Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, piszę tutaj na forum bo chyba muszę podzielić się tym z kimś spoza mojego otoczenia. Jestem:

-młodym wykładowcą

-robię doktorat

-może zostanę na uczelni

-mam stałą pracę, którą uwielbiam

-ciągle uczę się czegoś nowego

Ostatnio by wywiad ze mną, którego wszyscy mi gratulowali, po prostu wszystko wygląda fajnie i tak jak powinno być. Ale dochodząc do głębi od lat kompletnie nie potrafię poradzić sobie 

z problemami, z którymi (tak mi się wydaję) poradzili sobie studenci i uczniowie, z którymi mam kontakt. Od kilku lat wydaję mi się, że słowem, które idealnie opisuję to co teraz opisuję to 

angielskie delusional. Zawsze kiedy wydaję mi się, że jestem bliski osiągnięcia spokoju i bycia szczęśliwym sam ze sobą, to wtedy te urojenia wychodzą. Od lat nie potrafię uwolnić się emocjonalnie 

od rodziców i od relacji miłosnej, która w moim zakresie rozumienia słowa miłość, jest gigantyczną fikcją. Czuję się jak oszust. Fabrice Morvan, członek słynnego fikcyjnego duo muzycznego Milli Vanilli mówił kiedyś w wywiadzie (nie podam dokładnego cytatu) "Jesteś kochany, ludzie chcą być z Tobą i chcą spędzać czas z Tobą, ale zawsze gdy po wszystkim zostajesz sam, i rzeczywistość do Ciebie wraca to okazuje się, że jest przykra" Spotkałem się w internecie z wieloma tekstami ludzi, którzy uważają, że są nikim bo: nie mają matury, bo mąż/żona ich utrzymuję, bo pracują na śmieciówkach, i mimo wszystko zabawne wydaje mi się jak bardzo to czy ktoś czuję się nikim, jest pozbawione tych kontrastów. Wyobrażam sobie, że ta żona czy mąż, którzy ich utrzymują nie są fikcją jak moja relacja 

z dziewczyną czy rodzicami, w której tkwię już wiele lat. Jest mi wstyd bo sprawiam wrażenie osoby wolnej i niezależnej, ale moja bańka jest już tak ciasna, że ledwo się w niej mieszczę. Ta sytuacja pandemii i lockdownu kolejny raz boleśnie przypomniała mi w jakiej iluzji żyję, i wydaję mi się, że dla wielu ludzi może być bolesnym klapsem w twarz. 

 

To tyle chciałem się przywitać i to napisać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałbym znaleźć pokrewne duszy. Osoby, które również przez wiele lat nie potrafiły uwolnić się od toksycznej relacji miłosnej, czy 

wpływu rodziców. Jak sobie z tym poradziły :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. Po przeczytaniu jakoś ciężko mi mieć jasny obraz na tą sytuację. Mógłbyś przybliżyć jak wyglądają te relacje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Vitus1720 witaj. Rozumiem Cie. Tak myslę. Ja nie potrafie uwolnić sie od toksycznych rodzicow (glownie matka), ciagle walcze ze soba ze dam rade, ze nastepnym razem postąpie inaczej (patrzac na siebie nie na Nią). Mam wrazenie ze Ona czasem mnie rozumie ale szybko sprowadza mnie na ziemie fakt ze tak nie jest, ze jestem naiwna myslac ze mnie rozumie...

Jej toksycznosc polega na tym ze oczekuje ode mnie codziennego kontaktu telefonicznego (najlepiej o stalych porach). Czesto tez sami dzwonią. Gdy ona lub ojciec maja jakis problem zawsze dzwonia do mnie. Problem zdrowotny (ich jest najwiecej np wyszlo mi to i to w badaniu co to oznacza, albo zrobilo mi sie to i to-co to moze byc?) -telefon. Problem ze zlewem-telefon. Sąsiadka zrobila to i tamto -telefon. Przyszlo pismo ktorego nie rozumieja-telefon. Generalnie zdaje sobie sprawe ze maja tylko mnie, sa oboje schorowani ale ...ja juz wymiekam. Absorbuja mnie. Za mocno. Powiedzialam jakis czas temu mamie ze bede dzwonic co 2gi dzien-absolutnie! Moja psychoterapeutka powiedziala mi ze to ja jestem rodzicem swoich rodzicow. No i przyznaje ze cos w tym jest. Ww problem omowilam "po łebkach" zeby nikogo nie zanudzac.

Przybliż prosze na czym polega problem w Twojej relacji z dziewczyna, rodzicami. 

