Nerwica a praca

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez nitka1183 01 kwi 2007, 18:29
Witajcie, ja nie pracowałam 3 lata-urodziłam dziecko.
W tym czasie zaczęłam chorowac na lęki i natręctwa i mało nie sfiksowałam;)
O pracy oczywiście nie było mowy - na samą myśl dostawałam ataku paniki.
W końcu nadszedł moment powrotu do pracy - przez 2 tygodnie miałam koszmarne lęki itp.
Poszłam pierwszy dzień - i poczułam się świetnie - dowartościowana, elegancka. Owszem ataki się zdarzały ale w ferworze zajęć szybko je ujarzmiałam. W międzyczasie zmieniłam pracę - byłam na paru rozmowach kwalifikacyjnych i zawsze wypadałam śwetnie!
Myślę że warto spróbowac powrotu do pracy - zawsze można zrezygnować a jesli się nie spróbuje to będziecie miec poczucie że to nerwica ma nad wami władzę...
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 sty 2007, 08:22
Lokalizacja
3miasto

Re: nerwica...a praca..

Avatar użytkownika
przez Zorki 01 kwi 2007, 21:00
oliwia napisał(a):poradzcie mi co byscie zrobili na moim miejscu,bo ja naprawde niewiem co robic...

Idź, spróbuj.
Rok temu w takiej sytuacji stchórzyłem i do dziś pluję sobie w brodę.
W pracy zajmiesz się czymś wartościowym, będziesz osiągać sukcesy i wypełnisz sobie dzień czymś innym niż leczenie.
Powodzenia w wyborze.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

przez wiatr 01 kwi 2007, 21:56
oliwia napisał(a):dostaje wielka sznase od losu,dobra prace na rewelacyjnych warunkach
i tylko dlatego nawet się nie zastanawiaj, nie analizuj a rozpocznij pracę. Poczujesz się potrzebna, będziesz się rozwijała zawodowo. Nie zadręczaj się teraz, nie myśl co by było gdyby było. Dasz sobie doskonale radę. Ale tego doświadczysz, jak tylko rozpoczniesz pracę. Nie lękaj się. Będzie dobrze. Pa ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez aggie~ 01 kwi 2007, 23:51
Oj,no.
Musisz podnieść rzuconą rękawicę nie ma innej opcji. Inaczej już zawsze będziesz to rozpamiętywać, żałować, generalnie więcej szkody niż pożytku.

A leczenie nerwicy to walka - czynna. Pokonywanie lęków i ograniczeń które tkwią w naszym umyśle. A ciężko jest to zrobić siedząć w domku, całymi dniami zastanawiając się co nam jest i jak bardzo się źle czujemy.
Wszystko jest możliwe.
Uwierz mi, doskonale wiem co mówię. Absolutnie nic, co związane jest z nerwicą nie jest mi obce, już 3 rok daje się mi we znaki / niedługo rocznica hehe/. Problemy z oddychaniem, z sercem, z pamięcią, hipochondria, nerwobóle, skoki ciśnenia, matrix raz na czas jakiś malutki atak paniki coby nudno nie było- przechodziłam przez wszystko.
I NIGDY nie przeszkodziło mi to w realizacji moich marzeń, na przekór temu cholerstwu, studiowałam, pracowałam i bawiłam się na pełnych obrotach, choć niejednokrotnie "umierałam" po drodze.
Niecały rok temu zdecydowałam się na totalny hardcore, dostałam super pracę w uk i - pomimo paraliżującego wręcz lęku przed samolotami- poleciałm próbować swoich sił za granicą. Teraz latać uwielbiam,a pomimo codziennej walki i chwil zwątpienia/ a jakże inaczej :lol: / jestem z siebie dumna i nie wyobrażam sobie podjęcia innej decyzji.
I choć nerwica ciągle mi towarzyszy, cudownie się bynajmniej nie czuję to wiem że to ja mam kontrolę, że jestem na tyle silna by zrobić wszystko a co przyjdzie mi ochota - z panią n. lub bez.

Nic tak nie dodaje skrzydeł jak pokazywanie naszej "przyjaciółce" kto tu rządzi!!! :twisted:

Marsz do pracy!!!
Uwierz w siebie a zobaczysz że możesz wszystko.

