Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wasze wtopy


Sigrid

Rekomendowane odpowiedzi

Kolega był gejem, i poznałem kilku gejów, to się nieźle z nich uśmiałem. Zabawne teksty mieli.

Raz przyprowadziłem kumpla do mnie do domu, to mama i jej koleżanka były, to też szczały z niego.

 

Albo kiedyś wcześniej poszliśmy z nim i jednym kumplem z Polski zajarać sobie jointa na takiej górce na osiedlu, siedzieliśmy sobie na trawce, a ja potem jak zapaliliśmy to położyłem się na plecach i sobie oglądałem chmury. Tamci coś gadali, a mi nagle przypomniało się jak oglądałem kiedyś świat wg kiepskich u babci, a tam na telewiorze OKIL scena jak małysz pobił rekord skoczni, a nagle wybiega Kwaśniewska na stok i kładzie się na śniegu i robi aniołka nogami i rękami. 😂 I komentator gada w TV, haha.

 

Tamci coś gadali ze sobą po angielsku, a ja nawet ich nie rozumiałem, więc się położyłem. Nagle zacząłem śmiać się sam do siebie, bo mi się ta scena przypomniała, jak leżałem sobie. Kumpel jeden był na mnie zdenerwowany, bo myślał, że się z nich śmieje i z ich gadki 🤣

To była lekka wtopa.

Edytowane przez KochamBabkęBożą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raz miałem też sytuację, że poszedlem nad wodę pić jakieś mocne piwko z Żabki i kilka godzin sobie siedziałem nad wodą i śpiewałem piosenki, to nagle wychodzę z miejscówki w drzewach na pole, a tam z daleka widzę jakichś ludzi, to idę a tam dwie młode laseczki sobie siedzą na kocyku i bose stópki i się relaksują, a ja idę i się spojrzeliśmy na siebie masakra, nawet nie zagadałem ani się nie jebłem z nimi, tylko je minąłem i idę dalej, a było to odludzie i same pola i tylko my i one, dramat ;/ 

Przez takie wspomnienia mam potem depresję i nie chce mi się żyć.

Edytowane przez KochamBabkęBożą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, KochamBabkęBożą napisał(a):

Kolega był gejem, i poznałem kilku gejów, to się nieźle z nich uśmiałem. Zabawne teksty mieli.

Raz przyprowadziłem kumpla do mnie do domu, to mama i jej koleżanka były, to też szczały z niego.

 

Albo kiedyś wcześniej poszliśmy z nim i jednym kumplem z Polski zajarać sobie jointa na takiej górce na osiedlu, siedzieliśmy sobie na trawce, a ja potem jak zapaliliśmy to położyłem się na plecach i sobie oglądałem chmury. Tamci coś gadali, a mi nagle przypomniało się jak oglądałem kiedyś świat wg kiepskich u babci, a tam na telewiorze OKIL scena jak małysz pobił rekord skoczni, a nagle wybiega Kwaśniewska na stok i kładzie się na śniegu i robi aniołka nogami i rękami. 😂 I komentator gada w TV, haha.

 

Tamci coś gadali ze sobą po angielsku, a ja nawet ich nie rozumiałem, więc się położyłem. Nagle zacząłem śmiać się sam do siebie, bo mi się ta scena przypomniała, jak leżałem sobie. Kumpel jeden był na mnie zdenerwowany, bo myślał, że się z nich śmieje i z ich gadki 🤣

To była lekka wtopa.

Hahaha scena w punkt ci się przypomniala🤣🤣 łatwo sobie wyobraże i ich przed tv szkoda że nikt już nie żyje 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Hahaha scena w punkt ci się przypomniala🤣🤣 łatwo sobie wyobraże i ich przed tv szkoda że nikt już nie żyje 

Haha, no. Te pierwsze odcinki kiepskich fajne były. Jak na telewizorze OKIL coś puszczali, to zawsze brecht był z tego. Ciężko je znaleźć, jakby były na jakimś VOD, że za subskrybcje (jak na netflix) można obejrzeć, to może bym się skusił. Fajnie byłoby się znowu pośmiać. 

No i koniec lat 90, początek 00 fajne były xP. Tamci aktorzy, babka kiepska i listonosz jeszcze żyli. Halinka też, a waldek i ich córka byli młodzi. Hahah i ten śmiech waldka to też bylo dobre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może ja opowiem swoją wtopę. Oczywiście byłem dzieckiem.  