 

Edytowane przez DDAnia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@anonimowa_2001 i @DDAnia nie pisałem szczegółów bo strasznie mi ich wstyd. Jakiś czas temu ze względu na koniec studiów,

ale niestety brak pracy musiałem wrócić do rodziców. Moi rodzice mieszkają w dużym domu pod miastem także jest tam dużo miejsca.

Jak pisałem we wcześniejszym poście, teraz jest lepiej i chcę się wyprowadzić ale mam wrażenie, że za każdym razem oni odbierają

to jako atak. Moi rodzice są właścicielami kilku mieszkań (nie jest to takie super jak brzmi, nie zarabiają kroci bo z lokatorami jest różnie)

i jest tam mieszkanie, którego nie chcą remontować i wynajmować i myślałem, że ja bym mógł się tam wprowadzić czy coś (nie chcę im zabierać tego mieszkania), ale jest blisko mojej pracy. Ciągle mam wrażenie, że robią wszystko żeby mi ten pomysł wybić z głowy i wręcz traktują to jako atak na siebie (tutaj to przede wszystkim matka i ciocia, bo do taty nie mam żadnych zastrzeżeń. Wiem jak to wszystko brzmi i jaka jest odpowiedź na to, ale boję się, że nie będę mógł opuścić tego domu bez wielkiego konfliktu z nimi i zerwania kontaktu

a nie chcę zrywać kontaktu z rodziną. Chyba tyle na razie, sytuację z dziewczyną opiszę później bo pisanie o rodzicach było dla mnie trudne. Dzięki bardzo za odpowiedź, bałem się, że nikt nie odpowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Vitus1720, trochę nie rozumiem. Czym rodzice uzasadniają swoją niechęć do tego, żebyś zamieszkał w ich mieszkaniu, którego nie chcą nikomu wynajmować? Przecież to byłoby z korzyścią i dla Ciebie, bo blisko pracy i dla nich, bo dostawaliby pieniądze za wynajem.

Edytowane przez bezniczego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@bezniczego  Też tego nie rozumiem, ciągle tłumaczą się tym, że te mieszkanie wymaga zbyt dużego remontu, że nie mają na to forsy,

ale ja nie chce żeby oni to opłacali. Wydaję mi się, że nie mówią mi wszystkiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam za złe odznaczenia i te przerwy pomiędzy wierszami ale to pierwsze forum na jakim pisze ;p.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
10 minut temu, Vitus1720 napisał:

@bezniczego  Też tego nie rozumiem, ciągle tłumaczą się tym, że te mieszkanie wymaga zbyt dużego remontu, że nie mają na to forsy,

ale ja nie chce żeby oni to opłacali. Wydaję mi się, że nie mówią mi wszystkiego.

 

Dziwna sytuacja. A Twoi rodzice są pomocni dla Ciebie tak ogólnie?

 

Jeszcze z ciekawości spytam - dlaczego ciężko rodzicom o najemców? Czy te mieszkania są w dużym mieście?

Edytowane przez bezniczego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@bezniczego  @DDAnia Są pomocni ale często nieświadomie stosują szantaż emocjonalny. To nie jest duże miasto i dlatego tak jest z tymi lokatorami. Boję się bardzo tego konfliktu, boję się, ze rozwali on mnie emocjonalnie i psychicznie tak, ze nie będę mógł, albo potrafił

wykonywać tych wszystkich rzeczy, które są dla mnie ważne, i które w dużej mierze są, powiedziałbym, ekstrawertyczne czy bardzo towarzyskie. Ogólnie to na co dzień wypełniam sobie czas pracą, projektami, i ciągłymi spotkaniami i braniem udziału w konkursach.

Wydaję mi się, ze jest to chyba ciągłe zamiatanie problemów pod dywan. 3 lata temu miałem gigantyczną fobię społeczną i dużo piłem, 

nie potrafiłem zjeść obiadu na stołówce na studiach, lub porozmawiać z kimkolwiek, byłem tym kompletnie przerażony. Od 3 lat

chodzę do psychiatry i biorę inhibitory, ale od pewnego czasu wydaję mi się, że ta kobieta to tylko automat z lekami. Ceny za wizyty stale rosną, a rozmowy z nią wyglądają jak rozmowa z botem na jakimś czacie, mam jej dosyć. Z dziewczyną jest tak, że jestem w bliskiej relacji z osobą, która chce uprawiać wolny związek, i chyba uzależniłem się od niej. Nie jesteśmy parą, ale czasem się tak zachowujemy 

