Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,

mam pytanie jak u Was wygląda jazda samochodem?

 

Ja zdałem na prawko niecały rok temu i w sumie lubię jeździć. Mam tylko problem z tym, że bardzo szybko się męczę. Nawet po przejechaniu 100km a czasami mniej często jestem kompletnie wyczerpany. Na tyle, że zamyślam się po drodze, zawieszam, kleją mi się oczy - takie dziwne uczucie otępienia i senności. Oczywiście refleks spada wtedy do minimum, koncentracja również... no i jeśli mogę zwykle zamieniam się wtedy z kimś kto jedzie ze mną. Zmęczenie dosyć szybko mija jak tylko przestanę prowadzić.

 

Czy coś takiego występuje też u Was czy prowadzicie auto bez najmniejszych problemów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli jesteś chory na nerwicę lub temu podobne, to objawy będą łapać Cię wszędzie. Nie ważne czy prowadzisz samochód czy kombajn, czy jedziesz rowerem. Nawet jeśli odpowiemy, że też mamy problemy, lub przeciwnie, że nie mamy, to co Ci to da?

Nie patrz na innych, patrz na siebie ;)

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prowadzenie wymaga ciągłego skupienia, może w tym jest problem.

 

Ja zauważyłem że nawet jak się totalnie zmulę i bujam w obłokach, to prowadzę automatycznie, "to się tak samo".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

noo ja mam leki podczás dalekich wyjazdow, ale rzadko sie im poddaje, moj rekord za kolkiem to 940 km w ciagu 12 godzin, nie poddalem sie, jezdze czesto i duzo, ale mecze sie czesto, praktycznie meczony jestem po tym jak tylko wsiade za kolko, apozniej jest ciezko, ale czym dluzej jade tym lepiej si

czuje, takze polecam sie nie poddawac.pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LucidMan, w najlepszym wypadku ktoś napisze jak sobie z takim problemem radzi, przedyskutujemy to i wyciągniemy wnioski (jak z tym walczyć, w czym tkwi przyczyna) w najgorszym nie da mi to nic bo pojawią się posty takie jak Twoje.

 

To jest forum stary... temu ono służy żeby pytać, pytać i jeszcze raz pytać ;) Swoją drogą w wakacje przejeździłem tydzień rowerem po Rumunii i nie przypominam sobie jakichkolwiek objawów nerwicy w tym czasie więc Twoja teza jest co najmniej nietrafiona. Mój problem dotyczy jazdy samochodem. Nie rowerem czy kombajnem. I dlatego o samochód zapytałem.

 

arturk, to dokładnie tak samo mam - wsiądę to auta i już czuje zmęczenie. Chyba faktycznie trzeba starać się z tym walczyć i nie poddawać się... jedyne czego się obawiam to to, że w coś kiedyś sypnę przez to otumanienie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam problem z jazdą samochode, staram sie jednak aby siedział ktoś na miejscu pasarzera, wtedy jest łatwiej. Jednak kiedy jadę sama mam sposób następujący:

włanczam sobie muzykę klasyczną, to mnie rozluźnia i uspakaja.

Przy atakach lęku staram sie uspokoic i najcześciej otwieram okno by sie trochę przewietrzyc i dotlenic, po jakiś minutach przechodzi

 

[*EDIT*]

 

lercm - nie martw sie, nic Ci sie nie stanie za kółkiem

Kieyds mi psycholog powiedziała, że osoba z nerwicą może np zemdleć ale wtedy kiedy jest w bezpiecznym miejscu np w domu i tylko w domu :-) i cos w tym jest bo już kilka lat mam objawy nerwicowa ale jak dotąd nic mi nie jest.

Głowa do góry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie martwię się, że coś mi się stanie. W sensie dostanę ataku czy zemdleję. Jadąc nawet nie specjalnie odczuwam jakieś lęki czy strach - po prostu jestem mega zmęczony i otępiony. I jeśli obawiam się czegoś to tego, że kiedyś przez to zmęczenie spowoduje wypadek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

