Skocz do zawartości
Nerwica.com

ESCITALOPRAM(Aciprex, ApoExcitaxin ORO, Betesda, Depralin, Depralin ODT, Elicea, Elicea Q-Tab, Escipram, Escitalopram Actavis/ Aurovitas/ Bluefish/ Genoptim, Escitil, Lexapro, Mozarin, Mozarin Swift, Nexpram, Oroes, Pralex, Pramatis, Symescital)


Martka

Czy escitalopram pomógł Ci w Twoich zaburzeniach?  

419 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy escitalopram pomógł Ci w Twoich zaburzeniach?

    • Tak
      256
    • Nie
      123
    • Zaszkodził
      59


Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 8.06.2019 o 17:37, Heledore napisał:

image.png.d6b12a88d56dca437238f21c2d51c61e.png

O to mi chodziło 🙂 Dopiero właśnie na takich wykresach doskonale widać jak niewiele dzieli leki od efektu placebo :(

Cytat

Escitalopram jest bardziej skuteczny, ponieważ zawiera tylko enancjomer S citalopramu, który jest jedynym biologicznie czynnym. W przypadku citalopramu mamy do czynienia z mieszaniną racemiczną- mieszaniną 1:1 R-citalopramu (niektywny biologicznie) i S-citalopramu (aktywny).

Skoro jedynym biologicznie czynnym enancjomerem jest S, a citalopram zawiera go w takiej samej dawce jak escitalpram + nieczynny biologicznie enancjomer R, to wyniki nie powinny być takie same dla escitalpramu i citalopramu?

Przypominam, że dawkowanie escitalopramu jest dwukrotnie mniejsze, więc escitalopram i citalopram powinny być biologicznie równoważne, bo przecież ten drugi enancjomer jest nieaktywny biologicznie.

Ten enancjomer R jest nieczynny biologicznie więc nie powinien chyba "zaburzać pracy" enancjomera S.

To tylko takie moje gdybanie.

Edytowane przez ziomus0812

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

23 godziny temu, Aurora88 napisał:

10mg, dopiero zaczęłam.

 

Poczekaj jeszcze z miesiąc, może zacznie działać. Bo jak zmienisz lek to znowu zaczniesz wszystko od początku. Niby po 3 miesiącach dopiero zaczyna się pełne działanie i u mnie w sumie mniej więcej też tak było

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

23 godziny temu, Kasztanek94 napisał:

 

Poczekaj jeszcze z miesiąc, może zacznie działać. Bo jak zmienisz lek to znowu zaczniesz wszystko od początku. Niby po 3 miesiącach dopiero zaczyna się pełne działanie i u mnie w sumie mniej więcej też tak było

W sumie na taką odpowiedź też liczyłam, może ewentualnie zwiększę dawkę, ale chyba wolę nie zmieniać leku. Ostatnio czułam się słabo ale wczoraj calutki dzień nie poczułam ani odrobiny lęku i to było piękne. Dzień byłby cudowny gdyby nie te zabójcze upały. Więc no, muszę się jakoś trzymać i czekać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry dostałam lek po pierwszej wizycie u psychiatry po stwierdzeniu nerwicy lekowej . Lek nazywa sie mizorin 10mg. Kazal na poczatek brac po pol tabletki. Wzielam wczoraj te pol tab w ciagu dnia niby ok ale w nocy!masakra jak zaczynałam usypiac wybudzalo mnie silne szybkie bicie serca😣i panika że zaraz umre😣straszne. Cała dygotalam . I ta myśl dobijajaca ze od dawna byłam nerwusem ale teraz jest strasznie 😣nie pomyślałam że tak może wyglądać nerwica. Zawsze byłam towarzyska teraz nawet do sklepu boję się wejść  i to mnie skłoniło żeby poszukać pomocy😣jestem załamana...czy ktoś miał takie objawy po tym leku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na start brałem odrazu „10”, pierwsze 2 dni lekkie lęki, a tak to do końca tygodnia jadłowstręt, biegunki, 

takie nasilenie objawów możesz mieć przez pierwszy tydzień, musisz być cierpliwa i nie nakręcaj się sama bo będzie jeszcze gorzej ☺️

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie, dasz radę przetrwać 🙂 Ja miałam na początku silny ból głowy i lęki, ataki paniki, wszystko co silne, przechodzi. Twój organizm się musi przyzwyczaić, ale potem będzie lepiej...

