Lęki przed konfrontacją z ludźmi

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lęki przed konfrontacją z ludźmi

przez klebek_nerwow 12 maja 2010, 21:49
Witam.
W przypływie impulsu i wściekłości na siebie postanowiłam się tu zarejestrować i dowiedzieć się, czy są na tym świecie jeszcze tak walnięci ludzie, jak ja. Tak naprawdę, chciałabym, żeby ktoś, kto to rozumie, bądź się na tym zna, powiedział mi coś, co może mi pomóc.
Piszę w tym dziale, ponieważ moje życie składa się z ciągłych, nieuzasadnionych lęków. Moim głównym lękiem, zmorą są inni ludzie. Nie,żebym nie lubiła innych ludzi i kontaktów z nimi, ale ludzie bardzo mnie stresują. Staram się z tym walczyć ze wszystkich sił, ale jest to walka nieskuteczna. Najbardziej ujawnia się to w trakcie rozmowy z ludźmi, z którymi nie jestem na co dzień związana. Wiem, że każdy się trochę stresuje, ale po mnie ten stres widać jak na kartce. Mam wrażenie, że mój głos brzmi nienaturalnie, nie potrafię się wysłowić, choć normalnie nie mam z tym problemów, robi mi się gorąco, czerwienię się lub blednę jak ściana, drżą mi mięśnie. Tak jest np. na wszystkich rozmowach kwalifikacyjnych, przez co od długiego czasu nie mogę znaleźć pracy nawet w głupim sklepie. Jestem pewna, że pracodawcy widzą moje zdenerwowanie, tym bardziej, że jak jestem zdenerwowana, zachowuję się, jak jakaś analfabetka. Przed takimi rozmowami potrafię uzbroić się w pancerz, jestem pewna, że będę spokojna, ale kiedy tylko przestępuję próg danego pomieszczenia, jak za dotknięciem magicznej różdżki czuję nerwowy dreszcz w przełyku i wtedy jest już po mnie. Nic nie daje tłumaczenie sobie, ze to babsko czy dziad po drugiej stronie biurka pewnie jest mniej wykształcone ode mnie i ogólnie nie ma potrzeby, żeby się go bać itd. Niech mi ktoś wyjaśni, skąd się to bierze, bo ja już nie mam na to sił. Na psychologa nie mogę sobie pozwolić, więc koło się zamyka. Nie chcę całego życia spędzić na utrzymaniu rodziców. Czuję się jak nieudacznica, co zresztą jest prawdą, bo nic mi przez to nie wychodzi, podczas, gdy innym wszystko idzie gładko (a jeszcze tego nie doceniają). Jak próbuję z kimś o tym pogadać to słyszę tylko, że przesadzam, ale gdybym przesadzała, moje życie wyglądałoby dzisiaj zupełnie inaczej. Zdaję sobie sprawę, że z tym dziwnym uczuciem zawsze będę przegrana. Co gorsza non stop próbuję to zmienić i nic. Nie wiem już sama, czy to pochodzi z mojej psychiki, czy z ciała.
Może ktoś domysla się, w czym tkwi rzecz, za wszelkie odpowiedzi będę bardzo wdzięczna.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 maja 2010, 21:20

Re: Lęki przed konfrontacją z ludźmi

przez isabella_28 14 maja 2010, 15:25
Wiem o czym piszesz:)) Ja z pozoru jestem odwazna,psiocze na ludzi,buntuje sie ,ale tez nieraz sie obawiam konfrontacji.Chyba dlatego,aby nie psuc sobie i tak juz zszarpanych nerwow.Mam oczywiscie sklonnsc do przesady.Kiedys bardziej.Troszke obecnie przystopowalam.Zaczyna mi ,,wisiec''.Z poczuciem,,nieudacznicy" mam problem do dzis.Zawsze mialam o sobie negatywne zdanie,ze do niczego sie nie nadaje,ze skoncze jako bezdomna.Wszyscy bede mnie utrzymywac,poumieraja i zostane sama.Do tego mam lek przed smiercia najblizszych.Potrafie w nocy sie obudzic jak jestem u Taty i wsluchiwac sie czy oddycha.
Mam prace itd,ale ponizej kwalifikacji.Jestem do ,,dupy'':D Choc wiadomo,ze polacy na obczyznie niestety tak zyja.Kiedys bylam kosmetyczka,3 lata w kraju.Bylam,,kims'' i ludzie mnie podziwiali.To poczucie bardzo rujnuje moja psychike.Oczywiscie boje sie wszystkiego.Ciagle musze miec poczucie bezpieczenstwa,glownie materialnego.Boje sie ,ze jednego dnia strace wszytsko,wpadne w dlugi itd itp.Zycie w ciaglym strachu chyba oprocz spaczenia psychiki odbija sie na moim wygladzie.Tak mi sie wydaje.Choc kazdy mowi,ze wygladam na 18 lat to na twarzy rysuje sie zmeczenie.
Jestem masochistka rujnujac kruche zdrowie,zamartwianeim ,ktore i tak nic nie da.

