Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Smutny_clown

Potrzebuję się wygadać...

Rekomendowane odpowiedzi

Nie radzę sobie z życiem. Mam 26 lat, niedawno skończyłem studia i zderzyłem się trochę brutalnie z rzeczywistością. Nie radzę sobie z moimi nerwami. Każdego dnia budzę się rano i ogarnia mnie ogromny, paraliżujący wręcz strach. Każda czynność poza domem, to dla mnie ogromny stres. Boli mnie brzuch z tych nerwów. Kilka dni temu znalazłem pracę, jestem już po pierwszym dniu, a jutro czeka mnie kolejny. Na samą myśl o tym robi mi się niedobrze. Czuję strach i ból.

 

Czuję strasznie dużą presję z różnych stron. Nikt nie może zrozumieć tego jak ja się czuję. Boję się powiedzieć rodzicom czy jakimś bliskim, co mi jest. Na pewno powiedzą, że próbuję się wymigać od pracy, że jestem leniem. A oni po prostu nie rozumieją tego, co się dzieje w mojej głowie. Codziennie wieczorem boję się zasnąć, strach przed kolejnym dniem jest ogromny.

 

Czuję się tak, jakbym już nigdy nie miał być szczęśliwy. Od kilku lat powoli zdaję sobie sprawę z tego, że moje życie to już tylko równia pochyła w dół. Wiem, że już nic mnie dobrego nie czeka i w sumie już się z tym prawie pogodziłem.

 

Kiedyś, kiedyś taki nie byłem. A teraz każde załatwienie jakiejś sprawy na mieście, czy pójście do pracy to są nerwy, które są za duże jak na to, co się dzieje, ale nie potrafię ich zmniejszyć. Nie wiem co się ze mną dzieje.

 

Kilka dni temu, przed pójściem pierwszy raz do pracy... Aż wstyd się przyznać... Ale poryczałem się jak małe dziecko. Strasznie źle się z tym czułem później. Nie wiem czy długo tak pociągnę, jeżeli codziennie będę się tak czuł...

 

Chciałem to napisać wszystko, czułem, że muszę to gdzieś napisać. Może są tu osoby, które mają tak samo jak ja... Nie wiem sam... Jestem zagubiony z tym wszystkim co się ze mną teraz dzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, mam podobnie tylko odkąd się leczę co raz częściej mam dystans i na niektóre sprawy mam zwyczajnie "wyje*ane". Dawniej to analizowałem każde swoje słowo, bałem się co ktoś sobie pomyśli o mnie itp. Teraz co raz częściej kładę na to lachę :D dalej jestem lękliwy i łatwo popadam w "doły" psychiczne ale wiele spraw przez które wcześniej się zmartwiałem, mam zwyczajnie w dupie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Umiarkowane "wyj***ne" to podstawa zdrowego funkcjonowania.

Niestety przekonałem się o tym dopiero jak życie dało mi solidnie po mordzie.

Ale pamiętaj żadna skrajność nie jest dobra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Smutny_clown

Czułem się tak samo w mojej ostatniej pracy, za która mimo wszystko po części tęsknie odrobinę, chociaż ostatnie dni były tak bardzo tragiczne dla mojego samopoczucia, że odliczałem minuty żeby uciec.

Czasem, nie przesypiałem pól nocy bo bałem się następnego dnia, pojawiły się myśli natrętne i głęboka depresja, nie widziałem już w swoim, życiu pozytywów, a doszukiwałem się tylko złych rzeczy nad którymi niezmiernie dużo poświęcałem czasu na analizowanie.

Koledzy wyżej mają całkowitą rację, zbyt wielkie analizowanie/przejmowanie się/rozmyślanie jest do dupy. Zamartwianie się potęguje tylko problemy, wiem, że ciężko ci wstać do pracy i czujesz ogromny lęk, ale uwierz mi obecnie jestem w domu i mogę robić co chce, ale nie jestem również z tego zadowolony. Zawsze jakaś stabilna w miarę godna praca, jest lepsza od siedzenia w domu.

