Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
frajer123

Niechce swojego życie - jest żałosne

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem dlaczego tu pisze może żeby się wyżalić, bo ma już dość swojego żałosnego życia, nie chce go.

Myśle że samobójstwo to jedyne wyjść miałbym już spokój i nie musiałbym się z tym męczyć.

 

Mam 30 lat i maże jedynie by założyć rodzinę, a tymczasem nie mam żadnych kolegów koleżanek, nikt mnie nigdy nie zaprosił na żadną impreze

nikt sie nigdy nie zgodził zemną iść kiedy to ja chciałem kogoś zaprosić, przez to nawet na własnej studniówce nie byłem, wszystkie dziewczyny mi odmówiły.

Jestem grafikiem z wykształcenia programistą, i zarabiam tylko 2200zł przez co na nic mnie nie stać a na lepsza pracę nie mam co liczyć bo brakuje mi doświadczenia.

99% nie odpisuje na aplikacje, a na które się dostałem był taki właśnie odzew.

 

Jestem raczej osobą spokojna nie lubię  dużych tłumów i hucznych imprez, i nie umiem gadać o bzdurach.

Do tego niepijącą i niepalącą, a dzisiaj na każdym spotkaniu jest alkohol wiec tym bardziej jako trzeźwy czuje sie w takich miejscach jak piąte koło u wozu.

 

A co do rodziny, niestety ale pewnie nie mam szans. Dzisiaj tylko ładnie napakowaniu i niegrzecznie mają szanse na relacje z kobietą.

I tylko tacy uprawiają sex, nawet jeśli kobieta ma potem zostać samotną matka i tak woli takiego.

Moje marzenia o dzieciach niestety sie nie spełnią, chyba że jakaś samotna matka pozwoli mi wychowywać jej dzieci. ale czyjeś dzieci mnie nie obchodzą

 

Chodziłem rok na terapie, i mam już dość słuchania że trzeba zaakceptować siebie, że każdy kogoś znajdzie. Głupie teksty na ludzi ślepych.

Może niech taki terapeuta najpierw sam zazna 30 lat samotności wyzwisk upokarzania i olewania i zobaczymy czy powie że to takie fajne.

Jednocześnie każe mi się ty pogodzić samemu mając rodzinę, albo każe iść na dziwki.

 

Nie chce takiego zycie gdzie jedynie moge patrzeć jak inni sie bawią a ja moge stać z boku i nic niemiać

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie rezygnuj ze swojego życia. Może i te 30 lat były nieciekawe ale może następne 30 będzie cudowne? Kto powiedział że musi tak być cały czas? To że przez 30 lat nie było za dobrze to nie oznacza że tak zostanie. Może nawet jutro życie się odmieni? Z moją studniówką było bardzo podobnie. Nie poszedłem na nią  tylko dlatego że nie miałem z kim. Niepalący i niepijący również jestem przez to większość imprez mnie omijała. Związki też mi nie wychodziły, próbowałem z kilkoma dziewczynami i ciągle jestem sam. Także myślę że choć trochę Cię zrozumiałem. Pamiętaj nie poddawaj się, nie jesteś sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Większość wartościowych znajomości, które zawarłam w życiu zaczęły się w internecie. I, owszem, trzeba przebić się przez spory tłum sieciowego szlamu, żeby dostrzec kogoś wartego zachodu. Zazwyczaj warto. Dlaczego nie spróbować? Możesz grać i kogoś poznać, dojść do grup na fb, gdzie ludzie szukają nowych znajomych. Jeśli znasz języki obce albo chcesz się ich zacząć uczyć to istnieją też strony, gdzie wymieniasz wiadomości z osobami z całego świata i, uwierz, są oni dużo bardziej towarzyscy niż Polacy :D 

