Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
monmannon

Nierozumiejacy partner

Rekomendowane odpowiedzi

Czesc!

Jak reaguja Wasi partnerzy? Akceptuja Wasze problemy? Czy raczej irytuja ich Wasze "nieracjonalne" zachowania, oczekuja poprawy z dnia na dzien, wyzlosliwiaja sie na ten temat itp? Ja borykam sie z takim problemem, bardzo mi zalezy na moim chlopaku, ale notorycznie okazuje mi zniecierpliwienie, zawstydza mnie ,mowi, ze przesadzam. Na proby tlumaczenia (wlaczajac odwolania do literaury i innych "racjonalnych zrodel" udowadniajacych, ze PROBLEM NIE JEST WYMYSLONY) reaguje prychaniem i zloscia. Potrafi patrzec na zegarek i oznajmiac, ze "wychodzi bo jest pozno" za kazdym razem jak porusze ten temat - np. w przypadku ciezkiego dnia. I tutaj zaznaczam ze najczesciej staram sie mowic o swoich problemach w ironiczny/humorystyczny sposob, zeby nie sprawiac wrazenia marudy i zaznaczyc ze zdaje sobie sprawe, ze moze to byc meczace/nudne. Ciezka sprawa i prawde mowiac bardzo pogarsza moj niepokoj na codzien. Jak radzicie sobie z tym, zeby nie byc "ciezarem" dla bliskich?

 

Pozdrawiam,

nowa mon

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Partner który rozumie istotę problemu, wspiera i nie używa określeń typu "weź się w garść" to ogromna pociecha. Ja to wiem doskonale, bo podczas najgorszych napadów i zjazdów miałem to szczęście, że obok była bliska osoba, w dodatku rzeczowa i trzeźwo myśląca. Tego wsparcia nie da się przecenić. Jest bardzo potrzebne. I czasem jesteśmy ciężarem dla bliskich. nie chodzi o to, żeby tego unikać na siłę. Ale wtedy Ci bliscy muszą ten ciężar znieść i pomagać ile się da. Na tym chyba ta bliskość polega. Może się rozpisałem za dużo, ale wzbiera we mnie złość kiedy czytam jak reaguje twój partner.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie tez to zlosci - dlatego dodatkowo sie klocimy bez przerwy : )

Z drugiej strony jednak zdaje sobie sprawe, ze bycie z lękowcem może być męczące i ograniczające, szczególnie kiedy partner jest właśnie śmiała osobą i nie bardzo rozumie czemu nie chce zadzwonić po pizze albo wejść do sklepu...

Nowe pytanie wobec tego: jak nie być męczacym lękowcem haha :) Tak zupełnie poważnie to jak mozna zminimalizowac negatywny wpływ na drugą osobe i jednocześnie nie czuć sie zmuszanym do udawania i zatajania swoich problemów. Jak sobie radzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mnie to smieszy na tym forum, ze prawie wszyscy którzy maja problemy oczekuja ze inni sie dostosuja. Ja mam meza zdrowego kupe lat juz i gdybym mu na glowie kolki ciosala i zdychała codziennie to bym sie nie zdziwiła jakby zwiał. Tez takich osob nie lubie. To ze ktos ma nerwice czy depresje nie oznacza ze ma byc meczacym zdychalcem ciagle. Sa terapie, leki itd. trzeba sie za to zabrac a nie ciagle obarczac kogos tym. Druga osoba to nie terapeuta i w koncu albo odejdzie albo sie wkurzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, wlasnie ten temat probuje poruszyc. A wszyscy wiemy, ze nie da sie zamknac tej rozmowy mowiac " a wezcie sie wszyscy w garsc i na terapie". Niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