Mimo wszystko jeśli w perspektywie dłuższego czasu nie poprawi się Twój stan proponuje skorzystać z pomocy specjalisty, ja to olewałem wiele lat i teraz jestem wrakiem, a po 10 latach nerwicy pierwszy raz u lekarza byłem kilka dni temu.

Staraj się znaleźć jakieś plusy tej pracy ( pieniądze, zajęcie, może za jakiś czas ustabilizują się emocję bo początki są trudne, nowe znajomości itd ).

Wczoraj oglądałem film o szpiegu który miał zostać skazany na dożywocie i był tam bardzo fajny dialog który idealnie obrazuje to o czym piszą koledzy wyżej.

I adwokat mówi , do skazanego :

 

- Nie wyglądasz na zmartwionego...

a skazany odpowiada

- To może pomóc ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musisz po prostu o tym nie myśleć. Znajdź sobie jakieś uspokajające zajęcie, teraz są te wszystkie kolorowanki i inne fajne rzeczy. Musisz wychodzić z założenia, że nic wielkiego się nie stanie jak Ci nie wyjdzie w pracy, że nie wszyscy muszą Cię lubić, że przełożony może Ci zrobić burdę o byle co. Taka jest współczesna rzeczywistość, trzeba mieć twardą dupę i nerwy ze stali. A zamartwianie się i rozmyślanie jeszcze nikomu nic dobrego nie przyniosły. A najgorsze, co możesz zrobić to zamknąć się w domu. Na początku jest super, z dala od rzeczywistości i od tych wszystkich ludzi, ale im dłużej siedzisz w zamknięciu tym trudniej powrócić do "świata żywych" i wyjść z domu, chociażby do sklepu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może są tu osoby, które mają tak samo jak ja...

Są.. i mają tak samo jak Ty. Ja bym polecila kogos w realu ,,do pogadania,,, najlepiej jakiegos psychologa, terapeute, jesli masz taka mozliwosc. Trzeba zmienic sposob myslenia.

 

Ps. Myslalam ostatnio o Tobie, bo dawno Cie nie widzialam na forum :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może są tu osoby, które mają tak samo jak ja...

Są.. i mają tak samo jak Ty. Ja bym polecila kogos w realu ,,do pogadania,,, najlepiej jakiegos psychologa, terapeute, jesli masz taka mozliwosc. Trzeba zmienic sposob myslenia.

 

Ps. Myslalam ostatnio o Tobie, bo dawno Cie nie widzialam na forum :papa:

 

Rzeczywiście dawno mnie nie było, naprawdę o mnie myślałaś?

 

 

Jeżeli chodzi o moją obecną sytuację to dalej jest nieciekawie. Mam wolne weekendy, ale kompletnie nie potrafię się podczas tych wolnych dni wyluzować i zapomnieć o pracy. Cały czas o niej myślę i robi mi się słabo, boli mnie brzuch, smutno mi strasznie... Nie mogę się jakoś nastawić na to wszystko pozytywnie. Alkohol trochę pomaga, zagłusza to wszystko, mniej się denerwuje, ale jutro rano pewnie znowu obudzę się w panice. To jest straszne uczucie, nie życzę nikomu. Mam dość siebie.

 

Jaki byłem kiedyś? Wesoły, pełen ciekawych pomysłów na siebie i życie, nie reagowałem na stres tak jak teraz. Nie wiem co się ze mną stało. Chyba coś straciłem i nie jestem w stanie tego odzyskać.

 

Chcę rzucić tę robotę i znaleźć coś innego, chociaż odrobinę spokojniejszego. Nie boję się pracy jako takiej, boję się tej konkretnej pracy w której teraz jestem. Chcę robić coś innego...

 

Nie potrafię radzić sobie z moimi emocjami...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam tez lęk przed praca, czasami samo szukanie pracy wywoluje we mnie lęk.to jest potwornie ciezkie do zaakceptowania.cierpi duma, cierpi meskosc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×