Ponadto, w aktualnym momencie mojego życia strasznie Ci zazdroszczę wykształcenia. Właśnie zagłębiam się w podstawy informatyki, żeby w ogóle ruszyć cztery litery do pracy gdziekolwiek. Nie przestawaj szukać i aplikować do innych miejsc albo chociaż rozglądać się za darmowymi kursami/szkoleniami. Może pracodawca oferuje dofinansowanie na rzecz rozwoju pracowników? Może inne instytucje? Masz bardzo dobry fach w ręku, szkoda go zaniedbywać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz dużo żalu w sobie do całego świata. Trochę Cię rozumiem. Jednak większość tych problemów idzie rozwiązać. Marne CV? Ja też mam marne CV, ale ostatnio na kursie poprosiłam o wskazówki, co mogę w nim poprawić. Mąż ( podobnie jak Ty, grafik) z tymi wskazówkami przygotował mi ładne, kolorowe CV. I wiesz co? Duża kancelaria adwokacka zaprosiła mnie na rozmowę. Co do płacy - mój mąż dokładnie tyle samo zarabiał w dużej firmie i był w stanie nas utrzymać. Nie ma się co łamać. Kwestia ustalenia dobrego budżetu. 

Przez całą swoją edukację szkolną nie potrafię wskazać roku, w którym ktoś by mnie nie upokarzał. I nadal cierpię z tego czasami, ale jak pomyślę, że ci ludzie, którzy to robili, to strasznie życiowi frajerzy, to mi lżej. I tyle. 

To, że nie pijesz, nie palisz nie ma nic do rzeczy. Nie jesteś jedyny na tym świecie. I uwierz mi, jak pracowałam w urzędzie pracy, to przychodziły tam takie za przeproszeniem dziadowskie maszkary, a mieli po czwórkę dzieci. Czyli da się. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co mam mieć jak nie żal? Mam się cieszyć że spokojnych przeciętny facet nie jest dzisiaj uważany za człowieka.

Ty jesteś kobieta więc tego nie zrozumiesz, do was zawsze ktoś zagada prędzej czy później i jedynie musicie się zgodzić na kawę.

Mi wszyscy odmówili, czy to w prawdziwym w świecie czy na portalach, nawet na kursie tańca zostałem bez pary.

A jak próbowałem w necie z fałszywym zdjęciem jakiegoś wyrzeźbionego modela o dziwo każda odpisała.

 

Z informatyką dałem już sobie dawno spokój. Prędzej zrobię coś własnego niż ktoś zatrudni kogoś kto się parał głównie prostych prac bo innych nie było.

Jak to się nie zmieni to mam dość, nie będę całe życie siedział sam wiedząc że nigdy nie wezmę na racę własnego dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko, ze ten zal i ta frustracja jest najpewniej widoczna i delikatnie mowiac, nie zachęca 🙂 

Jest to kolejny watek (jakiś wysyp? ;)) w stylu "oj, jaki jestem biedny, bo zadna mnie nie chce", ale to nie jest szczególnie męskie, wiesz? Do tego przebija niechęc do kobiet, ze materialistki, i na wygląd patrzą, a to się wyczuwa, wiec

prawdopodobnie taką postawe i stosunek do kobiet prezentujesz tez w tych znajomościach, które próbujesz rozwiązać, i tworzy się błędne koło.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, frajer123 napisał:

Jestem grafikiem z wykształcenia programistą, i zarabiam tylko 2200zł przez co na nic mnie nie stać a na lepsza pracę nie mam co liczyć bo brakuje mi doświadczenia.

Programista, grafik 2200, na budowie zarobi się 2 razy więcej. Ja jako zwykły fizol z małej miejscowości mam zwykle sporo więcej, no ale polski rynek pracy bywa niezrozumiały. 

 

21 godzin temu, frajer123 napisał:

Chodziłem rok na terapie, i mam już dość słuchania że trzeba zaakceptować siebie,

Tu akurat masz rację nie ma nic gorszego niż akceptacja siebie, jak się jest towarem tzw gorszej jakości w społecznej ocenie. My możemy siebie akceptować ale jak nie masz silnej psychiki to inny sprowadzą Cie do parteru i przy każdej okazji będą ci chcieli pokazać że jesteś nikim. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Luna* napisał:

Jest to kolejny watek (jakiś wysyp? ;)) w stylu "oj, jaki jestem biedny, bo zadna mnie nie chce", ale to nie jest szczególnie męskie, wiesz?

