Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
tomek98

Przesiadywanie przed laptopem, natrętne myśli, beznadzieja

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 18 lat i chodzę do liceum. Mam coraz gorsze wyniki w nauce. Nic mi się kompletnie nie chce robić, nawet wyjść do znajomych. Wolny czas spędzam praktycznie tylko przed laptopem przeglądając różne strony w Internecie. Nie wiem czy ja jakiś dziwny jestem, czy co, ale jak w domu nie było Internetu, bo była awaria sieci, to chyba lekkiej depresji dostałem.

 

Mam oprócz tego natrętne myśli (chyba tak to się nazywa) i muszę wykonywać określone czynności. Na przykład wszystko na moim biurku (głośniki, router, długopisy) muszą być skierowane na wschód. Nie wiem czemu, ale tak mam. Poza tym jak się np. dotknę czegoś ciemnego, to muszę iść myć ręce, mimo tego, że to nie jest nawet brudne. Takich przykładów mógłbym podać więcej, ale chyba nie o to tutaj chodzi.

 

Dodatkowo często czuję jakieś wewnętrzne napięcie, stres, mimo że nie mam powodów do stresu (mam normalną rodzinę, znajomi też są w porządku). Dodatkowo się wstydzę ludzi, a zwłaszcza dziewczyn. Powiedziałem o tym wszystkim rodzicom i byłem na kilku sesjach u psychologa, ale nic mi to nie dało, a po ostatniej sesja … szkoda gadać. Pani psycholog kazała mi udawać łabędzia, że jestem taki dumny, lecę nad miastem, macham dostojnie skrzydłami. Czułem się bardzo zażenowany i więcej tam nie pójdę.

 

Po co tutaj piszę? Otóż wiem, że pewnie znajdą się ludzie, którzy się spotkali z czymś takim i mają jakieś sposoby jak można samemu temu sprostać. Jakieś metody na natrętne myśli, że np. nie zamknąłem mieszkania, albo że zostawiłem odkręcony gaz? A jak znaleźć jakąś pasję, żebym nie musiał wypełniać wolnego czasu siedzeniem przed laptopem, bo się przez to powoli staczam. Nie piszę tutaj po to, żeby się nad sobą użalać, a proszę o jakieś wskazówki, rady, żeby powoli z tego wychodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pani psycholog kazała mi udawać łabędzia, że jestem taki dumny, lecę nad miastem, macham dostojnie skrzydłami. Czułem się bardzo zażenowany i więcej tam nie pójdę.

 

:shock::lol:

 

ja pierdzielę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim nie jesteś jakiś wyjątkowy. Uzależnienia od laptopa (Internetu) są plagą naszych czasów - „[..] od 1.5% do 8.2% ludzi w Europie i Ameryce Północnej jest uzależnionych od Internetu” (źródło). Nie znaczy to jednak, że należy to bagatelizować, a wręcz przeciwnie. Ja o uzależnieniach niewiele wiem, bo jako takich nie mam, a te co mam to mi nie przeszkadzają :) Mogę Ci jednak napisać o natręctwach, z którymi się kiedyś zmagałem.

 

Miałem problem z natręctwami dosyć dawno, jeszcze w gimnazjum, a teraz praktycznie nie pozostało po nich śladu. Niektóre były tak dziwne, że nawet wstyd o nich pisać :smile: Sam wypracowałem sobie różne metody, które pozwoliły mi z czasem wygaszać tego typu myśli. Na przykład gdy zamykałem drzwi na klucz, to się lekko szczypałem w rękę, żeby potem jak odejdę dalej, to pamiętać, że przecież zamknąłem, bo pamiętam szczypanie :) Jeżeli chodzi o problemy z pozbyciem się jakiejś piosenki z głowy, to najprościej było przenieść uwagę na inną piosenkę lub po prostu zająć umysł czymś innym - ja np. wykonywałem różne obliczenia w pamięci, np. (172 + 121, itp.). Zdarzały mi się też różne natrętne myśli o charakterze religijnym. Wtedy tłumaczyłem sobie, że nie robię tego świadomie, że to pewne zaburzenie i Bóg to doskonale rozumie, więc nie powinienem się martwić, bo to żaden grzech jest. To takie doraźne metody.

