Lęk przed światem...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lęk przed światem...

przez Bebok1987 27 lut 2010, 23:02
Czy ktoś mógłby mi pomóc? Doradzić? Albo tylko wysłuchać? Nie wiem czy trafiłem na właściwe forum, właściwy temat... Chciałbym opowiedzieć komuś historię swojego życia, choć tak do końca nie wiem czy to ma sens. Chciałbym opowiedzieć o nadziejach jakie dali mi moi rodzice, o gorzkich rozczarowaniach jakie mnie spotkały ze strony świata, o lęku przed samotnością, chorobą... Moje życie to jedna wielka paranoja, strach, obłęd. W życiu nie widzę nic, co byłoby w minimalnym stopniu optymistyczne, a ponieważ boję się śmierci to czekam z niecierpliwością, aż ona sama przyjdzie po mnie... Wszędzie widzę tylko same sprzeczności, zniekształcenia... Nie widzę żadnego wyjścia, po prostu czekam aż coś się stanie... A co raz mniej sił...
Bebok1987
Offline

Re: Lęk przed światem...

przez VasqueS 27 lut 2010, 23:09
Bebok1987, Powiedz o jakich nadziejach mówisz czego się boisz?
VasqueS
Offline

Re: Lęk przed światem...

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 lut 2010, 05:15
Bebok1987, skoro już zacząłeś to opowiadaj :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Lęk przed światem...

przez Bebok1987 28 lut 2010, 11:47
Dużo by opowiadać... Czuję żal do moich rodziców, choć może nie powinienem. Oni nie przygotowali mnie do życia, do tego twardego, ciężkiego, brutalnego i bezkompromisowego życia. Pokazali mi prawdziwą miłość, szacunek i za to jestem im bardzo wdzięczny. Ale nie zahartowali mnie i nie usamodzielnili. Świat pokazany przez nich okazał się w rzeczywistości smutny, ponury, a wszystko co chciałbym osiągnąć wymagało ode mnie ogromnych trudów i poświęceń. Nie czuję się dorosłym, silnym i zaradnym mężczyzną, tylko małym chłopcem, którego trzeba wciąż uczyć i wychowywać. Nie potrafię się teraz skupić. Szukałem pomocy w wielu miejscach, ale wciąż czuję się jak przybysz z innej planety, nie potrafię odnaleźć siebie... W dodatku gdy czytam to co sam piszę, widzę jakie to wszystko bezsensowne i absurdalne... Wstydzę się tego...
Bebok1987
Offline

Re: Lęk przed światem...

przez maggieflakes 28 lut 2010, 13:15
wcale nie jest absurdalne...rozumiem co czujesz...mnie rodzice też do niczego nie przygotowali, nie zbudowali we mnie poczucia własnej wartości, od dziecka pamiętam ciągłe kłótnie i brak miłości...jestem niesamodzielna...jak małe dziecko, które nic nie umie...i też boję się..tak strasznie się boję..i nie wstydź się tego co piszesz..właśnie po to jest to forum, żeby dzielić się swoimi problemami, lękami, zmaganiami z chorobą...wprawdzie jestem tu od wczoraj, więc ze mnie nowicjusz :D
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
27 lut 2010, 12:16

Re: Lęk przed światem...

