Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Carla

Czy kiedyś ludzie chorowali na depresję?

Rekomendowane odpowiedzi

No właśnie, czy depresja to choroba tylko naszych czasów?

Ze wspomnień mojej rodziny właściwie nic nie dowiedziałam się na ten temat.

W ogóle pokolenie ludzi, którzy przeżyli drugą wojnę światową uważam za

nadzwyczaj silne psychicznie. W mojej rodzinie wiele osób dożyło długich lat, nie miało żadnych problemów z psychiką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jednak podejście do depresji przyniósł chyba [jak coś pomieszałam, to niech ktoś poprawi] dopiero przełom XIX/ XX wieku.

 

Tak właśnie te lata przynioły, rozkwit i prace nad depresja i chorobami u ludzi chorowało na nią i na inne choroby psychiczne wielu znanych władców

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kiedyś ludzie też chorowali ale uważano ich wtedy za obłąkanych, nie leczyli się bo nie było takich leków jak dziś. W dzisiejszym pędzie depresja jest coraz bardziej rozpowszechnioną chorobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przed XX wiekiem nie było depresji ale opętanie przez demona mało kto chciał być za takiego uważany przez to ludzie rzadziej chorowali albo zapijali smutki alkoholem. Większość ludzi żyła wtedy w nędzy i myślała jak tu by nakarmić siebie i rodzinę i nie miała czasu na depresję może poza wyższymi sferami. Jednostki słabe umierały w dzieciństwie, młodości i ten kto dożył dorosłości był przeciętnie dużo odporniejszy, silniejszy psychicznie i fizycznie niż ludzie naszych czasów. Pewne znaczenie miało też to że ludzie z góry wiedzieli kim będą w przyszłości syn chłopa zostawał chłopem, rzemieślnika rzemieślnikiem itd a dziś nie ma tej stałości potencjalnie każdy ma szansę być kim chcę ale nie zawsze jest w stanie to zrealizować i to powoduje frustracje. Również osłabienie wiary, brak autorytetów i norm wpływa na większe zagubienie ludzi i podatność na zaburzenia psychiczne. W biedniejszych tradycyjnych społeczeństwach zachorowalność na depresję jest na pewno niższa niż w społecznościach nowoczesnych, zindywidualizowanych gdzie więzi rodzinne i normy społeczne są słabsze a ludzie gonią za pieniędzmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

po prostu kiedyś się o tym nie mówiło, bo to straszny wstyd był, albo lenistwo

niektórzy nadal uważają to za coś wstydliwego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś ludzie byli dużo silniejsi psychicznie, teraz to jakaś plaga. Nawet w ostatnich 10-15 latach mogłam to zaobserwować. Kiedy zaczynałam się leczyć, w kolejce do psychiatry ustawiali się ludzie, którzy na prawdę byli chorzy psychicznie. Widoczne to było po ich zachowaniu. Głupio się wtedy czułam wśród nich. A teraz :?: Młode dziewczyny z dziećmi na rękach, nastolatki, ludzie na stanowisku... a kolejki 5 razy dłuższe niż wtedy :shock: Śmię twierdzić, że będzie coraz gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

stres i pogoń za pieniądzem przyczyniają się do tych zaburzeń.. co się więc dziwić?

kiedyś ludzie żyli w lepiankach, na obiad mieli upolowane mięso... nie musieli się przejmować pieniędzmi, zdrowiem, pracą itd..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

paradoksy, bzdura, nie zawsze mieli na co polować, nie zawsze były plony, i nie zawsze byli zdrowi, mieli inne problemy, ale nie pisz że ich nie mieli :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dobra, może zostawmy tych z lepianek

 

wielu artystów, malarzy miało różne zaburzenia. wtedy o nich nie mówiono - mówi się ówcześnie.

że wtedy o tym nie mówiono, nie znaczy że tego nie było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Depresja raczej występowała od "zawsze".

 

Jednakze sa choroby/zaburzenia psychiczne , ktore można okreslic jako cywilizacyjne np anoreksja, bigoreksja i wiele innych.

 

 

Teraz mówi się o tym, ze depresja jest coraz powszechniejsza.