i ona zachowuję się jakbyśmy byli w związku, ale potem dochodzi do sytuacji kiedy spotka się z kimś innym i nie rozumiem tego. Ona nigdy mi nic nie obiecywała, ale te sygnały są zawsze bardzo niejasne, chyba się pogubiłem. Nie mam do niej pretensji, bo niczego sobie nie przysięgaliśmy, to moje zagubienie. Kiedyś miałem dziewczynę z borderline i kilkoma próbami samobójczymi (odwiedzałem ją w szpitalu psychiatrycznym ). Pamiętam, że też bardzo długo nie umiałem się od niej uwolnić, ale to był pierwszy związek i te chwile wydawały mi się jak z filmu. Czuję się strasznie głupio z tym, że jestem przed 30 i ciągle popełniam te same błędy, a potem się dziwię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, DDAnia napisał:

@Vitus1720 witaj. Rozumiem Cie. Tak myslę. Ja nie potrafie uwolnić sie od toksycznych rodzicow (glownie matka), ciagle walcze ze soba ze dam rade, ze nastepnym razem postąpie inaczej (patrzac na siebie nie na Nią). Mam wrazenie ze Ona czasem mnie rozumie ale szybko sprowadza mnie na ziemie fakt ze tak nie jest, ze jestem naiwna myslac ze mnie rozumie...

Jej toksycznosc polega na tym ze oczekuje ode mnie codziennego kontaktu telefonicznego (najlepiej o stalych porach). Czesto tez sami dzwonią. Gdy ona lub ojciec maja jakis problem zawsze dzwonia do mnie.

 

Z rodzicami to przeszłam na prawdę długą "wojnę". Cholernie długo czekałam i walczyłam o to, żeby zaakceptowali mnie taką jaką jestem/ będę a nie taką jaką moja mama by chciała!
Miałam nieco inne problemy, a mianowicie jak już miałam te naście lat. Wchodzi się w dorosłość, człowiek sam się uczy, dysponuje swoim czasem wolny i potrzebuje go tylko dla siebie było dla mojej mamy dość ciężkim tematem do zrozumienia. Często jak wracała z pracy potrzebowała kogoś, żeby się wygadać. W przeciwieństwie do niej, ja mam typowo introwertyczną naturę. Po cieżkim dniu zamknę się w pokoju, odetchnę, odpocznę albo popracuję. Mama po powrocie w pracy potrafiła zaraz po przyjściu do domu wpadać do mojego pokoju ("zapukać" i wejść praktycznie od razu) położyć się na moje łóżko i zacząć gadać: co ją dzisiaj spotkało, kto jak się zachował, kogo spotkała itd. Ja w tym czasie mogłam się uczyć, czytać, słuchać muzyki - nie ważne co robiłam. Miałam w tym momencie przerwać tą czynność i skupić uwagę na mojej mamie.
Prosiłam, mówiłam, tłumaczyłam i starałam sie wytłumaczyć o co chodzi - nic nie działało do czasu az nie podeszłam do teog na ostro. Mama wpadała do mnie do pokoju, ja tylko odburknęłam, że jestem zajęta i nie przerywałam pracy. Serce mi się krajało, czułam się wtedy paskudnie, ale za którymś razem podziało. Matka przestałą już do mnie tak często wchodzić..
Historii takich było całe mnóstwo, nie byłam tą córką jaką sobie mama wyobraziła. Nie miałam takich samych zainteresowań, nie cieszyło mnie to samo co mnie. Było mi o tyle tylko łatwiej, że nie ugięcie chodziłam własnymi ścieżkami. To z resztą o wiele szerszy temat i też nie za bardzo chciałabym zanudzać.
Z ojcem też momentami nie było łatwo, nauczył mnie tego, żeby mieć bardzo duży dystans do tego co mówią ci inni.

 

44 minuty temu, Vitus1720 napisał:

@bezniczego  Też tego nie rozumiem, ciągle tłumaczą się tym, że te mieszkanie wymaga zbyt dużego remontu, że nie mają na to forsy,

ale ja nie chce żeby oni to opłacali. Wydaję mi się, że nie mówią mi wszystkiego.


Nie wiem, teraz tak przyszło mi na myśl, że może faktycznie coś ukrywają. Mają jakieś "swoje" powody dla których nie chcą tego zrobić. Czasami na prawdę ciężko jest zrozumieć rodziców i się z nimi dogadać.

