Skocz do zawartości
Nerwica.com

Brak energii.


doppelganger

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry.

 

Moim problemem jest brak energii, koncentracji, motywacji itd. . W grudniu, styczniu miałem pierwsze objawy nerwicy, luty to było apogeum. Miałem te typowe napady paniki, na szczęście od razu je rozpracowywałem, toteż od marca ilość ataków zmalała, nie były one aż tak intensywne. Z tej perspektywy nie wydaje mi się to już straszne, ale zwłaszcza w lutym wiele razy czułem, że zaraz umrę. Obecnie mogę już w miarę normalnie funkcjonować, jedynie odczuwam ciężar w nogach i ściskanie w gardle (to ostatnie coraz rzadziej, na szczęście). I wszystko gra. Teoretycznie. Bo co do mojego życia zaszły dość duże zmiany. Dawniej byłem osobą bardzo zaangażowaną w studia, dużo się uczyłem, zwracałem uwagę na samodoskonalenie się, rozwijanie własnych umiejętności itp. Poza tym cechowała mnie bardzo duża ambicja, przeżywałem każde niepowodzenie, z każdą, nawet mało ważną sprawą szedłem do psychologa (do teraz chodzę) i sądzę, że to wpłynęło na moje ukształtowanie się nerwicy, gdyż na pewno miałem duży lęk przed niepowodzeniami, przed zawiedzeniem samego siebie. Obecnie nie mam żadnego zapału do nauki. Może została we mnie motywacja, chcę skończyć studia ale co z tego, skoro nie czuję energii do działania. Z dnia na dzień czuję, że moje życie się wali, a ja nie mam ani weny ani motywacji żeby temu przeciwdziałać. Co ważne – jak pewnie duża część chorujących na nerwicę dużo myślałem o śmierci, nawet mógłbym napisać, że zyskałem świadomość w tym zakresie. Wiele dni musiało minąć, aby jakoś uporządkować tą sprawę, aby te myśli przestały mnie aż tak przerażać. W poszukiwaniach dużo zajmowałem się tematem religii, teorii spiskowych itp., co również wywarło na mnie znaczący wpływ w postrzeganiu świata i wiele razy poszczególne informacje, materiały wzbudzały we mnie lęk. Moje dotychczasowe życie się po prostu skończyło, przy czym to obecne jest okropne. Co do nauki – w marcu, kwietniu myślałem sobie – „po co się starać, skoro i tak umrę i mnie nigdy nie będzie”. Większość czasu spędzałem na rozrywkach typu muzyka, internet, gdyż na niczym innym nie mogłem się za bardzo skupić. Sesja była tragedią, mam trzy rzeczy do zaliczenia (na sześć przedmiotów), nawet to nie było w stanie mnie zmusić, zmienić. Umiałem się uczyć do tej pory, na przedostatnim semestrze miałem nawet średnią konkretnie ponad 4. Na dodatek większość ludzi na roku, z tego co wiem ma już za sobą obronę licencjatu, a ja dalej się zmagam z II rozdziałem, nie mówiąc już o końcu całej pracy. Nigdy nie byłem zbyt zorganizowaną osobą, ale teraz jest dramat. Czuję się zmęczony, przez większość dnia chce mi się spać, wiąże mi się z tym też poczucie ciężaru w udach, jak go odczuwam, to wtedy na nic nie mam siły. Chodzę spać około trzeciej bo nie mogę się zmobilizować do pójścia do łóżka (akurat paradoksalnie senność przechodzi mi w godzinach nocnych, ale nie mam problemów ze snem, czasem jak mam wolne mieszkanie/dom to śpię mało bo długo siedzę w internecie, ale o tym nieco niżej), wstaję koło dwunastej i nie mogę przerwać tego koła. Zwykłe czynności zajmują mi więcej czasu niż zwykle. Na dodatek nie mam po prostu nikogo - rodzina nie rozumie moich schorzeń, nawet im nie o wszystkim mówię bo i tak by uznali że zmyślam albo "rób co chcesz". Tyle że ja nie mogę, bo nie mam na nic energii. Wkraczam powoli w to okłamywanie rodziny, np. powiedziałem że mam gotową pracę licencjacką. Powinienem szukać pracy, bo nie planuję kontynuacji studiów (nie czuję się psychicznie silny), ale najchętniej to nic bym nie robił cały dzień. Przy czym zdaję sobie sprawę z tego że to nie jest normalne. Póki co byłem na badaniach USG tarczycy (nic mi nie wykryto) i badaniach krwi (żelazo 221,cholesterol 227, pozostałe wyniki w normie. I jeszcze jedno - zmagam się już od 2 lat, na razie bezskutecznie, nawet terapia mi nie pomogła - z uzależnieniem od internetu i w mniejszym stopniu od muzyki (niegroźnie, ale za dużo czasu temu poświęcam niż jest to warte) i pornografii. Niby jestem w stanie się oderwać od komputera żeby wykonać jakieś czynności typu sprzątanie, zmywanie, ale co do nauki to 5, góra 20 minut i już nie mogę. Niewiele z tego co się "nauczyłem" później pamiętam.

