Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Umpero

Użytkownik
  • Zawartość

    151
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Aloha Jestem od 3 dni w szpitalu z powodów zdrowotnych, ale nie tych od głowy. Prawdopodobnie będę tu jeszcze tydzień lub maksymalnie dwa tygodnie. Wczoraj miałem spory napad lęku, ale dali mi Lorafen na noc i zeszło trochę ze mnie (nie wiem jaka to była dawka, ale jedna tabletka). Mam też ze sobą Alprazolam w dawce 0,5mg. Dodatkowo z uspokajaczy mają tu na oddziale też hydroksyzyne. W związku z tym dwa pytanka. 1. Czy biorąc Lorafen lub Alprazolam przez tydzień do dwóch na noc istnieje ryzyku uzależnienia? Do tej pory brałem doraźnie Alprazolam, ale chcę przetrwać w szpitalu bez większych ataków paniki. 2. Co bezpieczniej? Lorafen czy Alprazolam?
  2. Ja mam spore opory przed pójściem do psychoterapeuty i płacenia mu grubych pieniędzy. Mam wręcz wstręt przed tym aby za jego życzliwość łożyć pieniądze. Mój stan jest na tyle delikatny i jestem na tyle uwrażliwiony w chwilach kryzysu, że płacenie komuś za pomoc jest dla mnie niemoralne, a ja z góry zakładam, że taka pomoc mi nic nie da. Raz chodziłem na takie darmowe spotkania prowadzone przez coacha/psychoterapeute. Ta osoba na prawdę prowadziła te zajęcia świetnie, przejmowała się losem swoich podopiecznych. Było nas kilku. Byłem przekonany, że prowadzi je dlatego, że chce pomagać innym. To w połączeniu z tej osoby metodami dawało mi wielkiego kopa. Zapewne sam bym po jakimś czasie zaproponował jakąś formę wdzięczności. Nawet odpłatną. Jednak czar prysł gdy dowiedziałem się, że dalszą terapię powinienem odbywać indywidualnie i za grubą kasę.
  3. Kurde tracę kontrolę nad życiem. Niedługo trzecie dziecię mi się rodzi, a ja jestem totalnym tłem siebie. Chciałbym po prostu zniknąć, ale wiem, że dzieci mnie potrzebują i będą potrzebowały, a ja zawodzę ich na całej linii bo nie jestem w stanie funkcjonować. Jeszcze przed przerwą w braniu esci mogłem sobie żonglować dawkami bez większych jazd. Większa dawka - większe zamulenie więc na kolejny dzień obniżam. teraz od momentu jak zwiększyłem do 15mg to ani się nie wysypiam mimo, że wcześniej na tej dawce sen miałem na tyle regeneracyjny, że funkcjonowałem normalnie. Wszystkiego się boję. Przeraża mnie perspektywa podjęcia każdej zbliżającej się decyzji. Dzisiaj 5 dzień od zwiększenia dawki na 15mg. Esci nigdy mnie tak nie masakrowało. Przeraża mnie wizja tego, że spierniczę swoim dzieciom i żonie życie przez to, że stałem się takim nieudacznikiem. Czemu to jest takie posrane?
  4. Oczekuję ciepłej osoby, która nie siedzi nadąsana i czeka aż ja coś powiem tylko sama potrafi wydusić coś ze mnie. Czasem mam momenty, że bym rzygał swoimi problemami i chciałbym się wypłakać i wyżalić. Jednak zazwyczaj jak miałem okazję być u psychoterapeuty to po prostu chciałem aby jak najszybciej minęła ta wizyta bo byłem pieruńsko fizycznie i psychicznie wymęczony. Byłem u kilku. W zasadzie wszyscy na NFZ i być może tu tkwi problem bo w przypadku wszystkich miałem wrażenie, że oni chcą odpękać godzinkę i następny. Mając perspektywę, że buląc 150 zł za 50 min prywatnej sesji nie będzie zaangażowania po drugiej stronie to odechciewa mi się sięgać po psychoterapię i uszczuplać swój portfel. Czy są psychoterapeuci, którzy potrafią pomóc?
  5. Może najlepiej skontaktować się z jakimś psychiatrą i udać się z przyjacielem do niego?
  6. Biorę esci od grubych wielu lat. Ze 3 lata temu próbowałem przygód z paroksetyną i sertraliną. Przy paro ogromne lęki, przy sertralinie odrealnienie i biegunka. Przy paro wytrzymałem ze 2 miechy na sertralinie ze 2 tygodnie. Wróciłem do esci i tak ciągnąłem aż do połowy kwietnia gdzie miałem zabieg na zatoki, a anestezjolog kazał odstawić esci na tydzień przed zabiegiem. Brałem 15mg i czułem się stabilnie. 3 dni po zabiegu zacząłem wracać do leku. Zacząłem od 5mg przez 3 dni i później wszedłem na 10mg. 10mg pociągnąłem przez niecałe 2 tygodnie i od 3 dni wszedłem na 15mg. Po wejściu na 15mg zaczęły się jazdy. Jestem pieruńsko płaczliwy i przewrażliwiony, nie śpię w nocy bo się wsłuchuję w różne odgłosy i sprawdzam czy jest wystarczająco cicho abym mógł zasnąć. Czy przejście z dawki 10mg na 15mg mogło dać takie efekty? Możliwe, że przez te niecałe 2 tygodnie abstynencji od leku receptory się w jakimś stopniu zresetowały i po wejściu na dawkę 15mg mam efekty uboczne, które po pewnym czasie się ustabilizują? Najbardziej martwi mnie noc i lęk przed tym, że nie będę spał.