 

6 minut temu, Vitus1720 napisał:

 Z dziewczyną jest tak, że jestem w bliskiej relacji z osobą, która chce uprawiać wolny związek, i chyba uzależniłem się od niej. Nie jesteśmy parą, ale czasem się tak zachowujemy 

i ona zachowuję się jakbyśmy byli w związku, ale potem dochodzi do sytuacji kiedy spotka się z kimś innym i nie rozumiem tego. Ona nigdy mi nic nie obiecywała, ale te sygnały są zawsze bardzo niejasne, chyba się pogubiłem.


Brzmi na trochę skomplikowaną sytuację, jeżeli Ciebie rani ten wolny związek może spróbuj z nią o tym porozmawiać? Trochę brzmi to tak jakbyście oczekiwali od siebie nawzajem czegoś zupełnie innego. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Vitus1720 czy rozmawiales z rodzicami o tym mieszkaniu? Powiedziales ze sam sprostasz remontowi? Ze nie chcesz aby oni sie angazowali w remont? Moge sie mylic ale tu chyba jest  jakis blad komunikacji miedzy Wami.

Jesli chodzi o obecny zwiazek to tez mam wrazenie ze niedogadaliscie sie na samym poczatku. Piszesz ze nie rozumiesz tego ze ona spotyka sie z kims innym bedac z Toba? Wyjasniliscie to? Sa tu niedomowienia. Wydaje mi sie ze gdyby byla tu jasnosc sytuacji nie czulbys sie zagubiony.

Jesli czujesz ze Twoj psychiatra jest jak boot-zmien go. Jest w czym wybierac, poczytaj opinie o lekarzach, przeciez nie jestes do niej przywiazany  i dozywotniej umowy nie macie ;). Przeciez chodzi tu o Twoje dobro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, Naatt napisał:

Z rodzicami to przeszłam na prawdę długą "wojnę". Cholernie długo czekałam i walczyłam o to, żeby zaakceptowali mnie taką jaką jestem/ będę a nie taką jaką moja mama by chciała!
Miałam nieco inne problemy, a mianowicie jak już miałam te naście lat. Wchodzi się w dorosłość, człowiek sam się uczy, dysponuje swoim czasem wolny i potrzebuje go tylko dla siebie było dla mojej mamy dość ciężkim tematem do zrozumienia. Często jak wracała z pracy potrzebowała kogoś, żeby się wygadać. W przeciwieństwie do niej, ja mam typowo introwertyczną naturę. Po cieżkim dniu zamknę się w pokoju, odetchnę, odpocznę albo popracuję. Mama po powrocie w pracy potrafiła zaraz po przyjściu do domu wpadać do mojego pokoju ("zapukać" i wejść praktycznie od razu) położyć się na moje łóżko i zacząć gadać: co ją dzisiaj spotkało, kto jak się zachował, kogo spotkała itd. Ja w tym czasie mogłam się uczyć, czytać, słuchać muzyki - nie ważne co robiłam. Miałam w tym momencie przerwać tą czynność i skupić uwagę na mojej mamie.
Prosiłam, mówiłam, tłumaczyłam i starałam sie wytłumaczyć o co chodzi - nic nie działało do czasu az nie podeszłam do teog na ostro. Mama wpadała do mnie do pokoju, ja tylko odburknęłam, że jestem zajęta i nie przerywałam pracy. Serce mi się krajało, czułam się wtedy paskudnie, ale za którymś razem podziało. Matka przestałą już do mnie tak często wchodzić..
Historii takich było całe mnóstwo, nie byłam tą córką jaką sobie mama wyobraziła. Nie miałam takich samych zainteresowań, nie cieszyło mnie to samo co mnie. Było mi o tyle tylko łatwiej, że nie ugięcie chodziłam własnymi ścieżkami. To z resztą o wiele szerszy temat i też nie za bardzo chciałabym zanudzać.
 

Nie zanudzasz 🙂

Ja pomimo ze od przeszlo 15 lat z rodzicami nie mieszkam czuje ze niancze czasem rodzicow bo oni tego chca. A we mnie sie gotuje w srodku. Nie potrafie im odmowic. Czasem przyznaje ze jestem wrecz niemila i zlosliwa dla rodzicow, jak bym chciala ich ukarac za to ze mnie sobą tak absorbują. Tobie udalo sie dzieki uporowi, szacun.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@DDAnia za każdym razem kiedy poruszam ten temat z mamą to pojawia się wręcz agresja. Wiele razy to wyjaśnialiśmy i sama stwierdziła, że jak chcę czegoś innego to ona sama by chciała żebym znalazł sobie kogo z ki będę szczęśliwy, ale zawsze po tej rozmowie stara się być jak najbliżej mnie co wgl nie pomaga, ale wiem, masz rację z tą komunikacją to średnio to wygląda. W zwykłych kontaktach jestem bardzo otwarty na każdego, ale w bliższych jestem bardzo trudny i chyba mam czasem za duże wymagania. Na poziomie wielu rzeczy, kontakt z nią jest świetny i bardzo się rozumiemy, oprócz tej jednej, która zawsze bardzo boli. Natomiast z rodziną wydaję mi się, ze mam bardzo małe powiązanie, chociaż chciałbym aby było inaczej. No tak, zmienię ją jak tylko się uspokoi sytuacja. Może przydałaby mi się jakaś terapia grupowa, nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Naatt dzięki, że podzieliłaś się swoją historią. Rozumiem Cię, na co dzień mam spokój i miejsce dla siebię, ale kiedy zejdę głębiej to jest to jednak problem.