 

Przepraszam, jeśli zamieściłem to nie w tym dziale, nie w tym miejscu. Jak widać to mój pierwszy post. Może z opisu bardziej wynika, że chodzi o nerwicę ale mnie się wydaje, że to może być także depresja. Z góry dziękuję za jakieś wskazówki, wsparcie. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmęczenie i brak motywacji, to rzeczy które dobijają i mnie, nie mam pomysłu jak sobie z tym radzić. Po prostu robię różne rzeczy, bo nie da się nic nie robić. Musiałbym się chyba zahibernować. Nie sądzę, że jestem uzależniony od komputera. On jest jeszcze jedną z nielicznych rzeczy, która potrafi mnie wciągnąć w swój świat, na tyle że mniej myślę o swoich problemach. Z nauką też mam problemy, zawsze same piątki, od kiedy zaczęły się moje problemy podupadłem z ocenami, i trwa to do dziś. Wiem jak to boli, kiedyś być prymusem, a teraz musieć zadowalać się ochłapami ocen. Zdążyłem już obniżyć swoje ambicje co i tobie polecam. Liczę, że mój stan zdrowia kiedyś się poprawi i wtedy nadrobię zaległości. Szkoda że na brak energii nie ma żadnego lekarstwa, rozmawiałem z psychiatrą i mówi że nie ma żadnych leków "na zamulenie". Szkoda, niby medycyna poszła do przodu, a nadal wobec mnie jest bezsilna. Jakby to Monika powiedziała, czas wybrać się na psychoterapię. Nie mam w nią takiej wiary jak ty, ale tylko to mi pozostało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmęczenie i brak motywacji, to rzeczy które dobijają i mnie, nie mam pomysłu jak sobie z tym radzić. Po prostu robię różne rzeczy, bo nie da się nic nie robić. Musiałbym się chyba zahibernować. Nie sądzę, że jestem uzależniony od komputera. On jest jeszcze jedną z nielicznych rzeczy, która potrafi mnie wciągnąć w swój świat, na tyle że mniej myślę o swoich problemach. Z nauką też mam problemy, zawsze same piątki, od kiedy zaczęły się moje problemy podupadłem z ocenami, i trwa to do dziś. Wiem jak to boli, kiedyś być prymusem, a teraz musieć zadowalać się ochłapami ocen. Zdążyłem już obniżyć swoje ambicje co i tobie polecam. Liczę, że mój stan zdrowia kiedyś się poprawi i wtedy nadrobię zaległości. Szkoda że na brak energii nie ma żadnego lekarstwa, rozmawiałem z psychiatrą i mówi że nie ma żadnych leków "na zamulenie". Szkoda, niby medycyna poszła do przodu, a nadal wobec mnie jest bezsilna. Jakby to Monika powiedziała, czas wybrać się na psychoterapię. Nie mam w nią takiej wiary jak ty, ale tylko to mi pozostało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×