Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

czy ktos maial natretne myśli dotyczace zdrady?nie byl pewny czy zrobil cos zlego tj zdradzil swojego partnera analizowal ciagle dana sytuacje itd?

Kiedy bylam rok ze swoim chlopakiem, nagle padlo zdanie z mich ust ze jestesmy ze soba tak dlugo i ze juz nie pamietam czy go zdradzialm czy nie, powiedzialm to tak, nie myslac o tym ze to cos zlego, i zaczelismy sie o to klocic, wtedy powiedzialm mu ze oczywiscie ze nic zlego nie zrobilam, a pozniej zaczelam analizowac swoje zachowanie itdi wymyslalm sobie sytuacje w ktorej bylam sam na sam ze swoim kolega, ktory podobal mi sie w pewnym sensie, chociaz z czasem twierdze ze to dlatego mi sie spodobal bo widzialm ze moj chlopak jest o niego zazdrosny.Zaczelam analizoawac sytuacje jak kiedys bylam z nim sama, czy aby sie nie calowalismy itd. od tego czasu minelo ok 4 lat, ja nadal jest, z moim facetem,kochamy sie i jest nam naprawde dobrze czasami tylko zastanawiam sie czy to ze tak myslalam to tylko choroba i natretne mysli czy moze rzeczywiscie bylo cos.. a ja to wyparlam ze swojej swiadomosc

Wczesniej gdy bylam mala, miewalam jakies natrectwa, pozniej ich nie bylo i obudzily sie wlasnie od czasu naszej klotni, potem bylo jescze pare innych natretnych mysl, dotczacych tego czy sie nparwde kochamy, albo caly czas tez mam natretne mysli dotyczce tego czy zamknelam drzwi, czy wylączylam gaz itd.Sama dochodze wiec do wniaosku ze jezeli ktos moze miec takie natrectwa ze nie pamieta czy np zamknąl drzwi to moze tez miec natrectwa typu czy kogos zdardzil.Prosze o odpowiedz czy moje mysli to rowniez natrectwa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wreszcie ale i niestety, ktos kto ma ten sam problemco ja.Juz myslalam ze jestem z tym sama.Ja tez tak mam, kiedys mialam chlopaka z ktorym potem zerwalam, po bardzo krotkim czasie spotkalam nowego (obecnie moj maz) i zostalismy ze soba. Po roku bycia razem, jechalismy gdzies na stacje pamietam autem, i mnie naszla mysl czy jestem mu wierna, a wiec odpowiedzialam sobie oczywiscie, a za chwile mnie mysl naszla a co jak nie? i sie tak zaczelo, mam to juz rok, i nic nie jest mi lepiej.Analizowalam, tlumaczyam sobie ale to na nic.Przypominam sobie sytuaje jak bylam jeszcze z exem, i mysle czy moze wtedy gdy bylam u niego to juz bylam z mojim drugim chlopakiem (mezem).Nie pamietam tak dobrze przeszlosci i dlatego mam wrazenie ze moglo cos sie stac, a tak naprawde nic o tym nie wiem co i jak.

To chore, ale ide z tym do lekarza, bo dluzej nie moge.

Mam pytanie do ciebie, tylko odpowiedz szczerze, bo przeciez tu mozemy byc szzerzy, bo nic nam tu nie grozi.Czy ty kiedys zdradzilas i czy bylas juz zdradzona?

ile lat to juz masz? i czy si leczylas? i czy twoj chlopak wie ze tak masz??

 

prosze dopowedz szczerze, ja ci tez odpowiem szczerze.

 

pozdrawiam cieplutko :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej wiem ze nigdy nie zdradzialm swojego faceta, i ufam tez jemu, wiec uwazam ze on tez jest mi wirny, jest moim pierwszym chlopakiem, jestesmy ze soba juz ponad 5 lat i planujemy przyszlosc.Mam 22 lata.