Buźka i powodzenia :)

Ps Witam forumowiczów ;)
wszystko mija, nawet najdłuższa żmija ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 gru 2006, 22:55
Lokalizacja
middle o nowhere

przez oliwia 03 kwi 2007, 21:01
dziekuje za to,ze moj post nie pozostal bez odpowiedzi,zdecydowalam sie,ide sprobowac..fakt,bardzo chce,ale jeszcze bardziej chyba sie boje..ta decyzja praktycznie zmienia moje zycie,bo tej pory siedzialam w domu z malym synkiem,a teraz po dwoch latach bedziemy musieli sie rozstawac na znaczna czesc dnia..ale mam nadzieje,ze dam rade,naprawde bardzo chcialabym sobie poradzic..i zaczac zyc jak inni zdrowi ludzie,ktorych cieszy praca..chce wkoncu wyjsc do ludzi,zajac sie czyms i nie myslec ciagle o tej okropnej nerwicy i lekach,ktore dopadaja mnie kazdego dnia..
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
08 lut 2007, 21:41

Avatar użytkownika
przez Tygryska 08 kwi 2007, 19:05
Ja obenie szukam pracy.Daje mi to niesamowitego powera.Czuję, że żyję, ze coś robię, że daję sobie radę.Nie wiem jak to będzie jak już znajdę pracę i zacznie się rutyna dnia codziennego, ale jestem dobrej myśli. Bardzo mi zależy na niezależności, własnym mieszkaniu i to mi daje siłę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

pierwsza praca

przez Roksana 09 kwi 2007, 21:59
Cześć
Jestem tu nowa nerwicę mam od kilku lat. Nie leczę się postanowiłam sama z nią walczyć, przeciwstawiać się wszystkim przeciwnością i nie uciekać, ale iść do przodu. Jest trochę lepiej niż na początku, kiedy to cała się trzęsłam, że o podpisaniu jak ktoś patrzył nie wspomnę, całe ręce mi się trzęsły, a serce waliło niesamowicie mocno. Teraz moim koszmarem są pocące się dłonie, jutro zaczynam pracę i nie wiem jak sobie z tym poradzę, bo stres wywołuje właśnie ten objaw. Zastanawiam się nawet nad wizyta u psychiatry, może jakieś leki zahamowały by to nadmierne pocenie się dłoni. A w ogóle to umieram na sama myśl o jutrzejszym dniu, ale zależy mi na tej pracy więc muszę jakoś pokonać lęk, tym bardziej, że czytałam iż niektórym właśnie praca pomogła w walce z nerwicą.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 kwi 2007, 12:44

Avatar użytkownika
przez Tygryska 09 kwi 2007, 22:15
Roksana po pierwsze gratuluje pracy :D . Na dłonie mozesz stosowac jakies preparaty miejscowe, podpytaj w aptece, ale warto skorzystać z pomocy psychologa by zająć się przyczynami a nie tylko objawami. Trzymaj się ciepło, powodzenia jutro!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez wiatr 09 kwi 2007, 22:32
Witaj Roksano nie zadręczaj się , postaraj się jak tylko potrafić zrelaksować, nie wiem - może kąpiel, może czytanie jakiegoś czasopisma, by myśli skupiły się zupełnie na czymś innym. Bardzo dobrze że jutro idziesz do pracy. Postaraj się popatrzeć na ten fakt jakby z innej strony, strony pozytywnej. Co ona Ci da. A uwierz mi da ci bardzo wiele, satysfakcje, zadowolenie, samowystarczalność( many) niezależność . Poszukaj jak najwięcej cech pozytywnych a nie skupiaj się na dłoniach. Nie warto,. Pomyśl perła, jak maja drżeć to jak tak bardzo im się chce to niech drżą. A propos. Ja sama tak niedawno spostrzegłam u mojego szefa ,że jemu ręce drżą. A zawsze myślałam że on taki opanowany. I wiesz co nie warto skupiać się na takiej drobnostce ( nie zrozum mnie zile) pomyśl tylko o przyjemnościach jakie z czasem Cię spotkają. A spotkają. Główka do góry z uśmiechem na twarzy. Pa ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

nerwica a praca.

przez Roksana 09 kwi 2007, 22:45
Dziękuję:) trochę się uspokoiłam po przeczytaniu tych postów, co do drżenia to na szczęście już je jakoś opanowałam i mam nadzieję, że nie wróci, najgorsze to pocenie. Stosuje różne preparaty do nadmiernej potliwości dłoni, ale jakoś nie pomagają:(. Z jednej strony cieszę się z tej pracy, a z drugiej panicznie się boję, po prostu głupio jest poznawać nowych ludzi, podajesz komuś rękę a tu mokra:( i to tylko powoduje, że stres się nakręca. Boję się, że przez to będzie mi ciężko się zaaklimatyzować, bo od razu ocenią mnie jako jakąś dziwną. Poza tym moja praca będzie związana z różnymi dokumentami itp. i boję się żeby ich nie zamoczyć:( i tak myślę, że najwyżej będę trzymać w ręku chusteczkę.Trudno najwyżej mnie zwolnią:(((chociaż bardzo bym tego nie chciała i jeszcze raz dzięki, dobrze jest wiedzieć, że są ludzie, którzy nie przekreślają od razu takiej osoby. Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 kwi 2007, 12:44