monmannon, dlatego jak sie gorzej czujesz to nie udowadniaj mu ze nerwica istnieje bo on tego nie pojmie po 1) tofacet a zaden facet raczej nie lubi sluchac jekow -ogolnie, po 2) kto nie przezyl nerwicy ten nie zrozumie. Po prostu powiedz dzis sie gorzej czuje itd i daj mi polezec, spokoj itd. Jak mu bedziesz ciagle mowic jak to beznadziejnie sie czujesz, serce wali czy tam jakie masz objawy to facet odejdzie bo w koncu zwiazek to nie opieka psychologa i pielegniarki na poczatku. Bo czy Ty chcesz zeby on Ci przynosil do lozka termofor, lezał z Toba...Idz na terapie, zacznij uprawiac sport i zyj Waszym uczuciem w zwiazku a nie stawianiem zaburzenia na 1 miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki za garsc nietrafionych zalozen na moj temat! Sarkanie na forach widze najlepiej pomaga na nerwy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monmannon, próbowałbym porozmawiać szczerze z Twoim chłopakiem. Jeśli to nie przyniesie skutku, to warto zastanowić się, czy jest ten związek ma sens. Wiem, że czasem człowiek czuje się tak źle, że jest nieprzyjemny i uciążliwy dla otoczenia. Ostatnio tego doświadczam, ponieważ jestem w ciężkiej depresji. Moje otoczenie skarży się, iż ciągle narzekam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziwia mnie wypowiedzi niektorych osob. Zdrowi moze nie rozumieja bo nie doswiadczyli pewnych rzeczy ale sa bliskimi z jakiegos powodu i pisanie bzdur, ze nie mozna oczekiwac wsparcia i powaznego traktowania bo to facet i nie lubi jeczenia to oczywiscie nalezy przyjac do wiadomosci. Schowac sie pokoju i zajac wlasnym cierpieniem, nie zawracac glowy...hmmm brawa dla takiej postawy. Nie dosc, ze nie mozesz nikomu powiedziec bo uznaja cie za wariata bo masz zaburzenia to i od partnera nie oczekuj zrozumienia bo zwieje. Niech zwiewa jesli nie jest w stanie pojac i traktowac Cie powaznie. Widocznie nie jest odpowiednia osoba u Twojego boku. Tak leczyc sie trzeba bo innej rady nie ma..psycholog i psychiatra konieczny kiedy zaburzenia utrudniaja zycie ale izolowanie sie nie pomaga, zamykanie w sobie, bycie samemu z soba w czyms czego nie chcielismy a doswiadczamy bo tak zdecydowal los. To tak jak traktowanie chorego na raka..boli cie?? Nie przesadzaj, na pewno nie jest tak zle, wez sie w garsc, zajmij leczeniem, idz na chemie, operacje. Nie widzisz, ze juz nie moge tego sluchac bo patrze na zegarek. Wlosy Ci wychodza, boisz sie o zycie, nie przesadzaj. Masz astme a nie mozesz oddychac...no jak to nie mozesz?? W okolo jest tyle powietrza! Nie masz nog...siedzisz na wózku...daj spokój, nie mozesz pobiegac..mozesz, wystarczy tylko, ze bedziesz chcial!!!

Argumenty z dupy? Tak samo z dupy w jak w przypadku zaburzen ale nie traktujemy nikogo z poblazaniem. Zyjmy w ciemnocie i zacofaniu, nie uswiadajmy, nie oczekujmy. Mozemy liczyc tylko na wsparcie na forum psychologicznym bo tu mamy sobie podobnych ludzi...którzy liczymy nie ocenia z gory, nie potraktuja jak tredowata...ale nawet tu jak widac nie mozna byc tego pewym...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ogolnie uwazam, ze zycie z osoba z zaburzeniami psychicznymi jest ciezkie, trudne i niesamowicie frustrujace. Pomimo, ze mam nerwice lekowa od dziecka i przeszlam dwa epizody umiarkowanej depresji, objawy tych zaburzen denerwuja mnie u innych rownie mocno jak denerwuja mnie u mnie samej.

Moj maz nie jest jakos szczegolnie wprowadzony w tematyke i ja tego od niego nie wymagam. Jak mam zly dzien, to mowie po prostu ze mam zly dzien, ale nie precyzuje czy chodzi o zwykly zly dzien, taki jak kazdy ma, czy to cos zwiazanego z moja nerwica. Wymagam od niego, by uszanowal moje zle samopoczucie, czy to chodzi o koszmarny bol glowy, bol brzucha od okresu, czy dollek psychiczny. Jak mialam roczny, ciezki epizod hipochondrii, to on juz tracil cierpliwosc, ale ja mu sie nie dziwie. Od tamtej pory postanowilam, ze nerwica nie bedzie sterowac moim zyciem. Jest ciezko, ale na szczescie moje zaburzenia nie sa az tak nasilone, by nie dalo sie z nimi walczyc. Bardzo wyczerpuje mnie to psychicznie, pochlania mase energii i jak jest ciezki, stresujacy okres, to jestem czasem tak wyczerpana, ze zasypiam na stojaco, ale daje mi tez satysfakcje to, ze ja steruje swoim zyciem, a nie choroba. Jak trzeba, to oczywiscie biore leki, ale staram sie trzymac to jakos w kupie. Np bardzo boje sie latac samolotem, lot to dla mnie ciagle uczucie ogromnego zagrozenia, uderzenia goraca itd, ale pomimo to latam czesto, wiele razy do roku. Postanowilam, ze moja rodzina, dzieci nie beda rezygnowac z podrozy z powodu moich irracjonalnych lekow. Mam nadzieje, ze moj maz to docenia, choc nie rozmawiamy o tym, ja nie lubie o tym rozmawiac. On wie, ze ja sie boje, ale staramy sie tego nie rozwlekac, bo rozmowa tylko nakreca moj niepokoj.

jednak uwazam, ze partner, ktory jest dla Ciebie zlosliwy, to nic dobrego. Nie chodzi tylko o Twoje zaburzenia,a le jego niedojrzalosc i charakter. On powinien byc dla Ciebie oparciem, a jesli nie radzi sobie z Twoja choroba, to powinien porozmawiac o tym z Toba na spokojnie, powaznie i z empatia. Jak juz pisalam, zycie z osoba z zaburzeniami jest maksymalnie wkurzajace momentami, ale nie mozna byc zlosliwym czy napastliwym wobec nikogo, bo to sa po prostu zachowania przemocowe i glupie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki za odpowiedz!