[Dodane po edycji:]

zapomnialam dopisac,ze moj glos w trakcie,,gorszych'' dni lamie sie.Jest ,,inny''.Meczy mnie wtedy nawet wypowiadanie slow.Na drugi dzien wszystko sie zmienia i jestem wyluzowana.Wtedy zycie staje sie prostsze
isabella_28
Offline

Re: Lęki przed konfrontacją z ludźmi

przez Xokati 11 wrz 2010, 15:29
Mam od dluzszego czasu pewien problem. Jak patrze ludziom w oczy to czuje niepokoj, takie spiecie. Nie wiem czy to mialem od zawsze czy od jakiegos czasu ale tak mnie jakos dezorientuja oczy drugiej osoby. Nie potrafie z tym wyluzowac. Rozmawiam swobodnie, ludzi sie nie boje, na imprezy chodze ale z tym spojrzeniem cos mi nawala. Jakies pomysly? Osoba ktora na mnie patrzy chyba wyczuwa moje spiecie bo udziela sie jej to. Pewnie ja napedzam kogos, on to lapie i mnie stresuje to czym zarazilem ja, kolko sie zamyka, chyba, ze tylko ja sobie tak wkrecam ;) Jak to przelamac? Jakies pomysly?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 wrz 2010, 15:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Lęki przed konfrontacją z ludźmi

przez beatka_715 15 wrz 2010, 11:16
mojwygląd zmienil się diametralie sińce pod oczami zmęczenie wypisane na twarzy kiedyś lekarz spytał mnie czy nienadużywam alkocholu popłakałamsię jakdziecko poza tym siwieje i to bardzo czy ktoś z was też tak ma prosze o odpowiedż beata
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
09 wrz 2010, 15:14

Re: Lęki przed konfrontacją z ludźmi

przez circ 18 wrz 2010, 00:46
klebek_nerwow napisał(a):Piszę w tym dziale, ponieważ moje życie składa się z ciągłych, nieuzasadnionych lęków. Moim głównym lękiem, zmorą są inni ludzie. Nie,żebym nie lubiła innych ludzi i kontaktów z nimi, ale ludzie bardzo mnie stresują. Staram się z tym walczyć ze wszystkich sił, ale jest to walka nieskuteczna. .


U ciebie to pochodzi z dzieciństwa. Mama cię kiedyś zawstydziła przy ludziach. Wybacz jej to, a ci ulży.
I takie lekarstwo.

Wszystkie osoby, które będą go nosić, otrzymają wiele łask. Łaski będą obfite dla tych, którzy będą go nosić z ufnością. W jednej chwili wydało mi się, że obraz się odwrócił. Zobaczyłam drugą stronę Medalika: litera "M" z krzyżem powyżej, niżej dwa serca, jedno otoczone koroną, a drugie przebite mieczem, wokół było dwanaście gwiazd. Oto misja, jaką Bóg chciał powierzyć siostrze Katarzynie – ogłosić światu przywilej Niepokalanego Poczęcia Maryi. Pomimo różnych problemów udało się wybić pierwsze Medaliki w maju 1832 roku.
http://www.teresa.pl/marianki/historia_dzieci_maryi.htm
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Arielka1988, Yahoo [Bot] i 25 gości

Przeskocz do