Jak walczycie z nerwicą lękową? Czy ktoś wyleczył się?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

mój pies

przez eddie 11 sie 2006, 23:58
Powiem wam szczerze że w mojej chorobie pomaga mi mój pies. Dostałam ją trzy lata temu od mojego kochanego Wojtusia na dzień dziecka. Przez to chciał mnie zmusić do wychodzenia z domu. I to mu się udało. Moja sunia to najwspanialsze stworzenie. Jest to dog niemiecki i jeżeli chodzi o charaktreystykę to tego "stworzenia" to sprawdziła się w 100 %. wychodzi tylko ze mną;jak źle się czuję to od razu to po niej widać. Spi ze mną ito bardzo mnie uspokaja. Przytula się, liże po rękach chcę się bawić jak tylko zobaczy że mam atak. Zawsze zapominam o swoich problemach. Tylko ona się wtedy liczy. jak muszę iść z nią do weterynarza to mój strach maleje do mikroskopijnych rozmiarów bo w tym momencie ona jest najważniejsza. A to nie jedyne zwierzę którę mam w domu. Nawet patyczaki pomagają, bo masz świadomość że jesteś za kogoś odpowiedzialny. A wiem co mówię. [/url]
buziaki!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 sie 2006, 13:06

przez kretka 12 sie 2006, 10:19
Szczera prawda. Ja mam w domu dwa koty, które wprawdzie nie zmuszają mnie do wychodzenia, ale baaardzo uspokajają. Niedługo wyprowadzam się z domu, z męzem, bardzo się tego boję. na początku będziemy mieć szczurka, a w przyszłości kota. Też jestem zdania, że posiadanie zwierzęcia bardzo nam, nerwicowcom, jest potrzebne i pomaga:-) Pozdrawiam, również pieska:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez ewelin 12 sie 2006, 11:37
hello!


właśnie dzisiaj jade po mojego "psa-terapeute" ;), nawet moja psycholog powiedziala ze zwierzak, a szczegolnie pies bardzo pomaga w leczeniu nerwicowcow:)
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Eva 12 sie 2006, 17:32
Ja również się zgadzam z tym że zwierzak pomaga zapomnieć o nerwicy. Chyba dlatego tak jest że takie zwierzę jest bardzo oddane swojemu opiekunowi, a my potrzebujemy mieć kogoś kto nie mówi nam niemiłych słów ,do kogo można zawsze się przytulić ,kto nie zrzędzi na nas :) Pozwala zapomnieć o naszych problemach bo potrzeby w takim momencie zwierzaka są warzniejsze niż nasze ataki . Miałam takiego przyjaciela 13 lat,to z nim pierwszy raz po długim przebywaniu w domu wyszłam . Bałam się bo mój pies czuł że ja się boję i starał się mnie przed innymi bronić,jak ktoś dochodził blisko mnie ... to czasami ledwo go mogłam utrzymać. On czuł moje emocje ,chociaż nie próbował mnie sobie podporzadkować ,bo tylko ja mogłam mu wyjąć z pyska kość :) innym by nigdy na to nie pozwolił. Wszystkim polecam kto ma warunki żeby przygarnął jakieś stworzonko ,bo to naprawdę jest coś wspaniałego mieć takiego wiernego ...przyjaciela :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez Angelika 12 sie 2006, 19:50
Zgadzam sie stuprocentowo-kiedy bylam w ciazy w 5 miesiacu przy nerwicy nie jest latwo na Mikolaja poprosilam mojego meza zeby mi kupil psa-po dlugich namowach zgodzil sie i przywiozl mi do domku 7 tygodniowego szczeniaczka rasy Golden Retriver od tamtej pory w naszym domku jakos sie zrobilo weselej a ja poczulam sie bezpieczniej kiedy czuje potrzebe moge go przytulic poglaskac i sie z nim pobawic.Zwierzeta naprawde posiadaja magiczna moc-nie wyobrazam sobie teraz byc bez tego psiaka.Buzka.
Angelika
Offline

