Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bebe

[Będzin]

Rekomendowane odpowiedzi

Musze koniecznie iść do psychotrapeuty ale nie stać mnie na prywatną wizytę ,może ktoś wie gdzie można się udać w Będzinie lub okolicach ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Poradniach Zdrowia Psychicznego przyjmują psycholodzy, którzy prowadzą psychoterapię. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!!!

 

Jakiś miesiąc temu tu zajrzałam bo potrzebowałam pomocy, porady co mam ze sobą zrobić, to znaczy co mam zrobić żeby normalnie żyć. Na mój post odpisało pare osób ale szczerze "mówiąc" żaden mi nie pomógł oczywiście psychicznie bo bardzo chciałam żeby ktoś napisał np. chorowałem/łam na to a teraz jestem zdrowy/wa :). Oczywiście jestem chora na nerwicę lękową a fachowo ta choroba nazywa się agorafobia. Wogóle to zastanawiam się czy na to forum zaglądają jacyś terapeuci lub psychologowie i czy komuś z was jeden z tych specjalistów odpisał. No ale nieważne. Przejde może do tego co chciałam napisać, od października mam nawrót choroby strasznie się tym załamałam i to właśnie był mój błąd ale znalazłam wspaniałą panią psycholog która dała mi nadzieje że będe zdrowa nie dziś, nie jutro, nie za rok ale kiedyś będe jeśli ktoś z was jest zainteresowany jak można z tego wyjść to piszcie. Tylko ja bym chciała tu założyć coś w stylu GRUPY WSPARCIA tzn. chciałabym wam pomóc choć sama jeszcze nie jestem zdrowa ale już wiem co trzeba robić żeby zapomnieć o lęku. Z góry napisze że nie dam wam odrazu wszyskich wskazówek bo chciałabym abyście dali coś od siebie.:)

 

Jeśli na to forum wchodzi ktoś kto wyszedł z tego niech napisze do mnie może razem pomożemy innym.

 

Jeśli na tym forum jest ktoś kto długo na to choruje tzn. od roku do nawet 20 lat :) niech napisze do mnie a postaram sie wam pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chętnych do wyzdrowienia to jest tutaj nas mnóstwo :) i każdy chce pomóc komuś i oczywiście sobie :) Ja się przyłączam do apelu, choć i tak nie daję rady a przerobiłem już parę etapów łącznie z psychologiem, jednak uważam że z nerwicą można wygrać, oswoić ją i zniknie! czego więcej by tu pragnąć ..:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ha wiedziałam że ty to napewno pierwszy napiszesz :) na mój pierwszy post też odpisałeś chyba spędzasz tu dużo czasu. Piszesz że wiele już przerabiałeś etapów łącznie z psychologiem a możesz napisać jakie metody lub sposoby przerabiałeś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na czym polega to oswajanie lęku? Mówicie o czymś, ja w ogóle nie wiem o co chodzi.

Według mnie lęk sam przechodzi, jak się przełamiemy...

