Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
neon

OTtttt

Rekomendowane odpowiedzi

Biblia to metafora życia, upadków wzlotów, natury naszego umysłu. Dajmy tu syn marnotrawny, jestem pewien że każdy z nas zna taki przykład z własnego podwórka, ja jestem również takim synem marnotrawnym. Otrzymałem życie, wychowała mnie rodzina, następnie zboczyłem z drogi i zacząłem marnotrawić to, czego mnie nauczono, by następnie odnaleźć siebie, boga, zrozumieć że rodzina jest najważniejsza i wrócić do łask.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

żarty sobie robicie ;)

neon,

to tak jak baśnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
żarty sobie robicie ;)

Żarty to sobie inni z nas robili, więc to, podejrzewam, efekt tego ;)

 

to tak jak baśnie?

Patrząc pod kątem form literackich, to wspomniany syn martnotrawny to przypowieść. W całej Biblii jest wiele form, jest dużo fragmentów alegorycznych (np. opis stworzenia świata i inne początkowe fragmenty Księgi Rodzaju, czy Apokalipsa św. Jana), są inne przypowieści, są pieśni, przysłowia itd. Ale cała reszta nie jest baśnią, bo nie jest fikcją literacką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Michellea,

i jak ten świat powstał wg tej alegorii biblijnej?

to bardzo ciekawy temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Michellea, w Księdze Rodzaju jest tylko alegoria a ja nie wiem co ona oznacza :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No jak to co? W skrócie jak był stwarzany świat. Nie wiem jak to wytłumaczyć, to się rozumie jak się czyta :mrgreen:

Nie czytałeś nigdy Biblii? Jakoś nie chce mi się wierzyć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Michellea, czytałem i tam było, że coś się od siebie oddzieliło, że świat powstał w 6 dni i rozumiem, że to alegoryczny opis tego co wydarzyło się na prawdę, to po rozszyfrowaniu tej alegorii, przekładając ją na zwykły język, to jak ten świat powstał?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja nie wiem, mnie tam wtedy nie było ;)

A tak serio, to myślę, że zgodnie z teorią ewolucji, ale wiem, że niektórzy mają inne zdanie. Jakieś (chyba) 20 stron wcześniej była w tym wątku o tym dyskusja. Zdaje się, że zataczamy koło, hm...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Michellea,

 

ale ja nie chciałem wiedzieć jak powstał świat wg ciebie jako naocznego świadka ani wg teorii naukowych tylko jak powstał wg alegorii opisanej w Biblii. co Biblia mowi na ten temat, tego mozemy sie dowiedziec po odszyfrowaniu alegorii czy ktos tego dokonał?

jeśli tak to proszę mnie tam przekierować, jeśli nie to proszę się przyznać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pokazuje jak kolejno powstawał świat (nie chce mi się wymieniać tych elementów), a potem mówi, że ludzie zgrzeszyli w jakiś sposób i utracili "dostęp" do raju.

Czy ktoś to odszyfrował i zawarł w jakimś dokumencie, to nie wiem, nie znam dokumentów Kościoła na tyle dobrze.

Drążysz temat, oj drążysz, hm... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Michellea, przejdźmy do podobnego tematu z tym wątkiem bo Rosa26 zaraz się zdenerwuje, że piszemy nie na temat.

 

Oj tam, ja nie taka znów nerwowa ;)

Piszcie sobie, byle konstruktywnie i nie w celu udowodnienia, że wierzący się mylą i nie mają dowodów na swoją wiarę. A na końcu wylewaniem swojej złości, obrażając nas. Bo tak się dzieje niestety często.

Jeśli autentycznie szukasz odpowiedzi i ta dyskusja ma się Tobie w jakikolwiek sposób przysłużyć, to proszę bardzo. Byle uszanować czyjeś poglądy religijne i nie pozostawić po sobie bałaganiu i nieprzyjemnej atmosfery. Jeśli po to, zeby powiedzieć na końcu "eee tam, żaden to argument" to niekoniecznie. Nie po to stworzyłam osobne miejsce. Jedno takie już jest, ten poprzedni wątek. Taki się stał. Nie mam zamiaru tak łatwo dac zniszczyć tego.

 

Na pewnym etapie "dowody" namacalne są niczym z doświadczeniami autentycznymi, które umacniają w wierze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
to tak jak baśnie?

 

tak, i mity, te opowiesci to nic osobistego, to natura zbiorowego umysłu. każdy myslisz ze jego życie jest orginalne, czy jego miłosc najwspanilasza, czy jego depresja najbardziej głeboka, a te same uczucia przezywaja miliony na tym swiecie, to jest ułuda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
to tak jak baśnie?

 

tak, i mity, te opowiesci to nic osobistego, to natura zbiorowego umysłu. każdy myslisz ze jego życie jest orginalne, czy jego miłosc najwspanilasza, czy jego depresja najbardziej głeboka, a te same uczucia przezywaja miliony na tym swiecie, to jest ułuda.

 

Mity to sam wypisujesz. Moze przejdz do wątku dla ateistów, bo nie wien czy zauwazyles ten jest o pogłebianiu wiary nawet, jezeli dla Ciebie jest ona bajką, to nie za bardzo jest tu istotne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rosa26, a jak Ty pogłębisz wiarę i czy się to tak da pogłębiać?

Mój kolega świadek Jechwy to znowuż mówi że pogłębia wiedzę o Bogu czytając pismo, biblie.

I tak od lat, codziennie rano kolega czyta pismo święte i tak pogłębia niby wiedzę o Bogu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jehowi to sekta. Tak na marginesie. Nie bede sie rozwodzic na ten temat. Mozna poczytac co mowia na ten temat osoby, ktore sie wyrwaly.