Bo to widać poważny problem społeczny  i to o charakterze wręcz epidemicznym, którego liczba dawno przekroczyła tych z Covidem. 

Niektórzy twierdzą że to efekt tego ze polscy faceci są wychowywani( rozpieszczani) głównie przez matki, myślą że dostaną samice podstawioną pod nos niczym obiad u mamy, a tu się okazuje że tak nie jest, że wyzwolone kobiety wolą bić się o samców alfa, albo korzystać z przygodnego seksu niż spotykać się z co najwyżej średnio wyglądającymi i niezbyt zaradnymi chłoptasiami.   A te wszystkie portale randkowe dające zwłaszcza kobietom iluzoryczną wielość wyborów doszczętnie mieszają im w głowach.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ma być szczęśliwy, że ci przystojni i majętni są dzisiaj tylko rozrywani.

Co jest złego w tym że jak grzecznie pytam czy można się przysiąść i porozmawiać,

co jest złego w tym że na kursie tańca grzecznie podeszłe i zapytałem się czy mogę prosić i usłyszałem wiele razy pięknie nie dziękuje,

po czym się okazało że upatrzony facet wyrwał inna więc wolała iść do domu niż uczyć się zemną.

 

Jako mężczyzna mam być szczęśliwy że będę sam całe życie tak? że nikt nawet na głupia pizze ze mną nie pójdzie.

Nikt nic o mnie nie wie a ocenia z góry, jakby nie mój pies bo szkoda mi go zostawiać samego, już dawno bym sobie coś zrobił.

Jak by było inaczej to bym chociaż miał jakiś znajomych a tak to tylko słyszę że nudziarz, nerd, nikt nie chce ze mną rozmawiać.

Co jest złego że jak ktoś pyta to mu normalnie odpowiadam, dlaczego trzeba zawsze komplikować rozmowę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, frajer123 napisał:

Co jest złego w tym że jak grzecznie pytam czy można się przysiąść i porozmawiać,

co jest złego w tym że na kursie tańca grzecznie podeszłe i zapytałem się czy mogę prosić i usłyszałem wiele razy pięknie nie dziękuje,

Przynajmniej próbujesz to już coś, mi się nawet tego nie chcę, ale może sobie oszczędzam frustracji a może i nie. 

 

17 minut temu, frajer123 napisał:

To ma być szczęśliwy, że ci przystojni i majętni są dzisiaj tylko rozrywani.

Nie tylko dzisiaj, ale  obecnie nie ma społecznego przymusu małżeństwa jak było jeszcze 30-40 lat temu dzięki któremu praktycznie każdy facet miał szansę na kobietę, żonę bo tak dyktowała statystyka. Przez odejście od obowiązkowego małżeństwa, czy przez wielokrotne rozwody i małżeństwa  ograniczona ilość facetów( ale nie tylko ci bogaci i przystojni rzecz jasna bo oni by nie podołali wszystkim) zaspokaja potrzeby większości kobiet stąd mamy światowy wysyp inceli. To poniekąd powrót do czasów pierwotnych, czy praw świata zwierząt, gdzie wygrywał najsilniejszy.    

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na Twoim miejscu odciął bym się od „znajomych”, którzy uważają Cię za nerda czy frajera. Po co w ogóle znać takich ludzi? Toksycznych osób się unika. Też studiowałem informatykę i jak się cieszę, że zrezygnowałem! To były okropne, ciężkie studia po której prace dostaną i tak tylko najlepsi, to po co być w tym przeciętniakiem? 
W świecie gejów w cale nie jest lepiej, trzeba mieć ładna twarz (nie tylko z przodu ale i profil), zadbane, umięśnione lub szczupłe ciało. I dobrze jest mieć jeszcze 180+ cm wzrostu, o rozmiarze penisa nie wspominając.