 

U mnie były już dwa wspaniałe dni bez lęku, teraz trzeciego dnia od rana mam lęk uogólniony. Mam podejrzenie, że ten lęk powoduje onirex (nasenny) - przestałam już go brać, wczoraj wzięłam wyjątkowo na te upały. I od rana panika. Mam wrażenie, ze ten lek działa lękowo, albo sobie to wmawiam, w każdym razie, już go brać nie będę, więc zobaczymy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze jest to że ja jestem sama z dziećmi 😣serce mi lomocze.  Z mężem jak rozmawiam to mówi że przesadzam .Mam tyle spraw do załatwienia dzieci dom obowiązki nie wiem jak to teraz zrobić...w tym pojęcie czuje się jak bym miała zaraz wybuchnąć nie daje rady😣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Bognaa napisał:

Najgorsze jest to że ja jestem sama z dziećmi 😣serce mi lomocze.  Z mężem jak rozmawiam to mówi że przesadzam .Mam tyle spraw do załatwienia dzieci dom obowiązki nie wiem jak to teraz zrobić...w tym pojęcie czuje się jak bym miała zaraz wybuchnąć nie daje rady😣

 

Współczuję Ci, ale to jest normalne działanie leku. W ogóle wszystkich leków SSRI. Nawet w ulotce pisze że w początkowym okresie zażywania objawy mogą się pogorszyć. Jak startowałem z paroksetyną, to wylądowałem na SOR bo myślałem że schodzę. Generalnie w czwartym dniu zażywania poszedłem na L-4, bo nie było mowy o normalnym funkcjonowaniu i o pracy. Na esci skutki uboczne są niby łagodniejsze, ale to indywidualna sprawa każdej osoby. Musisz to po prostu przetrwać. Po jakichś dwóch tygodniach najgorsze lęki powinny odpuścić. Pełne działanie lekarstwa i lepsze samopoczucie nastąpi po jakichś pięciu-sześciu tygodniach. Tyle to trwa niestety. Ale będzie lepiej, wierz mi. Powinnaś dostać od lekarza jakieś leki uspokajające doraźnie. Coś w stylu relanium, afobam, czy choćby hydroksyzynę. pomagają przetrwać najtrudniejszy okres. Jeśli ich nie dostałaś, to podejdź do rodzinnego, wyjaśnij sytuację i bez problemu dostaniesz receptę na jakieś benzo. Trzymaj się,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Bognaa napisał:

Najgorsze jest to że ja jestem sama z dziećmi 😣serce mi lomocze.  Z mężem jak rozmawiam to mówi że przesadzam .Mam tyle spraw do załatwienia dzieci dom obowiązki nie wiem jak to teraz zrobić...w tym pojęcie czuje się jak bym miała zaraz wybuchnąć nie daje rady😣

Potraktuj to tak, jakbyś zachorowała i potrzebowała czasu na leczenie. Bo przecież tak jest. Niestety często bliscy tego nie rozumieją i uważają, że przesadzamy, ale ich wsparcie jest bardzo potrzebne. To co czujesz, jest pewnym stanem nierównowagi chemicznej w ciele i musisz wspomóc swój mózg, żeby wrócić do normalnego funkcjonowania. Spróbuj to tak wytłumaczyć mężowi i dodać, czego od niego potrzebujesz (wsparcia, cierpliwości, zrozumienia). Jemu się może wydawać, że przesadzasz, ale te wszystkie emocje są prawdziwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedź.. Jestem w takim stanie że nie wiem.co z sobą zrobić serce wali ręce nogi się trzęsą i wszystkie obowiązki na mojej głowie... hydroksyzyne mam w domu. Jestem po niej bardzo spiaca. Boję się ja wziąć do tego leku i jeszcze biedne dzieci potrzebują uwagi 😣A ja nie mogę wziąć się garść. Teraz jestem z nimi na dworze i nie wiem czy siadać czy stać czy spacerować.  Chce czymś zająć głowę ale nie umie.. cieszę się że znalazłam to forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Aurora88 napisał:

 Spróbuj to tak wytłumaczyć mężowi i dodać, czego od niego potrzebujesz (wsparcia, cierpliwości, zrozumienia). Jemu się może wydawać, że przesadzasz, ale te wszystkie emocje są prawdziwe.