Od tego wydarzenia ktore tak dosc czesto analizuje minelo ok 4 lat,przez ten okres znikalo i pojawialo sie, byly tez inne natretne mysli, ostanio szlam sobie ulica przeszlam obok jakiegos faceta, ktorego nawet nie pamietam twarzy i co wmowilam sobie ze moze cos z nim bylo:/ hehe chore

Czesto mialam tak ze myslam ze moze bylo cos z tym facetem 4 lata temu, wkoncu sie troche zauroczylam, a moj chlopak byl o niego zazdrosny, ale wiem ze przez caly ten czas bylam mu wierna, wiem ze nic bym zlego nie zrobila itd.Kiedy sie jest z kims to inne osoby tez mozna przeciez uwazac za atkakcyjne, ale w zyciu nie zostawilabym mojego mężczyzny dla innego.

Wiesz ze mi tez ulzylo ze jest ktos o podobnym problemie, ja nie chce isc z tym do nikogo, bo wiem ze moge sobie poradzic, sa chwile kied sie z tego smieje i wogole nie mysle o tym, wiec wiem ze moge sobie poradzic z tym.

Ludzie tu mowia ze trzeba znalesc przyczyne tego, ja juz dokladnie nie pamietam ale wydaje mi sie ze to przez ta nasza klotnie, ze powiedzialm to od tak ze "tak dlugo jestesmy razem ze nie pamietam czy CIe zdradzialm"ale bylam gowniara i nie pomyslam ze moze to odebrac na serio i kiedy sie poklocilismy o to, to wlasnie zaczelam analizowac i w koncu przypomnialam sobie ze na jakiejs imprezie wspolnej razem z tym moim kolego, poszlam do ubikacji, tyle ze on to innej kabiny a ja do innej, ale moja wyobraznia zaczela sie zastanwiac co bylo pozniej, czy aby poprostu wyszlismy z tego kibla.

Moj chlopak poczatkwo wiedzial, ale ja uwazam ze teraz nie warto go tym zadreczac, same wiemy jak jest i po co go tylko stresowac, kiedy kiedys mu powiedzialm ze nie wiem jak to jest naprawde, a on sie spytal czy naprawde, to naszlo mnie takie okropne uczucie itd

wole mu nie mowic, nie martwic i co a co by bylo gdybysmy sie rozstali a tak naprawde ja wcale nic zlego nie zrobilam, to bylo by chore!

Dzieki ze sie odezwalas, myslam ze moze rzeczywiscie tylko ja tak mam:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi sie tez wydawalo ze tylko ja tak mam, ty jestes pierwsza osoba ktora mi powiedziala ze tez taj ma, troche mi lepiej :).

A czy leczylas sie na to?czy bylam z ta mysla zdrady u lekarza psychologa czy psychiatry?

bo ja mam tego dosc i ide 11.07 do lekarza psychiatry, zobaczymy co mi powie.

Serio juz 4 lata tak masz? i nic nie zrobilas i nic nie prubowalas sie jakos z tego wyrwac????

 

pozdrawiam i mam propozycje trzymajmy sie razem skoro mamy ten sam problem, jakos obie z tego wyjdziemy, bedziemy sobie pomagac.Co ty na to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to jest choroba, to ma sie przez cale zycie, kiedy dojdzie do Ciebie ze to tylko wymysl to bedziesz spokojna,lekarz moim zdanie nic tu nie pomoze, najwyzej lekarstwa, ale one tez nie daja 100% skutecznosci,sama musisz sie z Tym uporac, ja na forum bywam rzadko, to moje pierwsze wpisy, lepiej czasmi tu nie wchodzic, bo po co, sie dolowac.Kiedy bede to napewno Ci odpisze.pozdrawiam i powodzenia

Muszisz znalesc cos to bedzie cie uspokajalo, jakas mysl mnie np uspokaja to ze przeciez i przed i po kocham sowjego faceta, ze skoro teraz bym tego nie zrobila to wczesniej tez nie, ze mimo jakis facet inny moze byc dla mnie atrakcyjny to nie lece dorazu do niego i nie calujemy sie, bo przeciez mam juz swojego chlopaka ukochanego.

