Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nvm

Odezwać się w sytuacji towarzyskiej czy nie?

Rekomendowane odpowiedzi

Jest sobie sytuacja towarzyska. Kilka lub kilkanaście osób. Rozmowy. Przychodzi mi do głowy pomysł, by czymś się podzielić.

Być może jest to dobry pomysł, a być może nie. Po czym to poznać? Po czym poznać, czy warto się tym podzielić, czy też lepiej zachować milczenie?

A jeśli się podzielić, to jak wybrać właściwy moment?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, stworzonabyzyx napisał:

A po co chcesz to oceniać, tj. jakość pomysłu i moment, w którym chcesz rozmawiać?

Może kieruje nim jakiś irracjonalny strach przed czymś? Na przykład przed przerwaniem czyjejś rozmowy.

Albo nieśmiałość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałam edytować, ale nie można. W sumie chciałam dopisać tylko tyle, że nie potrafię się w sumie odnieść, bo nigdy nie miałam takiego problemu, a teraz po prostu unikam skupiska obcych ludzi bądź znajomych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, stworzonabyzyx napisał:

A po co chcesz to oceniać, tj. jakość pomysłu i moment, w którym chcesz rozmawiać?

Żeby wiedzieć, czy się odezwać czy nie.

Inaczej mogę się nakręcić w impulsywności i stworzyć niepotrzebne konflikty i napięcia, zrazić do siebie ludzi. Wejść w jakieś niepotrzebne spory i kłótnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.12.2018 o 21:47, nvm napisał:

Żeby wiedzieć, czy się odezwać czy nie.

Inaczej mogę się nakręcić w impulsywności i stworzyć niepotrzebne konflikty i napięcia, zrazić do siebie ludzi. Wejść w jakieś niepotrzebne spory i kłótnie.

Znam to ;)

Według mnie zależy od tematu i nastawienia rozmówców. Jeśli chodzi o politykę i inne "konfliktowe" tematy, sugerowałabym to ograniczyć ( ja się staram od jakiegoś czasu po kilku nieprzyjemnych sytuacjach). Jeśli chcesz po prostu coś opowiedzieć albo poruszyć temat niepowodujący ostrzejszych dyskusji to odzywaj się jak najwięcej 😉

Problem jest taki, że czasem jak się nie odezwiesz to potem męczy Cię to, że się nie odezwałeś. A jak się odezwiesz to skręca Cię na myśl o tym jak dyskusja się potoczyła ( "po co było w ogóle zaczynać"). 

Ja mam tak, że miewam "fazy" na jakieś poszczególne tematy. Kilka tygodni,czasem miesięcy, czytam i oglądam wszystko na ten temat. Kiedy na różnych spotkaniach, nazwijmy to towarzyskich, pada jeden z tych tematów ( a wiadomo, na szeroko pojętej ekonomii, polityce i sporcie zna się każdy) i słyszę wypowiedzi ludzi, którzy ( według mnie, oczywiście) nie mają o tym pojęcia to mnie rozsadza.I wtedy czasem wychodzi taki "impulsywny wywód". Myślę, że zdarzyło mi się kogoś tym zrazić do siebie 😕

Nie wiem czy to jest podobne do tego o czym piszesz, jesli nie, fajnie jak napiszesz coś więcej 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Nieistotne00, dzięki za odpowiedź. W jakimś stopniu to się pewnie pokrywa, choć pewnie nie do końca o ten aspekt mi chodzi.

Generalnie ja to widzę w ten sposób, że praktycznie każdy (lub prawie każdy) z nas ma w sobie taką tendencję do niecierpliwości i impulsywności. Raz, że mogę ją sprowokować u kogoś, a dwa - co pewnie gorsze, że sam się mogę w takiej tej impulsywności rozkręcić.

Mam właściwie tak naprawdę bardziej ogólny problem, ale chciałem to poruszyć na jakimś konkretnym przykładzie. Generalnie często się waham, czy robić coś na co (wydaje mi się, że?) mam ochotę.

Boję się, że jeśli się za bardzo rozkręcę, to mi umknie jakiś istotny sygnał z mojego mózgu/organizmu, że lepiej jednak tego nie robić. I że mogę się wpakować niepotrzebnie w jakieś kłopoty, coś stracić, itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy dobrze rozumiem, że masz problem z tym, że jeśli coś zrobisz to nie wiesz kiedy jest moment, żeby odpuścić? Tak jak u aloholika: jeden kieliszek powoduje, że wpadniesz w ciąg?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 1.01.2019 o 18:20, Nieistotne00 napisał:

Czy dobrze rozumiem, że masz problem z tym, że jeśli coś zrobisz to nie wiesz kiedy jest moment, żeby odpuścić? Tak jak u aloholika: jeden kieliszek powoduje, że wpadniesz w ciąg?