Avatar użytkownika
przez Eva 12 sie 2006, 21:30
Aldaro ja po prostu miałam już dość swoich objawów .Było mi już wszystko jedno czy umrę na ulicy czy w domu ,czy na czworaka będę wchodziła na trzecie piętro bo tak kręciło mi się w głowie . Żyłam jak w letargu bo widziałam tylko siebie ,myślałam że tylko ja jestem na całym świecie jedyną nieszczęśliwą. Przyznam się użalałam się nad sobą ,i nie rozumiałam dlaczego inni każą mi się wziąść za siebie skoro ja jestem tak ciężko chora. Predzej gdzieś pisałam że nawet we snach pamiętałam że nie mogę wyjść z domu bo jestem chora. tak jak wcześniej pisałam miałam psa z którym musiałam czasami wyjść (siła wyższa) Do tego kilka książek i kilka poznanych osób z nerwicą to była moja psychoterapia . Przesałam rozpamiętywać o nienawiści jaką czułam do osób które sprawiły mi ból,wybaczyłam im i nie wracam w przeszłość. Nauczyłam się odmawiać ludziom którzy mnie wykozystywali ,a ja przez to cierpiałam. Wiesz ja po prostu się zmieniłam :) inaczej widzę wiele rzeczy i już nie przejmuję sie tyloma sprawami. Wyluzowałam się ,sprawiam sobie przyjemności ,upominam się o to czego potrzebuję . To wszystko pomogło mi bo wiem jak to jest ciężko i jaką ma się w sobie niemoc na cokolwiek ,ale to nic nie da tylko życie ucieka i szkoda czasu. To nic sie z nami fizycznie nie dzieje podobno tak twierdza uczeni :) albo brakuje nam hormonu ,albo mamy uszkodzone jakieś ciałko migdałowate czy cos takiego w muzgu. A skoro nerwica to jest tylko to to przeciez nie można marnowac przez to czasu . Ja idę małymi krokami ,ale wiem że dojdę w ten sposób tam gdzie będę chciała :) Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Zbierzmy wszystkie rady psychologów do kupy!

Avatar użytkownika
przez Tunia03 12 sie 2006, 22:25
Mam takie pytanie , czy moglibyście napisać jak przebiega psychoterapia,tzn jak psycholog uczy pokonywać lęki.Co na takich seansach się dzieje, o czym rozmawiacie? Byćmoże jeśli kilka osób opisze na forum wskazówki i rady które psycholog zaleca-może jeśli zbierzemy je wszystkie do kupy uda nam się wyjść z tego.Chodzimy do różnych psychologów, każdy ma inny system terapii, inne metody.Co o tym myślicie?
Tunia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
18 gru 2005, 21:51
Lokalizacja
małopolska

przez milka 13 sie 2006, 11:39
Tunia03, moja pani psycholog mówiła, że dobrym sposobem na pozbycie się lęku jest ośmieszenie go. Kazała mi nawet pisać wiersze na ten temat. Pisałam, ale niewiele to pomogło. A na terapii z tą panią nie potrafiłam się otworzyć, bo jak patrzyłam na nią i jej zachowanie, to miałam wrażenie, że sama potrzebuje psychoterapeuty. Zawsze jak zaczynałam swoje opowieści ona zaczynała się nerwowo kręcić i wiercić, grzebała sobie w zębach, poprawiała nerwowo spódnicę, albo pukała długopisem w blat biurka, doprowadzała mnie tym do szału. Po sesjach z nią byłam lżejsza, ale tylko dlatego, że dość poważnie uszczupliła mój budżet......i teraz leczę się sama z mniejszym lub większym skutkiem.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