Edytowane przez Vitus1720

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, DDAnia napisał:

Nie zanudzasz 🙂

Ja pomimo ze od przeszlo 15 lat z rodzicami nie mieszkam czuje ze niancze czasem rodzicow bo oni tego chca. A we mnie sie gotuje w srodku. Nie potrafie im odmowic. Czasem przyznaje ze jestem wrecz niemila i zlosliwa dla rodzicow, jak bym chciala ich ukarac za to ze mnie sobą tak absorbują. Tobie udalo sie dzieki uporowi, szacun.

Rozumiem z tą złośliwością, bo masz do niej prawo. Ciężko rodzicom zrozumieć, że ty masz swoje życie, a oni powinni zająć się sobą. A ja to momentami trudny charakter, w 90% oaza spokoju, ale jak już się wkurzę to bez kija nie podchodź 😂 (no dobra może aż tak źle nie jest, ale zrobię po swojemu -> tym bardziej jak ktoś będzie naciskał, że mam to zrobić inaczej, bo tak).
Z rodzicami trochę przygód miałam, nie raz nogi mi się gięły. Z boku patrzyłam i łapałam się za głowę o co tutaj chodzi. Nauczyłam się też nie wszystko rodzicom mówić.

Mogę jedynie powiedzieć jeszcze co ja bym zrobiła z codziennymi telefonami - po prostu bym go nie odbierała. Napisałabym tylko sms, że przepraszam nie mogę teraz rozmawiać - oddzwonię później. Nie mogę teraz rozmawiać, bo ktoś u mnie jest/ robię aktualnie ważna rzecz/ musze się bardzo skupić itd. - to tak na początku, żeby nie było zbyt dużego szoku. Oddzwaniałabym o godzinie, która bardziej mi pasje.
Po jakimś czasie próbowałabym, przerzucić te rozmowy na inny dzień. Napisać, że jestem bardzo zmęczona i nie mam siły gadać. Napisać, ze mam dzisiaj dużo roboty, odezwę się jutro itd.
Masz prawdo do tego, żeby mieć czas dla siebie, czuć się dobrze, odpocząć i nie niańczyć swoich rodziców. Może twoi rodzice powinni się zająć trochę bardziej sobą, znaleźć sobie zajęcie itd.

 

 

13 minut temu, Vitus1720 napisał:

Naatt dzięki, że podzieliłaś się swoją historią. Rozumiem Cię, na co dzień mam spokój i miejsce dla siebię, ale kiedy zejdę głębiej to jest to jednak problem.

Jak jest problem to trzeba szukać rozwiązania : ). Przede wszystkim starać się porozmawiać. Dzięki również, że podzieliłeś sie swoja historią. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Naatt z moimi rodzicami to ciezki kaliber ;). Gdy nie odbieram telefonu to mija chwila i mama dzwoni do mojego meza. Zdarza sie ze napisze ze jestem zmeczona i zadzwonie jutro. Przychodzi to jutro i zaczyna sie wypytywanie ze jak zmeczona to po czym az tak (pracuje w systemie dyzurowym po 12h) ze moze powinnam cos zmienic. Moja psychoterapeutka jak z nia poruszam temat mamy czasem wymieka ;)

Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za zrozumienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
10 minut temu, DDAnia napisał:

@Naatt z moimi rodzicami to ciezki kaliber ;). Gdy nie odbieram telefonu to mija chwila i mama dzwoni do mojego meza. Zdarza sie ze napisze ze jestem zmeczona i zadzwonie jutro. Przychodzi to jutro i zaczyna sie wypytywanie ze jak zmeczona to po czym az tak (pracuje w systemie dyzurowym po 12h) ze moze powinnam cos zmienic. Moja psychoterapeutka jak z nia poruszam temat mamy czasem wymieka ;)

Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za zrozumienie.