 

Jak pogłębiam? Przeciez przez caly watek to rozwazamy. :lol: Tak w skrocie:

W pewnym sensie "czytam" Biblie, bo odsłuchuje Ewangelie na kazdy dzien z omowieniem. Ucze sie czytac brewiarz i wyrabiam nawyk regularnej modlitwy. A oprocz tego tak na co dzien, kazda trudna sytuacje staram się rozwazac wg wiary własnie.

 

A no i ciagną mnie medytacje Pisma sw. Przykład wklejałam kilka stron wczesniej. Swietna sprawa dla wzmocnienia relacji i pogłebienia wiezi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rosa26, sekta nie sekta on mówi że kiedyś na ziemi będzie wiecznie żył i jest w to święcie przekonany.

 

I co jak tą wiarę pogłębiasz to dochodzisz do dna czy to dno nie jest w ogóle osiągalne, pogłębiam, pogłębiam i dna nie widać.

Da się radę tak zgłębić że już dalej nie można?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swietnie tylko jaki to ma zwiazek z watkiem? Nie widze. Rozwazania nt roznych wyznan, ich zasadach i dyskusje o sektach to chyba bardzien w innym watku mozna prowadzic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

I co jak tą wiarę pogłębiasz to dochodzisz do dna czy to dno nie jest w ogóle osiągalne, pogłębiam, pogłębiam i dna nie widać.

Da się radę tak zgłębić że już dalej nie można?

 

Nie sądze. Boga nie da sie pojać. Zawsze bedzie zrodlem niewyczerpalnym. My mamy szanse sie do Niego jedynie zblizyc starajac sie zyc jak przykazał, aby osiagnac zbawienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mity to sam wypisujesz. Moze przejdz do wątku dla ateistów, bo nie wien czy zauwazyles ten jest o pogłebianiu wiary nawet, jezeli dla Ciebie jest ona bajką, to nie za bardzo jest tu istotne.

 

kiedyś chciałem przeczytać całą Biblię, oczywiscie był to efekt dołku morlanego, ale przeczytawszy o gigantach dożywających 1000 lat nie potrafiłem tego przetrawic i to nie jest nawet bajka, bo bajka ma ajkiś morał, potrafi wskazać palcem jakiś kierunek ludzkiej istoty, jestestwa, a to w Biblii z pierwszych stron to bujda jakiegoś chorego proroka po zapewne terapii opiumowej.

 

Ja mówie o wierze, ale o zdrowej wierze, która posaida elementy krytycyzmu, opamiętania i umiejetnosc skonfrontowania tego, co napisali w "świętościach", z aktulaną rzeczywistością.

 

A skąd wiesz ze jest to niestotne? mysle ze pare osób pochyli sie nad moją opinią, buziam ;*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To niech sie pochyla w watku ktory dotyczy zdrowej wiary. Tutaj jestesmy zafinsowani i sfanatyzowani. Nie docieraja do nas "zdrowe" argumenty :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

atic, w tamtym wątku się nie wypowiadam. Tym bardziej skoro Rosa nie ma nic przeciwko, żebyśmy zostali tu ;)

 

Najpierw:

Biblia to metafora życia, upadków wzlotów, natury naszego umysłu. Dajmy tu syn marnotrawny, jestem pewien że każdy z nas zna taki przykład z własnego podwórka, ja jestem również takim synem marnotrawnym. Otrzymałem życie, wychowała mnie rodzina, następnie zboczyłem z drogi i zacząłem marnotrawić to, czego mnie nauczono, by następnie odnaleźć siebie, boga, zrozumieć że rodzina jest najważniejsza i wrócić do łask.

 

A potem:

kiedyś chciałem przeczytać całą Biblię, oczywiscie był to efekt dołku morlanego, ale przeczytawszy o gigantach dożywających 1000 lat nie potrafiłem tego przetrawic i to nie jest nawet bajka, bo bajka ma ajkiś morał, potrafi wskazać palcem jakiś kierunek ludzkiej istoty, jestestwa, a to w Biblii z pierwszych stron to bujda jakiegoś chorego proroka po zapewne terapii opiumowej.

:?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może odpowiadaj za siebie, komune już dawno mamy za sobą towarzyszko. Ja tu ma misje i ratuje zbłąkane owieczki, taki mi kazał mój Bóg.

 

Michaello, spróbuj wypowiedzieć się pełnym zdaniem, tego uczą w pierwszej klasie szkoły podstawowej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Michaello, spróbuj wypowiedzieć się pełnym zdaniem, tego uczą w pierwszej klasie szkoły podstawowej ;)

Nie musisz być od razu złośliwy, nie atakowałam Cię. Wyraziłam swoje zdziwienie tak różnymi opiniami o Biblii u jednej osoby. Napisałam to w taki sposób, ponieważ ostatnimi czasy, jak próbuję skomentować krytycznie czyjś post to jest wielkie halo, że kogoś obrażam tylko dlatego, że się nie zgadzam albo wytykam nieścisłości/hipokryzję itp. Chciałam tego uniknąć, a podanie "materiału źródłowego", który spowodował moje zdziwienie wydało mi się najbardziej neutralne.

 

Żeby nie było - dla mnie możesz sobie sądzić o Biblii, co chcesz, każdy ma wolną wolę. Dopóki wyrażamy swoje opinie w kulturalny sposób, nie czepiam się, mogę się nie zgadzać, ale nie mogę nikogo zmieniać na siłę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×