EEEeeee tylko bez śmiechu , to ja mam pomysł czasami zmęczenie może być spowodowane brakiem witamin, kup sobie magnez z witaminą B6 3 tabletki dziennie, i pomoże :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehehe, i sugerujesz, że niedobór witamin objawia się tylko "za kółkiem"? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:-) nie

jest to napewno dla Ciebie niepokojące, ale nie ma czym się przejmować, w ten sposób mozna się naprawdę nawabić nerwicy np Ja. Weś ten magnez i zapytaj się seibie "czemu i dlaczego sie tak czujesz", może ostatnio miałeś jakieś stresujące sytuacje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie jeżdże samochodem, ale moge Ci pow, że bez jazdy jestem też zmęczona, a siedze w domu i sie ucze. Może to, że musisz się na czymś skoncentrować Cie męczy? moze akurat zmęczenie w tym przypadku nie musi być związane z nerwicą. Ciezko to wytlumaczyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

ja tez lubie prowadzic auto ale jak mam jechac troche dalej to czesto jestem tym zdenerwowany i nie wiem czemu.A czy wy siadajacy za kółkiem zazywacie aktualnie jakieś leki na nerwice?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja równiez jak Pawel lubie w sumie prowadzic auto ale tez odczuwam lęk jak mam jechac gdzies dalej,snuje plany o dalszych wycieczkach latem a sama je sobie psuje przez ten lęk.Nie wiem jak to wykluczyc a bardzo chciałabym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
LucidMan, w najlepszym wypadku ktoś napisze jak sobie z takim problemem radzi, przedyskutujemy to i wyciągniemy wnioski (jak z tym walczyć, w czym tkwi przyczyna) w najgorszym nie da mi to nic bo pojawią się posty takie jak Twoje.

 

To jest forum stary... temu ono służy żeby pytać, pytać i jeszcze raz pytać ;) Swoją drogą w wakacje przejeździłem tydzień rowerem po Rumunii i nie przypominam sobie jakichkolwiek objawów nerwicy w tym czasie więc Twoja teza jest co najmniej nietrafiona. Mój problem dotyczy jazdy samochodem. Nie rowerem czy kombajnem. I dlatego o samochód zapytałem.

Hmmm, na forum jestem długo i jakoś nie uważam, że temat z postem opisującym objawy ma komuś pomóc. Dodatkowo, TYM bardziej nie uważam że jeden znerwicowany może pomóc drugiemu jeśli żaden z nich nie rozumie istoty nerwicy lękowej. Nic bardziej nie utrwala nerwicy jak racjonalizacja objawów ... :( A na tym forum to dzieję się nagminnie i to jest przykre :(

Ja na tym forum nie podaję gotowych rozwiązań na objawy (objaw to skutek, a nie przyczyna), tylko usiłuje was zmusić do głębszej refleksji. Mogę powiedzieć wam jak ja sobie radziłem gdy miałem ataki w samochodzie. Ale po co? Na co wam to? Jak ja mogę wam powiedzieć więcej, że nie będziecie musieli za każdym razem wietrzyć się otwierając okno, słuchać ulubionej muzyki, robić postoje. Dlaczego? Bo nie będzie objawów. Spróbujcie zająć się przyczyną a nie skutkiem :smile:

 

Rozumiem, że to jest forum. Forum jest to pewien zbiór wiedzy. Ważne jest, aby z tego zbioru wyciągnąć to co istotne. Jeśli chodzi o kombajn lub rower to był po prostu żart (ale też i informacja, że objawy mogą atakować wszędzie). Humor to jest to, czego to forum NIE POSIADA. Teraz każdy pewnie powie, że się śmieje się z objawów, z ludzi ... Nic takiego nie ma miejsca, po prostu staram się, żeby moje posty nie były powodem do wkręcania sobie nowych objawów.

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LucidMan,

ale może jednak podziel się, jak sobie radziłeś z objawami w aucie :)? Zartuję, dużo racji w Twojej wypowiedzi.

Na początku jak czytałam Twoje posty, przyznaję, że mnie drażniły, nie zgadzałam się z Tobą, ale zaczynam ROZUMIEĆ, tym samym wszystko co piszesz, zaczyna mieć dla mnie sens :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SZUKAMPOMOCY79, z objawami w aucie radziłem sobie jeżdżąc na wstecznym. Może trochę to dziwnie wyglądało, ale fajna zabawa :D

Nie no, oczywiście żarcik :smile:

 

Moje wypowiedzi mogą się niektórym wydawać jakimś bluźnierstwem, herezją, czasami przepełnione mogą być emocjami, ale w żadnym wypadku nie mam na celu oskarżanie kogoś, krytykowanie czy po prostu kłócenie się. Tak jak już gdzieś wcześniej pisałem, chcę stworzyć impuls do refleksji nad sobą.