Musi Ci być ciężko, jeżeli nie są reformowanie to może lepiej zostawić tak jak jest.
Również pozdrawiam serdecznie 🙂

Edytowane przez Naatt

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Vitus1720 napisał:

@bezniczego  @DDAnia Są pomocni ale często nieświadomie stosują szantaż emocjonalny. To nie jest duże miasto i dlatego tak jest z tymi lokatorami. Boję się bardzo tego konfliktu, boję się, ze rozwali on mnie emocjonalnie i psychicznie tak, ze nie będę mógł, albo potrafił

wykonywać tych wszystkich rzeczy, które są dla mnie ważne, i które w dużej mierze są, powiedziałbym, ekstrawertyczne czy bardzo towarzyskie. Ogólnie to na co dzień wypełniam sobie czas pracą, projektami, i ciągłymi spotkaniami i braniem udziału w konkursach.

Wydaję mi się, ze jest to chyba ciągłe zamiatanie problemów pod dywan. 3 lata temu miałem gigantyczną fobię społeczną i dużo piłem, 

nie potrafiłem zjeść obiadu na stołówce na studiach, lub porozmawiać z kimkolwiek, byłem tym kompletnie przerażony. Od 3 lat

chodzę do psychiatry i biorę inhibitory, ale od pewnego czasu wydaję mi się, że ta kobieta to tylko automat z lekami. Ceny za wizyty stale rosną, a rozmowy z nią wyglądają jak rozmowa z botem na jakimś czacie, mam jej dosyć. Z dziewczyną jest tak, że jestem w bliskiej relacji z osobą, która chce uprawiać wolny związek, i chyba uzależniłem się od niej. Nie jesteśmy parą, ale czasem się tak zachowujemy 

i ona zachowuję się jakbyśmy byli w związku, ale potem dochodzi do sytuacji kiedy spotka się z kimś innym i nie rozumiem tego. Ona nigdy mi nic nie obiecywała, ale te sygnały są zawsze bardzo niejasne, chyba się pogubiłem. Nie mam do niej pretensji, bo niczego sobie nie przysięgaliśmy, to moje zagubienie. Kiedyś miałem dziewczynę z borderline i kilkoma próbami samobójczymi (odwiedzałem ją w szpitalu psychiatrycznym ). Pamiętam, że też bardzo długo nie umiałem się od niej uwolnić, ale to był pierwszy związek i te chwile wydawały mi się jak z filmu. Czuję się strasznie głupio z tym, że jestem przed 30 i ciągle popełniam te same błędy, a potem się dziwię.

 

Jeśli rodzice nie chcą być z Tobą szczerzy w związku z tym mieszkaniem (co jest dziwne, bo jesteś dorosły i jesteś ich synem), to po prostu zostaw ten temat i wynajmij mieszkanie od kogoś innego. Dlaczego tak bardzo zależy Ci na wynajmie od rodziców? Przepraszam, że wtrącę się w temat wynajmu mieszkań przez Twoich rodziców, ale skoro nie mają na nich lokatorów, to po co je trzymają i płacą czynsz? Nie lepiej je sprzedać?

 

Dobrze zauważyłeś, że relacja, którą nawiązałeś jest toksyczna. Myślę, że wiesz, że najlepszym rozwiązaniem byłoby ją zakończyć skoro druga strona nie jest zainteresowana poważnym związkiem. Czy zakochałaś się w tej dziewczynie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Vitus1720 witaj na forum ;)

 

Po pierwsze- skoro masz wrażenie, że rozmowy z Twoim lekarzem właściwie polegają tylko na wypisaniu leków, to czas zmienić lekarza. Jak to ju zostało powiedziane- chodzi przecież o Twoje zdrowie i samopoczucie. Kontakt między lekarzem a pacjentem zwłaszcza w psychiatrii jest bardzo ważny.

 

Co do rodziców, czy dziewczyny nie napiszę nic odkrywczego, co już nie zostało napisane powyżej. Dziwne, że Twoi rodzice nie chcą Ci powiedzieć dlaczego są niechętni wynajmowaniu przez Ciebie mieszkania. Ale skoro tak stawiają sprawę, to czas najwyższy wynająć coś niezależnie, zamiast kopać się z koniem.

