Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

faraus

Użytkownik
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. faraus

    Wiara czyni cuda

    Św. Teresa z Lisieux "MOJA PIEŚŃ NA DZIEŃ DZISIEJSZY" (l czerwca 1894) 1 Me życie jest cieniem, me życie jest chwilką, Co ciągle ucieka i ginie. By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, Ten dzień dzisiejszy jedynie!... 3 O jutro się modlić nie jestem ja w stanie, Choć nie wiem, jak życie popłynie; Dziś strzeż mnie, dziś broń mnie, dziś tylko, o Panie, Przez dzień ten dzisiejszy jedynie. 4Gdy myślę o jutrze, przejmuje mnie trwoga, Tak smutno na łez tej dolinie; Lecz próby ja pragnę i cierpieć dla Boga Przez dzień ten dzisiejszy jedynie. 7Przy Sercu Twym blisko nie smucę się znojem, Ni walką, ni trudem — to minie; Ach, weź mnie, o Jezu, i w Sercu skryj Twoim Na dzień ten dzisiejszy jedynie. 4Ach, skończy się wkrótce, to moje wygnanie, Wiecznego blask zalśni mi słońca, I śpiewać Ci będę na wieki, o Panie, To ,,dzisiaj” bez kresu i końca.
  2. faraus

    Wiersz o ...

    Podałem Ci rękę, malutki we mnie, Tak długo byłeś samotny, Tyle razy byłeś opuszczony, wyśmiany, opluty, Tyle razy ja sam odchodziłem od Ciebie, wyśmiewałem się, plułem na Ciebie, Podałem Ci rękę, malutki we mnie, Jezu we mnie, Ty też byłeś opuszczony, wyśmiany i opluty, Twoje samotne serce na krzyżu, połamane przez przyjaciół, przebite przez najbardziej kochanych, W tych momentach byłem najbliżej Ciebie. Twoje jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie, Wołam, ulituj się nade mną, abym przejrzał, Abym dostrzegł tego, który mnie katuje, Abym przejrzał, że to ja sam, To ja sam katuje siebie, tak jak kiedyś zostałem skatowany. Chwała Ci Panie.
  3. faraus

    Wiersz o ...

    Wypuściłem Ciebie, Spadło z moich rąk, Puściłem Cię jak papierową łódkę na rzece. Pozwoliłem Ci płynąć, bo czuję, że jesteś na tyle dorosłe. Przestałem Cię dusić i zgniatać w swoich rękach, Bo bardzo chciało dobić do portu. Płaczesz, bo osiadasz na mieliźnie. Ja mówię, że tak trzeba. Puściłem Cię bo chcesz płynąć, poznawać ludzi i świat, dzikie zwierzęta, kochać, być cierpliwym. Puściłem Cię życie i wtedy stałem się wolny.
  4. i wiele innych można znaleźć na necie. Myślę, że w życiu emocjonalnym emocje powinny być lekkie, delikatne, nie powinny wywierać presji, jedynie proponować, delikatnie sugerować, ale z poszanowaniem dla naszej wolności. Do niczego nie powinny nas zmuszać, powinny dać się swobodnie kierować przez intelekt. Tylko w wolności można wybierać, a gdzie wolność skoro nie ma wolności w emocjach? Człowiek staje się prawdziwie wolny, wtedy gdy może wybierać spośród swoich emocji bez żadnego przymusu, po to żeby osiągać szczęście. Nasze rany i lęki powodują to, że prawdziwe pragnienia są jakby pod przykrywką, trudno je rozpoznać więc ciężko je realizować. Prawdziwe pragnienia są lekkie, przynoszą szczęście i wolność, zero przymusu. Po tej jednej cesze tj. wolności, można rozpoznać te pragnienia, które będą nas prowadzić do szczęścia. Nawet te negatywne emocje nie powinny być odrzucane, gardzone. Kiedy życie emocjonalne jest w pełni dojrzałe to także, te emocje negatywne czegoś nas uczą, uszlachetniają, także nie wywierają presji, ani schorzeń typu depresja, nerwica i innych. Myślę, że do pełnego rozwoju człowieka potrzebne są wszystkie emocje, należy je tylko przyjmować, z czasem stają się delikatne i pomagają kierować się ku szczęściu własnemu i drugiej osoby. Emocje które wywierają presję pochodzą od nerwicy, można się bronić przed nimi np. przez relaks, medytację, religię, sport, po to aby zdrowieć, nabierać dystansu do tych emocji, które nas szarpią i niszczą. Człowiek w pełni dojrzały to człowiek wolny :) Chciałbym, żebyśmy wszyscy byli wolni w swoich emocjach!!!
  5. faraus

