Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wiejskifilozof

Ciucholandy.

Rekomendowane odpowiedzi

Ja też chodzę:) Bardzo często. Wolę sobie kupić coś innego za kasę, którą zaoszczędzę na ciuchach, a można tam znależć często tanie i dobrej jakości rzeczy. Ogólnie nie lubię płacić ogromnej kasy za coś, co wyprodukowały za grosze wyzyskiwane azjatyckie rączki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele ubrań stamtąd mam, niemniej sam jeszcze nic nie kupowałem, bo wszystkie ciuchy (i ze szmateksu i z 'normalnego' sklepu) są jeszcze od matki. Jak mi zacznie doskwierać deficyt ubrań, to pójdę do szmaciaka i kupię tani ciuch.

 

Ale to zapewne jeszcze długo się nie wydarzy z racji niekompatybilności mojej osobowości z ruszaniem tyłka na miasto w różnych celach i będę długo chodził w wytartych spodniach i spłowiałych koszulkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdarzyło mi się bywać w owych przybytkach taniej jak barszcz odzieży. Nawet nosiłem jakieś rzeczy stamtąd (15 lat temu, może więcej), ale odpychają mnie strasznie takie obiekty handlowe. W mojej idealistycznej zaburzonej wizji świata nie ma miejsca na odzież używaną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja też chodzę:) Bardzo często. Wolę sobie kupić coś innego za kasę, którą zaoszczędzę na ciuchach, a można tam znależć często tanie i dobrej jakości rzeczy. Ogólnie nie lubię płacić ogromnej kasy za coś, co wyprodukowały za grosze wyzyskiwane azjatyckie rączki.
ja tak samo, szlag mnie trafia gdy mysle ze 90 % kasy za ciuchy trafia do posredników, nie mam ochoty ich sponsorowac :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Malarz cieni, w twojej wizji nie ma miejsca na ciucholandy. Heh, trochę mnie to rozbawiło, ale tak pozytywnie.

 

W mojej dzisiaj nie było miejsca na kurz i pajęczyny, posprzątałem cały pokój.

 

Odnośnie tematu, aktualnie to dla mnie deska ratunku, gdybym nie miał pieniędzy, a potrzebował ubrania. Dobrze, że takie rzeczy są. Z jednej strony coś takiego psuje rynek, bo ludzie nie kupują nowych ubrań. Ale, że mamy wolny rynek to nie ma co narzekać na to. Sam nie wiem czy psychicznie się nadaję na kapitalizm. Chciałbym wiedzieć, jakby było mi w innym ustroju, chociaż i tak to wiele by nie zmieniło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet, :great:

 

Z jednej strony coś takiego psuje rynek, bo ludzie nie kupują nowych ubrań.

 

Mysle, ze jest mnostwo osob, ktore lubia sie chwalic nowka ze sklepu i wymachiwac metka, wiec dla branzy odziezowej to lumpeksy to zadna konkurencja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam nie lubię się wcale chwalić metką, ale odzieży używanej kupować nie zamierzam. Obrzydza mnie fakt, że ktoś to mógł nosić. Zresztą nie potrzebuję zbyt wielu ubrań, mam ważniejsze rzeczy na głowie niż zapychanie szafy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Malarz cieni, akurat nie Ciebie mialam na mysli:) W ogole o tym nie pomyslalam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chadzam , uwielbiam ciuszkolandy i polowa mojej szafy jest wlasnie s tamtad a druga polowa z wyprzedazy. Nie przeplacam za ciuszki. Markowe mam wlasnie z ciuszkolandow kupione za grosze , ostatnio dzinsy z cubusa za cale 10 zl ----. cena sklepowa ponad 200, wiec w zyciu bym za 200 ich nie kupila ;)

