Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Betixa

Też boicie się brać leki?

Rekomendowane odpowiedzi

Od jakiegoś czasu boję się brać leki, nawet jeśli nie są one ryzykowne, czytam wnikliwie ulotki i najmniejsza wątpliwość sprawia, że nie wezmę leku. To pewnie od podejrzewanej u mnie nerwicy lękowej, która sprawia, że odczuwam lęk wobec najmniejszej rzeczy i nie tylko. Jestem ciekawa czy ktoś z was też tak ma i czy macie jakieś sposoby żeby jednak wziąć lek mimo dużego lęku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No masz problem lęk przed braniem leku. Ale zobacz  on, ten lek może Ci korzyści przynieść dużo. Zazwyczaj lek przynośi więcej korzyści niż skutków ubocznych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie. Są leki, których nie wezmę za żadne skarby, ale ogólnie nie. A czytanie ulotek przez lękowców to najgorszy możliwy pomysł. Wiadomo, że firma farmaceutyczna się zabezpiecza i musi wpisać w działania niepożądane nawet najbardziej hardcorowe przypadki, które prawdopodobnie wystąpiły raz, albo i wcale na setki tysięcy osób jeśli chodzi  o częstość występowania, ale tak działa psychika lękowców że to zaraz ich na pewno będzie dotyczyć. 

Ja w ogóle nie czytam ulotek i żyję 💁‍♀️ a jak czytam to tylko w sytuacji gdy danego leku totalnie nie znam i nic o nim nie wiem, ale to bardziej się tyczy sytuacji gdzie muszę dany lek komuś podać w pracy niż mnie samej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też tak mam. Zwyklego apapu boję a raczej bałam się wziąć. Ostatnio zaryzykowałam i wzięłam apap na ból głowy, pierwszy raz od lat bo zawsze jechałam na ibumie. Nic się nie stało i ból ustał. Z każdym lekiem tak mam, zawsze sprawdzam czy jeśli będę musiała zażyć benzo czy akurat dany lek nie koliduje z nim. Wszystko ustawiam pod leki uspakajające. Bo niestety tak muszę robić, nerwica, nigdy nie wiadomo kiedy lęk dopadnie i w jakiej skali. Boję szczególnie leków przeciwdepresyjnych... Kiedyś tak nie miałam, ale to jeszcze zanim mnie dopadła nerwica.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak każdy czubek, raz na jakiś czas mam akcje w stylu "jestem zdrowa i nie potrzebuję leków". Zazwyczaj jest to zwiastun nadchodzącej psychozy. Czasami mija samo, ale przeważnie kończy się źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się boję jak przeczytam ulotkę, ale moja dawna pani doktor powiedziała mi, że ona każdemu poleca, aby tych ulotek nie czytać, więc staram się tego nie robić. Ostatnio myślałam, że przedawkowałam paracetamol, może nie ostatnio, bo to było w sierpniu. Kilka dni z życia wyjętych, reagowałam na najmniejszy objaw, ale żyję. Jak dostałam nowe leki od psychiatry to dostałam też tydzień wolnego i to wystarczyło, aby się uspokoić i im zaufać. Teraz mi pani doktor zmieniła dawkę i czuję, że czeka mnie zmiana leku. Póki co nie było żadnych strasznych objawów, więc trzymam się tej myśli i je biorę, bo działają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jest jeszcze inna sytuacja.

 

W dzieciństwie zakrztusiłem się tabletką. Do tego czasu cały czas jak muszę coś zażyć w tabletkach to mam te myśli z dzieciństwa i czasami mija trochę czasu zanim tą tabletkę połknę. Problem natomiast jest z tymi większymi. Ich to za cholerę nie umiem połknąć (np. mam problem z połknięciem Scorbolamidu). Natomiast nie ma problemu jeśli tabletki są małe (typu Rutinoscorbin albo takie na alergię) albo takie w formie kapsułek (np. Chela- Mag B6)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Dzitek napisał:

Problem natomiast jest z tymi większymi. Ich to za cholerę nie umiem połknąć (np. mam problem z połknięciem Scorbolamidu). Natomiast nie ma problemu jeśli tabletki są małe (typu Rutinoscorbin albo takie na alergię) albo takie w formie kapsułek (np. Chela- Mag B6)

O tak :hide: ja też nienawidzę dużych tabletek, mam straszny problem z ich połknięciem. Jak brałam z 3 lata temu erytromycynę w dużych dawkach to to był koszmar, bo musiałam brać ją 4x dziennie po 2 tabletki, które były wielkie :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Dzitek napisał:

W dzieciństwie zakrztusiłem się tabletką. Do tego czasu cały czas jak muszę coś zażyć w tabletkach to mam te myśli z dzieciństwa i czasami mija trochę czasu zanim tą tabletkę połknę. Problem natomiast jest z tymi większymi. Ich to za cholerę nie umiem połknąć (np. mam problem z połknięciem Scorbolamidu). Natomiast nie ma problemu jeśli tabletki są małe (typu Rutinoscorbin albo takie na alergię) albo takie w formie kapsułek (np. Chela- Mag B6)

O, to ja też mam ten problem, ale nie wiem, skąd się u mnie wziął, bo niczym się nie zakrztusiłam. Kiedyś to przez miesiąc nic nie jadłam, męcząc się z nutridrinkami. Malutką połknę, ale duże muszę kroić, a kapsułki to największe wyzwanie. Kompletnie nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Myślałam, że jak będę je brać częściej, to się nauczę, ale gdzie tam. Czasami myślę, aby je czymś posmarować przed połknięciem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazwyczaj nie mam problemu z połknięciem, ale są takie tabletki, które nie wchodzą. Jakby nagle mi ściskało gardło i nic nie było w stanie przejść. Pomaga duża ilość płynu, albo pogryzienie na mniejsze. Najlepiej idą śliskie i takie podłużne zamiast okrągłych. Szybko to rozpuszczalne czasem nie czuję i zastanawiam się czy wziąłem czy nie wypadła 🤔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam takie zawahania przed połknięciem, ale przechylenie głowy do tyłu, żeby tabletka się przesunęła bliżej gardła, pomaga przy zwykłych tabletkach. A przy kapsułkach przechylenie głowy do przodu

 

Ale głównie boję się przeciwwskazań

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W niektórych przypadkach bez leków nie da rady funkcjonować, zebrać myśli w sobie, opanować napięcia. Jak ktoś ma mocne lęki, psychozę, ciężką depresję, myśli samobójcze to wręcz wskazane by brać leki, bo inaczej to się może nasilać. Ja się jedynie bałem brać benzodiazepiny, teraz pod żadnym pozorem ich nie biorę. Zawsze można dopytać lekarza o skutki uboczne leku, czego się najbardziej spodziewać, ile czekać na działanie.

 

Jeśli chodzi o ciebie, to pamiętaj, że tłumienie w sobie lęku tylko go nasila. Nerwicę lękową leczy się psychoterapią, która może być wspierana farmakologią. Jednak jak masz silny, nawracający lęk to można próbować leków. Leki pomagają wtedy złagodzić objawy napięcia i pobudzenia, dzięki czemu łatwiej zebrać myśli, pracować itd. ale nie leczą przyczyny nerwicy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam jak ze strachu nie mogłam połykać, jedynie co nieco przechodziło w formie płynnej. Od psychiatry dostałam leki do połknięcia. Rodzice próbowali to rozdrabniać i mieszać z wodą. Paskudztwo. Nie byłam w stanie wziąć pełnej dawki, większość wypluwałam. Do dzisiaj nie wiem, jakim cudem się przemogłam. Dlatego wolę te leki brać, jakby coś złego się działo, to zawsze mogę przerwać. Nie czytam ulotek, albo raczej nie czytam o skutkach ubocznych. Zawsze można się spytać, czy nie ma rozpuszczalnych tabletek, bo ponoć niektóre takie są, tak mi pani doktor powiedziała. Tylko że nie ma ich zbyt dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×