Pozatym przypomniam sobie jak to bylo, wiem ze to dawno i niektorych szczegolow mozna nie pamietac, ale mysle sobie ze skoro zrobilabym cos zlego, to przeciez tez pozniej bym gadala o tym z tamtym facetem skoro byl moim kolega

Takie mysli czesto mi pomagaja:)i uswiadamaiaja ze nie ma sesnu sie zadreczac.

Ja to mam tak ze czesto nie mysle o tym wogole, czasmi zdazy mi sie nie myslec z miesac wczoraj wrocilo, a dzisaj juz nie mam z tym problemu, dlatego mysle ze moge sama sobie poradzic,najwazniejsze to sie nie poddawac,zajmowac czyms, odciagac od mysli itd

Przepraszam za literówki ale sie spieszylam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie ze odpisujesz :D

Widzisz ty jakos umiesz sobie z tym radzic, a mnie ta mysl wykancza, ja mysle o tym non stop a ty masz przerwy np. miesiac, tez bym tak chciala, ale jakos nie potrafie tlumacze sobie na wszytskie sposoby i nic nie daje, caly czas o tym mysle obojetnie co robie i jest mi bardzo zle, nie umie z tym sobie poradzic, nie mam zadnego pomyslu jak mam z tym zyc by byc szczesliwa i przekonana ze bylam mu wierna.Czasami jak patrze na niego w domu to mnie strach ogarnia ogromny, i mam mysli a jezeli go zdradzilam?i zaczynam sie bac jego samego, ze mnie rzuci, i nie czuje sie swobodnie gdy np. lezymy razem czy nawet jak patrze na niego.To mi zyc nie daje i nawet w dniu slubu tak mialam :cry:

Czasami mysle ze to nie jest choroba tylko ze zapomnialam przeszlosc i teraz sie boje czy czegos nie zrobilam, bo jak by byla to choroba i bylabym o tym przekonana to bym wiedziala ze tak nie bylo bo to tylko moja choroba , ale ja nigdy chora nie blam i wydaje mi sie ze to moja wina i ze to nie choroba tylko moja wina, ze wszystko zapomnialam i cos zle zrobilam, np. ze go zdradzilam i mam wyrzuty a nie wiem co i jak, i przypominam sobie sytuacje z przeszlosci i sie zastanawiam czy to nie moglo sie wtedy .... czy wtedy ..... stac.Juz tak rok mam ile jeszcze?

Czasami mam mysli samobujcze, i mysle ze jak bym skonczyla ze soba to by sie caly problem skonczyl.Czasami mysle zeby sie rozstac z mezem, bo moze wtedy bym byl spokojna, ani jedego ani drugiego nie chce, ale jakie mam wyjscie? nie chce tak zyc w takim strachu i leku i niepewnosci i poczuciu winy do koca zycia!!!!

Naprawde jestem bezsilna i nie mam pomyslu jak z tego wyjsc.Nie wiem co robic?????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej nikt nie ma jescze takiego problemu, jak my?

Ja uwazam ze wkrecamy sobie to tak jak inni np ze bede chorzy, wiem ze to glupie porownanie, ale tak wlasnie jest.

Pewnie gdyby wiecej osob sie odezwalo, ze tez podobnie sobie wkreca wyimaginowana zdrade, to bylabym troche sokojniejsza, swiadczyloby to o tym ze to rzeczywiscie nerwica natrectw i obsesyjne myslenie:/

 

---- EDIT ----

 

hej nikt nie ma jescze takiego problemu, jak my?

Ja uwazam ze wkrecamy sobie to tak jak inni np ze bede chorzy, wiem ze to glupie porownanie, ale tak wlasnie jest.

