmierć rodziców i nie ma ataków paniki. Więc może (gdybam sobie) Ty, płatku róży przeżyłaś w dzieciństwie opuszczenie i pojawiła się trauma, która odnowiła się gdy Twoja mama umarła, czyli rzeczywiście Cię opuściła. Chyba każdy powinien dojśc do tego sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 15 lis 2013, 12:22
trudno znaleźć lek , ktory pomoże kazdy ma jakiś ubok.. :(

-- 15 lis 2013, 12:23 --

Victta, mi , gdy mialam 7 lat zmarl ojciec , niedawno 2 braci ...wszystko mi sie nasililo , ciezko zyc.. :(
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magnolia84 15 lis 2013, 12:23
nerwa masz rację ale nie wiem czy dobrym wyjściem jest takie męczenie organizmu (bo nie tylko psychiki) bez żadnego wsparcia ze strony psychoterapeuty czy leków. Jak mnie dopadła nerwica, poszłam do psychoterapeuty, który powiedział, że jestem w tak złym stanie, że muszę mieć coś na opanowanie tego, bo nie będę w stanie skupić się na terapii i z niej w pełni korzystać. Zdziwiłam się i poszłam do drugiego, który powiedział to samo. W moim przypadku leki okazały się niezbędne. Psychiatra powiedział mi, że jak już się w miarę ustabilizuję, to mam iść na psychoterapię, której owoce będą przydatne też po odstawieniu leku.
Ostatnio edytowano 15 lis 2013, 12:26 przez magnolia84, łącznie edytowano 2 razy
magnolia84
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 15 lis 2013, 12:24
Victta, tak i leczylam sie rok na psyhoterapii po jej smierci , bylo dobrze kilkanascie lat a teraz jako ze mialam bardzo ciezka atmod\sfere w pracy plus problemy powazne ze zdrowiem , duzo stresu i voila ataki powrocily :( i to takie jeszcze wieskze jak wtedy.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15968
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 15 lis 2013, 12:27
Victta napisał(a):Myślę sobie, że jakaś część naszej psychiki uległa traumie dużo wczesniej niż zdarzenie po którym nastąpił atak paniki.

Dokładnie! Mi jeden psychoterapeuta powiedzial, ze czesto jest tak, ze po jakiejs traumie czlowiek jest w tzw. szoku. I wlasnie wcale nie przezywa tych emocji, ale tez nie ma ataków paniki. Dopiero potem po latach, pewnie nagromadzone emocje w koncu musza znalezc ujscie. Moze jak nie wydarza sie nic co nam o tym przypomina, to mozna zyc dalej. Ale jak napatoczy sie jakas sytuacja podobna, to moze byc wyzwalaczem - i wtedy ataki, lęki, nerwice...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3988
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 15 lis 2013, 12:29
nerwa, racja u mnie znalazły ujście..z potrójna silą..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 15 lis 2013, 12:29
magnolia84, masz racje - czasem trudno zabrac sie za terapie, jak czlowiek żyje w lęku, albo nie ma siły wstać z łózka. Wiec jest to często niezbedne. Problem tylko w tym, ze wtedy leki tłumiom czasem "za bardzo" pewne rzeczy i troche ciężej do nich dotrzec na terapii. No ale cos za cos. Zawsze potem mozna powoli odstawiac leki (w czasie terapii) i uzyskac dostep do swojego wnetrza :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3988
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magnolia84 15 lis 2013, 12:30
nerwa oczywiście :)
magnolia84
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Megi_ 15 lis 2013, 12:31
nerwa, pięknie napisane :)
Ja dziś nocka do tyłu...wczoraj wczorem wziełam pierwszy raz Aciprex i to tylko poł tabletki i chyba bardziej moja psychika jeszcze bardziej zwariowała, bo nie dość ze nie spałam to ciagle mi niedobrze było. Potem rano na sama mysl ze mam iść do pracy wpadłam w panike i stwierdziałm ze nie ide :hide: Ogolnie dziś mam bardzo kiepski dzien...Zaczeło sie od wczoraj jak babcia męża na mnie sie wyzyła i powiedziała ze mam syf w domu, ze mam psa oddać bo tylko sierści pełno w domu zostawia... ze jak ja moge tak zyc, ze kiedy ja to zamierzam ogarnac skoro mam gości (dzis przyjezdza cała moja rodzina na weekend)...Poryczałam sie na maksa i to mnie chyba tez tak z równowagi wyprowadziło... Babcia teraz przeprasza, ale co przezyłam to moje... Babcia chce dobrze, ale nie zdaje sobie sprawy jak na mnie to strasznie działa...
No i przeraża mnie tez wizyta rodziny :bezradny: Boje sie, ze bede sie zle czuc przy nich po tych lekach i wogole... Nakrecam sie wiem..ale dzis juz sił nie mam na walke
..."Troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało..." ( Łk 10, 42)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
466
Dołączył(a)
29 paź 2013, 16:08
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 15 lis 2013, 12:31
gorzej że nawalony lekami to co mi po tej terapii może mi mówić wszystko i tak to zignoruję
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez adrianwej 15 lis 2013, 12:33
No podobno ludzie kotrzy maja problemy emcojonalne nerwicowcy badz tez z depresja i wylewaja je na papier to czuje sie o wiele lepiej.Co prawda niby zwykla kartka papieru i dlugopis ale przynajmniej zrozumie i nie skrytyukja zadna odpowiedzia a i czlowiek podobno lepiej sie czuje wyrzucajac to z siebie co go dreczy ;)
Tylko ludzie silni nadzieją są zdolni przetrwać wszelkie trudności ;-).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
13 lis 2013, 16:12
Lokalizacja
Wejherowo

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 15 lis 2013, 12:35
PJT, Dziękuję za te książki , dziś poczytam.. :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez adrianwej 15 lis 2013, 12:35
Mi wogole pewna pani powiedziala ze z tego sie po porstu wyrasta ;)
Tylko ludzie silni nadzieją są zdolni przetrwać wszelkie trudności ;-).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
13 lis 2013, 16:12
Lokalizacja
Wejherowo

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do