Zarówno u homo jak i u hetero, przydaje się też jakaś wysoka pozycja społeczna. Większość gejów nie lubi polityki, ale własny biznes i mieszkanie na pewnym etapie życia to podstawa.

Z tymi oczekiwaniami społecznymi to racja, dawniej również geje żenili się, więc każda kobieta miała szansę na znalezienie faceta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, frajer123 napisał:

 

Co jest złego w tym że jak grzecznie pytam czy można się przysiąść i porozmawiać,

co jest złego w tym że na kursie tańca grzecznie podeszłe i zapytałem się czy mogę prosić i usłyszałem wiele razy pięknie nie dziękuje,

.

 

 Myślę że jak byś zamiast pytać się, czy możesz się przysiąść, poprostu sie przysiadł, oraz jak byś na kursie tańca zamiast pytania i proszenia podszedł i powiedział "Hej, podaj mi swoje ręce, nominuję Cię na moją partnerkę, czuj się zaszczycona" to miałbyś większe prawdopodobieństwo braku odmowy. Miej to na uwadze że wszystko co robisz i mówisz, oraz sposób w jaki to robisz, zdradza podprogowo wiele informacji na Twoj temat.

 

Jeżeli nieświadomie komunikujesz na zewnątrz swoje lęki, obawy, kompleksy, niskie poczucie wartości, niedostatek czy flustracje, to nie możesz być ani rozżalony ani zdziwiony że ludzie, w tym kobiety są do Ciebie zniechęcone. Są zniechęcone bo dajesz im do tego powody. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, frajer123 napisał:

 

Jako mężczyzna mam być szczęśliwy że będę sam całe życie tak? że nikt nawet na głupia pizze ze mną nie pójdzie.

Nikt nic o mnie nie wie a ocenia z góry, jakby nie mój pies bo szkoda mi go zostawiać samego, już dawno bym sobie coś zrobił.

Jak by było inaczej to bym chociaż miał jakiś znajomych a tak to tylko słyszę że nudziarz, nerd, nikt nie chce ze mną rozmawiać.

Co jest złego że jak ktoś pyta to mu normalnie odpowiadam, dlaczego trzeba zawsze komplikować rozmowę

 

A co robiłeś w kierunku by to zmienić? By stać się społecznie bardziej atrakcyjnym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

siłownia rower przez co schudłem, jak wspomniałem zapisałem się na kurs tańca bo nikt zemną nigdy nie chciał zatańczyć więc myślałem że chociaż tam się uda. W okresie studiów chodziłem na różnych klubów dyskotek czy jak to się nazywa ale kończyło się ze siedziałem sam. Jak już wspomniałem nikt nie chce zemną gadać a nawet jak zacznie to szybko słyszę że jestem nudny lub wiele innych przykrych rzeczy.

 

I wciaz nie rozumiem co jest złego grzecznym poproszeniu do tańca.

Rozumiem że jest tylko jeden ideał męskości przystojny niegrzeczny chłopiec który tylko by chciał przelecieć i nic więcej.

Albo w niego trafiasz albo nie i w tedy tylko pieniądze ratują. Tak jakby był tylko jeden rodzaj charakteru na świecie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, frajer123 napisał:

W okresie studiów chodziłem na różnych klubów dyskotek czy jak to się nazywa ale kończyło się ze siedziałem sam. Jak już wspomniałem nikt nie chce zemną gadać a nawet jak zacznie to szybko słyszę że jestem nudny lub wiele innych przykrych rzeczy.

Samo chodzenie do klubów nic nie daje, wiem bo sam to przerabiałem. Ja zwłaszcza jak se wypije potrafię zagadać, czy rozmawiać na wszelakie tematy, ale nie potrafię wykonać dalszego kroku, włączą mi się wtedy myślenie przecież ja jestem nikim i i tak żadna mnie nie zechce. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, stass napisał:

Jeżeli nieświadomie komunikujesz na zewnątrz swoje lęki, obawy, kompleksy, niskie poczucie wartości, niedostatek czy flustracje, to nie możesz być ani rozżalony ani zdziwiony że ludzie, w tym kobiety są do Ciebie zniechęcone. Są zniechęcone bo dajesz im do tego powody. 