Pewnie gdyby wiecej osob sie odezwalo, ze tez podobnie sobie wkreca wyimaginowana zdrade, to bylabym troche sokojniejsza, swiadczyloby to o tym ze to rzeczywiscie nerwica natrectw i obsesyjne myslenie:/

 

---- EDIT ----

 

nie wierze ze nikt nie ma takich natrectw, dlaczego moj temat jest bezodzewu:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, widzę że nikt tu nie zagląda, ale i tak postanowiłam napisać. Otóż mam bardzo podobny a właściwie taki sam problem :( Ucieszyłam sie, jak znalazłam to forum i ten temat, od razu lepiej że nie jestem sama z tym problemem... Obsesyjne mysli na punkcie zdrady pojawiły się ok miesiąc temu, raz są bardziej, raz mniej nasilone, ostatnio nawet lepiej sobie daje z tym radę. Ogólnie chodze do psychoterapeuty, mam wiele innych natręctw ale to nie zawsze pomaga jest bardzo ciężko ;( Najgorsze jest to, że praktycznie non stop analizuje to czy tego kiedykolwiek nie zrobiłam... a własciwie od czasu tej obsesji czy tego nie było.. Kiedy nic mi nie przychodzi do głowy, nic mi się nie przypomina bo przecież właściwie wiem ze tego nigdy nie było, to zaczynam się jeszcze bardziej denerwować że jakby było to co, ze moze tego nie pamietam :cry: Staram się jakoś odizolować od tych myśli, zajmując się czymś, mysle ze przeciez jakbym to zrobila to bym pamietala wszystko wiedzialabym o tym to mnie uspokaja ale nie na dlugo, bo pozniej pojawiaja sie mysli ze jestem beznadziejna i sie usprawiedliwiam :(:( zreszta bardzo kocham swojego chłopaka i wiem ze nie mogłabym czegoś takiego zrobić z kimś innym, to jest niewyobrażalne Mam nadzieje że ktoś odpowie na moj post :(

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć mam dokładnie to samo.

W życiu nie pszypuszczałam że jest jeszcze ktoś kto podziela moje "cierpienie". Nerwice natrectw mam od bardzo dawna juz nawet nie pamiętamjak długo. Ale te ostatnie mysli to juz dla mnie za dużo. Mam je od jakiś dwóch lat. Zaczęło się od dyskoteki. Siedziałam przy barze i podszedł do mnie znajomy. Zamieniłam z nim kilka zdań (wszystkie dokładnie pamiętałam) i juz w połowie rozmowy przyszło mi do głowy że się z nim całowałam. Choc wiem że tak nie było. Straszne uczucie. Od tego czasu nie mogłam normalnie spojrzeć w oczy mojemu obecnemu mężowi. Z czasem wytłumaczyłam sobie że to śmieszne i niezgodne z prawdą. Minęło. Do dzis takich sytuacji mam mnóstwo. Po każdej imprezie wkręcam sobie że zrobiłam cos strasznego i tu juz nie mówie o całowaniu, bo to poszło dalej. Nawet nie chcę tego wymieniać bo wstyd mi nawet o tym pisac a co dopiero to robic z obcymi mężczyznami. Już prawie nie wychodze a jeśli już to pod kontrolą przyjaciółki, która wie że nie może mnie zostawić na chwilę samą. Zawsze wcześniej byłam lekko pod wpływem alkoholu ale nigdy tak żebym nie pamiętała takich rzeczy. Choc i tak jestem w stanie sobie wmówić, że ktoś podał mi tabletke gwałtu i nie pamiętam. Straszne to jest dla mnie tak samo jak dla Was bo kocham mojego męża i nie wyobrażam sobie że której z tych " rzeczy" mogły by okazać sie prawda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam jazdę,że ciągle widzę zdradę,ale zdradę mojego faceta.Potrafię wymyślać niestworzone historie...To popsuło nasz związek,teraz go odbudowujemy,staram się nie być tak zazdrosna,nie szukać wszędzie podstępu i zdrady,ale nie jest łatwo...