Nie chcę, żeby ludzie na to forum przychodzili tylko po to, żeby sobie ulżyć w chorobie wypisując przeróżne objawy i tym samym nakręcając innych do czucia się źle co tworzy piekielne błędne koło.

Jeśli mam być elementem psującym mechanizm tego koła, mogą polecieć iskry, pojawi się duży hałas, będą podejmowane próby żeby przywrócić błogi mechanizm błędnego koła.

Może uda mi się wyrwać z tego kogoś, tak jak i mnie wyrwano 2 lata, poprzez serię bodźców zaaplikowanych nie tylko przez to forum, ale także przez samo życie :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje wypowiedzi mogą się niektórym wydawać jakimś bluźnierstwem, herezją, czasami przepełnione mogą być emocjami, ale w żadnym wypadku nie mam na celu oskarżanie kogoś, krytykowanie czy po prostu kłócenie się. Tak jak już gdzieś wcześniej pisałem, chcę stworzyć impuls do refleksji nad sobą.

Nie chcę, żeby ludzie na to forum przychodzili tylko po to, żeby sobie ulżyć w chorobie wypisując przeróżne objawy i tym samym nakręcając innych do czucia się źle co tworzy piekielne błędne koło.

Jeśli mam być elementem psującym mechanizm tego koła, mogą polecieć iskry, pojawi się duży hałas, będą podejmowane próby żeby przywrócić błogi mechanizm błędnego koła.

Może uda mi się wyrwać z tego kogoś, tak jak i mnie wyrwano 2 lata, poprzez serię bodźców zaaplikowanych nie tylko przez to forum, ale także przez samo życie :smile:

 

Zgadzam się z Tobą, myślę bardzo podobnie. Sama dokładnie wiem, jak to działa - obserwowałam to forum już od jakiegoś czasu, w najgorszych momentach i działo się dokładnie w ten sposób. Szukałam nowych objawów, odnajdywałam je u siebie, wkręcałam sobie masę niepotrzebnych "faz". Teraz z tym wszystkim walczę i nie pozwalam sobie na takie irracjonalne myśli (Wiadomo, raz lepiej ,raz gorzej, byle do przodu) - nie lubię takiego błędnego koła. Jest tu na forum dużo pozytywnych postów - oby takich więcej, szkoda czasu na zatracanie się w kolejnych "fazach", starajmy się patrzeć ciut bardziej pozytywnie na świat i widzieć w nim nie tylko porażki, ale też nasze małe, codzienne sukcesy.

 

No, ale mam wrażenie, że troszkę odchodzimy od tematu tutaj... lepiej skończę na tym i przepraszam za OT.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja tez lubie prowadzic auto ale jak mam jechac troche dalej to czesto jestem tym zdenerwowany i nie wiem czemu.A czy wy siadajacy za kółkiem zazywacie aktualnie jakieś leki na nerwice?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmęczenie dłuższą jazdą jest normalnym objawem, a nie objawem nerwicy.Jeśli jedziemy autem dłuższy odcinek trasy i widok za oknem się nie zmienia, droga jest pozbawiona zakrętów i świateł, to umysł wchodzi w naturalny stan hipnozy.W takim stanie uruchamia się w naszej głowie AUTO-PILOT(sam to tak nazwałem), czasami przez to np. nie pamietamy przejechanych ostatnich 30 minut drogi.Nasz mózg to fajne narzędzie :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Odnosnie samochodu...

Ja tez czuje sie zle za kolkiem !

Jesli jest ktos obok - jest ok ale jak jade sama - masakra!

Staram sie by ktos przy mnie byl!

U mojego poprzednika wczytalam ,ze nie boi sie jezdzic samochodem, boi sie ,ze spowoduje tym swoim zmeczeniem wypadek! Czyli jakby nie patrzac strach sie przewija - tylko jak go zwalczyc? Ja czasami najprosciej w swiecie zjezdzam na bok, wysiadam, pokraze naokolo samochodu jest lepiej to jade dalej. Moze glupie ale mi czasem pomaga!

Niestety nie zawsze i tego sie boje na przyklad jutro, bo jade w trase! Tak sie boje,ze cos sie stanie mi , albo ja zrobie cos komus! Niestety:(

Najgorsze jest to,ze nie wiem jak mam walczyc z tym strachem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Odnosnie samochodu...