Avatar użytkownika
przez slitzikin 10 kwi 2007, 01:30
W 100% zgadzam się z Nitką :smile: . Powiem Wam tak. Od dwóch lat jak choruję pracowałem jako sprzedawca w Obi i jak dziennikarz w Dzienniku Bałtyckim. Zawsze rezygnowałem dlatego, że męcząca mnie choroba sprawiała, że lepiej będzie jak odpoczne w domu (jeszcze studiuję, więc na garnuszku rodziców). Praca w Obi śniła mi się jakieś 10 razy, zawsze z sentymentem. Wiecie dlaczego? Bo odczuwałem to co Nitka, satysfakcję, wracałem do domu, strzelałem sobie piwko i czułem się dobrze, bo dałem radę. To samo z Dziennikiem Bałtyckim, duma, że wydrukowali mój artykuł, że sobie poradziłem, że zrobiłem wywiad.

Próbowałem ostatnio pracy w domu, nic mi z tego nie wyszło. Nie byłem zmuszony, by się przełamać.

Wszyscy, którzy czytacie ten temat pamiętajcie, najważniejsze to spróbować, uwierzyć, że mogę. Bo możesz. Nawet jak raz się nie uda, to i tak będziesz miała to poczucie, że próbowałaś. Spróbuj z inną pracą. Prace można zmieniać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Praca

przez meanme 10 kwi 2007, 13:07
Witam,
To mój debiut na tym forum, choć czytam je namiętnie. Mam pytanie/prośbę: Jak radzicie sobie w pracy z atakami lęku. To pytanie głównie do osób pracujących. Ja pracuję w biurze i jak dostaję ataku wyłączam się całkowicie co utrudnia mi pracę. Nie słyszę co się do mnie mówi, tzn. słyszę ale nie słucham. Zacząłem odkładać robotę na tzw. później bo nie jestem w stanie funkcjonować. O porozmawianiu na tematy zawodowe czy biurowe nie ma co marzyć. Jestem jak sparaliżowany. Boję się, że jak tak dalej pójdzie będę miał kłopoty i w końcu coś zawalę. Chodzę na terapię, biorę leki ale w pracy muszę się skupić i nie potrafię. Czy ktoś ma podobny problem? Boję się, że w końcu ktoś coś zauważy i zacznie się dopytywać. I co ja im odpowiem?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 mar 2007, 00:15
Lokalizacja
Kielce

Jakie Prespektywy Gdzie Pracujecie ????

przez mikolaj 09 maja 2007, 11:42
Witam wszystkich

Czuje ze nic nie osiagne w życiu, że gdy zabraknie matki, nawet nie bede mial na chleb. Boje sie. Mam 21 studuje zaocznie i szukam pracy tzn <szukam ściemniam bo sie boje>

Wkurza mnie to i dreczy. Do poludnia patrze w monitor i jestem wkur....., lapia mnie leki. Wszyscy oczekuja zebym wrescie zaczoł pracować. A ja w niczym nie jestem dobry, moze bym byl ale strach, lek przed nowym mnie paraliżuje.


Chciałbym sie dowiedziec gdzie pracujecie, od jakiego czasu, ile zarabiacie i czy dlugo szukaliscie pracy ???

Może ktoś zagranicą pracuje, albo jeździ do Pracy na prace sezonowe.

Moze mi to pomoże a także innym zmotywować sie do podjecia wyzwania.

Może w śród nas jest jakis prawnik hehehe nauczyciel, kierownik działu ??? I że razem z nerwica można być kims.


Pozdrawiam zachęcam do odpowiedzi.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 sty 2006, 13:56

Avatar użytkownika
przez agapla 09 maja 2007, 15:48
A w czym nerwica ci przeszkadza? oczywiscie że można być kimś ,tylko trzeba chcieć .Wydaje mi sie że dla niektórych ludzi nerwica jest świetna przykrywką zeby nic nie robić,bo przeciez łatwiej jest powiedzieć jestem chory do niczego sie nie nadaje .Moja koleżanka właśnie z nerwica lekową zrobiła doktorat i ma teraz extra prace za dobra kasę ,ja też nie narzekam chociaż własnie sie rozgladam za robota .Jednym słowem nie ma wymówki trzeba się wziąc do pracy ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do