Nigdy nie byłam u psychologa, bo lekarze innych specjalności twierdzą, że sobie sama poradzę... A ja tu siedzę teraz w domu i boję się ciemności, ledwo żyję... Uciekam przed lękiem.. Nawet włączony komputer niewiele pomaga... Mam dość ciągłęgo niepokoju i tych spraw..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Motylcio nie da sie tak w jednym zdaniu napisać o co w tym chodzi napisze ci tylko że od października nie wychodziłam z domu sama a jak zostawałam w nim to się jeszcze gorzej czułam prawie trzy tygodnie temu zaczełam psychoterapie i mój psycholog polecił mi książkę ale jak podam tytuł to i tak to niewiele da bo wiem że ludzie zniechęcają się do czytania i zrezygnują z tej metody autoterapi dlatego chciałabym stworzyć grupe wsparia na skypie liczącą około 20 osób wtedy wszystko wyjaśnie krok po kroku a wracając do tego że nie wychodziłam z domu to właśnie pare dni temu skończyłam czytać książke i wczoraj byłam w hipermarkecie gdzie jak wiesz było kupe ludzi i nic mi się nie działo potem jeszcze sama poszłam do sklepu byłam z siebie dumna. Oczywiście to że przekaże ci lub naucze się jak oswoić lęk nie zastąpi ci psychologa bo w gruncie rzeczy żeby go oswoić musisz sobie uświadomić dlaczego zaczełaś na to chrować :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A więc tak :) Na forum bywam w sumie co dzień ale nie żeby tak non stopa, choć jak wracam z pracy to załączam a później przed spaniem, różnie ale zawsze godzinke, dwie jestem :) Niektórzy mówią że to źle bowiem wkoło żyję chorobą, może i coś w tym jest ale ja lubię tutaj pisać, jedynie jestem zły na siebie jak już nie wyrabiam z atakiem i jestem zmuszony włączać forum bo mnie np. pomaga czytanie o tym, często mija najgorsze, fakt że nie na zawsze ale na jakiś czas :) ale w tym stanie niczego więcej się nie pragnie .

Etapy? ja to tak nazwałem ale tak w sumie to była chęć wyjścia z tego za wszelką cenę i wszystkimi sposobami, na początek i zresztą do tej pory psychiatra, w między czasie jak leki nie wiele zdziałały to psychoterapeuta, ale nie dało rezultatu w postaci wyleczenia, potem psycholog, aż i filipińscy uzdrowiciele, akupunktura u jedynego w polsce ponoć profesora :) i w sumie wracałem do domu pełen werwy że wyjdę z tego aż do wieczornego ataku. Możliwe że to po prostu taki schemat już mam w głowie że wieczór atak, nie idę do pracy to ataki parę razy dziennie itd. Powiem tylko tak że nie jestem źle nastawiony do żadnego pomysłu, który by sprawił żebyśmy się lepiej czuli. Mnie te rzeczy o których pisałem nie pomogły, może chwilowo ale na dłuższą metę nie, z tym trochę do du.p.y że nie ma reguły iż to pomogło jednemu to już jest pewne że i drugiemu pomoże, to niestety nerwica która atakuje emocje, osobowość, tożsamość a u każdego jest inna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapewne chodzi o ksiązke Judith Bemis i Amr Barrada.pt,,Oswoić lęk,, !

Jeśli tak ,to zapewne połowa ludzi z forum juz dawno ją przeczytała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie połowa ludzi ją czytała i co nadal tu są. Więc dlatego nie podałam jej tytułu bo mi nie chodzi o to żeby ją tu przerabiać pisze po raz któryś że chce stworzyć grupę wsparia która ma pomóc nie tylko tym osobą z który chce pogadać ale i mi. A co do Victorka jak juz przerabiałeś psychoterapie i psychologa to czy doszłeś do tego dlaczego masz nerwice. Bo wiem że nie wyjdziesz z tego jak sie nie dowiesz dlaczego to masz. Bo jak czytam posty ludzi którzy tu przebywają to zaczynam tracić wiare w psychologów (a osobiście chce to studiować) i też dlatego chciałabym zachęcić pare osób do wspólnej rozmowy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz problem chyba lezy troszke głębiej...