Ja tez czuje sie zle za kolkiem !

Jesli jest ktos obok - jest ok ale jak jade sama - masakra!

Staram sie by ktos przy mnie byl!

U mojego poprzednika wczytalam ,ze nie boi sie jezdzic samochodem, boi sie ,ze spowoduje tym swoim zmeczeniem wypadek! Czyli jakby nie patrzac strach sie przewija - tylko jak go zwalczyc? Ja czasami najprosciej w swiecie zjezdzam na bok, wysiadam, pokraze naokolo samochodu jest lepiej to jade dalej. Moze glupie ale mi czasem pomaga!

Niestety nie zawsze i tego sie boje na przyklad jutro, bo jade w trase! Tak sie boje,ze cos sie stanie mi , albo ja zrobie cos komus! Niestety:(

Najgorsze jest to,ze nie wiem jak mam walczyc z tym strachem

A u mnie zn owu na odwrót, jak jeźdzę sam to wszystko jest ok, a jak jadę z kimś, np. ojcem to już gorzej, napięcie zaczyna mnie łapać itp...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Miałam kilka razy atak nerwicy w aucie, raz poważny. Problem polegał na tym, że nie jechałam sama ( w sensie z chłopakiem) ale z nim i jego rodzicami -jechaliśmy na wesele ich syna, mój facet był świadkiem, więc nie było mowy o postojach bo czasu mało..

 

Masakra.

 

Ale jak jedziesz tylko z psem to nie ma problemu, zawsze możesz stanąć na stacji czy w lesie, wypić herbatę, oddechnąć :smile: No i pies poprawi humor!

Nie boj sie, masz komfortową podróż :smile: Ciesz sie widokami i nie pękaj.

 

Ja osobiście kocham jezdzić, całe dzieciństwo spędziłam w aucie z mamą :D Szczegolnie nocą lubię jezdzic, i szczegolnie sama za kierownicą :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co wybrać? jak myślicie jutro musze się dostać do szkoły w centrum krakowa i mam do wyboru albo bus pełen ludzi, ścisk i brak oddechu (którym wogóle się nie poruszam), albo jechać autem tylko, że nie jeździłam autem od 2,5 miesięcy. Im dalej od domu tym gorzej ale tą samą trasą jeździłam od 3 lat i jakoś to było. Nie wiem co bedzie rozsądniejsze czy bus w którym dostane napadu lęku przed ludzmi czy swoboda jaką mam jadąc autem (tylko ta derealizacja coś czuje, że może mnie złapać). Niestety nie mam możliwość zabrania kogoś ze sobą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja bym chyba dla własnego bezpieczeństwa wybrała bus czy inny powszechny środek lokomocji publicznej

 

 

 

 

a ja własnie mam prawko robić i się zastanawiam,co to będzie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samochodem jeźdzę raczej regularnie, bardzo tu lubię. Czuje się za kierownicą jak to się mówi jak "ryba w wodzie" :) ale faktycznie dłuższa jazda bardzo męczy, im jest ciemniej tym większe mam problemy z koncentracją, zamazują mi się pasy na jezdni, nie miłośiernie oślepiają światła, ale mimo to nie boję się jeździć i ufam sobie jako kierowcy. Ostatnio wyrobiłam sobie okulary, które "przerzucają" pracę z oczu na soczewki, to TROCHĘ pomaga, ale tylko trochę :)

 

[Dodane po edycji:]

 

Nie wiem co wybrać? jak myślicie jutro musze się dostać do szkoły w centrum krakowa i mam do wyboru albo bus pełen ludzi, ścisk i brak oddechu (którym wogóle się nie poruszam), albo jechać autem tylko, że nie jeździłam autem od 2,5 miesięcy. Im dalej od domu tym gorzej ale tą samą trasą jeździłam od 3 lat i jakoś to było. Nie wiem co bedzie rozsądniejsze czy bus w którym dostane napadu lęku przed ludzmi czy swoboda jaką mam jadąc autem (tylko ta derealizacja coś czuje, że może mnie złapać). Niestety nie mam możliwość zabrania kogoś ze sobą...

 

ja bym pojechała samochodem, może wolniej, może spokojniej, ale napewno pewniej ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×