Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dlaczego obwiniam mamę?


DOMINIKKKK

Rekomendowane odpowiedzi

Też kiedyś myślałem, że wszystkie kobiety są złe, bezwartościowe itd. Na szczęście uświadomiłem sobie, że generalizuje swój żal do matki na inne. Dwa - ludzie są różni, w różnych domach dorastali. A takim myśleniem krzywdę robię tylko sobie. Nie myślałaś, żeby nad tym popracować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak na tym popracować, co konkretnie zrobić? Staram się nie oceniać ludzi, nawet mi to nieźle idzie. Z tymi mężczyznami to taki odruch, to się pojawia automatycznie i ja wcale nie chcę tak myśleć, ale zanim się zorientuje to zdążę coś odburknąć, albo brzydko się popatrzę i taki chłopak nie chce już ze mną gadać i jest po wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchajcie doszedłem do pewnych wniosków (dzięki introspekcji). Jestem dla ludzi niemiły i powściągliwy wobec nich ponieważ komunikuje się poprzez lęk a nie zaufanie, uprzejmość. Boje się, że gdy okażę coś z siebie "miękkiego" to zostanę przez nich "zdradzony".

Druga sprawa - czemu nie chce zaspokajać swoich potrzeb? Ponieważ podświadomie jestem nastawiony na zaspokajanie emocjonalnych potrzeb matki. I dlatego odłożyłem swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spoko. Polecam medytację.

Dostałem leki: Setaloft i hydroksyzynę. Myślę, że wyjdę z tego... Wierze w siebie, bo nie takich rzeczy ludzie dokonywali. Czy wiara w siebie = pewność siebie? Jeżeli tak to dlaczego mam takie głupie schizy? Dlaczego mam poczucie "nieadekwatności" ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego jesteś/byłeś zły na mamę? Może też dlatego, bo zrzuciłeś na nią całą odpowiedzialność za sytuację rodzinną. Miałam podobnie, mi pomogło gdy posłuchałam będąc na terapii kobiety (fakt, biernej do czasu rozwodu), która przeżyła to piekło, usłyszałam co wtedy czuła i co mimo wszystko robiła dla dzieciaków. Pomogło zobaczenie, że mamie (tamtej, mojej albo Twojej) też było bardzo ciężko, dochodzi tutaj współuzależnienie jeszcze, więc tak trudno cokolwiek zrobić, odejść. Oczywiście to nie usprawiedliwia matki, bo chociaż jest też ofiarą tej sytuacji to musi wziąć odpowiedzialność także za małe dziecko i nie ma prawa narażać go na dorastanie w takim domu.

Wspominałeś o iluzjach i co mi utkwiło w pamięci pozbyciu się niektórych. Może warto porozmawiać z mamą jak ona widziała tę sytuację z ojcem. Powiedzieć jej co czułeś i takie tam terapeutyczne rzeczy.

 

 

Wiadomo to moje zdanie, nie musi pasować do Twojej sytuacji :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że to wszystko wcale nie musi być takie jednoznaczne

Moja matka nie była z tych kobiet dającym sobie w kaszę dmuchać.

Odeszła od mojego ojca i zabrała nas ze sobą pozostawiając mu wszystkie dobra materialne.

(Nie uniknęliśmy nachodzeń w nowym domu przez ojca ale nie o tym)

Mimo to mój brat również obwinia moją matkę chociaż wcale nie była obojętna na sytuację. Wtedy był przekonany o słuszności jej działań, jednak po śmierci ojca się to zmieniło.

Pewnie kierowany wyrzutami sumienia stwierdził, że to matka była winna całej sytuacji, i że ojciec pił przez nią :? Teraz według niego ojciec był wzorem do naśladowania

 

Nie zgodzę się też z opinią, że milcząca matka jest tak samo winna jak ojciec despota. Powiedzcie mi co może zrobić kobieta z małymi dziećmi na utrzymaniu? Bardzo często te kobiety nie mają pracy,

ani domu, a mąż jest jedynym źródłem utrzymania. Nieraz nawet nie mogą pójść do pracy bo nie będzie komu pilnować dzieci. Gdzie w takim razie mają pójść? Pod most i patrzeć jak ich dzieci umierają z głodu?