Miejsce akcji. Wiejskie wesele w remizie

Oczywiście mama musiała ubrać ładnie synka więc zrobiła w to najgorszy możliwy sposób, czyli na biało!  Genialny pomysł!

W trakcie wesela zachciało mi się na dwójkę. Kibel zajęty w budynku więc udałem się do pobliskiego wychodka do którego i tak kolejka była. 

Czekam i oczy mi zaczynają pękać, pot po czole leci ale daje radę. 

W końcu udało mi się dopchać do drzwi, zsuwam spodnie i się okazuje,  że za mały jestem żeby sięgnąć do dziury.  

Próby zakończyły się niepowodzeniem. 

Finał był taki, że przefarbowałam spodnie z białych na brązowe. 

Tak to się dla mnie wesele skończyło. 

Najgorzej było wyjść i się pokazać ludziom.

No ale cóż było robić 😀

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W wieku 20 lat wywalono mnie z klubu w którym akurat grał sigma. Ten ex.

 

Zaczęłam kraść ludziom wódkę z baru i pomarańcze do przegryzły. Nic nie mówili na to, ale prawdopodobnie nagadali ochroniarzowi. 

Chodziłam z piwem do męskiego kibla, bo chciałam zrobić coś inaczej.

Ogólnie to nie wiem, co jeszcze robiłam, że mnie za chwilę wyrzucili. Jakaś laska zaczęła mnie ciągnąć za włosy i szarpac. Ja się tylko z niej smialam. Ochroniarz jej nie oddzielił ode mnie tylko patrzył jak debil. W.koncu jednak nas rozdzielił i wyprosił mnie z klubu. Zaraz K. Wyszedł i nie wiedział co się ze mną dzieje. Nie znaliśmy się dobrze. Byłam w tragicznym stanie. Tak naprawdę do dziś nie wiem o co mi chodziło w tym klubie. Był to jakiś rodzaj rozpaczy i frustracji związanej w życia w społeczeństwie i dorastaniem. Początek choroby może? Wiem że czułam wtedy wściekłość na ludzkość, tak ogólnie i filozoficzne. Chcąc się zemścić na ludziach robiłam im w tym klubie okropne rzeczy. No ale mnie wywalili. Zresztą bywało w innych miejscach ze mnie wywalali. Tak bardzo nienawidziłam ludzi.

Edytowane przez Morvena

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, Morvena napisał(a):

Chodziłam z piwem do męskiego kibla, bo chciałam zrobić coś inaczej.

To dobre akurat :D

12 minut temu, Morvena napisał(a):

Ogólnie to nie wiem, co jeszcze robiłam, że mnie za chwilę wyrzucili. Jakaś laska zaczęła mnie ciągnąć za włosy i szarpac. Ja się tylko z niej smialam.

🤣🤣🤣 wyobrazilam to sobie hahah

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.04.2026 o 20:06, Sigrid napisał(a):

Pewnie każda z osób ma za sobą jakieś śmieszne lub kontrowersyjne sytuacje, których się wstydzi lub ci bardziej zdystansowani - z których się śmieje. A więc zapraszam do dyskusji i liczę na szczerość. :D 

Było ich bardzo dużo w okresie gdy dużo piłem alkoholu. A że nie dość, że piłem dużo to i często to wiadomo... co pare dni/tygodni coś mniej lub bardziej wstydliwego robiłem. Często były bójki i pamiętam, że najbardziej moja męska duma ucierpiała, gdy pobił mnie chłop, który chodził o kulach xd

 

Trochę to rozwinę bo nadal myślę, że to całkiem ciekawa i pouczająca historia o przyjaźni, walce i leczeniu ran.

 

Będąc "na swojej dzielnicy" wraz ze znajomymi spożywaliśmy sobie alkohol w miejscu publicznym aczkolwiek mało uczęszczanym. Szczególnie późnym wieczorem. I sobie tak stoimy, gadamy, pijemy i palimy aż tu zbliża się grupka licząca mniej więcej tyle samo osób co nasza. Ok 8-10 osób. Coś tam burczeli pod nosem, ale raczej nie zwracaliśmy na nich uwagi. Do momentu w którym już nas mineli na kilkadziesiąt metrów i gdy zaczęli coś bezpośrednio do nas krzyczeć. Świętowaliśmy urodziny kolegi już pare godzin to niewiele nam było trzeba, tym bardziej, że słyszeliśmy że ewidentnie to nas prowokowali. Oddaliśmy co cenniejsze rzeczy naszemu najmłodszemu koledze, który został skarbnikiem i ruszyliśmy na nich. Ja np. oddałem telefon, portfel i dwa nie otworzone piwa, które mi później wypili :(

A tamci zaczeli uciekać w swoim kierunku.

