Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czym jest szczęście?


AntiSocialButterfly

Rekomendowane odpowiedzi

44 minuty temu, Grouchy napisał(a):

Więc wydaje mi się, że szczęście to nie sytuacja a sposób, w jaki ją odbieramy.

41 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Prawda, wystarczy mieć w dupie nieszczęścia 

Nie trzeba być aż tak radykalnym żeby nieszczęścia mieć w dupie.

 

Jak jest źle, to jest źle. Nie ma potrzeby udawać, że jest inaczej. Więc jest nieprzyjemnie.

Ale niezależną rzeczą jest jeszcze sobie dorzucać więcej cierpienia przez myślenie jaka to krzywda i niesprawiedliwość mi się dzieje i jak to powinno być inaczej.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, katrin123 napisał(a):

Dążymy do szczęścia ,nie ma szczęścia 

Jak jeden problem znika ,zaraz jest następny .Dążymy do ułatwiania sobie życia,rozwiązujemy  problemy .Ale problemy będą ,jak nie zdrowie to finanse ,jak dużo forsy to problemy z nim albo z nią .Tak to już jest .Od problemów nie uciekniemy .Lepiej zaakceptować ten fakt .A mniej się będziemy męczyć.

Mamy sobie po prostu radzić szukając rozwiązań,biorąc pod uwagę że nie unikniemy problemów ,one zawsze będą .

 

 

Coś w tym jest. Zauważyłem że im bardziej wychodzę z zaburzeń, im mniej odczuwam lęku tym więcej sytuacji stresowych na mnie spada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Mic43 napisał(a):

To sarkazm? 

 

Po prostu nie lubię jak ktoś mi coś radzi, stawia to mnie to automatycznie w pozycji kogoś gorszego, na co mam uczulenie. 

Sarkazm, błagam, raczej odisanie czegoś sympatycznego osobie której się w końcu nie zna?!

11 minut temu, Mic43 napisał(a):

To sarkazm? 

 

Po prostu nie lubię jak ktoś mi coś radzi, stawia to mnie to automatycznie w pozycji kogoś gorszego, na co mam uczulenie. 

To jest ciekawe twoje skojarzenie z radzeniem. Jakby wymagano od Ciebie kiedyś wszechwiedzy i nieomylnosci

11 minut temu, Mic43 napisał(a):

To sarkazm? 

 

Po prostu nie lubię jak ktoś mi coś radzi, stawia to mnie to automatycznie w pozycji kogoś gorszego, na co mam uczulenie. 

To jest ciekawe twoje skojarzenie z radzeniem. Jakby wymagano od Ciebie kiedyś wszechwiedzy i nieomylnosci

Nikt od nikogo nie jest lepszy, bo ludzie są równi??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Mic43 napisał(a):

Xd

Nikt się nie kłóci, rozmawiamy. 🙂

@Melodiaa a Ty jesteś nocnym stróżem, że nie śpisz o tej porze? 🙂

 

Widzisz, po wielu dramach, potrafię skupić się i pomyśleć że pytasz tak o, sympatycznie. Ale pierwsza moja reakcja na większość twoich wpisów to bylo zdenerwowanie, wyczuwam sarkazm od nich. Stąd chyba te dramy, bo niektórzy też tak twoje wpisy odbierają 🙂 pozderki kocham wszystkich 💞💞

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Mic43 napisał(a):

Będę wdzięczny za niediagnozowanie mnie. 

Mówię tylko, że ludzie są, jacy są, głównie dbają o własny interes (rozumiany wielorako), czego wielokrotnie doświadczyłem, więc wolę zachować ostrożność. 

Niczego się nie doszukuję, to słowo zakłada jakąś intencjonalność, co nie ma miejsca. 

Diagnoza... brak zaufania do ludzi bo wiecznie ktoś Cię wykorzystywał?  Może trafnie. Może nie.

Ja wiem jedno. Od dawna już tak mam, że pomagam tylko tym którym warto pomóc. Nic nie chce za to a to wszystko wraca. 

I każdy kogo poproszę to pomaga mi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie szczeście to stan umysłu, zgoda ze sobą i poczucie wolności, raczej nie ma związku z tym co na zewnatrz, a już zwłaszcza ze stanem np. posiadania. 