To znaczy że mamy udawać kogoś innego niż jesteśmy. Na krótką metę można udawać chojraka, ale wcześniej czy później to wyjdzie na jaw. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, carlosbueno napisał:

To znaczy że mamy udawać kogoś innego niż jesteśmy. Na krótką metę można udawać chojraka, ale wcześniej czy później to wyjdzie na jaw. 

 

Nie, to nie znaczy że macie kogokolwiek udawać, to znaczy że macie eliminować błędy komunikacyjne poprzez pracę nad swoim sposobem myślenia i przekonaniami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, stass napisał:

 

Nie, to nie znaczy że macie kogokolwiek udawać, to znaczy że macie eliminować błędy komunikacyjne poprzez pracę nad swoim sposobem myślenia i przekonaniami


To też zależy od grupy. Generalnie staram się podchodzić bez uprzedzeń, ale są ludzie, których energia mi nie leży i z takimi ludźmi ciężko jest zintegrować.

Zgadzam się, że jest to część świadomości społecznej jaką trzeba w sobie wykształcić. Trzeba umieć wyciągać wnioski ze swoich doświadczeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, carlosbueno napisał:

To znaczy że mamy udawać kogoś innego niż jesteśmy. Na krótką metę można udawać chojraka, ale wcześniej czy później to wyjdzie na jaw. 

Przepraszam, że tak ostro, ale brzmisz jak smutna buła, która emanuje smutkiem, rozczarowaniem i żalem do całego świata. I nadal się dziwisz, że nikt nie chce się z Tobą zaprzyjaźniać. Ludzie to czują i odsuwają się. Ja tak samo postępowałam, bo chciałam, żeby cały świat był podobny do mnie, a tak nigdy nie będzie. Nie, nikt nie każe Ci przeklinać, palić, pić i grać złodupca. Jak będziesz szedł uśmiechnięty, to i ludzie się do Ciebie uśmiechną. Jak będziesz szedł z wisielczym humorem, to nie spodziewaj się, że ludzie przyjmą cię z radością, a wokół będą wesołe jednorożce strzelające spod ogona tęczą.  Nikt nie zada sobie trudu, żeby Cię poznać, skoro żyjesz za pancerną szybą składającą się z takich odczuć.

I wiem, co mówię. Długo miałam takie podejście. Zero przyjaciół przez końcówkę podstawówki, gnębienie w gimnazjum i przez większość liceum. Nie rozumiałam, czemu nikt nie chce się ze mną zaprzyjaźnić, ale ja też nic nie robiłam, żeby dać się poznać. Nikt nic o mnie nie wiedział. A to, co widzieli, nie odpowiadało im, więc odrzucali mnie.

 

I padło tu mądre zdanie:

8 godzin temu, stass napisał:

 

Nie, to nie znaczy że macie kogokolwiek udawać, to znaczy że macie eliminować błędy komunikacyjne poprzez pracę nad swoim sposobem myślenia i przekonaniami 

Jeśli idziesz na kurs tańca z myśleniem "jestem brzydką mielonką i czuję się jak analfabeta", to swoją całą postawą to manifestujesz i odpychasz w ten sposób potencjalne partnerki do tańca. Bo wiesz co? Moim najlepszym kumplem jest gość, który cierpi na padaczkę, twarz ma przeoraną trądzikiem, ubiera się na czarno, ma długie włosy, a jesli go ktoś nie zna, odstrasza lub denerwuje większość ludzi. A jakimś cudem zostaliśmy przyjaciółmi i przez całe studia ja, on i dwie inne dziewczyny, trzymaliśmy się razem. Bo jest mądry, ma cudowne spojrzenie na świat i jest mądry. Nawet teraz ze sobą gadamy.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Coel napisał:

Jak będziesz szedł uśmiechnięty, to i ludzie się do Ciebie uśmiechną. Jak będziesz szedł z wisielczym humorem, to nie spodziewaj się, że ludzie przyjmą cię z radością, a wokół będą wesołe jednorożce strzelające spod ogona tęczą.  Nikt nie zada sobie trudu, żeby Cię poznać, skoro żyjesz za pancerną szybą składającą się z takich odczuć.