Moze za duzo wymagam chcac zeby mnie rozumial. Chociaz prawde mowiac mam potrzebe wspominania o tym, zeby wlasnie wiedzial skad sie biora jakies moje zachowania - bo czesto je interpretuje jako wrogosc np. "nie chcesz jechac na wycieczke w gory dlateg, ze mnie nie lubisz" No i wtedy uznaje za stosowne mu wyjasniac, ze tak nie jest i powiedziec jakie sa prawdziwe przyczyny unikania wycieczki . Sama zreszta mam przeciez wyrzuty sumienia, ze np. zamiast byc dzisiaj fajna, wesola dziewczyna, to jestem zmulona i zaniepokojona, zamiast jechac na wycieczke doTajlandii - sugeruje ze moze jakis pensjonat w Karpaczu (bo niby jak blizej to mniej strasznie :D). Tlumacze - zle, nie tlumacze jeszcze gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

minou, no wlasnie, a osoby ktore sie tu wypowiadaja to najlepiej miec podejscie smeczyc i jeczec, nerwica nie polega na wiecznych smetach i jekach, to podstawa. I to nie chodzi o sama nerwice tylko o sposob zycia, mozna wybrac sposob zycia bedac wrzodem na dupie i sie uzalac wiecznie nad soba ze sie nie ma znajomych i meza/faceta/panny albo przeciwdziałac temu. Na pewno rozwlekajac temat nic nie da. Nie chodzi tez o zamkniecie w pokoju i lezenie z wbitym wzrokiem w sufit, ale o parcie do przodu, kto tego nie zrozumie pozostanie meczacym zdychalcem. Wasz wybor :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mozemy liczyc tylko na wsparcie na forum psychologicznym bo tu mamy sobie podobnych ludzi...

Wsparcia? Bzdura. Raczej kółko jakiejś tam, czasem wzajemnej adoracji.

 

Mozemy liczyc

Umiesz liczyć? Licz na siebie! Twoje szczęście innych jebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na większość osób zdrowych psychicznie krytyka MOŻE działać mobilizująco. Jednak na większość osób z zaburzeniami krytyka powoduje same negatywne skutki z powodu wysokiej wrażliwości i niskiego poczucie własnej wartości.

Taka osoba potrzebuje rady na swoim poziomie emocjonalnym, a otrzymuje w odpowiedzi klasyczne: weź się w garść i zrób coś ze sobą. W odwecie na usta aż ciśnie się jeszcze bardziej klasyczne: weź spier#####.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

C§S czasem otrzymujemy to co sami dajemy i mysle, ze w Twoim przypadku tak jest ...

 

agusiaw pozjadala wszystkie rozumy :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jak najbardziej rozumiem, ze nikt nie chce sluchac jeczenia caly czas i sama pewnie bym sie nie zwiazala z osoba, ktora caly czas lezy w lozku i rozpacza. Tylko np bylam kiedys w zwiazku z chlopakiem, ktory mial tez nerwice, ktora mu sie ficzynie objawiala w przykry sposob(ja wowczaj nie mialam takich problemow i temat byl dla mnie obcy) i zawsze nawet sama dopytywalam jak sie czuje i w ogole no obchodzilo mnie zwyczajnie w jakim jest stanie. Mimo ze miewal tez jęczkowo/łóżkowe "wkurzajace" momenty. Kiedy mi sie takie coś przytrafiło to moi partnerzy też byli zawsze wspierający albo sie starali mnie rozbawic/podniesc na duchu i nie wygladali jakby im to sprawialo cierpienie albo męczył. Taka postawa w zwiazku to może już jest faktycznie kwestia osobowości czy dopasowania dwojki ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Facet często nie wie dokładnie jak ma się w takiej sytuacji zachowywać. Społeczeństwo tak warunkuje faceta, że ma być męski (cokolwiek to znaczy), silny, nie okazujący słabości i inne tego typu ble ble ble. Więc bywa, że facet z niemocy głupieje i z takiej relacji daje dyla czym prędzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie jest taka relacja. On nie należy do tych męskich twardzieli, w sumie bardziej emocjonalny i "delikatny" niż ja.

W tej sytuacji ja mam ochote dać dyla.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

monmannon, wiek tegoż faceta?

 

Tak w ogóle to napisz więcej o nim, przedstaw go jakoś, bo informacje jakie zamieściłaś są żadne, a skoro założyłaś temat to pewnie oczekujesz czegoś po odpowiedziach. Chyba, że tak chcesz tylko wygadać się innym.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli Twoje zachowania nie są krzywdzące wobec partnera to raczej nie powinien mieć problemu z ich zaakceptowaniem i wspieraniem Cię. Wspomniałaś jednak, że on interpretuje Twoje zachowania jako wrogość i moim zdaniem to może być dla niego dużym problemem. Traci wtedy pewność siebie, pewność co do Ciebie i w efekcie tak reaguje. Zupełnie niepotrzebnie skoro wszystko mu tłumaczysz, ale jednak nie jest łatwo przestawić się i neutralnie traktować zachowania, które wcześniej mogły oznaczać coś negatywnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×