Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Co sądzicie o spożywaniu alkoholu podczas depresji,a w sumie to podczas leczenia.Ja np. lecze sie Efectin- Er75 i juz jest w sumie nieźle.Spożywam przy tym alkohol bez żadnych ograniczeń i nie czuje jakiś skutków ubocznych ale pytam o to bo chcę sie upewnić czy oby napewno efectin + alkohol nie wyżadza jakiejś szkody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mysle ze polaczenie lekow i alkoholu zawsze wprowadza jakies skutki uboczne do organizmu. Ja rowniez spozywam alkohol, ale biore Bioxetin...tzn jak wiem ze bede wieczorem pil to tego dnia leku juz nie biore. Ale z tego co wiem to ten lek jest w organizmie 2-3dni wiec.... Tutaj jednak skupil bym sie na innym problemie, tzn....jestes w dolku, zapodasz sobie pare glebszych, humor nagle sie poprawia, zapominasz o problemach - po prostu jest super. A rano przychodzi jeszcze wiekszy dol i poglebienie depresji...Ogolnie jest latwiej wpasc w alkoholizm w czasie depresji....wiec trzeba uwazac. Ja akurat spozywam alkohol raz w tygodniu...ale wiem ze fajnie by bylo popic sobie czesciej....tylko nalezy zadac sobie pytanie do czego mnie to doprowadzi....bo napewno nie wyleczy z depresji....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tutaj jednak skupil bym sie na innym problemie, tzn....jestes w dolku, zapodasz sobie pare glebszych, humor nagle sie poprawia, zapominasz o problemach - po prostu jest super.

 

To akurat zależy od człowieka, gdy ja się spiję to łapie jeszcze większego doła, wszystko się nasila, po prostu zupełnie odechciewa mi się żyć, a gdy w tle leci jakaś smutna muzyka to już w ogóle, tylko sznur i szukać gałęzi..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem ostatnio dwie nieciekawe sytuacje związane z mieszaniem alkoholu z efectinem.Nigdy w życiu jeszcze tak nie ciął mi się film.O mały włos nie zgubiłem dokumentów i indeksu także wniosek z tego nasuwa się jeden,nie ma co przesadzać z alko przy braniu psychotropów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tutaj jednak skupil bym sie na innym problemie, tzn....jestes w dolku, zapodasz sobie pare glebszych, humor nagle sie poprawia, zapominasz o problemach - po prostu jest super. A rano przychodzi jeszcze wiekszy dol i poglebienie

 

dlatego ja ni epije jak mam doly;) alkohol pije tylko wtedy gdy mam dobry humor by miec jeszcze lepszy

alkohol i dragi na derpesche to zle rozwiazanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po śmierci ojca, będąc w głębokiej depresji piłam na umór, żeby zapić żal, gniew itd. przez to pogłębiła się u mnie depresja i nasiliły się objawy nerwicy. Dzisiaj nie tknę alkoholu ani kropli, bo wiem, że źle się to może dla mnie skończyć. A jak byłam na weekendzie majowym, to sobie wypiłam tylko dwa redsy i po tym tak mi się w głowie zaręciło, że myslałam, że zaraz umrę, być może to przez to, że organizm się mega rozluźnił i trafiło w czuły punkt. Niektórzy ludzie doznają ataków nerwicy przy rozluźnieniu, tak jak np. zawału serca dostaje się na wakacjach, gdy następuje rozluźnienie. Wyznam wam, że boję się alkoholu, bo boję się, że jak wypiję, to znowu się zaczną zawroty, których boję się najbardziej :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alko pomaga poczuć się wspólnotą, to jest doraźna korzyść, ale do czego to może prowadzić?... Podobno przy Efectinie można sobie popijać, kiedyś brałam i dobrze na mnie działał. Jednak przestał, teraz biorę Wellbutrin i właściwie nie widzę działania - dopiero trzeci tydzień, natomiast alkohol trochę mi pomaga. Jednak staram się nie częściej niż raz na 3-4 tygodnie, bo czuję, że mogłabym wsiąknąć... Najgorzej z codziennymi obowiązkami, kiedyś, jak chciałam wysprzątać chałupę, to waliłam pięćdziesiątkę, albo setkę i potem jakoś leciało z tą ścierą i odkurzaczem, ale teraz już alkohol nie mobilizuje mnie tak. Jednak pomaga, niestety, to fakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczęłam bać się swojej chęci do spożywania alkoholu, mieszkam w mieszkaniu studenckim i tutaj jest to codzienność. na szczęście wiem kiedy nie mogę pić i hamuję się. jeśli chodzi o jego działanie to: w zbyt dużej ilości- kac moralny następnego dnia, jedno piwko- delikatny lajt... niestety pomaga