Do tego uspokaja mnie buszowanie po takich sklepach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ooo ciucholandy, moje ulubione skelpy. Trzeba tylko uwarzać bo niektóre są bardzo drogie. Ja gustuję właśnie w takich gdzie po złotówce są jakieś bluzeczki i spodnie eleganckie po 2 zł. Oczywiście wszystko przymierzam na gołe ciało mimo, że pisze aby tak nie robić. Ostatnio nawet na ciucholandy mnie nie stać, ostatni raz byłem parę lat temu. Zawsze jak jestem w takim ciucholandzie to w głębi siebie śmieję się z tych wszystkich osób, które tak ochoczo przebierają te wszystkie szmaty w poszukiwaniu jakiejś perły. Mam czasami nawet problemy aby opanować śmiech. Odnosze również wrażenie, że sprzedawczynie też postrzegają wszystkich klientów jako biedotę i plebs.

 

-- 08 paź 2014, 11:18 --

 

Słuchajcie a gdyby sprzedawali w takim ciucholandzie używane slipy lub skarpetki to nie brzydzilibyście kupić i później nosić? No bo ja nie wiem, gdyby dali po 10 groszy sztuka, wyprane jak nowe to kto wie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Słuchajcie a gdyby sprzedawali w takim ciucholandzie używane slipy lub skarpetki to nie brzydzilibyście kupić i później nosić? No bo ja nie wiem, gdyby dali po 10 groszy sztuka, wyprane jak nowe to kto wie.

Tam wszystkie rzeczy sa wyprane i dezynfekowane z tego co wiem , natomiast nie przemoglabym sie do kupna bielizny czy butów po kimś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja chodzę regularnie raz w tygodniu..

ubieram tam siebie i syna 6 letniego bo on rośnie i niszczy w takim tempie że nie wyrobiłabym finansowo jakbym miała kupować w sieciówkach.

w dobrym ciucholandzie są na prawdę fajne i modne ubrania :smile:

po moich ubraniach w ogóle nie widać że są kupione w ciucholandzie..raz kupiłam stanik m&s ale tylko dlatego że był nowy z metkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie korzystam z tego typu sklepów. Nawet nie bywam. Nie wyobrażam sobie grzebania w tych stertach ubrań, czy nawet przeczesywania wieszaków.

Nie mam dużych potrzeb odnośnie ciuchów, ale wszystko kupuję nowe, przeważnie na wyprzedażach w sieciówkach lub na giełdzie towarowej bądź miejskim targowisku

( akurat mam możliwość przymiarki ). Stawiam na jakość ( bez przesady w sensie marek i cen, byle nowe, praktyczne i oryginalne ), nie ilość :great:

 

-- 14 kwi 2015, 19:06 --

 

Majtek nie kupuję.Never.

:lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem się zdarzy, że jestem w ciucholandzie. Ale ogólnie nienawidzę sklepów z ubraniami, obojętne czy to ciucholand czy jakikolwiek inny sklep z ubraniami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Całe studia prześmigałem w ciuchach ze szmatexów. Jak zacząłem pracować to kupiłem trochę nowych ciuchów, ale czasem jeszcze tam kupuję.

 

W ogóle to od zawsze zachwycały mnie nazwy tego typu przybytków. W Katosach mieliśmy "Szmatrix" a w Zabrzu "Bambetle: odzież wyszukana" (całość szyldu utrzymana w stylistyce googli, kolory, czcionka). :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na_leśnik, "Szmatrix" , "Bambetle: odzież wyszukana" - super nazwy :D

Jeśli coś mi się spodoba, kupuję i w szmatexie. Nie mam zbyt wielkich wymagań, jednak lubię ładne ubrania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja raczej nie chodzę po ciucholandach, bo mam problemy ze znalezieniem tam ciekawych rzeczy. ;) Poza tym nie lubię specyficznego zapachu, który przeważnie tam jest i od razu łapie mnie alergia. Oczywiście nie mam nic przeciwko i jak czasami babcia kupi mi coś fajnego, to chętnie w tym chodzę. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zebrec, też jestem wrażliwa na ten zapach w pomieszczeniu i ubrań. Jednak po wypraniu, prasowaniu, można się go pozbyć z odzieży...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×