    Wewnętrzny krytyk

    Mam to samo : najgorsze jest to, że ta ocena jest zawsze na moją niekorzyść. Zawsze oceniam siebie, że robię coś źle, albo, że sam jestem zły, gorszy, niedobry, gdzie tym czasem jest najczęściej na odwrót tego co myślę. Tu mi przynajmniej jak na razie pomaga afirmacja ze strony terapeuty. Nie wiem czy słyszeliście o czymś takim jak zespół niezaspokojenia emocjonalnego. Każdy z nas ma chyba takiego krytyka w sobie tylko, że w różnym stopniu. Każdy był za mało kochany, też to za mało jest w różnym stopniu. Mi pomagają takie chwile dla siebie, np. kiedy mogę poleżeć dłużej w łóżku, wypić piwo, posłuchać muzyki, dać sobie odczuć to, że jest się dobrym. Pozwolić sobie być dobrym dla siebie samego, poczuć się, że jest się dobrym. Jest też taka terapia, że śpi się z pluszowym misiem, przytula go, całuje, pieści. Cofnięcie się w stronę dzieciństwa, kompensacja braków z dzieciństwa, głównie czułości, miłości. Sam ją stosuje i pomaga. Człowiek może się rozwinąć w pełni tylko wtedy, kiedy jest bezwarunkowo kochany, za darmo, nie za dobre cechy, ani za złe, kochany po prostu, za to jaki jest.
  6. Ty mówisz, jak niepotrzebnie jestem życiem zmęczony. Ty mówisz, jak wiele spraw mnie przerasta. Ty mówisz, jak bardzo jestem słaby, zapomniałem o tym. Bo ja bardzo potrzebuję swojej słabości, a zapomniałem o niej, gdzie jesteś? Czy już zupełnie się Ciebie wyrzekłem, moja Mamo? Stałem się głuchy na Twoje westchnienia. Stałem się ślepy na kamień o który się potykam. Stałem się głupi, oszukując siebie. Tak bardzo Ciebie nie kocham, moja słabości. Nie lubię bagna w którym tonę, tych krętych ścieżek w których się gubię. Ty mówisz, Kocham Ciebie, z tej miłości zaczerpnij żeby pokochać siebie. Słabości, razem z Tobą staję się wolny, kochając Ciebie zaczynam działać, żyjąc z Tobą zaczynam żyć. Ty milczysz bo wciąż wyciągasz do mnie ręce.
  7. Piszesz, że twoja reakcja jest normalna, w rzeczywistości nie jest normalna, reakcja jest nieproporcjonalna do bodźców, które ją wywołują. Większość ludzi nie przeżywa tak ogromnego lęku podczas takich sytuacji. Masz świadomość tego lęku, postaraj się z nim nie walczyć, zaakceptuj go. Wszelkie rozważania, próby racjonalnego pokonania tego lęku będą jeszcze bardziej go nasilać. Analizowanie, rozważanie strasznych myśli będzie jeszcze bardziej nasilać lęk, lęk będzie nasilał myśli i tak w kółko. Rozwiązaniem jest akceptacja siebie samego, swojej słabości, tego, że się boję, tego, że odczuwam lęk, pokochanie siebie samego takim jakim się jest. Postaraj się przenieść myśli na coś innego - film, sport, muzyka, jakaś rozrywka, coś co sprawia Ci satysfakcję. Przyczyny lęku mogą być bardzo różne, lęk przed odrzuceniem, utratą kogoś bliskiego nie mogą paraliżować życia. Jesteś w rzeczywistości osobą jedyną w swoim rodzaju, mogącą nie tylko czerpać miłość od kogoś, ale przede wszystkim miłością obdarzać drugą osobę. Każdy z nas został obdarzony nie do końca taką miłością jaką powinien zostać obdarzony, każdy z nas (choć zdecydowanie w różnym stopniu) boi się tego, że pragnienie miłości nie zostanie zaspokojone. Jeśli nie stać Cię na płatne leczenie, poszukaj jakiegoś na kasę chorych, wiem, że takie są, na pewno na tym nie stracisz. Powodzenia!
  8. Super napisane z tym przełamywaniem lęków. Ja studiuję na 4 roku Budownictwo, kierunek nie jest łatwy, ponadto duże obciążenie psychiczne ze względu na odpowiedzialność, którą bierze na siebie projektant. Studia nie są jakoś szczególnie wymarzone, poszedłem bo się tam nadawałem ze względu na przedmioty ścisłe. Mam nerwicę i depresję jednocześnie i jest ciężko. Przez pierwsze 3 lata nie brałem leków ale tylko z tego względu, że nie wiedziałem co mi jest. Mój stan był wtedy fatalny, po terapii i przepisaniu leków, stan się poprawia, nabieram wiary we własne siły. Pomaga też sport i odpoczynek, nie należy zaniedbywać tych rzeczy, niby banalne ale dużo pomagają. Poza tym, trzeba się przyzwyczaić do lęku, choroby, wtedy napięcie spada. Pozytywne motywowanie się w stylu "dam radę" także wnosi wkład w wychodzeniu z choroby, nie należy tracić nadziei, nigdy. Wiara w Pana Boga, Jego bezwarunkową miłość-zupełnie za nic, uspokaja serce.
  9. faraus