Dodam,że nigdy mnie nie zdradził

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jakbym widział siebie samego... Po pierwsze jeżeli masz taki problem to idź z nim do psychologa, nie zgadzam się z wypowiedzią zamieszczoną nieco wcześniej (że same leki pomogą). Ja też to miałem ale wygrałem. Jeżeli masz taką myśl spróbuj zdenerwować się na nią (zachowaj się tak jakbyś miała już ich dość) i powiedz sobie tak: skoro mnie to dręczy to znaczy że jest to choroba! czyli Ty nie jesteś niczemu winna/ien. Jeżeli byś coś takiego naprawdę zrobiła (np nagle wydaje Ci się że 4 miesiące temu dałaś komuś buzi i teraz nie pamiętasz czy to prawda czy nie) to byś już wtedy miała wyrzuty sumienia. Skoro pojawiły się one tak późno to znaczy że to natręctwa i nie zastanawiaj się czy to co mowię jest prawdą. Po prostu jeżeli najdzie Cię taka myśl (czyli o Jezu! nie pamiętam co wtedy zrobiłam!!? a jeżeli to było coś złego??!!) to mów sobie : To jest choroba, zdrowi ludzie tak nie mają, ja mam bo jestem chora/y. I nie muszę się nad tym zastanawiać bo zdrowi ludzie też się nad takimi rzeczami nie zastanawiają!

 

[Dodane po edycji:]

 

PS mi pomogło. Odzyskałem spokój ducha i sumienia :) zobaczysz, że działa :) Koleżanka nade mną może to też zastosować do swojej sytuacji.

pozdrawiam

mać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aż kamień spadł mi z serca jak zobaczyłam że ktoś mi odpisał... oli, Bardzo Ci współczuję, myśli te męczą Cię już 2 lata mnie dopiero gdzieś 2 miesiące.... Ja też tak jak Ty boję się wychodzić z domu, może nie tak często jak boje się innych facetów, przechodzić koło nich nie mówiąc już o jakieś rozmowie;/ Boje się ze te myśli beda mnie wtedy jeszcze bardziej meczyć :(cyc454, wygrałeś z tym? Powiedz jak to zrobiłeś? Ja jak już mam spokojniejszą duszę, mniej się denerwuje mniej mysle a zdarza sie że i wogóle mam nadzieje wtedy ciesze sie ze moze z tym wygralam i juz nie wroci, ale niestety wraca to takie ciezkie powiedziec ze to tylko choroba, owszem pomaga ale nie zawsze a jak już to na jakąs chwile, ale potem tylko wyrzuty sumienia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja radze sobie próbując odrzucić myśli, zajmuję głowę czym innym staram sie zrobic wszystko żeby nie mysleć wmawiam sobie że nie zrobiłam nic i nie analizuje , bo to najbardziej zgubne. Trzymajcie się musimy z tym cholerstwem wygrać. Zabiera nam to nasze życie, a ja na to nie pozwolę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mowisz w czasie przeszłym, o jak teraz sobie radzisz??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też się staram wierzyć, że może być tylko lepiej, choć czasami mam takie lęki że to się bedzie ciagneło przez całe życie, czasem takie stany mam że nie mam ochoty żyć przez te natrectwa a najbardziej przez to jedno, nic mnie nie cieszy, na nic nie mam ochoty tylko płacze... Miałam też nieraz ochote powiedzieć o tym mojemu chłopakowi bo samo to że mam natrectwo zdrady jest dla mnie czyms strasznym, chciałam mu o tym powiedziec czułam się z tym źle, że go oszukuje, że na niego nie zasługuje itp, ale był czas kiedy dochodziłam do wniosku że dam sobie z tym sama rade a nie bede go niepotrzebnie zadręczać, były też takie chwile zazwyczaj w tych najgorszych momentach kiedy tylko był płacz aby powiedziec mu że to po prostu zrobiłam, bo te mysli nie dawały mi spokoju ciągłe analizowanie czegoś, chociaż nie wiem z kim i nie wiem kiedy nie wiem jak że może ktoś mnie.... albo coś mi podał a ja tego nie pamietam, to straszne było :cry::cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej jesteście tu jeszcze?? mam podobny problem choc nie dotyczy zdrady, ale tez jakies chore mysli czy przypadkiem nie zrobilam czegos zlego wobec mojego meza, fuck najgorsze natrectwo jakie moze sie zdarzyc

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej! nawet nie potrafie opisac jak bardzo mi ulzylo kiedy w koncu znalazlam ten watek na forum.bylam pewna ze jestem sama z takim problemem,wstydze sie tego strasznie i powiedzialam o nim tylko jednej najblizszej przyjaciolce.ale ciesze sie ze jest nas wiecej,ze mozemy sie podzielic naszymi doswiadczeniami z osobami ktore przezywaja to samo.