Chyba pomyliłaś mnie z autorem wątku. Ja jestem z natury uśmiechnięty, wielu ludzi myśli że  nie mam żadnych problemów życiowych, dla większości jestem zdziecinniałym, beztroskim, niepoważnym  40 latkiem a nie żadnym smutasem. Też byłem gnębiony od dzieciństwa, ale nie okazywałem tego, udawałem że wszystko jest ok. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udawać nie mam zamiaru nikogo ale wygląda że tylko tak coś można zdziałać.

 

Ja nigdy do nikogo nie podeszłem z żalem tylko grzecznie, ale i tak byłem odtrącany.

A nawet jak ktoś dał szanse na chwile rozmowy to szybko twierdził że jestem nudziarzem.

Niema nic ciekawego do opowiedzenia, w moim życiu nic sie nie działo poza upokorzeniami, znam jedyne miasto w którym sie urodziłem. i nic więcej. Wiec nawet jak ludzie gadają i się przechwalają co to gdzie i z kim nie byli, ja mogę jedynie siedzieć cicho, bo na hasło 30 lat i tylko wiem jak to jest iść do szkoły studia i pracy byłem wyśmiewany. Za moje zainteresowania mam tylko naklejkę nerda.

I tak jest zawsze. Jak ktoś ktoś byś chciał pogadać to bym się z tego cieszył, więc nie chodzę cały czas ponury i z chmura nad głową.

 

Za to ludzie co od dziecko byli to tu to tam i różne ciekawe rzeczy robili, cieszą się zainteresowanie, czy faceci mający nibe męską prace.

Siostra tez mi raz powiedzieli że bracie jej koleżanek co to nie robią, a jej wstyd ze siedzę przed komputerem bo niema się czym pochwalić.

 

A najważniejsze wcale się taki nie urodziłem, tylko stałem przez to jak mnie wszyscy traktują, ludzi kształtuje środowisko a mnie od dziecka wszyscy upokarzają.

A na hasło że chce założyć rodzinę, i w końcu mieć normalne rodzinne życie, to tez mnie wyśmiali wszyscy nawet rodzice.

I to że twierdze że bad boye i bogaci tylko mają szanse to sa fakty, widze to na każdym kroku. Tylko że tego bogatego potem zdradzają, ile ja się nasłuchałem w jednej pracy takich przechwałek kobiet, a z bad boyem sie nie układa rozwód i samotne macierzyństwo i wszyscy faceci to świnie a le na zwykłych gości nawet się nie patrzy.

Bo facet co chce dbać o rodzinę i być ojcem i mężem to już nie facet tylko frajer. Bo w końcu facetowi miłość nie potrzebna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, frajer123 napisał:

Za moje zainteresowania mam tylko naklejkę nerda.

Niektóre dziewczyny lubią nerdów, oczywiście mniejszość, ale poznałem kiedyś taką która się nimi fascynowała a mną gardziła, bo nie znam się na komputerach, nie gram w żadne gry i nie oglądam seriali. No ale to wyjątki od reguły, choć jednak istnieją. 

 

9 minut temu, frajer123 napisał:

A na hasło że chce założyć rodzinę, i w końcu mieć normalne rodzinne życie, to tez mnie wyśmiali wszyscy nawet rodzice.