Na moje usilne pytania co spowodowalo początek choroby,terapeuta odpowiedzial.,,Po co Pani taka wiedza co spowodowalo pierwszy atak nerwicy,,?To tak jakby alkoholik zastanawial sie na terapii z jakiego powodu wypil pierwszy kieliszek...i co mu ta wiedza da?Od odkrycia tego powodu choroba nie minie.Chodzi o to aby teraz nie pil.!Z terapią jest tak samo-to co wywołało początek choroby(powód) moze juz nie istniec!Istotne jest to jak zareagowaliśmy na ten problem, na tym polega wyleczenie z tej choroby -na odpowiednim reagowaniu na problemy,bo one zawsze bedą i u kazdego.A to ze nie kazdy choruje zalezy wlasnie od sposobow ich rozwiązywania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie o to mi chodziło :D razem z oswojeniem lękiem należy prowadzić psychoterapie która ma na celu zaakceptowanie siebie takim jakim jesteś bo większośc ludzi którzy na to chorują to albo DDA lub dzieci rodziców autorytarnych. Jesteśmy wrażliwi i inteligentni a przez środowisko w którym nas wychowano dom, szkola, podwórko byliśmy zmuszenie do przybrania masek i nie mogliśmy okazać swoich uczuc przez co mamy teraz problem ze sobą. Osoby które nie mają poczucia własnej wartośći lub poprostu nie doceniają się popadają w depresje, lęki. Warto zamiast tylko czytać o naszej chorobie siąść i zastanowić się co oprócz lęków nam dolega i sięgnąc po inne książki takie jak kobieta i poczucie włanej wartości która nie tylko opisuje problem kobiet ale i mężczyzn po krótce: opisane jest jak przez stereotypy zostajemy wychowani na takich ludzi jakimi powinniśmy być czyli kobieta ma pomagać innym być wraźliwa, mężczyzna zaś nie może płakać i może tylko okazywać gniew a nie takich jakimi chcielibyśmy być np. chce okazać gniew ale przez stereotyp jak zaczne krzyczeć i wyzywać zaraz jestem odbierana jako s. u. k. a. dlatego dusze to w sobie i uśmiecham się tak samo jest u mężczyzn. Inne osoby które chorują na lęk są przepełnieni gniewem co zatruwa ich życie dlatego powinni przeczytać jak sobie z nim poradzić np od gniewu do przebaczenia. Inną pomocną książką może okazać się sztuka bycia sobą. Oczywiście to że je przeczytamy nic nam nie da ale akurat w tym przypadku to że wszystko analizujemy (my chorzy) okarze się pomocne i zaczniemy się nad tym zastanawiać co warto zmienić w sobie żeby się polubić. Warto też się zastanowić dlaczemy my chorzy się nie lubimy przez chorobę przecież jak ktos ma grype nie mówi do siebie ale jestem głupia czy wariatka jak ktoś jest niepełnosprawny może poprosic o pomoc nie wstydząc się dlatego też my powinniśmy się tak zachowywać i powtarzać sobie że każdy jest chory na coś nie którzy mają nowotwory i nie wstydzą się tego dlaczego ja mam się wstydzić i nie poprosić o pomoc jak np. zacznie kręcić mi się w głowie. Dlatego też napisałam że warto dowiedzieć się co mogło spowodować lęk ale nie w chwili jego wystąpienia tylko przez całe nasze życie :D

 

---- EDIT ----

 

a jeszcze co do tego alkoholika nie zgadzam się z twoim stwierdzeniem to że powie jestem alkoholikiem i nie wstydze się tego i nie będzie pił może mu pomoże aż do kolejnego kryzysu emocjonalnego lub życiowego więc ważne jest dlaczego sięgnął po raz pierwszy po ten kieliszek i my też musimy wiedzieć dlaczego cierpi nasza dusza może dlatego że nigdy nikt nas nie akceptował takimi jakimi jesteśmy i musieliśmy udawać innych żeby mieć przyjaciół a teraz to wybuchło w postaci lęku u mnie pojawiło sie to kiedy zaszłam w ciąże teraz już wiem że dlatego że gdzieś w głowie nie byłam przygotowana na to że będe matką bo przecież tak naprawde jestem jeszcze dzieckiem które potrzebuje pomocy wsparcia uczucia którego nigdy nie miałam a tu nagle ja będe musiała to okazać dziecku i zostane zepchnięta jeszcze dalej w bok gdzie już nikt nie będzie zwracać na mnie uwagi (bo tak było do tej pory a teraz będzie jeszcze gorzej-niska samoocena to to co mnie zniszczyło). Wictorek w którymś poscie nawet nie wiem w jakim temacie napisał wszystko tylko nie to gówno tylko nie wiem czy wiesz co znaczy wszystko bo wole mieć to niż np. być ślepym i nie widdzieć codziennie rano uśmiechu mojej patusi, wole mieć to niż raka i co tydzień biegać na chemie po której przez trzy dni żygam, wole mieć to nić nie chodzić bo nikt nie musi zmieniać mi pampersów i codziennie rano moge sama wstać z łóżka. Tą chorobe można wyleczyć i po jest w tej chorobie najlepsze. Wiem że to co tu pisze jest bardzo optymistyczne i że możecie nie wierzyć że tak naprawde uważam ale jeszcze trzy tygodnie temu całkiem inaczej myślałam zawsze nastawiałam się na najgorsze żeby potem jak jednak nie wyjdzie dobrze się nie załamywać że jednak nie wyszło to była taka moja obrona przed porażką. Teraz zamierzam brać wszystko takie jakie jest dziś źle się czuje ale to nie znaczy że jutro też tak będe się czuć. NASTAWIENIE to to czego nam trzeba ale nie takie że napisze będzie ok ale żeby naprawde w to uwierzyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