W kwestii dziewczyny myślę, że doskonale wiesz co należy zrobić. Więc życzę Ci tylko dużo sił i odwagi by to przedsięwziąć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Vitus1720 napisał:

Chciałbym znaleźć pokrewne duszy. Osoby, które również przez wiele lat nie potrafiły uwolnić się od toksycznej relacji miłosnej, czy 

wpływu rodziców. Jak sobie z tym poradziły :(

 

Hej! Dwa lata temu (w wieku 38 lat) zdecydowałam, ze ja serdecznie pierdolę i podziękuję za kontakty z moją matką. Nie odbieram telefonów, nie zapraszam, nie odpisuję na sms-y. Wcześniej miałam wyrzuty sumienia i z litości ją zapraszałam, ale po co się męczyć.

Z ojcem już od dawna nie utrzymuję kontaktu, zdarzało się sporadycznie w ciągu ostatnich paru lat, a w 2017 widziałam go ostatni raz, jak poszliśmy do notariusza, gdzie zrzekłam się dziedziczenia (jak odrzucenie spadku, ale za życia).

Dokładnie ten sam krok poczyniłam z matką, a wspominam o tym, bo miała straszne pretensje o to, ze cyt. "grzebię ją za życia". Narobiła długów takich, że mogłabym malutkie mieszkanko kupić. Jeszcze u notariusza coś wspominała, ze ona przecież nawet nie miała obowiązku mnie informować o swoich długach no i czy to w ogóle normalne, ze ja chcę mieć taki akt notarialny w ręku.

To tylko taki jeden smaczek.

Nie wiem, jakie tu panują zwyczaje, ale o obydwojgu (bardziej o matce) chciałabym napisać najgorsze epitety, bo tak też się o nich wyrażam w realu. Nie robię tego, bo jechałabym z koksem równo i mogłoby to być zbyt drastyczne.

Nienawidzę ich i nie chcę przeznaczać mojego jakże cennego czasu na kontakty z nimi (ale późno do tego dojrzałam)... Mam co robić.

 

Pani psycholog, do której skierował mnie psychiatra po I wizycie, pytała o starych. Powiedziałam jej, że ich nienawidzę i że nie mam kontaktu. Mówi, że będzie to zawsze ważyć na moich sprawach i że terapia potrzebna. Wiem, że będzie ważyć (i waży), ale jakoś nie potrafię znaleźć (a chcę i szukałam) terapii na NFZ z elastycznymi godzinami przyjęć, raz w tygodniu, nie grupowa (duże, wojewódzkie miasto).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.04.2020 o 19:00, Vitus1720 napisał:

@anonimowa_2001 i @DDAnia nie pisałem szczegółów bo strasznie mi ich wstyd. Jakiś czas temu ze względu na koniec studiów,

ale niestety brak pracy musiałem wrócić do rodziców. Moi rodzice mieszkają w dużym domu pod miastem także jest tam dużo miejsca.

Jak pisałem we wcześniejszym poście, teraz jest lepiej i chcę się wyprowadzić ale mam wrażenie, że za każdym razem oni odbierają

to jako atak. Moi rodzice są właścicielami kilku mieszkań (nie jest to takie super jak brzmi, nie zarabiają kroci bo z lokatorami jest różnie)

i jest tam mieszkanie, którego nie chcą remontować i wynajmować i myślałem, że ja bym mógł się tam wprowadzić czy coś (nie chcę im zabierać tego mieszkania), ale jest blisko mojej pracy. Ciągle mam wrażenie, że robią wszystko żeby mi ten pomysł wybić z głowy i wręcz traktują to jako atak na siebie (tutaj to przede wszystkim matka i ciocia, bo do taty nie mam żadnych zastrzeżeń. Wiem jak to wszystko brzmi i jaka jest odpowiedź na to, ale boję się, że nie będę mógł opuścić tego domu bez wielkiego konfliktu z nimi i zerwania kontaktu

a nie chcę zrywać kontaktu z rodziną. Chyba tyle na razie, sytuację z dziewczyną opiszę później bo pisanie o rodzicach było dla mnie trudne. Dzięki bardzo za odpowiedź, bałem się, że nikt nie odpowie.

Ważna jest rozmowa. Warto powiedzieć jak to wszystko odbierasz i czy faktycznie z ich strony jest dla nich problemem twoja wyprowadzka od nich. Z rodziną niestety bywa różnie. Często nie są w stanie zrozumieć tego przez co mogą przechodzić teraz młodzi ludzie. Jednak szczera rozmowa o tym, mimo że nie jest łatwa to jest najważniejsza w takiej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.04.2020 o 16:42, DDAnia napisał:

@Vitus1720 witaj. Rozumiem Cie. Tak myslę. Ja nie potrafie uwolnić sie od toksycznych rodzicow (glownie matka), ciagle walcze ze soba ze dam rade, ze nastepnym razem postąpie inaczej (patrzac na siebie nie na Nią). Mam wrazenie ze Ona czasem mnie rozumie ale szybko sprowadza mnie na ziemie fakt ze tak nie jest, ze jestem naiwna myslac ze mnie rozumie...