Te kobiety są ofiarami może nawet większymi niż ich dzieci, które mają przed sobą jeszcze całą przyszłość i mają szanse na lepsze jutro. One już przegrały, mąż alkoholik zazwyczaj znęca się nad nimi bardziej niż nad dziećmi, nie dość że cierpią za swoje krzywdy to jeszcze muszą patrzeć jak cierpią ich dzieci, którym na pewno nie życzyły takiego losu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zgodzę się też z opinią, że milcząca matka jest tak samo winna jak ojciec despota. Powiedzcie mi co może zrobić kobieta z małymi dziećmi na utrzymaniu? Bardzo często te kobiety nie mają pracy, ani domu, a mąż jest jedynym źródłem utrzymania. Nieraz nawet nie mogą pójść do pracy bo nie będzie komu pilnować dzieci. Gdzie w takim razie mają pójść? Pod most i patrzeć jak ich dzieci umierają z głodu?

Te kobiety są ofiarami może nawet większymi niż ich dzieci, które mają przed sobą jeszcze całą przyszłość i mają szanse na lepsze jutro. One już przegrały, mąż alkoholik zazwyczaj znęca się nad nimi bardziej niż nad dziećmi, nie dość że cierpią za swoje krzywdy to jeszcze muszą patrzeć jak cierpią ich dzieci, którym na pewno nie życzyły takiego losu.

 

Takie matki są w beznadziejnym położeniu. Cokolwiek by nie zrobiły, zrobią źle. Odejdą od męża, nie będzie przemocy fizycznej będzie bieda, więc dziecko będzie mieć pretensje do matki. Nie odejdą wiadomo...., więc dziecko będzie mieć pretensje do matki. Dla mnie winny jest ten, kto używa jakiejkolwiek przemocy.

A najbardziej winne to są teściowe, które usprawiedliwiają takich synalków!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wychowały zwyrodnialców i jeszcze bronią tej patologi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Takie mamuśki powinny siedzieć w więzieniu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

To chodzą sobie spokojnie do kościółka i modlą się żeby synową pokręciło, mieszają w małżeństwach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

i nie ma na nich prawa :(:evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mimo że moja mama jest moją najlepszą przyjaciółką (co tez nie jest do końca dobre) to mam do Niej ogromny żal i złość. Zawsze w domu najważniejszy był ojciec i jego humory a nie ja czyli dziecko. Siedziała jak mysz pod miotłą co wywoływało u mnie ogromny gniew! Uwielbiałam jak zdarzały jej się chwile odwagi i mówiła mu co o nim myśli i ojciec wtedy się zamykał :) no ale moja mama też ma swoją przeszłość dlatego tak łatwo znowu dała sobą manipulować. Sytuacja w Naszym domu była dziwaczna ponieważ żyliśmy w takim trójkącie. Ja i rodzice, jestem jedynaczką. Ja ogólnie miałam sojusz z mamą, wtedy ojciec się wściekał. Ale na grupie wyszło że ojciec był po prostu zazdrosny o matkę i o moje relacje z nią (no sam sobie na to zapracował :P) ja jako jedynaczka trzymałam się maminej spódnicy, ojciec był zazdrosny, mama mnie odsyłała do pokoju (czułam się odrzucana) i wtedy zaczynali rozmowy o mnie jaka to ja jestem niedobra i niegrzeczna (ja jako kozioł ofiarny). Kiedy byłam z ojcem sama było dziwnie dobrze i śmialiśmy się z mamy. Ten trójkąt był bardzo toksyczny. We dwójkę każdy dawał radę lecz gdy byli już wszyscy zawsze ktoś czuł się odrzucony. Mimo że ojciec mnie nie bił, terroryzował Nas psychicznie. Gadał gadał gadał...te swoje pijackie farmazony a My musiałyśmy słuchać. Zawsze żałowałam że nie był zwykłym menelem. Pił tylko piwo i zawsze w domu, nie bił Nas więc NIKT nie widział że coś jest nie tak. A zmowa milczenia obowiązywała jak w każdym domu DDA. Choruję na dystymię i tak, winię za to rodziców. Oboje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SelinaKyle, mnie to wcale a wcale nie dziwi, że winisz rodziców. Ja swoich też winę, chociaż również, jak autor wątku, bardziej matkę niż ojca, chociaż to ojciec był alkoholikiem. Tyle tylko, że mi nigdy nie przeszkadzało to, że on pił, bo był wtedy po prostu wesoły, albo szedł spać, zresztą może wtedy nawet nie byłam w stanie rozpoznać, kiedy jest pod wpływem. Przeszkadzały mi za to bardzo kłótnie, jakie wywoływała matka. To jak zawsze o wszystko krzyczała. Na każdą głupotę, jak np. gdy coś rozlałam czy rozsypałam reagowała krzykiem. A przecież i tak bym posprzątała.