 

To były obrzeża "naszej" dzielnicy a ulicę dalej zaczynała się "ich" dzielnica. No i gdy już prawie ich dogoniliśmy to się kapneliśmy czemu dopiero wtedy zaczęli nas wołać xd Bo zza pobliskich budynków czy nawet krzaków (?) wybiegło ich jeszcze kolejnych z 8 nowych.  Przejebane. Ale już nie było jak uciekać tym bardziej, że już część z nas się z nimi skonfrtontowała. No to bum bach bam i się tam trochę poprzytulaliśmy.

 

Oprócz jednego z kolegów którego całkowicie straciliśmy z oczu, to nawet nie było tak źle. Powiedziałbym nawet, że jak na to w jakim pijanym stanie byliśmy i że oni mieli zdecydowaną przewagę liczebną, to poradziliśmy sobie całkiem dobrze.

 

Zgubionego kolege znaleźliśmy paredziesiąt minut później w krzakach nieprzytomnego, ze wstrząsem mózgu. Dostał nawet kamieniem w łeb 😕 Ale zanim go w ogóle zaczęliśmy szukać to usłyszeliśmy łeło-łeło więc i my i oni się rozbiegliśmy we wszystkie strony. Jak się w ogóle okazało to nawet samochody część z nich miała tam zaparkowane xd

 

A jako, że blisko była "nasza dzielnica" to np. ja z dwoma kolegami przeskoczyliśmy przez płot do naszego znajomego. I tam kolejny problem bo ojczym kolegi myślał, że ktoś mu się włamał na podwórko i wyszedł z jakimś prętem od pieca czy coś i jeszcze mój kolega dostał od niego w cymbał zanim się zorientował, że my to kumple jego syna xd

Byliśmy tam z 20 minut dopóki się nie uspokoiło. I policja się rozjechała. Aha bo to wszystko się rozgrywało bardzo blisko stacji benzynowej z której jak się okazało później to pracownicy zadzwonili po policje bo jak nalewali komuś paliwo to zauważyli, że się zaczęło kotłować.

Później pokazywali nam nagrania z monitoringu bo tyle ciekawych akcji było nagranych a się z nimi zakumplowaliśmy xdd 

 

No ale wracając do tej wstydliwej wtopy to jak już się w miare tam pozbieraliśmy wszyscy to na tej stacji benzynowej  to spotkaliśmy się już w dużo mniejszym gronie ale z tymi samymi gośćmi, którzy też przyszli szukać jakiegoś typa od nich, którego zgubili xd

I już wszystko było pokojowo. Normalnie gadaliśmy sobie z nimi pare minut. I bardziej się już zajeliśmy akcją z policją niż zajmowaliśmy się sami sobą.

Ale był tam taki jeden typ który wcześniej mignął mi gdzieś przed oczami ale nie zanotowałem, żeby sam brał udział w bójce. Raczej zapamiętałem go jako kogoś neutralnego. A gdy już gadaliśmy pod stacją to on najbardziej był taki narwany i pobudzony.

 

No i pech chciał, że stałem całkiem blisko. Do tej pory nie pamiętam dokładnie jak się to stało ale później widziałem z monitoringu zapis xd podniósł tę kulę i jak mi z nienacka przypierdolił w głowe, to obudziłem się ulice dalej jak mnie już nieśli xdd

 

Doczłapaliśmy się jakoś do domu tego kolegi, który miał urodziny. A tam szpital xddd Ten ze wstrząsem mózgu czekał aż ktoś go zawiezie na SOR. Mnie siostra kolegi opatrywała łeb jakimś przybrudnym ręcznikiem bo cała głowa zalana. Dwóch kolejnych kolegów co byli obok mnie gdy dostałem to też mocno ich poturbowali.

 

A u tego kolegi w domu jakieś nowe postacie i dalej impreza. Jak w jakimś cyrku normalnie.

Finalnie do szpitala pojechał tylko ten co go w krzakach znaleźliśmy. I to on mi jedno moje piwo jeszcze zdążył wypić po czym jeszcze szybciej je wyrzygał.

A sam później żałowałem, że mi tego łba nie zszyli bo do dziś blizna częściowo we włosach a częściowo na czole xd

Jezcze na drugi dzień koleżanka po południu przyszła i przyniosła mi takie stripsy do ściągania ran xd nie za bardzo to  jednak pomogło.

Taka to historia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×