Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
InMyMemory

Wewnętrzny krytyk

Rekomendowane odpowiedzi

Niestety mieszkanie z matką-perfekcjonistką, która ma bardzo zawyżone wymagania, spowodowały u mnie wyhodowanie dorodnego krytyka, musztrującego mnie na niemal każdym kroku. Nawet podczas zwykłej rozmowy z koleżanką, zdarza mi się surowo oceniać to, co mówię [czy dobry dobór słów, czy mądrze mówię, czy nikogo to nie urazi, trala-lala...], co w efekcie powoduje nieraz zająknięcia, czerwienienie i inne takie. W głowie nieraz mi coś brzęczy: 'źle, za słabo się starasz, możesz to zrobić lepiej...' itp. Czasem mnie to wykańcza.

 

Zna ktoś sposoby na radzenie sobie z takim wewnętrznym 'głosem'? Co Wasz krytyk najczęśniej mówi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ciągła kontrola siebie-typowy objaw nerwicowy i zarazem błedne koło.

tez sie na tym łapie ,bardziej wyważam słowa jakie mówie ale nie zawsze i nie z każdym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakbym czytał o sobie, ale nawiązując do tego starania sie czasami nie ma sił i padam na ryj, dopiero wtedy uświadamiam sobie, że jednak się starami daję z siebie wszystko, przykre to ale faktycznie ta choroba to błędne koło..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a jeśli do tego ten krytyk jest perfekcjonistą? U mnie tak jest. Za każdym razem myślę, że mogłam coś zrobić, lepiej, bardziej, dokładniej itp. Resztki zdrowego rozsądku podpowiadają, że nie mogłam, ale krytyk perfekcjonista zawsze potrafi je zakrzyczeć. Straaaasznie męczące :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie, nawet kiedy chciałam ponownie tu zajrzeć, zaraz zabłysnęła mi w głowie przeraźliwa myśl: 'głupi temat założyłaś, zaraz Cię wykpią'. Zanim tu weszłam nie mogłam jednak się uspokoić i uświadomić sobie, jak bardzo błędny jest mój punkt widzenia. Dopiero musiałam tu zajrzeć i przekonać się, jak bardzo się mylę. Brakuje mi poczucia pewności, że moje słowa i działania mają sens. Wyszłoby mi to bardziej na korzyść, zamiast bez przerwy doszukiwać się bezsensu w niemal wszystkim, co robię, zwłaszcza wśród ludzi. Dążenia do niedoścignionego ideału nie mają sensu. Chciałabym spokojniej podchodzić do momentów, kiedy się decyduję na ukazanie wśród ludzi, także przez internet, miast w kółko się zastanawiać czy czasem nie spotka mnie wyśmianie przez to, że nie zachowuję się 'idealnie'...

 

Jak przerwać to błędne koło, skoro zwyczajne afirmacje 'wszystko będzie dobrze' nie działają?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak przerwać to błędne koło, skoro zwyczajne afirmacje 'wszystko będzie dobrze' nie działają?

 

Wydaje mi się, że najpierw należy zacząć od tego, że ideałów nie ma. Można być zbliżonym bardziej lub mniej do niego, jednak ideału nigdy się nie spotka. Warto sobie dać nieco luzu. Jesteśmy tylko ludźmi, więc możemy popełniać błędy, prawda? No i jeszcze jedną rzecz zauważyłem, że w Waszym przypadku wewnętrzny krytyk ma na celu ukazanie, że nie jesteście nic warci o czym świadczą chociażby słowa 'głupi temat założyłaś, zaraz Cię wykpią'. Takie właśnie myślenie powoduje, że obniżamy swoją pewność siebie, zaniżamy swoją wartość. Ja mam inne podejście, owszem włącza mi się krytyk, ale dopiero wtedy, kiedy ja tego chcę (czyt. kiedy coś chcę przemyśleć). No i najważniejsze, by nie wmawiać sobie: 'jesteś beznadziejny', 'ale ze mnie fujara/baran/ciapa', 'do niczego się nie nadaję', etc, etc. Ważne by najzwyklej w świecie wyciągać wnioski. Ok, zrobiłem tu i tu błąd, w przyszłości go poprawię. Albo to mogłem zrobić lepiej, ale tak jak jest nie ma tragedii. No i przede wszystkim dystansu do siebie samego, warto czasem pośmiać się z samego siebie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Abradab, niestety wychowałam się w przekonaniu, że jestem pod wieloma względami gorsza od innych i nie zasługuję na szacunek. Moja mama sama kiedyś przyznała mojej pani psycholog, że bardzo wysoko mierzy ludzi [na pierwszej wizycie poprosiłam by mi towarzyszyła]. Jej krytyka potrafiła być rujnująca i nieraz wypominała mi nawet drobnostkę, czyniąc z niej największą wadę, jaką dotąd spotkała. Jej ulubione powiedzonko: 'jesteś głupia', tak mi weszło w krew, że ja już tak nie myślę, ale nawet tak czuję i widzę na niemal każdym kroku. Wiadomo, że dziecko słysząc od matki, którą traktuje, jak wszechwiedzącego boga, że jest głupie, zaczyna w to wierzyć i robi czasem rzeczy, które uważa za głupie, a potem się ich wstydzi i krytyk je wypomina [błędne kółeczko się zamyka ;) ]. Ciągle staram się osiągnąć niedościgniony ideał mądrości. Dużo się uczę, czytam... ale wciąż czuję niedosyt. Doszło do tego, że boję się odezwać w towarzystwie, ponieważ zaraz mamusia odzywa mi się w głowie: 'jesteś głupia'. Często się poprawiam, cedzę ostrożnie słowa, ale nieraz wychodzi mi z tego jedna, wielka papka, zamiast ideał.