Jej toksycznosc polega na tym ze oczekuje ode mnie codziennego kontaktu telefonicznego (najlepiej o stalych porach). Czesto tez sami dzwonią. Gdy ona lub ojciec maja jakis problem zawsze dzwonia do mnie. Problem zdrowotny (ich jest najwiecej np wyszlo mi to i to w badaniu co to oznacza, albo zrobilo mi sie to i to-co to moze byc?) -telefon. Problem ze zlewem-telefon. Sąsiadka zrobila to i tamto -telefon. Przyszlo pismo ktorego nie rozumieja-telefon. Generalnie zdaje sobie sprawe ze maja tylko mnie, sa oboje schorowani ale ...ja juz wymiekam. Absorbuja mnie. Za mocno. Powiedzialam jakis czas temu mamie ze bede dzwonic co 2gi dzien-absolutnie! Moja psychoterapeutka powiedziala mi ze to ja jestem rodzicem swoich rodzicow. No i przyznaje ze cos w tym jest. Ww problem omowilam "po łebkach" zeby nikogo nie zanudzac.

Przybliż prosze na czym polega problem w Twojej relacji z dziewczyna, rodzicami. 

 

Nie zanudzisz, po to jest to forum, by opowiedzieć o swoich odczuciach i historii ^^ Kurcze, faktycznie musi cię to mega męczyć. Ciężko chyba ogarnąć taką sytuację. Myślę, że powinnaś jednak czasem, wtedy kiedy najbardziej potrzebujesz, się od tego odciąć .Chociaż wiem, że to trudne, bo to w końcu rodzice. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.04.2020 o 20:05, Vitus1720 napisał:

@bezniczego  @DDAnia Są pomocni ale często nieświadomie stosują szantaż emocjonalny. To nie jest duże miasto i dlatego tak jest z tymi lokatorami. Boję się bardzo tego konfliktu, boję się, ze rozwali on mnie emocjonalnie i psychicznie tak, ze nie będę mógł, albo potrafił

wykonywać tych wszystkich rzeczy, które są dla mnie ważne, i które w dużej mierze są, powiedziałbym, ekstrawertyczne czy bardzo towarzyskie. Ogólnie to na co dzień wypełniam sobie czas pracą, projektami, i ciągłymi spotkaniami i braniem udziału w konkursach.

Wydaję mi się, ze jest to chyba ciągłe zamiatanie problemów pod dywan. 3 lata temu miałem gigantyczną fobię społeczną i dużo piłem, 

nie potrafiłem zjeść obiadu na stołówce na studiach, lub porozmawiać z kimkolwiek, byłem tym kompletnie przerażony. Od 3 lat

chodzę do psychiatry i biorę inhibitory, ale od pewnego czasu wydaję mi się, że ta kobieta to tylko automat z lekami. Ceny za wizyty stale rosną, a rozmowy z nią wyglądają jak rozmowa z botem na jakimś czacie, mam jej dosyć. Z dziewczyną jest tak, że jestem w bliskiej relacji z osobą, która chce uprawiać wolny związek, i chyba uzależniłem się od niej. Nie jesteśmy parą, ale czasem się tak zachowujemy 

i ona zachowuję się jakbyśmy byli w związku, ale potem dochodzi do sytuacji kiedy spotka się z kimś innym i nie rozumiem tego. Ona nigdy mi nic nie obiecywała, ale te sygnały są zawsze bardzo niejasne, chyba się pogubiłem. Nie mam do niej pretensji, bo niczego sobie nie przysięgaliśmy, to moje zagubienie. Kiedyś miałem dziewczynę z borderline i kilkoma próbami samobójczymi (odwiedzałem ją w szpitalu psychiatrycznym ). Pamiętam, że też bardzo długo nie umiałem się od niej uwolnić, ale to był pierwszy związek i te chwile wydawały mi się jak z filmu. Czuję się strasznie głupio z tym, że jestem przed 30 i ciągle popełniam te same błędy, a potem się dziwię.

Warto zmienić psychiatrę oraz udać się na terapię. Co do związku to rozumiem. Przywiązujesz się szybko, ja też tak mam. Jeśli ma cię to dalej ranić to może lepiej będzie, gdy odsuniesz się od tej relacji, co zapewne łatwe nie będzie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×