4 godziny temu, Fuji napisał(a):

Nigdy nie przemija jeśli jest prawdziwa

Czemu? Czasem moze byc prawdziwa, ale przeminąc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, którędy_do_lasu napisał(a):

Jak dla mnie szczeście to stan umysłu, zgoda ze sobą i poczucie wolności, raczej nie ma związku z tym co na zewnatrz, a już zwłaszcza ze stanem np. posiadania. 

Czemu? Czasem moze byc prawdziwa, ale przeminąc.

Oczywiście, że masz rację. Szczęście jest  w środku a nie na zewnątrz. A jak już je masz to możesz się nim podzielić. I to wtedy jest piękne i nazywamy miłością. 

Prawdziwa miłość nie przemija nigdy.

Tego jestem pewny na 10000000%

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Krejzi1 napisał(a):

Szczęście to garść pełna woooody.

O tak

6 godzin temu, którędy_do_lasu napisał(a):

Jak dla mnie szczeście to stan umysłu, zgoda ze sobą i poczucie wolności, raczej nie ma związku z tym co na zewnatrz, a już zwłaszcza ze stanem np. posiadania. 

Czemu? Czasem moze byc prawdziwa, ale przeminąc.

To prawda, bogacze często są nieszczesliwi

Choć był taki żart, że lepiej płacze się w mercedesie niż polonezie 😛

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

40 minut temu, MicMic napisał(a):

xD

Kupię Ci jakieś owoce, jeśli to Twoje pragnienie 🙂 Podaj adres to Ci wyślę paczkę:D banany? Pomarańcze? ;)

Dziękuję za propozycję. No akurat teraz na smutek nie pomogą wszystkie owoce świata ;/ 

40 minut temu, MicMic napisał(a):

xD

Kupię Ci jakieś owoce, jeśli to Twoje pragnienie 🙂 Podaj adres to Ci wyślę paczkę:D banany? Pomarańcze? ;)

Dziękuję za propozycję. No akurat teraz na smutek nie pomogą wszystkie owoce świata ;/ 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest absolutem. A gdy osiąga maksimum swoich wymiarów i swojego sensu staje się kompletnie nieinteresujące. A może mało dostrzegalne gdy wdzięczność przysłania fałszywa woalka. Ludzie myślą, że jak w końcu dojdą do "tego" momentu stanie się to wszechobecne w życiu i da satysfakcję. Aniołek gdzieś ci do ucha szepcze, że od teraz będziesz szczęśliwy, prowadząc te chwile gry, co nazywają się życiem. 

A diabełek powie ci, że to tak naprawdę gówno znaczy, bo w grze każdy umrzeć musi. 

Co da szczęście nietrwałe, skoro snem życie jest całe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie szczęście to nie jest stan stały, tylko momenty. W sensie, że szczęście to nie jest stan ciągłej radości, tylko poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu, że jest spokojnie tam w środku, we łbie. Buddyzm fajnie to porządkuje: cierpimy, kiedy za bardzo się przywiązujemy – do ludzi, planów, oczekiwań, dobrych chwil. Próbujemy zatrzymać coś miłego na siłę. A życie z definicji jest zmienne. Dlatego szczęście nie może być czymś, co trwa bez przerwy – bo nawet najlepsze rzeczy się zmieniają. I chyba najważniejsze: szczęście nie zawsze zależy od tego, jakie zdarzenia (dobre lub złe) nas spotykają, tylko od tego, jak to przeżywamy w głowie. Dwóch ludzi może mieć identyczne życie i jeden będzie się czuł spełniony, a drugi pusty w środku. Tak to mniej więcej działa.

Dla mnie szczęście to spełnienie, ale takie codzienne: że robię coś, co ma sens, że mam wpływ na swoje życie, że nie uciekam od siebie, że radzę sobie z chorobą i wygrywam. I że nie muszę cały czas walczyć z rzeczywistością, tylko umiem czasem po prostu być. Szczęście to jest spokój. I zgoda na to, że gorsze dni też są częścią całości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z @Dryagan.

Dla mnie szczęście to tylko ulotna chwila. Ale pełna takiego ciepła na sercu, spokoju. To taka chwilowa pewność, że wszystko jest na swoim miejscu, to moment, kiedy jestem wdzięczna za to co mam i że wstając rano wciąż chcę żyć tym życiem, jakie jest. To chwila, gdy promienie słońca rozświetlają mi twarz. To świadomość, że jeszcze wszystko będzie możliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×