 

Na dłuższą metę pomagało mi racjonalizowanie tego co robię. Na przykład - dlaczego staram się nie nadeptywać na łączenia płyt chodnikowych? Przecież to bez sensu. Inni tak nie robią. Co się stanie jak nadepnę? A może to magia jakaś? Przecież nigdy nic magicznego mnie nie spotkało. I tak drążyłem temat, aż w końcu stwierdziłem, że to bez sensu jest.

 

Należy jednak pamiętać, że nerwica natręctw nie bierze się sama z siebie. To efekt napięcia wewnętrznego, które rozładowujesz poprzez różne przymusowe czynności. Tutaj również mi pomogło zadawanie pytań. Dlaczego nie chcę zagadać do dziewczyny, która mi się podoba? Bo boję się, że mnie wyśmieje. Dlaczego mnie wyśmieje? Bo nie będę wiedział co powiedzieć? Dlaczego, przecież jestem dosyć elokwentny? Ale się zestresujesz i to cię przytłoczy. Czyli stres to blokada, która mnie ogranicza, więc jak nie będę się stresował, to mam większe szanse? No tak, ale ty się będziesz stresował, bo zawsze się stresujesz. Ale kiedy po raz pierwszy się bardzo zestresowałem? Hmm, chyba w przedszkolu ... .

 

W dużym skrócie tak to u mnie wyglądało. Gdy pojawiała się jakaś bariera w mojej głowie, to prowadziłem ze sobą wewnętrzne dialogi, czasami wielogodzinne, aż w końcu dochodziłem do momentu, gdy kurtyna opadała, a moje lęki zaczęły wydawać się śmieszne, błahe, nieistotne.

 

Dodam, że tutaj nie chodzi o jakąś próbę wmawiania sobie czegoś na siłę, a o dochodzenie do prawdziwych powodów swoich lęków, bo to z nich biorą się różnego rodzaju natręctwa, a tak to przynajmniej u mnie wyglądało.

 

Tyle mogę Ci napisać od siebie, ale to Ty musisz ocenić czy będziesz wstanie sobie z tym poradzić sam, czy musisz szukać pomocy psychologa, ale jakiegoś normalnego, a nie psychologa - zoologa :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psycholog to miala cos z barbara chyba:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pani psycholog kazała mi udawać łabędzia, że jestem taki dumny, lecę nad miastem, macham dostojnie skrzydłami. Czułem się bardzo zażenowany i więcej tam nie pójdę.

 

Mistrzostwo, rżę ze śmiechu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tomek98, masz typowe objawy NN. Natrętne myśli trzeba ignorować, starać się nie zwracać uwagi. A wstyd przed ludźmi to może być fobia społeczna. A psychologa poszukaj innego, może tamta była z zamiłowania ornitologiem :lol:

 

Na przykład - dlaczego staram się nie nadeptywać na łączenia płyt chodnikowych? (...) Inni tak nie robią.

Robią, robią. Nawet ludzie bez NN. To podobno nawyk z dzieciństwa, taka zabawa :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bez powodu nie biora sie te glupoty i lęki. W przeszlosci miales jakas traume? Nie akceptujesz do końca siebie? Kurczę to do psychiatry idz to już urojenia masz od nerwicy. Pewnie podleczy cie nieuzależniającymi tabletkami fluanxol jest fajny,po nim masz chęć do aktywności fizycznej ,az za bardzo pobudza leczy natrętne myśli nie użalenia . To jest nerwica natręctw! To trzeba wyleczyć .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
już urojenia masz od nerwicy.

Natrętne myśli to nie urojenia... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pani psycholog kazała mi udawać łabędzia, że jestem taki dumny, lecę nad miastem, macham dostojnie skrzydłami. Czułem się bardzo zażenowany i więcej tam nie pójdę.

 

Mistrzostwo, rżę ze śmiechu :D

Fajnie tak poudawać łabędzia przed loszkami. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×