Rozstali się, gdy miałam jakieś 12 lat. I właściwie dopiero niedawno zorientowałam się, jakie mam problemy psychiczne po dorastaniu w takim domu. Zapisałam się na terapię dda w Warszawie, gdzie studiuję, w poradni http://naszastrefa.pl/

Znalazłam tam pomoc psychologiczną, jakiej potrzebowałam. Nadal wiele rzeczy nie jest dla mnie jasnych, ale niektóre już mi psycholog wyjaśnił. Na przykład to, czemu matka już po rozstaniu z ojcem wmawiała mi różne psychiczne choroby, wyzywała od wariatek i wyśmiewała, chociaż w zasadzie nigdy nie robiłam niczego, co by wskazywało na takie dysfunkcje. Prawdopodobnie była zła na ojca i tę złość przenosiła i wyładowywała na mnie, bo byłam bardzo do niego podobna zarówno z zachowania, jak i z wyglądu. No i oczywiście nie bez znaczenia jest zapewne fakt, że wyszła za mąż, bo byłam w drodze. Jednocześnie względem mojego młodszego brata nigdy się tak nie zachowywała, no ale on wdał się raczej w nią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem jedynaczką ale mimo wszystko też czuję się odrzucona i nieważna. Bardzo Ci współczuję takiej matki :/ owszem pewnie też jej nie było lekko ale Ty byłaś niewinnym dzieckiem a ona dorosłą osobą. Odrzucanie dziecka jest straszne. Jeśli ja będę miała dzieci mam nadzieję że będę je traktować jednakowo dobrze. A jak Twoje relacje z bratem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W takim razie brawo, myślę, że każdy musi przejść przez taki etap, ja mam go prawie za sobą; od czasu do czasu odzywają się jeszcze żale do matki, i robię jej gniewne litanie, ale kiedyś tym po prostu żyłam, nie było chwili abyśmy się nie kłóciły. Szkoda tylko, że tyle czasu straciłam na takie emocje, ale trudno każdy ma swój krzyż. Ona również, choćby ze mną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przypadku ojca alkoholika o typie nieobecnym, obwinianie matki podobno może też wynikać z tego, że aktywny udział w wychowywaniu brała udział w zasadzie jedynie ona, głównie z nią miało się w dzieciństwie relacje i w efekcie pozornie może wyglądać na to, że tylko ona przyczyniła się do powstania problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem na etapie obwiniania swojej matki. Trwa to z 10 lat.

A swojego ojca którego nigdy nie poznałam mam gdzieś. Mój stosunek jest do niego obojętny albo tak mi się wydaje.

Stosunek do ojczyma, który był w domu cieniem, nigdy się nie postawił matce jest dziwny. Utrzymuję z nim słaby kontakt, nie jest mi bliski, nie będzie mi przyjacielem, ale nie obwiniam go.

 

Najbardziej matkę. Czy to w porządku jest? Ona najpierw była samotną matkę wychowującą mnie, potem żyła z ojczymem z którym też była nieszczęśliwa i można rzec, że miała dużo na głowie, łatwo jej nie było, ale ja tego nie doceniam. Dlaczego nie mogę jej usprawiedliwić jakoś, odpuścić? Wszak to obwinianie jej najbardziej zżera mnie, bo z nią nie utrzymuję żadnego kontaktu. Może jestem niesprawiedliwa, a może właśnie dlatego, że ją kochałam i ona mnie zawiodła to żywię do niej takie negatywne uczucia?