Poza tym właśnie zdałam sobie sprawę, że nieraz spodziewam się krzyku, bądź obrazy od drugiej osoby, nawet w przypadku nieszkodliwego pytania, ponieważ nieraz zupełnie bez powodu potrafił się zirytować mój tatuś, kiedy mu coś powiedziałam. Więc zachowuję się czasem przesadnie uniżenie w stosunku do niektórych, zamiast zachować pełną swobodę i zburzyć własną barierę w relacjach międzyludzkich.

Wydaje mi się, że im bardziej staramy się osiągnąć ten rewelacyjny, pozbawiony wad model, tym gorsza sraczka nam z tego wychodzi. :P

 

Masz rację, powinno się śmiać, to pozwoli nam nabrac dystansu do niepowodzeń, ale u mnie w domu strasznie się zawsze byle bzdurą tak przejmowano, że hej. Poza tym martwię się, że nieraz mój śmiech przybiera formę kpin z siebie, zamiast beztroskiego machnięcia na wszystko ręką.

 

I jak tu z tym wygrać?

 

Ps. znalazłam przed chwilą świetną stronę, polecam:

http://www.pozaschematy.pl/2008/06/26/poznaj-swojego-wewnetrznego-krytyka/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

jest śmieszna strona tego krytyka perfekcjonisty,jak naprzykład dziewczyna robi l..a :roll: ,to wiesz że będzie profesjonalna i najlepsza robota :D:D

 

InMyMemory jak z tym wygrac? rozwiązanie jest w tym żeby przestac się kontrolowac,nie zawsze musimy wypadac najlepiej byc idealnym itp,im mniej kontroli tym lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ojj vanderlei no no no, co to za skojarzenie Ci sie uaktywniło w głowie :twisted:

Czyżby głodnemu chleb na myśli :P

 

A nie odbiegając od tematu ... InMyMemory to co piszesz musi być dla Ciebie strasznie męczące, ja również mam przejawy perfekcjonizmu, nie jest łatwo, ale u mnie to zaledwie dyskomfort u Ciebie sprawa jest poważniejsza. Włos mi się zjeżył na głowie jak przeczytałam jak odnosi się do Ciebie Twoja matka. Nie mnie jest oceniać poczynania innych ale pewnie nie ja pierwsza widzę, że Ona Cię rani i już wpłynęła na Twoje błędne postrzeganie siebie :-|

 

Trzymaj się i pamiętaj, że tak unikatowej osoby jak Ty nie ma w całym wszechświecie. I nawet ze swoich najgorszych słabości możesz uczynić siłę. Zacznij już dziś ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tak mi się napisało :roll::mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli nie świadomość to podświadomość Tobą kierowała, oj nie wykpisz się :mrgreen:

Ach te hormony :roll:

Czasami i mnie skubią, natura wzywa ;P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też miałem zawsze, ale z wiekiem trochę przechodzi. Teraz mam tylko na kacu. :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skąd ja znam tego krytyka :? "Mogłas zrobić to lepiej","za mało się starasz","weź się kobieto w garść,bo jesteś żałosna","nie zachowuj się jak idiotka".I weź go nie słuchaj... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam to samo : najgorsze jest to, że ta ocena jest zawsze na moją niekorzyść. Zawsze oceniam siebie, że robię coś źle, albo, że sam jestem zły, gorszy, niedobry, gdzie tym czasem jest najczęściej na odwrót tego co myślę. Tu mi przynajmniej jak na razie pomaga afirmacja ze strony terapeuty. Nie wiem czy słyszeliście o czymś takim jak zespół niezaspokojenia emocjonalnego. Każdy z nas ma chyba takiego krytyka w sobie tylko, że w różnym stopniu. Każdy był za mało kochany, też to za mało jest w różnym stopniu.

Mi pomagają takie chwile dla siebie, np. kiedy mogę poleżeć dłużej w łóżku, wypić piwo, posłuchać muzyki, dać sobie odczuć to, że jest się dobrym. Pozwolić sobie być dobrym dla siebie samego, poczuć się, że jest się dobrym. Jest też taka terapia, że śpi się z pluszowym misiem, przytula go, całuje, pieści. Cofnięcie się w stronę dzieciństwa, kompensacja braków z dzieciństwa, głównie czułości, miłości. Sam ją stosuje i pomaga. Człowiek może się rozwinąć w pełni tylko wtedy, kiedy jest bezwarunkowo kochany, za darmo, nie za dobre cechy, ani za złe, kochany po prostu, za to jaki jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mój krytyk mnie wyzywa,często pada łacina.Sprowadzam w ten sposób siebie na ziemie aby broń boże nie popaść w samozachwyt.

Najczęściej mówi typu "Jesteś największą idiotką na świecie" mocnym nie dającym sprzeciwu głosem.Krytykuje moje słowa,zachowania nawet z przed ponad 10 lat,wygląd "Ty gruba świnio,znów żresz" albo "Zabij się,nie powinnaś żyć,zdechnij wreszcie głupia dziwko"

:bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

faraus, bardzo ciekawe jest to,co napisałeś.

 

Laima, Kasiu i teraz pojawia się pytanie,co takie wyzywanie siebie daje?Jakby wyglądało życie bez tego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bellatrix, wiele razy rozmawiałam o tym z psycholog i do żadnych wniosków nie doszłam.Wiem,że do czegoś jest mi to potrzebne.Na pewno,daje mi większe poczucie kontroli.Lubię mieć tego krytyka ta swoją małpę na ramieniu która w razie czego mnie ugryzie i sprowadzi do pionu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Laima, no ja robię to samo,ale zastanawiam się,ile tak naprawdę mi to daje?Ile jest z tego plusów,a ile minusów?Czy to przypadkiem nie jest powielanie zachowania,którego doświadczyłyśmy ze strony innych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bellatrix, psycholog mnie pytała kto mi tak w życiu dokładał,a ja nie wiem :bezradny:wszyscy?Dziwię się,że utkwiły mi w głowie słowa braci,a to były tylko zwykłe kłótnie między rodzeństwem,nie powinno mieć to wpływu. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Laima, obawiam się,że słowa najbliższych mają na Nas największy wpływ i zostawiają najtrwalsze ślady...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bellatrix, jestem najmłodsza.Od całej starszej czwórki obrywałam bo taki los najmłodszych,że się dostaje po łbie od rodzeństwa.

Pamiętam jak brat mi dokuczał to jak mu coś odpowiedziałam to obrywałam od mamy czy taty.Mnie wolno było obrażać,a ja nikomu nie mogłam odpowiedzieć. :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Laima, no właśnie.A teraz sama siebie obrażasz...to jest powtórzenie sytuacji z Twojego życia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wymagało się wiecej od starszej i mądrzejszej, czyli ode mnie.

 

-- 27 kwi 2012, 00:05 --

 

Bellatrix, Dziwię się,że utkwiły mi w głowie słowa braci,a to były tylko zwykłe kłótnie między rodzeństwem,nie powinno mieć to wpływu. :?

Może jednak nie takie zywkłe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami mama przesadzała z reakcjami i ilością przydzielanych obowiązków, ale z drugiej strony miała tylko mnie. Reszta była po prostu nieodpowiedzialna, a moja Megan to zodiakalny skorpion, więc :bezradny: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

halenore, no tak tylko,że teraz między innymi przez to,masz taki a nie inny stosunek do siebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×