nerwice natrectw mam od wielu wielu lat,czasami bylo lepiej czasami gorzej,natrectwa tez sie zmienialy...ale czegos takiego jak teraz jeszcze nigdy nie przezywalam...to mi zatruwa zycie,nie radze sobie zupelnie z tymi pieprzonymi urojeniami ze zdradzilam meza.tym bardziej ze jestem wlasnie w 4-tym miesiacu ciazy.wkrecam sobie ze podczas imprezy na ktorej bylam z kolezankami cos z kims zrobilam i tego nie pamietam a teraz urodze dziecko ktore nie bedzie mojego meza.to nie jest pierwsza taka sytuacja.wiele razy czy to po imprezie(nawet jesli bylam na niej z mezem),czy po zakupach czy zwyklym spacerze mialam te okropne urojenia czy aby z jakims facetem czegos nie zrobilam.dochodzilo do tego ze przestala gdziekolwiek wychodzic sama.nawet bedac sama w domu i przez okno widzac jakiegos chlopaka lub mezczyzne,pozniej zastanawialam sie czy czasem nie zrobilam z nim czegos.te okropne mysli nie pozwalaly mi normalnie funkcjonowac.nie ma dnia i godziny zebym o tym nie myslala.

obwiniam sie ze cos zlego zrobilam,ze skrzywdzilam meza.mam wyrzuty sumienia.czasem placze calymi godzinami,i nie mam ochoty zyc.wiem ze powinnam wziac sie w garsc bo nie jestem sama ale nosze malenstwo w brzuszku,jednak uwierzcie jak bardzo bym sie nie starala te mysli odpychac one wracaja ze zwiekszona sila.

 

mam jeszcze pytanie do osob ktore cierpia z tego samego powodu...czy w tych urojeniach i wyobrazeniach pojawiaja sie jakby rzeczywiste sytuacje?mam na mysli czy wyobrazacie sobie konkretne rzeczy ktore rzekomo robiliscie z tymi facetami?bo ja niestyety ta mam.i to jest najgorsze.bo czasami sobie myle ze to nie choroba.ze tylko sie usprawiedliwiam a tak napradwe zrobilam to tylko wymazalam z pamieci.mam nadzieje ze ktos sie odezwie.trzymajcie sie wszyscy jakos,wiem ze to nie jest latwe ale musimy z tym gownem walczyc,nie mozemy pozwolic aby te natretne mysli i urojenia zawladnely naszym zyciem.musimy sie trzymac razem.dzieki za wszystkie slowa pocieszenia.wierze ze wszystkim uda nam sie to pokonac.a moze komus juz sie udalo?prosze napiszcie.pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kara opisałałaś dokładnie to samo co ja przeżywałam. Sama tyle co urodziłam dziecko i miałam dokładnie takie same myśli. Dokładnie wszystko słowo w słowo. To na pewno jest choroba nie ma nic wspólnego z rzeczywistością ja Ci to gwarantuje, że dziecko jest tylko i wyłącznie Twojego męża i prosze Cie nie pozwól sobie zabrać najpiękniejszego okresu w swoim życiu jakimś chorym bezpodstawnym myślom. Nie zastanawiaj sie nad tym ciesz sie z ego dzieciątka. Zobacz jakie to chore ( panowie przez okno). Ja bałam się jak panowie przychodzili sprawdzać liczniki. Na ognisku na którym było 20 osób w tym mój mąż też miałam myśże jakoś go zdradziłam. Dzię odzyskałam wiare w to, że to chorobą i nie można się jej oddać tylko przeciwstawić. W ciązy jest jeszcze kwestia hormonów które dodatkowo wszystko komplikują. Pierwsze trzy miesiące były okropne wręcz depresyjne ale minęło. ( magnez mi pomógł ) Nie daj sie i ciesz się dzieckiem WASZYM DZIECKIEM POWODZENIA.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

olli dziekuje Ci najmocniej za odpowiedz.skoro przezylas to samo na pewno potrafisz zrozumiec jakie to straszne chorobsko.znalazlam gdzies w internecie ze nerwica natrectw jest przez psychiatrow nazywana rakiem duszy i umyslu.i to prawda!nawet czasami wydaje mie sie ze choroby psychiczne ktore czaja sie w naszych glowach,myslach sa gorsze niz choroby ciala,naprawde!