  7. Możesz opisać te nieprzyjemne objawy ? Czy bezsenność lub wybudzanie się w nocy też występowały i ustąpiły ?
  8. O jakiej sytuacji napisałeś ? Nie wiem za bardzo do którego wpisu się odniosłeś. -- 18 lut 2016, 11:26 -- To fakt, trazodon rozszerza naczynia krwionośne. Dla mnie to jest niestety minus tego leku. Przy dawce już 50 mg mam pozatykane dziurki w nosie tak, że się budzę w nocy gdyż nie mogę nabrać powietrza przez nos. Przy dłuższym braniu u mnie efekt nie mija. Przy dawce 25mg i mniejszej jest ok. Dawka taka wystarczająco dobrze działa na mnie nasennie.
  9. A jakie on ma uzasadnienie dla takich dawek ? Przecież 45mg to by powykręcało słonia, który zjadł konia. Przecież to już nawe nieekonomiczne się staje. 4,5 opakowania na miesiąc x 20 zł zamiennika to daje 90 zł. Nie, nie, nie... to już musi być sadomaso. On to musi lubić.
  10. feniksx długo bierzesz już trazodon ? 50mg ? Próbowałeś odstawiać ? Jeśli tak to z jakim skutkiem ?
  11. Żeby to było takie łatwe z tymi stoperami... Co jakiś czas je wyjmuje aby sprawdzić czy jest już cicho. Jak nie jest cicho to jeszcze większe łomotanie serducha. Poza tym mam bardzo płytki sen ze stoperami i rano bolą uszy. Odpowiedz mi jeszcze jeśli się orientujesz czy dawkowanie w takim trybie jak napisałem tj. tylko kilka dni w tygodniu nie rozreguluje mnie jakoś bardziej niż bym brał całym ciągiem?
  12. Moja bezsenność wynika z tego, że nocny tryb życia mojej sąsiadki tj. odgłosy chodzenia, kąpieli, skrzypiących drzwi wywołują u mnie lęki przez które nie mogę zasnąć. W dni w które nie chodzę do pracy jest ok. Trazodon pozwala mi zasnąć zanim ona rozpocznie około 24:00 swoje pielgrzymki do łazienki. Gdy nie idę do pracy dnia następnego mogę spokojnie zasnąć bez trazodonu. W związku z tym pytanie czy branie tego leku tylko przez kilka dni w tygodniu, później na weekend off jest ok ? Czy może lepiej brać już ciągiem ? Mój lekarz ogólnie rzecz biorąc to się strasznie denerwuje gdy go się pytam i proponuje jakieś schematy leczenia. Więc z nim nie gadki, ale ogólnie ten lek mi przepisał nasennie. Jedynie co to sugerował aby brać go w większych dawkach tj. minimum 75mg. Niestety przy takiej ilości zatyka mi się nos i trąbki słuchowe co powoduje wybudzenia w nocy bo nie mogę powietrza nabrać. Dawka 25mg natomiast skutecznie mnie usypia i nie daje wspomnianego zatykania.
  13. Czy jest sens brać trazodon w dawce 25mg tylko od poniedziałku do piątku jako środek pomagający zasnąć? Natomiast sobota i niedziela off ? Czy po prostu jak brać to już brać ciągiem ? Czy taki sposób przyjmowania nie zrobi większego bałaganu niż bym przyjmował ciągiem gdyż mózg w dni off zacznie się przestawiać do trybu równowagi przed zaczęciem brania środka działającego nasennie? Czy może wręcz przeciwnie będzie to chwilowy odpoczynek od prochów dla mózgu i da mu chwilowe wytchnienie ?
  14. Szukaj psychoterapeuty, a nie psychologa. Psycholog Ci nie pomoże. Pozwól chłopakowi sobie pomóc. Samemu będzie Ci ciężko. Możliwe, że w obecnym stanie zanim trafisz do psychoterapeuty to trochę czasu minie, a musisz się jakoś ustabilizować. Chyba, że stać Cię prywatnie, ale to też efektów nie będzie od razu. Początkowo przy braniu leków Twój stan może się pogorszyć więc wsparcie osoby bliskiej na pewno będzie pomocne. Zapewne na pierwszy rzut dostaniesz SSRI, a te leki mogą rozkręcać się do trzech miesięcy. Tak czy inaczej ja na Twoim miejscu poszedłbym do psychiatry i wziął skierowanie na psychoterapię.
×