Próbuje tłumaczyć ale nic się nie odzywa udaje że nie slyszy😣ogląda tv itd zawsze super się uzupełniamy dogadujemy ale w tej sytuacji nie potrafi mnie zrozumieć w ogóle. Denerwuje się że po co te leki wzielam ...że mam odstawić.  I w sumie jestem z tym psychicznym problemem sama plus mega dużo obowiązków. Ale ten tydzień to już totalny spadek psychiczny😣dlatego to forum znalazłam żeby móc komuś się wygadać. Teraz mam lek przed tym że zaraz dostanę paniki kręcenia w głowie itd A ja sama z dziećmi.  I jeszcze jutro mam odebrać wyniki badań RTG pluc co mnie bardziej stresuje. Czuje się głupia i taka osamotniona  z tym wszystkim 😣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

40 minut temu, Bognaa napisał:

Próbuje tłumaczyć ale nic się nie odzywa udaje że nie slyszy😣ogląda tv itd zawsze super się uzupełniamy dogadujemy ale w tej sytuacji nie potrafi mnie zrozumieć w ogóle. Denerwuje się że po co te leki wzielam ...że mam odstawić.  I w sumie jestem z tym psychicznym problemem sama plus mega dużo obowiązków. Ale ten tydzień to już totalny spadek psychiczny😣dlatego to forum znalazłam żeby móc komuś się wygadać. Teraz mam lek przed tym że zaraz dostanę paniki kręcenia w głowie itd A ja sama z dziećmi.  I jeszcze jutro mam odebrać wyniki badań RTG pluc co mnie bardziej stresuje. Czuje się głupia i taka osamotniona  z tym wszystkim 😣

Nie rezygnuj z leków... To naprawdę poważna sprawa, potrzebujesz pomocy, tego nie powinno się bagatelizować. Każdy tutaj Ci to powie - spróbuj przetrwać. Najtrudniejszy jest pierwszy tydzień, u niektórych dwa, kiedy objawy są ciężkie, fizyczne. Boli ciało, ma się mdłości, biegunkę (niektórzy), nasilone lęki i depresję. Mąż musi to zrozumieć. Po dwóch tygodniach leki nie zaczną jeszcze działać, ale powinnaś być już w stanie normalnie wykonywać obowiązki. Lęk/depresja wciąż mogą Ci towarzyszyć, ale raczej nie będą paraliżować. Szkoda Ci biednych dzieci, ale musisz przecież pomyśleć też o sobie, bo mają przecież chorą mamę. To bardzo dobrze, że leczysz nerwicę. Masz może kogoś innego, kogo możesz poprosić o wsparcie? Z jednej strony emocjonalne, z innej czysto praktyczne - pomoc przy dzieciach, transporcie? Nie bój się prosić o pomoc, należy Ci się - jesteś chora.

 

1 godzinę temu, Bognaa napisał:

I jeszcze pytanie co z jazda samochodem po tych lekach? Bo ja muszę często jeździć autem.

No, nie powinnaś, przynajmniej przez pierwsze dni... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Aurora88 napisał:

 To bardzo dobrze, że leczysz nerwicę. Masz może kogoś innego, kogo możesz poprosić o wsparcie? Z jednej strony emocjonalne, z innej czysto praktyczne - pomoc przy dzieciach, transporcie? Nie bój się prosić o pomoc, należy Ci się - jesteś chora.

 

No, nie powinnaś, przynajmniej przez pierwsze dni... 

Wychowujemy sami dzieci mąż pracuje ja zajmuje się domem. Moje koleżanki odchowaly dzieci poszły do pracy A ja stoję w miejscu.ale dzieci kocham bardzo i robię to dla nich . Młodsze dziecko jest mega chorowitkiem więcej w domu niż w przedszkolu. Nie mam zbytnio z kimś o tym porozmawiać. Nerwowa jestem od dziecka ale zawsze sobie z tym radzilam. Miałam trudne dzieciństwo...rodzice biedni ale dobrzy dla mnie tylko w szkole😣przeżyłam piekło w 1kl gimnazjum.klasa zrobila zemnie kozla ofiarnego bylam dreczona codziennie psychicznie i czasem bita (nie wiem kak to przetrwalam)w liceum wzielam się w garść stałam się odważna uśmiechnięta przebojowa😊dusza towarzystwa.  Jak wyszłam za mąż urodziłam dzidzie i się dowiedziałam że czeka ja operacja serca i się juz wtedy zaczęła jazda!ciągły strach o dziecko. Później młodsza córcia się urodziła też problem z serduszkiem i tak dawalam radę ale zaowalylam u siebie objawy chipochondri na punkcie swoich dzieci meza i siebie . Dalej dawalam  radę od pół roku kiedy nałożyła się kilka trudnych sytuacji życiowych walczę o każdy dzień żeby jakoś żyć 😣😣mąż jest silniejszy Ode mnie i nie potrafi mnie zrozumiec😣 odwazylam się pójść do psychiatry wczoraj była moja pierwsza wizyta w życiu!przepisał mi leki i powiedział że potrzebuje psychoterapii. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