 

dzisiaj mam lepszy dzien,mysli odpycham jak tylko moge no i bardzo pomogl mi fakt ze nie jestem zupelnie sama z takim problemem.a caly czas tak myslalam.zdrowi ludzie ktorzy nigdy nie zetkneli sie z takim problemem nie potrafia nam pomoc chocby bardzo chcieli.dla nich niewyobrazalne jest to ze my nie potrafimy przestac myslec i analizowac wszystkiego.nie dziwie im sie zreszta.bo to co czasami zdarza mi sie wymyslac to naprawde przekracza wszelkie normy.:)

 

olli piszesz ze pomogl Ci magnez.tez sprobuje.moze mnie tez pomoze.no i postaram sie zrobic wszystko zeby to wstretne chorobsko nie odebralo mi radosci zycia i radosci z maluszka.dzieki za cieple slowa.trzymaj sie.pozdrawiam goraco. xxx

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Was dziewczyny ! Nawet nie wiecie jak się ciesze że ktoś tu jeszcze zagląda :( Męcze się z tym cholerstwem juz dobrych 10 miesięcy raz jest dobrze, raz fatalnie... Kara bardzo Ci współczuję bo wiem co to jest :( też nieraz myślałam o tym że się tylko usprawiedliwiam i że tak naprawdę kiedyś to zrobiłam, mimo że nic sobie takiego nie przypominałam... Także jestem w ciązy w 4 miesiącu ;) A za miesiąc ślub... Tak bardzo bym chciała się tym wszystkim cieszyć i być szczęśliwa niestety te natrectwa nie zawsze pozwalają na to. i też takie natręctwa mam że to może nie jego dziecko ;( ale jak nie jego to niby kogo... chociaż takie myślenie niewiele mnie uspokaja:( . Jak mam ten zły okres to też boje się sama wychodzić, przechodzić koło jakiś facetów bo zaraz sobie coś ubzduram mimo że pierwszy raz ich widzę na oczy... Strasznie to jest męczące ponieważ wiesz że kochasz tego Jedynego i jego tylko chcesz, a tu przychodza Ci natręctwa że może coś złego zrobiłaś i tego nie pamiętasz... Staram się z tym walczyć, jest troszkę lepiej niż na samym początku gdzie tylko był lęk łzy panika, ale napewno nie jest tak jak bym chciała... Pozdrawiam cieplutko Trzymajcie się :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szyszaa, bardzo dobrze, że starasz to sobie jakoś racjonalizować. Widzisz, tak bardzo kochasz swojego Jedynego, że aż boisz się, że go zdradzisz/zdradziłaś. Spróbuj sobie uświadomić, że kochasz go bardzo, bardzo mocno. I uwierz sobie. Powtarzaj sobie wyraźnie: ufam sobie, jestem wspaniała, kocham mojego mężczyznę, mam pod serduszkiem jego dziecko, kocham ich oboje.

Może porozmawiaj o swoim problemie z narzeczonym- często rozmowy wyzwalają. Ja miałam trochę podobnych obaw co do siebie i po prostu zapytałam mojego chłopaka, co dokładnie uważa za zdradę. Takie solidne wytyczenie granic sprawia, że łatwiej jest analizować, czy popełniło się jakiś błąd.

 

Nie mam identycznego problemu jak Ty, choć myślę, że jeden z moich jest trochę podobny- mam wrażenie bardzo słabej pamięci. Moje wspomnienia nie są usytuowane w czasie i np coś, co działo się tydzień temu, jest dla mnie jak miesiąc temu, a wspomnienia sprzed roku są już bardzo blade i nawet nie mam pewności, czy naprawdę jakieś wydarzenie miało miejsce, tak mi się wszystko zaciera. Czasami mnie to przeraża. Nie mam pojęcia, co robiłam, kiedy. Tak do końca nie jestem pewna wielu wydarzeń, pamiętam tylko urywki, które równie dobrze mogą się mieszać z jakimiś wmówionymi sytuacjami czy snami. Jakbym miała zeznawać jako świadek, byłabym bezużyteczna, bo zupełnie niepewna tego, co pamiętam.