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

słuchajcie alkohol jest bardzo fałszywy twozy pozory ulgi i rozluznienia ale tak naprawde to on bardzo niszczy układ nerwowy wiec przy depresj czy nerwicach robi wiecej szkody niz pozydku

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć. na poczatku mojej depresji (i nerwicy?) - (wtedy, kiedy jeszcze o niej nie wiedziałam) i psychicznie nie czułam sie dobrze, jedno piwo pozwalało mi sie zrelaksowac, uspokoić i zasnąc.

pózniej zapytałam o to koleżanke, która jest psychiatrą i powiedziała, że w depresji można bardzo łatwo popaść w uzależnienie.zapamietałam to zdanie.

teraz biorę seroxat i raczej stronię od alkoholu.

nasuwa mi sie jeszcze jedna myśl - mój ojciec była alkoholikiem i mial wszywany esperal. w krótkim okresie abstynencji (chyba niecałe 2 lata) pojawiła sie u niego depresja, stany lękowe, chyba też depresja dwubiegunowa.

nastepnie wrócił do picia i często łaczył leki z alkoholem (duże dawki, w sumie codziennie).

i to był jego zupelny koniec, stracił wszystko; pracę, rodzinę, prawo jazdy, znajomych, dom, zainteresowania, honor, godność i szacunek.mial tylko rente z powodu depresji poalkoholowej, a pózniej alkoholizmu wtórnego...

to tak ku przestrodze - dla was, waszych rodzin i znajomych.

 

aha - no i jeszcze ja, dda, moja rozbita rodzina, i moja depresja na pewno wynikająca pośrednio z tego życia, i koszmary senne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ania77 dałaś mi do myślenia...ja ostatnio po mieszaniu alko z efectinerem 75 tracilem film tak totalnie jak nigdy i nie kontrolowalem sie wcale...takze na razie mowie sobie dosc i nie pije wiecej niz jedno piwo dziennie,pytanie jak dlugo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
cześć. na poczatku mojej depresji (i nerwicy?) - (wtedy, kiedy jeszcze o niej nie wiedziałam) i psychicznie nie czułam sie dobrze, jedno piwo pozwalało mi sie zrelaksowac, uspokoić i zasnąc.

pózniej zapytałam o to koleżanke, która jest psychiatrą i powiedziała, że w depresji można bardzo łatwo popaść w uzależnienie.

Tak jest Ania. Twoja koleżanka miała zupełną rację. W moim przypadku silna depresja włącznie z chęcią odebrania sobie życia(raczej nie zrobił bym tego, jak wielu tutaj) wystapiła ok. 5 lat temu. Mniej więcej od tylu też lat spożywam regularnie alkohol by przytłumić depresję(jak wiadomo życie z nią na co dzień jest nieznośne) i obecnie jestem głęboko uzalezniony od alkoholu. Nigdy nie kończę na 1 kieliszku czy na jednym piwie. Jezeli mam środki zawsze jest to flaszka albo 7 piw(często do tzw. lustra). To tak ku przestrodze innym. Jeżeli już bierzecie leki, które wam pomagają normalnie funkcjonować nie spożywajcie do nich alkoholu. Nie chcę być tu jakimś głosem ruchu abstynenckiego itp. ale uważam, że w alkohol mogą się "bawić" przede wszystkim ludzie silni(charakterem), którzy nie piją go by ulżyć objawom jakieś choroby, ciężarowi psychicznemu. Na tym forum jest 99% ludzi o słabym charakterze, którzy nie powinni leczyć swojej depresji alkoholem. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ciężko to napisać ale ja tez zaczełam tłumić depresje alkoholem:( biore leki 2mce i znów doły...więc na poprawe nastroju pije ...upijam się,sama zaczełam dawkować sobie leki,biore bioxetin 20mg 4tabletki dziennie i tak nie działają,nie chce mi się wogóle chodzić do psychiatry...nie lubie jej... jest taka sztywna bleenie potrafie się przed nią ptworzyć a ona nie próbuje mi pomóc...wybrałam samounicestwienie dla dobra moich bliskich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asiula, popijałam alkohol wieczorami, żeby przyćmić ból jaki niesie depresja i brałam leki, które moim zdaniem niewiele pomagały. Im więcej wieczorem wypiłam, tym większe doły łapałam rano, a leki to wszystko jeszcze potęgowały (nie należy antydepresantów łaczyć z alkoholem). Czułam się paskudnie. Dlatego wieczorem znowu wypijałam, żeby przez chociaż godzinę miec złudzenie poprawy nastroju. Kółko się zamykało. W sylwestra spojrzałam prawdzie w oczy. Sama siebie unicestwiam, zabijam! Koniec. Biorę leki, ale nie piję. Mój stan poprawił sie na tyle, że myslę o odstawieniu leków. Asiula, podejmij walkę o samą siebie, daj sobie szansę na wyzdrowienie. Nie łącz alkoholu z lekami, bo to pogłębia depresję. Trzymam za Ciebie kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