krzycha83, wszystko fajnie i najważniejsze że książka ta pomogła ci uwierzyć, zmienić sposób myślenia o tym.

Tylko prawda o nerwicy i sposobach wyleczenie nie jest aż taka prosta :( ale wiem że możliwa i czasem na wyciągnięcie ręki, choć o tym nie wiemy.

Czy ja wiem co spowodowało nerwicę, oj tak wszyscy specjaliści dokładnie i do głębi przeanalizowali wszystko, i mi uświadomili, choć w sumie samemu można się tego domyśleć, rodzina niekompletna, ojciec odszedł dla wódy, wpajano we mnie ponoć nerwicę, bowiem matka przez pięc lat jak byłem mały nie wychodziła z domu, siostra zaburzenia osobowości, kompletnie nie może ogarnąć tych emocji itd. do tego przez całe dorastanie fobia społeczna nękała mnie jak cholera i pełno różnych spraw, problemów finansowych, czyli uzależnienie od kogoś pieniężnie, czyli wszystko jak w podręczniku ;) i wszyscy WEŹ PAN I TO ZMIEŃ! :) i dalej zacząłem to zmieniać, zacząłem odzywać się kiedy coś nie gra, przestałem się wszystkim przejmować, przepraszać o byle co, idę do urzędu i już tak strasznie się nie blokuję, wiele jeszcze pozostawia do życzenia ale jest lepiej w tym względzie, pracuję na odpowiedzialnym stanowisku, nie jestem już uzależniony finansowo od nikogo, wszystko zmienia się na lepsze, tylko jedna rzecz zostaje stała :) NERWICA! Derealka, ataki, to nie zmieniło się nic a nic, i pytam psychologa, psychiatrę co jest? co jeszcze zmieniać? bo ja już nie mam pomysłów, bo zamiast normalnych myśli, posra.ne :) a oni rece na bok i teraz to już tak to leki :) Każdy musi chyba mieć swoją drogę wyzdrowienia, ale oczywiście nie można zostać biernym do tego, trzeba wszystkiego wypróbować, starać się zmienić to co można, bo lepiej naprawdę zrobić wszystko niż mieć TO.

Pozdrawiam i wesołych świąt życzę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam walka z nerwicą jest trudna ale u mnie pomaga to że przestaje się koncentrować na objawach i tak prawie nie mam ataków paniki poprostu jak zaczynam czuć niepokój i wiem że może nastąpić panika natychmiast coś robie przeważnie wysiłek fizyczny pomaga np.sprzątanie aż się zmęcze potem porządnie coś zjem plus czekolada i wszystko mija może ten sposób jaki przetestowałam na sobie komuś pomoże .W sumie cały czas sama szukam recepty .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak ja też tak robiłam ale ja mam małe dziecko i najbardziej co mnie przeraża to to że jak mi się coś stanie kiedy dopada mnie lęk to ona sobi coś złego zrobi np. rozwali głowe itp. chociaż już od chyba 2 może nawet 3 tygodni nie miałam ataku i chyba dzięki temu że zminiłam nastawienie do lęku przez książke ale nadal jeszcze nie poszłam sama do sklepu obok mojego domu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skąd ja to znam ! :(Rowniez balam sie wychodzic z domu.Terapeuta kazal mi najpierw wychodzic samej na przyklad tylko przed klatke.Potem kawaleczek dalej i tak malymi kroczkami przelamywalam lęk.Tzn przekonywalam sie, ze nie zawsze wystapi atak ,jak wyjde.Nadal jak wychodze mam to okropne uczucie,ale droga ktorą przemierzam sama jest coraz dluzsza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratulacje.Jak nam nie duzo do szczescie potrzeba.)