49 minut temu, Bognaa napisał:

Bardzo się cieszę że mogę tu się wygadać. . . Od wielu lat wreszcie...Myślałam że nikt mi nie odpisze bo jestem taka beznadziejna...😣A jednak 😏

Na tym forum zawsze znajdziesz osoby, które Cię zrozumieją 🙂 może poszperaj po innych wątkach, może znajdziesz osoby z podobnymi trudnościami.

Mam trochę podobnie z tym, że się zatrzymałam w życiu, przestałam stawiać sobie wyzwania i ułożyłam sobie łatwe życie, ale przestało mnie ono cieszyć. Niestety nerwicy i krzywd z dzieciństwa nie da się stłumić. Też próbowałam to ignorować i przez jakiś czas żyło się super, ale to wychodzi po latach. U Ciebie też wylazło, z całą mocą. Psychiatra ma rację z tym, że leki i psychoterapia są potrzebne. Psychoterapia pomoże Ci ułożyć sobie rzeczy z przeszłości, przepracować je. A leki są potrzebne, żeby jakoś z dystansem do tego podejść. To konieczne, żebyś zadbała o siebie, o swoje zdrowie, żeby pomóc dzieciom. Nieleczona nerwica pogłębia się z czasem. Szkoda mi tylko, że Twój mąż Cię w tym nie wspiera. Naprawdę nie wiem, co zrobić w takiej sytuacji - ja mam to szczęście, że bliscy mnie bardzo wspierają, a z osobami, które mnie nie rozumieją, nawet nie gadam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Aurora88 napisał:

Szkoda mi tylko, że Twój mąż Cię w tym nie wspiera. Naprawdę nie wiem, co zrobić w takiej sytuacji - ja mam to szczęście, że bliscy mnie bardzo wspierają, a z osobami, które mnie nie rozumieją, nawet nie gadam. 

No nie wspiera to malo powiedziane denerwuje sie jak o tym gadam.A to mnie jeszcze bardziej przygnebia. Cały czas uważa że jest wszystko ok i ciągle zrób to zrób tamto. A ja dzisiaj nawet nie jadłam bo nie mogę. Mdli mnie 😣Ala bo mi. Wzielam.na noc chydroksyzeyne bo miałam.w domu. Może trochę będzie lepiej? Najgorsze że za trzy tyg dopiero wizyta u psychiatry. Bo chodzę na nfz Boziu ile tam ludzi!!!A ja zawsze panikuje jak jest dużo ludzi albo kolejki. Porazka. Chce zeby mnie chodz to troche puscilo. Noe umiem sie jeszcze odnaleźć na ty forum 😣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro Cię to przygnębia, to z nim nie gadaj, trudno. Jadłowstret jest wśród efektów ubocznych często, przy tych upałach to tym bardziej... ale mija. Ja miałam brak apetytu przez kilka dni. Mdłości, ciągłe pocenie się, rozmazany wzrok - takie rzeczy pojawiają się i znikają. Na pewno będzie lepiej, tylko musisz być cierpliwa i jakos dasz radę 🙂

 

Co do forum: tutaj jest dział "Nerwica Lękowa" i wiele różnych wątków związanych z tym, co czujemy i jak sobie radzimy:

https://www.nerwica.com/forum/3-nerwica-lekowa/

Tutaj jest obszerny temat, który może będzie Ci bliski - o hipochondrii:

https://www.nerwica.com/topic/258-hipochondria-jakie-choroby-sobie-przypisywaliscie/

Jak przełamywać lęki:

https://www.nerwica.com/topic/34980-przelamywanie-lekow

 

Może coś Cię zainspiruje, może pomoże Ci myśl, że wiele osób przeżywa podobne rzeczy do Ciebie.

 

Trzymaj się 🙂 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×