przez kretka 13 sie 2006, 13:08
Mój psycholog przede wszystkim zwraca uwagę na moje osiągnięcia. To, co ja umniejszam (np. że byłam w stanie zostać sama w domu na dwie godziny i nigdzie nie dzwonić po pomoc), on podkreśla jako sukces. Trzeba zauwać wszystkie osiągnięcia i o nich pamiętać. A po drugie podkreśla wartość małych kroków. Nic na siłę, powoli, w swoim rytmie. Wtedy łatwiej o pokrzepiający mały sukces, niż o dużą porażkę, która może bardzo zniechęcić.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez milka 13 sie 2006, 14:13
Właśnie,kretka nic na siłę, pomalutku, krok po kroczku, spokojnie i do przodu. Mam momenty zwątpienia, ale wiem, że teraz nie wolno mi zawrócić. Lepiej nawet na chwilę stanąć, zatrzymać się, byle by się nie cofać. Ja jestem typowym zodiakalnym rakiem i często zdarzało mi się wycofywać po maleńkich nawet niepowodzeniach. Teraz jest inaczej...Teraz prę do przodu.....Obrałam drogę, mam nadzieję właściwą drogę.....ku wolności
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

re

Avatar użytkownika
przez Tunia03 13 sie 2006, 16:27
Wiecie co, ja w czwartek jadę do sanatorium, dowiedziałam się że będzie tam psycholog więc codziennie przez 24 dni będę chodzić na terapie.Może akurat mi pomoże. Mnie psycholog kazała zmierzyć się z lękiem, oswoić go, przetrzymać aby dowiedzieć się, że nic mi się nie stało,że nie umarłam. Niestety nie mam w sobie tyle odwagi aby wykonać to.Do sklepu chodzę codziennie,stojąc przy kasie ciągle walczę z lękiem i on nadal jest. Natomiast nie wyobrażam sobie stanąć przed umarłym. A tak w ogóle patrząc na nasze zachowanie to jesteśmy nieźle świrnięci. :lol:Czytałam na forum o natręctwach w nerwicy i kładłam się ze śmiechu. Ze ktoś musi np. iść po płytce czerwonej omijając białą, albo 200m przejść patrząc tylko przed siebie. Tak samo ktoś patrząc na mnie i wiedząc,że się boje np. karetki albo iść do sklepu -też pewnie pęka ze śmiechu. Bo to jest ŚMIESZNE I TRAGICZNE żeby 40-letnia baba czegoś się bała.
Tunia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
18 gru 2005, 21:51
Lokalizacja
małopolska

przez aldara.35 13 sie 2006, 20:12
Drogie Współtowarzyszki!! Ago1-czy naprawdę na psychoterapiach dowiedziałaś się o sobie czegoś nowego??Czy może wszystko to wiedziałaś już wcześniej,ale nie myślałaś że to takie istotne??Evo -ja również zauważyłam że powoli zmieniam się a raczej zmienia mnie choroba, ale w pozytywnym kierunku.Stałam się bardziej asertywna,potrafię odmawiać,co wcześniej było rzadkością,potrafię głośno nazwać wroga,a jeszcze niedawno usiłowałabym go usprawiedliwiać i tłumaczyć.Początki moich zmian wymusiła choroba-wstydząc się powiedzieć że gdzieś nie idę bo znów się żle czuję,mówiłam że mi się nie chce.Wolałam tak,ale wyszło na dobre -zauważyłam że nie muszę być ,,aniołem,,bo i tak nikt tego nie doceniał i nie nosił mnie na rękach, za to że byłam taka fajna-wręcz przeciwnie!!!Myślicie że to jest ta odpowiednia droga-życie w zgodzie ze sobą,nawet gdy komuś to sie nie podoba!!!!
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Sposób na rozładowanie stresu?!

przez Magnolia 29 sie 2006, 11:51
Witam! Nie wiem czy taki temat już był,ale chciałam zapytać jakie macie osobiście sposoby na rozładowanie stresu.Mnie bardzo dużo rzeczy stresuje,a nie wiem jak ten stres rozładować.Macie jakieś dobre sposoby?
"Okłamali mnie z nadzieją,że uwierzyłem i przestanę chcieć.Muszę leczyć się na ból i strach.Gdzie jest człowiek,który z siebie sam pokaże mi jak...." (Coma-Leszek Żukowski)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do