    Chore myśli

    Zgadzam się, czasami trzeba wziąć lek, żeby poradzić sobie z myślami, zależy od stopnia choroby. -- 25 lut 2012, 19:41 -- O sorka, pomyliłem się, chodziło mi o ten post :)
  10. faraus

    Chore myśli

    Z natrętnymi myślami nie da się walczyć, można je po prostu wypuścić, nie zajmować się nimi, pozwolić im płynąć. Jak to zrobić? Kiedy pojawia się myśl, która mocno absorbuje, zajmuje umysł, zapętla się, wywołuje powstanie innych myśli, jest absurdalna, to należy pozwolić jej aby zniknęła i nie rozmyślać nad nią, najłatwiej to zrobić zajmując umysł czymś innym - książka, muzyka, sport, telewizja, cokolwiek, byle zająć umysł. Kiedy stosuje się taką taktykę, stopniowo myśli natrętnych jest co raz mniej, bo spada lęk, który te myśli wywołują. Napięcie nerwowe, stres, lęk... powodują powstanie właśnie takich absurdalnych myśli.
  11. Ja bym Ci poradził, żebyś nie starał się załatwić wszystkiego na raz, to będzie tworzyć tylko napięcia, staraj się robić małe kroki, podchodzić do spraw pojedynczo. Nie podchodź do rozwiązywania spraw z napięciem, wtedy rezultaty są tylko gorsze, działaj, pracuj solidnie, ale nie poddawaj się myślą typu: nie poradzę sobie, nie podołam itp., akceptuj je, pozwól, żeby sobie po prostu były, i staraj się je zmieniać myślami typu: że robię wszystko co jest w twojej mocy, owoce pracy pozostawiam Panu Bogu, a na pewno będzie dobrze. Akceptuj lęk, na pewno będzie się pojawiał, pozwól mu płynąć! Mimo pojawiającego się lęku, rób swoje, starając się ograniczać napięcia, przydałby się sport i codziennie jakiś wypoczynek.
  12. Wydaje mi się, że powinieneś być sobą. Czyli przede wszystkim nie zabiegaj o tolerancję, akceptację, sympatię innych. Na świecie po prostu tak jest, że jedni się lubią, a inni nie. Masz prawo nie być przez kogoś lubiany tak samo jak masz prawo Ty kogoś nie lubić. Taki stan może po części wynika z tego, że nadmiernie starasz się być lubianym i akceptowanym, ale na akceptację nigdy się nie zasługuje ją po prostu trzeba otrzymać. A najlepiej jest wtedy kiedy jesteś sobą, wtedy Ty sam jesteś zadowolony, a i może znajdą się tacy ludzie, którzy będą Cię cenić za te prawdziwe cechy, które masz, to przybliża ludzi, a nie sztuczne pokazywanie cech po to aby się innym przypodobać. Nie oznacza to, żeby być chamskim ale po prostu być sobą. To trudne zadanie.
  13. faraus