 

Zastanawiam się, czy jest to może związanie z NN?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj marciatka, dziękuje Ci za słowa otuchy napewno troszke pomogły, wsparłaś mnie na duchu:* Co do rozmowy z narzeczonym o moim problemie zastanawiałam się, bo właściwie moim drugim problemem jest to że ja chce mu to wszystko powiedzieć bo czuje się winna wobec niego bo mam takie natręctwo, że coś złego robie a mu o tym nie mówie... to mnie wykańcza czasami jeszcze bardziej niż samo natręctwo zdrady, czuje poczucie winy i wyrzuty sumienia sama nie wiem z jakiego powodu. Właściwie wcześniejsze moje wszystkie natręctwa które miałam, mówiłam jemu, ale często się czułam jakbym stała przed sądem i czekała na "wyrok" straszne uczucie... Co do Twojego problemu, faktycznie jest podobny, bo ja mam tak że już boje się o to co było wcześniej, to co było miesiąc dwa temu moge kontrolować a to co większy czas temu staje się poza zasięgiem i strasznie mnie to męczy... Myślę, że to co Ty masz jest nerwicą natręctw, chociaż nie mam tak identycznie jak Ty. marciatka, A masz tak że w czasie tego natręctwa tego nie pamiętasz co było kiedyś a jak już się ono uspokoi to jest ok czy towarzyszy Ci to cały czas?

Trzymaj się i nie poddawaj, jest nam ciężko, ale nie jesteśmy same, pozdrawiam:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To wrażenie, że niewiele pamiętam, towarzyszy mi od jakiegoś czasu. Oprócz niego od bardzo dawna męczą mnie różne natręctwa, muszę robić jakieś bezsensowne rzeczy, ciągle sprzątam, mam ataki lęku itp.

 

Czasem też bardzo boję się, że zdradzę tak na poważnie mojego chłopaka. Po prostu nie ufam sobie. Ale jak tak sobie pomyślę, to nawet nie miałabym ochoty dotykać jakoś nie po przyjacielsku, nie chciałabym takiej bliskości z innym facetem. To mnie uspokoiło.

 

Przytulaj się do swojego mężczyzny, uspokajaj się w jego ramionach. Takie chwile pomagają ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marciatka a te ataki lęku co masz masz tak nagle i bez przyczyny? Ja mam tez właśnie tak że jak mam nerwowy okres często zaczynam się denerwować temu towarzyszy właśnie lęk a sama nie wiem z jakiego powodu.. glupie... też oprócz tego natrectwa musze robić różne bezsensowne rzeczy zazwyczaj po 3 razy:/ Tak że jakbym ich nie zrobiła zdarzyło by się coś strasznego... Ehh... Z tym przytulaniem do faceta masz racje pomaga jego bliskość i ciepło ;) Choć powiem szczerze bo nie zawsze, w momencie paniki i tych natręctw będąc koło niego blisko czuje się źle, mam wyrzuty sumienia i czuję że nie zasługuje na ciepło i troskliwość jaką mi on daje... A z tymi wszystkimi "problemami" starałaś się porozmawiać z psychologiem? Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nie rozmawiałam z psychologiem.

 

Też czasem mam takie wyrzuty sumienia, zwłaszcza, jak jest mi źle i czuję, że mój chłopak mi w tym nie może pomóc :( I "moją" liczbą też jest 3 ;)

 

Ataki lęku zdarzają mi się zupełnie bez przyczyny, zazwyczaj, jak jestem zmęczona i zaraz jakieś dziwne myśli się do mnie przyczepiają, że jestem taka słaba, że nikt mi nie może pomóc itp. Wtedy płaczę i nie mogę się uspokoić. Na szczęście mój chłopak trochę może mnie wtedy ogarnąć, ale muszę się chyba po prostu wypłakać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×