Teraz zapamiętaj sobie ze sie da i nie zawsze jest zle.Nawet jak nastepnym razem zawrocisz w polowie,to pamietaj ze masz do tego prawo(w/g ksiązki) :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no wiem fajnie że tu jesteście dzięki chociaż wy wiecie że to coś ważnego dla mnie i że to powód do dumy i szczęścia :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rozumiem was doskonale , ja czasami mam tak że wyjde bez żadnego strachu ale czuje np napiecie uczucie gotowości na cokolwiek a czasami mam tak że nie potrafie wyjść ale wtedy zazwyczaj musze i wtedy bierze mnie panika , sama już tego nie rozumiem i jak jest dobrze to sie ciesze a potem nie wiem czemu coś mnie zwala z nóg , jak pomyślę sobie że gdzieś jestem i może mi się coś stać to dostaje takiej paniki że szok, jestem już tym wykończona zmęczona sobą i zrezygnowana , zadając sobie pytanie czy to już bedzie tak zawsze.? Zdarza mi się nawet że strasznie dużo myśle na temat siebie a już nawet tego nie kontroluje to potem sie przerażam że mam chorobe psychiczną jakaś i wtedy jest jeszcze gorzej , już czuje si ejak więzień sama ze sobą . Najbardziej potrafie si edenerwowac jak pomysle jak bylo kiedys ze wychodzilam i wszystko bylo super a teraz życia nie mam, zaczynam już się chyba poddawac :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też mam agorafobię od kilku lat:(( okropną.Mieszkaliśmy w mieście i nie byłam w stanie,nawet do sklepu dojsc.Lekarka poradziła,żebym wyprowadziła się na wieś,odcięła od wszystkich ludzi z którymi mam złe wspomnienia.W końcu 2 lata temu udało nam sie sprzedać mieszkanie kupiliśmy ruderkę na wsi.Byłam szczęśliwa,że wszystko będzie lepiej.Minęły te 2 cholerne lata,a mi jest jeszcze gorzej!Sklep mamy oddalony o 15 min drogi,a pks do miasta o 45 minut:(nie jestem w stanie nigdzie dojść i nic załatwić.Mogę się poruszać tylko koło domu i w ogródku.Jak bym teraz mieszkała w mieście to,to koło domu zamieniło by sie na drogę do sklepu.Mogłabym juz sie normalnie poruszać ,na pocztę pójść,czy na rynek.Bo to jest taka odległość,która tu mnie nigdzie nie doprowadzi,a w mieście byłabym wolna.Czuję się jak w więźeniu.Pod choinkę dostałam książkę o której tu mówimy :D pokładam w niej duże nadzieje.Dopiero zaczynam czytać,ale widzę obraz siebie.Mam nadzieję,że mi pomoże.Bo już naprawdę nie mam siły :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pomoże jeśli uwierzysz w to że może pomóc jest tu duzo osób które w to nie wierzą lub boją się spróbować żeby nie odczuć porażki jak im się nie uda albo które po pierwszy ataku zaczynają w to wątpić nie zdając sobie sprawy z tego że to może być okazja do oswojenia się z lękiem to bardzo mądra książka powodzenie i super napisana nie tak jak inne które się strasznie ciężko czyta. odpowiedziałam w twoim wątku: napisałam sytuacje w której to co tam napisali pomogło mi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wiesz problem chyba lezy troszke głębiej...