 

Mam siostrę, ona była w domu maskotką. Jest ode mnie 7 lat młodsza. Szczerze porozmawiałyśmy o tym wszystkim co działo się w domu jak ona miała 22 lata, wcześniej jakoś nie potrafiłyśmy. Ona też bardziej wini matkę niż ojca (mojego ojczyma). To porozumienie między nami wytworzyło się dopiero jak się wyprowadziła z domu. Też zerwała kontakt z matką.

 

Jak bardzo chciałabym się wyswobodzić z negatywnych uczuć do niej. Co z tego, że nie mam z nią kontaktu, kiedy ona jest ciągle w mojej głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale o co konkretnie obwiniasz matkę?

o to ze faworyzowała siostrę?

podaj przykład zachowań matki które Cię zraniły.

 

jeśli Cię pocieszę to ja też nie utrzymuje kontaktu ze swoją i jest mi obojetnie czy żyje czy nie..

zmarnowała mi młodość i za jej sprawą jej działań mam w życiu ciężko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Metaxa dużo pisania o co ją obwiniam. Wprawdzie nie było w domu alkoholu, ale to nie stało na przeszkodzie, by być potworem.

 

W skrócie o to, że pozbawiła mnie dzieciństwa od najmłodszych lat robiąc sobie ze mnie swoją powierniczkę, bo jej było źle w ojczymem.

O to, że raz mnie zapewniała o miłości, a innym razem mówiła, że znaczę dla niej tyle, co brud za paznokciem.

Za wtłoczenie mi do głowy jak bardzo się dla nas poświęcała i że ja mam zawsze jakiś problem.

Za ten chłód w domu, każdy pozamykany w swoim pokoju, brak wspólnych posiłków, ciągle powstające obozy, a to przeciwko mnie, a to przeciwko ojczymowi.

Za nieprzewidywalność.

Za mówienie mi, że tyle osób ją nakłaniało do usunięcia ciąży, a ona mnie urodziła i jakie ma podziękowanie?

Za to, że mnie lała, a parę lat stwierdziła, że jest to nieprawda i ja mam wybujałą wyobraźnię.

Za te wszystkie chwile, kiedy musiałam klękać i prosić ją o wybaczenie i cofać to, co powiedziałam.

 

Przepraszam, ale już dalej nie chcę pisać, bo aż mnie dusi coś w gardle. Mam ochotę skasować to co wyżej napisałam, bo niby co to jest? Licytowanie się kto miał gorzej? Co to zmieni, że to napisałam, ale niech zostanie.

 

Siostrę kocham i cieszę się, że ją mam. Traktuje ją jak własne dziecko, do dziś łapię się na tym, że zdrabniam jej imię, a kiedyś bardzo jej matkowałam.

 

Metaxa czy posiłkowałaś się jakąś pomocą psychologiczną w związku z tą sytuacją? Długo nie utrzymujesz tego kontaktu? Czy ona w ogóle dąży do tego? Moja nic, a nic - nie istniejemy dla niej, rozwiodła się z ojczymem, a teraz jest z kolejnym facetem.

Ja dopiero zaczęłam chodzić na psychoterapię i wszystko mi się jeszcze bardziej przypomina.

 

Ja się obawiam właśnie jej śmierci, bo wtedy to już nic się nie da naprawić. Jest mi ciężko, bo wzrastałam w przekonaniu ,,czcij ojca swego i matkę swoją''. Też przyjęło się mówić, że jaka by nie była to Twoja matka. Obawiam się pręgierzu publicznego, że moja matka wyhodowała sobie taką żmiję na piersi.

 

 

Ja też mam ciężko w życiu a mam dzieci i nie chcę być dla nich taka jak moja matka, nie chcę by miały rysę na psychice i były w takiej sytuacji jak ja, gdy będą dorosłe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×