U mnie jest odwrotnie wielu się dziwi że jestem sam, bo niby przyzwoicie wyglądam, jestem ułożony, bez nałogów,  ale są to często  starsze osoby, bo młodsi widzą że coś jest ze mną nie tak.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, frajer123 napisał:

Niema nic ciekawego do opowiedzenia, w moim życiu nic sie nie działo poza upokorzeniami, znam jedyne miasto w którym sie urodziłem. i nic więcej. Wiec nawet jak ludzie gadają i się przechwalają co to gdzie i z kim nie byli, ja mogę jedynie siedzieć cicho, bo na hasło 30 lat i tylko wiem jak to jest iść do szkoły studia i pracy byłem wyśmiewany.

W moim tez nie specjalnie, no ale 5 lat pracowałem i mieszkałem zagranicą, do tego kilka wycieczek zagranicznych i oglądanie filmów podróżniczych i czytanie książek z tego tematu i potrafię robić za eksperta od zagranicy choć właściwie na oczy dużo świata nie widziałem. No ale myślę że i bez tego można znaleźć dziewczynę, wielu całe życie spędza w jednym miejscu a i tak ma żonę czy mnóstwo kobiet. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to czym ja się zajmuje okazało się że to kompletna nuda.

Więc chyba lepiej się powiesić i mieć już spokój. Bo będę się starał całe życie i pewnie nic nie będzie.

Chyba że za 20 lat jakaś 50 letnia znudzi się przygodami i pozwoli mi wychowywać jej dzieci, ale na to sie nie pisze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odpowiedz sobie na jedno ważne pytanie - czy moje namiętne marudzenie, lamentowanie i szlochanie w czymkolwiek mi pomoże i czy do czegokolwiek mnie przybliża? Jeżeli odpowiedź będzie brzmiała "nie" to znaczy że już możesz zaoszczędzić kupę czasu, energii i emocjonalnego zaangażowania przestając to robić.

 

Następnie wypisz sobie albo uświadom liczbę rzeczy na które masz jakikolwiek wpływ, oraz rzeczy na które nie masz żadnego wpływu

 

Na przykład masz wpływ na rzeczy następujące:

 

- przebieg kariery zawodowej (w obecnych czasach dostęp do edukacji, wiedzy, kursów, jest największy odkąd istnieje cywilizacja, jest ponad kilkadziesiąt zawodów które możesz zdobyć już w 2 lata i w każdej chwili się przekwalifikować)

 

- stopień poznania samego siebie, im lepiej będziesz znał samego siebie, tym lepiej będziesz rozumiał siebie i swoje zachowania, a to Cię zaprowadzi do samoakceptacji (w jaki sposób to robić znajdziesz w kilku mądrych książkach z zakresu psychologii i samorozwoju)

 

- sposób interpretacji rzeczywistosci oraz wszystkiego co się wokół Ciebie dzieje (nad tym również możesz pracować przy pomocy mądrych książek, zwłaszcza tych o filozofii stoickiej)

 

 

Natomiast nie masz żadnego wpływu na:

 

- swoją przeszłość, pozbawioną ciekawych i ekscytujących przygód, pełną traum i poniżenia. Jest jaka jest, a skoro taka jest to znaczy że miała taka być, nie biczuj się za to, nie jesteś temu winien.

 

- swoją introwertyczną naturę, generalnie na swoją strukturę psychiczną.

 

- na to, że kobiety preferują facetów interesujących, męskich, zdecydowanych, zabawnych, ogarniętych życiowo

 

- na wszystko inne, czego nie jesteś w stanie bezpośrednio ani pośrednio kontrolować

 

Masz więc wybór, albo zaczniesz wpływać na to, na co możesz, albo nie robisz nic, ale akceptujesz to co jest. Natomiast jeśli nie akceptujesz swojego życia, nie chcesz go, czujesz że jakakolwiek próba zmiany nie ma sensu, zawsze możesz ze sobą skończyć.

Niezależnie więc od sytuacji, zawsze dysponujesz pewnym wyborem.

 

 

Jest to bardzo pragmatyczne, zdroworozsądkowe, może i nawet oschłe podejście do własnych problemów, ale uświadamia Cię o jednej rzeczy, - nie ma takiej sytuacji w której zrzędzenie i produkowanie żalu, miało by jakiekolwiek zastosowanie i uzasadnienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×