Może trochę tak, ale bez przesady. Nie aż w takim stopniu. Nie wiem do końca, ale coś w tym pewnie jest. Na pewno trudniej jest mi się wycofać, jeśli już się zacznę. Im bardziej się rozkręcę, tym trudniej. Przynajmniej jeśli mówimy o dyskusjach.

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, to może spróbujmy inaczej. Czy poza tym, że obawiasz się, że Twoje zachowanie może zrazić jakichs ludzi, kiedykolwiek coś naprawdę złego się stało przez to, że "się rozkręciłes"? Skrzywdziłeś tym kiedyś siebie albo innych?

Jeśli nie - rób to na co masz ochote.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Nieistotne00 napisał:

Ok, to może spróbujmy inaczej. Czy poza tym, że obawiasz się, że Twoje zachowanie może zrazić jakichs ludzi, kiedykolwiek coś naprawdę złego się stało przez to, że "się rozkręciłes"? Skrzywdziłeś tym kiedyś siebie albo innych?

"Zerwałem" z koleżanką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli "zerwales" i uważasz, że to była głupota/błąd to może postaraj się zrozumieć co dokładnie sprawiło, że "tak Cię poniosło" i staraj się uniknąć podobnych sytuacji. Jeśli koniec tej znajomości był tylko kwestią czasu, zakończyłeś ja impulsywnie ale jednak miało to jakieś głębsze podłoże, to może po prostu lepiej pomyśleć, że wyszły z Ciebie prawdziwe emocje ( może za mocno, ale jednak prawdziwe). Nie dasz rady się cały czas kontrolować, przestaniesz być przez to soba.Z drugiej strony jeśli pewne zachowania są szkodliwe dla siebie i otoczenia, czasem trzeba samemu sobie powiedzieć PAS. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Nieistotne00 napisał:

Jeśli "zerwales" i uważasz, że to była głupota/błąd to może postaraj się zrozumieć co dokładnie sprawiło, że "tak Cię poniosło" i staraj się uniknąć podobnych sytuacji.

No własnie to była jednostkowa sytuacja w moim życiu. Byłem wtedy w magicznym okresie, pełnym intensywnych emocji. To było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie życiowe. Mówiąc skrótowo: miałem 17 lat. Ta koleżanka była moją sympatią. Spotykaliśmy się. Bardzo mi się podobała. Wyglądało na to, że mamy się coraz bardziej ku sobie. Wszystko się fajnie rozwijało (choć miałem pewne huśtawki emocjonalne - tym bardziej, że raz wysyłała mi miłe sygnały, a czasem jakby trzymała mnie na dystans, tudzież gasiła).

Wtedy jednak poznałem inną dziewczynę, która mi zawróciła w głowie. Zakochałem się bez pamięci. Po same uszy. To było niesamowite, nieporównywalne z niczym innym. Wszystko bardzo szybko się toczyło. W ciągu kilku dni zostaliśmy parą. A ta koleżanka była w tym czasie akurat na wycieczce klasowej. To był dla mnie bardzo intensywny uczuciowo okres. Moje pierwsze zakochanie. I to od razu takie na maksa. Rozpływałem się w nim. Usta mnie bolały od szczerzenia się w uśmiechu. Byłem wyczerpany ciągłym stanem euforycznego szczęścia.

A później ta sytuacja z koleżanką. Koleżanka była dla mnie bardzo miła, bardziej niż przedtem. Nie wiedzieć czemu, zaczęły mi łzy cieknąć. Powiedziała, że jeśli przeszkadza mi to, co jest między nami, to możemy przestać. Ja odpowiedziałem bez zastanowienia, sam nie wiem dokładnie dlaczego. Po prostu odruchowo pojawiły mi się takie słowa "chyba musimy to zakończyć". Wypłynęła jakaś warstwa mojej podświadomości. To się działo we mnie tak szybko, nie miałem za bardzo jak to skontrolować. Ufałem zresztą temu swojemu "flow", który mnie przecież zresztą doprowadził do tego miejsca.

23 minuty temu, Nieistotne00 napisał:

Jeśli koniec tej znajomości był tylko kwestią czasu, zakończyłeś ja impulsywnie ale jednak miało to jakieś głębsze podłoże, to może po prostu lepiej pomyśleć, że wyszły z Ciebie prawdziwe emocje ( może za mocno, ale jednak prawdziwe).

Coś w tym może być...szkoda, że ona lepiej nie zareagowała w sumie...w sumie to ją idealizowałem, a z perspektywy czasu to widzę wyraźniej jej "wady"...tym niemniej w tamtym okresie to wszystko stworzyło we mnie wielki zamęt i dezorientację...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli widzisz, nie zrobiłeś nic złego. Po prostu kontakt rozpadł się szybciej niż stałoby się to naturalnie.

Dość ogólnikowa odpowiedź na pytanie zawarte w Twoim poście: robić.

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×