    Powołanie...?

    Są 3 kryteria podjęcia właściwego wyboru: wolność, pokój, radość. Jeśli te 3 cechy się zgrają wtedy zaczynamy prawidłowo rozeznawać powołanie. Jeśli, którejś z nich nie ma to znaczy, że albo idziemy nie w tę stronę co trzeba albo musimy popracować nad sobą aby wyeliminować to co powoduje nasze rozstrojenie. Lęk w przypadku powołania jest najgorszym z doradców, przede wszystkim moim zdaniem po trochu zniekształca nasze pragnienia. Odczuwane uczucia są tak jakby "mało rzeczywiste", powierzchowne, przelotne jak gdyby sztuczne. W przeciwieństwie do pragnień, które daje Pan Bóg, które są: bardzo głębokie, trwałe, dają prawdziwe szczęście, przyjmujemy je w całkowitej wolności, dają wolność, wyzwalają, a nie zniewalają. Trzeba nauczyć się rozpoznawać w sobie lęk i myśli o kapłaństwie, zakonie etc. są spowodowane przez nadmierny poziom lęku, gdy poziom lęku spada ustają także myśli. Tragiczne jest to, że człowiekowi wydaje się, że wszystkie sytuacje, uczucia zmierzają do zrealizowania tej katastroficznej myśli. W przypadku gdy poziom lęku jest duży moim zdaniem należy myśli całkowicie zostawić bo sobie z nimi nie poradzimy. W przypadku gdy lęk już stopniowo opadnie należy poznawać siebie, prosić Pana Boga o rozeznanie samego siebie, podejść do sytuacji spokojnie bo przecież powołanie to nasze szczęście i Pan Bóg pragnie naszego szczęścia, szczególnie nie pcha nigdzie nikogo na siłę. Jakimś rozwiązaniem w takim poznawaniu siebie są rekolekcje, ale oprócz tego czytanie Pisma Świętego, Msza Św., modlitwa, spowiedź. I to wszystko nie może odbywać się gdy poziom lęku jest zbyt duży, bo wszystkie te zabiegi będą prawdopodobnie nasilały objawy nerwicy. Pan Bóg tak delikatnie składa dary w nasze serca, że czujemy jak gdyby pochodziły one od nas.
  14. Chyba warto byłoby zająć się leczeniem nerwicy. Poszukaj jakiegoś terapeuty. Problem nie tkwi w tym, że możesz mieć problemy z sercem, problem tkwi w twoim lęku. Człowiek, który nie ma nerwicy po prostu z trudem ale przyjmuje możliwość dziedziczenia jakiejś choroby, Ty nie będziesz na ten czas w stanie tego przyjąć bo poziom lęku jest zbyt wysoki i nie pozwoli Ci na to. Najlepiej to zostawiaj tą myśl, wkładaj ją do worka pod tytułem "myśli, którymi się nie zajmuję". Gdy pojawia się lek, staraj się go stopniowo przyjmować, to bolesne ale nie można blokować swoich uczuć ani emocji bo nerwica wtedy się nasila. Gdy poziom lęku spada, same myśli nie zdają się być już takie straszne i stopniowo coraz łatwiej człowiek sobie z nimi radzi. Ale tak jak mówiłem poszukaj terapeuty.
×