muszę sie pochwalić :) że odstawiłam leki i alkohol również...mam doły ale przynajmniej czuje że żyje a nie że życie ucieka mi między palcami...jak narazie wygrywam tą walke:) dla siebie i mojej córeczki:)

Dziękuje Wam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie wiem jak u Was ale ze mnie alkohol robi kogoś, kim nie mogę być na co dzień... :roll: Poza paroma szczegółami to mi się bardzo podoba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi niestety alkohol "pomaga"... Tzn. piję wieczorami i to całkiem sporo, bo zmienia się myślenie i np. lęki znikają. Gorzej jest rano... Na kacu czuję się najgorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez zwykle alkohol pije wieczorem ,na imprezie ..

Następuje rozluźnienie ,nie bawię sie tak dobrze jak kiedyś ,ale na chwile nie myślę o wszystkim strasznie. Ostatnio nie czuje kaca ,ale gdy przeholuje..

W sumie dziwnie się czuję ,gdy nie mam kaca .Jakbym nie wykorzystała swoich możliwości ,nie wypiła więcej niż powinnam.

Dzisiaj w fali dołka zrobiłam sobie drinka ,niewiele pomogło ,tylko dziwnie sie czuje ,przyćmiona lekko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nim się obejrzycie poranny kac będzie na tyle nie do zniesienia, że trzeba będzie walić kolejnego klina :szukam: i tak w kółko. Nie polecam tego typu terapii :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja nie piję na imprezach. Za to co wieczór chodzę do speluny tuż obok i spijam się z miejscowymi... A kaca to już właściwi w ogóle nie mam. Za to wiele nowych lęków i mętlik w głowie. Nie brakowałoby mi alko a ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba przebywać z ludźmi, odrzucić uprzedzenia i strach przed nimi. To chyba najlepsze lekarstwo na nasze "dolegliwości".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie popieram picia alkoholu w stanach depresyjnych...ja co prawda może czasami coś tam wypiję, ale tak jak to już ktoś wspomniał rano czuje się fatalnie...i nie to że fizycznie...tylko psychicznie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja czasem po piciu gdy mam kaca czuje się fatalnie ogólnie .Mam dość i najchętniej przespałabym cały dzień .Niestety nie potrafię spać w ciągu dnia ,wiec mecze się ze swoją egzystencją.

Czuje że ostatnio depresja mi się nasiliła i wiele osób może dziwić ze ktoś się źle czuje w czasie lata ,wakacji .

Staram się pić co tydzień .Raz postanowiłam zmieszać z lekiem uspokajającym który czasem działał na mnie otępiająco .Nic się nie stało ,nawet nie pomyślałam ze mogło się coś stać.

Powiedziałam sobie nigdy więcej takich leków ,ale musiałam kupić taki na bezsenność i podobno niweluje napady nerwowe .Nie bardzo na mnie działa.

 

Gabriel co do ludzi.. mogę przebywać z rozgadanymi o głupotach ludźmi i nie czuć się dobrze w ich towarzystwie. W sumie ostatnio byłam na imprezie i nie piłam nic tam (tylko przed ==') i dobrze się bawiłam ,ale to zależy od dnia i chwili..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Osobiście dlatego właśnie lubię wyjść do tej mojej 'speluny' i spić się z 'miejscowymi' - żeby zapomnieć, nie myśleć choć trochę o problemach, pogadać o niczym i wszystkim byle nie o moich problemach. Czasem, nawet często, udaje mi się to - poczuć się 'normalnie'.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×