Skocz do zawartości
Nerwica.com

Szumy uszne


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Mirki, mam pytanie a mianowicie - czy ktoś zmagał się z problemem szumów usznych i sobie z nim poradził jakoś względnie?

Słyszałem, że ma je Doda od niedawna i Will.I.Am. Już przez pewien czas było dobrze ale pojawiła się depresja i problem powrócił.

Nie wiem już sam, mam wrażenie, że depresja zwiększa mi szumy uszne, a szumy uszne depresję.

Mirki, poradźcie coś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, ja też od pewnego czasu ma szumy i strasznie się tym nakręcam, bo znalazłam sobie już wszystkie choroby w necie. Odstawiłam paroksetynę miesiąc temu i zastanawiam się czy to może być od tego, zwłaszcza, że nerwica znowu się rozkręca przez ten cały szajs na świecie. Powodów szumów usznych mogą być setki. Jeśli uda się odnaleźć przyczynę to już sukces. Ale trzeba zrobić czasem wiele badać, łącznie z tomografią i rezonansem. Oczywiście przyczyną może być też sama nerwica, czy depresja. Ja na razie leczę uszy, ale na ile to się zda to nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Największym minusem szumów jest zbytnie skupianie się na sobie

i przebywanie w stanie umysłu "Default mode network"

 

https://en.wikipedia.org/wiki/Default_mode_network

 

Przez co te szlaki neuronalne ulegają wzmacnianiu.

 

Nie chce cytować wikipedii, ale w skrócie, to takie myślenie o sobie, o innych, wałkowanie przeszłości i przyszłości. Im więcej DMN, tym staje się człowiek coraz lepszy w depresji :D tragedia. Bardzo dobra strona o depresji:

 

https://www.balancingbrainchemistry.co.uk/peter-smith/159/How-Meditation-Treats-Depressed-Brain.html


Jeśli kogoś to interesuje. Gdzieś właśnie czytałem, że tinnitus zmienia te szlaki dotyczące DMN na gorsze. Mam nadzieję, że medytacją to się da jakoś odwrócić. Medytacją i przebywaniem w stanie flow, bo stan flow wyłącza szlaki neuronalne odpowiedzialne za DMN i na odwrót. Kiedyś jak mi głowa działała, kojarzę ten stan bardzo dobrze.

 

W jednym zdaniu - trzeba mocno pilnować o czym się myśli.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, też mam szumy uszne, ciekawa sprawa. Mam je już od 10 lat i zdążyłem się do nich przyzwyczaić. Nie przeszkadzają kompletnie podczas normalnych codziennych czynności, ale czuć znaczne nasilanie się po wysiłku fizycznym, lub przy braku snu. Na samym początku byłem bardzo przejęty sprawą, ale po kilku miesiącach przestałem zwracać na nie uwagi - mózg już się przyzwyczaja i zaczyna filtrować szumy i człowiek nie zauważa ich już tak bardzo. W sumie to moje szumy to tak naprawdę wysoki, ciągły pisk. Ktoś jeszcze tak ma? :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę odgrzebię temat...
Szumy uszne, a w moim przypadku wysokotonowy pisk w obu uszach doprowadził mnie do największej nerwicy mojego życia (bezsenność, lęki, panika), która trwa już ponad miesiąc. Jest to błędne koło. Pisk nakręca lęk, a lęk nasila pisk. Do tego doszła groźba utraty pracy.
Stwierdzili, że się nie nadaję...
Powinienem od razu trafić do psychoterapeuty gdyż im bardziej nasila mi się pisk i im dłużej to trwa tym większa szansa, że ten fantomowy dźwięk zapisze się w głowie. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że terminy są z dupy wzięte.
Czemu do cholery jasnej jak człowiek potrzebuje nagle pomocy to płać albo płacz, że w dupie człowieka mają i mogą z łaski swojej pomóc, ale za kilka miesięcy? Rzygam tym wszystkim, czuję, że jestem z tym bagnem sam. Skręca mnie od środka.
Czasem mam myślę sobie, że lepiej gdybym się nigdy nie urodził bo w życiu jest więcej cierpienia niż radości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Umpero napisał:

Trochę odgrzebię temat...
Szumy uszne, a w moim przypadku wysokotonowy pisk w obu uszach doprowadził mnie do największej nerwicy mojego życia (bezsenność, lęki, panika), która trwa już ponad miesiąc. Jest to błędne koło. Pisk nakręca lęk, a lęk nasila pisk. Do tego doszła groźba utraty pracy.
Stwierdzili, że się nie nadaję...
Powinienem od razu trafić do psychoterapeuty gdyż im bardziej nasila mi się pisk i im dłużej to trwa tym większa szansa, że ten fantomowy dźwięk zapisze się w głowie. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że terminy są z dupy wzięte.
Czemu do cholery jasnej jak człowiek potrzebuje nagle pomocy to płać albo płacz, że w dupie człowieka mają i mogą z łaski swojej pomóc, ale za kilka miesięcy? Rzygam tym wszystkim, czuję, że jestem z tym bagnem sam. Skręca mnie od środka.
Czasem mam myślę sobie, że lepiej gdybym się nigdy nie urodził bo w życiu jest więcej cierpienia niż radości.

 

Raczej nic Ci sie nie zapisze. Miałem ogromne piski, i ja myślałem ze już na stałe, wiec masz rozsadniejsze podejscie ode mnie. To wszystko wynik zaburzeń w psychice, i to ze cierpisz wiexej niz powinienes też. Dobrze ze szukasz terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×