przez Bebok1987 28 lut 2010, 14:21
Gdzieś tam jest piękny świat, który tak bardzo chciałbym zobaczyć, a czuję, że jestem usidlony na tym szarym, brudnym Śląsku bez przyszłości. To najgorsza dziura na całej Ziemi... Kiedy zacząłem chodzić do przedszkola to wszystko się rozpoczęło - za dużo obcych ludzi wokół mnie się pojawiło. Potem szkoła podstawowa... Tam było tak beztrosko i spokojnie, ale dopiero teraz to zauważyłem i doceniłem. Za późno... W gimnazjum wpadłem w subkulturę rockowo-metalową, zacząłem grać na gitarze, śpiewać, pić i palić skręty... Miałem jednak za mało sił i motywacji, żeby założyć porządny zespół muzyczny i wszelkie moje próby kończyły się niepowodzeniem. Gimnazjum to był chyba najpiękniejszy okres mojego życia. Miałem fajnych kumpli, ale już ich nie ma... Potem technikum, zacząłem chodzić do psychiatry i psychologa, myślałem dużo o śmierci (chciałem się zaćpać na śmierć), trafiłem na 3 miesiące do szpitala psychiatrycznego i po tej terapii zacząłem nieco lepiej radzić sobie z lękami. Ale całkiem nie minęły. Pod koniec technikum poznałem dziewczynę. Jesteśmy z sobą trzy lata i zawdzięczam jej ogromnie dużo. Możliwe, że nawet żyję dzięki niej... Jednak teraz zaczęło się prawdziwe, poważne życie i nie radzę sobie z nim. Moje marzenia prawdopodobnie nigdy się nie spełnią, a mój tryb życia doprowadzi mnie do jakiejś choroby: bardzo mało jem, mało śpię (pracuję tylko w nocy), mam mało ruchu. Boję się tego. Boję się, że będę potwornie cierpiał fizycznie z tego powodu. Ostatnio znów jest we mnie dużo niepokoju...
Bebok1987
Offline

Re: Lęk przed światem...

przez rebeltech 28 lut 2010, 14:24
Coś w tym jest, rodzice pełni zapału wychowują dzieci na wrażliwych, współczujących i chętnych do niesienia pomocy. Przez cały okres nauki szkolnej, podstawowej, średniej i wyższej człowiek konfrontowany jest z ideałami i utwierdza sie w przekonaniu o ich słuszności. Po czym nagle kończy się sielanka i zderzenie z rzeczywistością, które nie rzadko jest odwrotnościa tego, co wpajano młodemu człowiekowi przez tyle lat, na czym wyrósł, do czego dążył, na podstawie czego planował przyszłość. I potem ma dwa wyjścia, nauczyć się żyć od nowa na nowych zasadach albo w ciągłym konflikcie ze światem. I ja chyba też byłem takim idealistą, i wybrałem tę drugą ewentualność, wciąż mam nadzieję, że jednak można żyć w zgodzie z tym czego nas nauczono. Mimo, że realia kontaktów miedzyludzkich dalekie są od bezinteresowności, rynek pracy od uczciwości, a miłość od wieczności :) Jeśli dojdę jednak do wniosku, że to sie nie sprawdza, własne dzieci na pewno nie wychowam w tym klimacie, raczej w gruboskurności, samolubstwie i braku szacunku do innych z powodu właśnie mojej empatii - nie chce ich skazywać na ten dysonans. Ale to jeszcze kwestia przyszłości i mam nadzieję, że moje ostateczne wnioski nie będą takie :)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 sty 2010, 20:03

Re: Lęk przed światem...

Avatar użytkownika
przez carlos 28 lut 2010, 15:09
Aha to taki lęk... No podobna sprawa mi również doskwiera, ale mam chęci się uczyć i brnąć w świat. Tylko czuję przed nim, przed myśleniem o nim lęk... objawiający się również fizycznie i dosyć silnie psychicznie. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Lęk przed światem...

przez Bebok1987 28 lut 2010, 15:26
Moje zachowania nie są do końca dojrzałe, ponieważ boję się dojrzałości. Jestem za mało pewny siebie, czuję, że nic nie umiem, że w niczym nie mam doświadczenia. Nie potrafię na niczym się skoncentrować, porzuciłem wszelką naukę, chodzę tylko do pracy, która kompletnie mnie nie satysfakcjonuje i nie rozwija, wykonuję proste czynności i obowiązki w domu i siedzę przed komputerem uciekając w świat gier... Brakuje mi bliskości z naturą, ale gdziekolwiek bym nie poszedł albo nie pojechał - wszędzie są ludzie, wszędzie są rzeczy, które przeszkadzają, które burzą mój porządek...

[Dodane po edycji:]

To forum jest bez sensu... Wszystko jest bez sensu...
Bebok1987
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do