Na moje usilne pytania co spowodowalo początek choroby,terapeuta odpowiedzial.,,Po co Pani taka wiedza co spowodowalo pierwszy atak nerwicy,,?To tak jakby alkoholik zastanawial sie na terapii z jakiego powodu wypil pierwszy kieliszek...i co mu ta wiedza da?Od odkrycia tego powodu choroba nie minie.Chodzi o to aby teraz nie pil.!Z terapią jest tak samo-to co wywołało początek choroby(powód) moze juz nie istniec!Istotne jest to jak zareagowaliśmy na ten problem, na tym polega wyleczenie z tej choroby -na odpowiednim reagowaniu na problemy,bo one zawsze bedą i u kazdego.A to ze nie kazdy choruje zalezy wlasnie od sposobow ich rozwiązywania.

 

aldara jak tak cię czytam to dochodzę do wniosku że chyba mamy tego samego terapeutę :) :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

Nazywam sie Magda, dzis dopiero zarejestrowalam sie na tym forum. Na nerwice cierpie od poczatku liceum, teraz jestem na pierwszym roku studiow. Zazywam leki, przepisal mi sychiatra ale jazal mi isc jeszcze na psychoterapie. Jednak bylam u dwoch psychoterapeutow i nie umialam sie otworzyc przed nimi. Dalam sobie spokoj, zaczelam uprawiac metody relaksacyjne. Troszke to wycisza jednak napady nadal przychodza. W Nowy Rok dostalam najwiekszego ataku od kad mam te chorobe! Obudzilam sie ok 3, jak zwykle przy ataku cala sie trzeslam. Nie umiem tego panowac, a przy tym ogranialy mnie straszne mysli. Nie umiem ich dookreslic, poporstu na cokolwiek staralam sie skierowac te mysli, wszystko obracalo sie w jakas sytuacje lekowa co jeszcze bardziej poglebialo moje "drgawki" i panike, nie umiem sobie z tym poradzic. Zaraz zaczelo mnie mdlic, mslalam tylko o tym zeby nie zwymiotowac. i tak to trwalo ok 5h. Najdluzszy atak z Wszystkich,

Moze umiecie cos poradzic, jak mozna sie uspokoic i skierowac mysli w inna strone?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja chyba jestem z tej autorytarnej rodziny. teraz tak mysle sobie ze od malego mi wpajano jakies glupie poglady ze nasza rodzina to taka wyksztalcona a tamci to tacy sa, kazdy moj chlopak byl za malo wyksztalcony i mial za malo kasy, ja glupia polazlam na ciezkie studia ktorych nienawidzilam bo bez nich bede nikim, bo zadne inne mi nie dadza pracy i kasy. poza tym mialam zawsze takie wrazenie ze moja mama chciala zebym byla taka jak ona - przebojowa, wystrojona zawsze a ja kiedys mialam straszne pryszcze i nie bylam ladna (teraz sie sobie podobam juz ) i mama mi nie raz mowila zebym podkreslila brwi, ubrala to i tamto, w sklepie nie moglam nic wybrac bo zaraz ona- i tak nie bedziesz tego nosic. ja bylam cicha, niesmiala, potem chyba zamiast rozwijac swoja osobowosc zaczelam grac pod jej rytm. tak to pisze ale ona nie jest jakims tyranem, robila to nieswiadomie. bardzo mnie kocha i ja ja tez ale te wszystkie rzeczy powyzej to prawda. teraz sie wyprowadzilam i co? niby moze wiem ze to m.in moglo mnie doprowadzic do nerwicy i mialam w sobie zawsze mnostwo zlosci wlasnie na to ze moje zdanie nie jest szanowane i ze ona mnie chce ciagle zmieniac tak jakbym jej sie nie podobala taka jaka bylam. samo uswiadomienie sobie tego nic nie da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×