 

Ma to nie tylko związek z pędem zycia itp itd ale równiez z tym, ze coraz wiecej ludzi próboje sie leczyć itp itd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Depresja istniała od zawsze. Tylko jej tak nie nazywali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś po prostu stan depresji nazywano melancholią. Z uwagi na to iż ludzie żyli znacznie krócej (w XIX średnia wieku wynosiła 40 lat) pewnie rzadziej miała się kiedy rozwinąć. Świat jednocześnie był bardziej uporządkowany. Role społeczne jasne i konkretne. Więzi rodzinne mocne. Zmartwienia bardziej namacalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W ogóle pokolenie ludzi, którzy przeżyli drugą wojnę światową uważam za

nadzwyczaj silne psychicznie

też myślałem, o tym wiele razy. Kiedyś ludzie mieli o co walczyć, mieli problemy jak przetrwać, nie jak żyć. Teoretycznie więc w takiej np. Europie obecnie współczynnik zapadalności na depresję powinien być sporo niższy niż wtedy. Ale czy wtedy robiono badania w tym temacie, może ktoś wie?

Obecnie 38% Europejczyków cierpi na różne zaburzenia psychiczne, ciekaw jestem jakby to wyglądało (przy tej samej metodologii badania) kiedyś.

Nie zdziwiłbym się też jakby za 50 lat 95% ludzi miało problemy psychiczne, bo coraz więcej zachowań da się podczepić pod zaburzenia psychiczne, nawet takie częste kłamanie, czyli mitomanię :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W "Nad Niemnem" jest postać która miała depresję, i to pochodząca z chłopów - Anzelm Bohatyrowicz. Przez nieszczęśliwą miłość "zaniemógł" - kilka lat nie wychodził ze swojego pokoju i nie kontaktował się ze światem. Pewnego dnia mu przeszło i poszedł pracować w pole :)

Co prawda to fikcja literacka, ale skoro jest w książce to pewnie i w życiu mieli takie historie - bo wtedy dbano, żeby powieść nie odbiegała od życia i pisarze nieraz zbierali różne opowieści o ludziach i plotki.

Wniosek z tego byłby, że nieleczona depresja może trwać kilka lat a potem sama ustąpić. I że może trafić na każdego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Była też dama Korczyńska- hipochondryczka, siedziała ciągle w domu, bo ciągle jej coś "dolegało". Myślę, że na forum też jest sporo takich Emilek :P Sam pewnie też coś z niej mam :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W ogóle pokolenie ludzi, którzy przeżyli drugą wojnę światową uważam za

nadzwyczaj silne psychicznie

też myślałem, o tym wiele razy. Kiedyś ludzie mieli o co walczyć, mieli problemy jak przetrwać, nie jak żyć. Teoretycznie więc w takiej np. Europie obecnie współczynnik zapadalności na depresję powinien być sporo niższy niż wtedy. Ale czy wtedy robiono badania w tym temacie, może ktoś wie?

Obecnie 38% Europejczyków cierpi na różne zaburzenia psychiczne, ciekaw jestem jakby to wyglądało (przy tej samej metodologii badania) kiedyś.

Nie zdziwiłbym się też jakby za 50 lat 95% ludzi miało problemy psychiczne, bo coraz więcej zachowań da się podczepić pod zaburzenia psychiczne, nawet takie częste kłamanie, czyli mitomanię :smile:

Wiem że wśród osób Żydów, którzy przeżyli Oświęcim, holocaust po wojnie ludzie podzielili się na 2 kategorie. Jedną grupą byli tacy którzy to że przeżyli dało niesamowitą siłę, zrobili kariery, odnieśli wspaniałe sukcesy w wielu dziedzinach. Druga natomiast to osoby które nigdy nie potrafiły po tych zdarzeniach dojść do normalności do końca życia żyli w traumie która nie pozwoliła im się cieszyć z życia. Kiedyś ludzie mieli większe problemy życiowe musieli być twardzi aby przetrwać, nie przypadkowo w bogatej i egalitarnej Skandynawii jest dużo zachorowań na depresję bo w tym socjalistycznym raju problemy bytowe praktycznie nie istnieją w przeciwieństwie np do Afryki gdzie każdy walczy o to by przeżyć z dnia na dzień i nie mają czasu na depresję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś ludzie byli uodpornieni na stres. Teraz życie to bitwa o pieniądz i dobrobyt a to nie raz gorzej trzaska po bani niż wojna :D . Dzisiaj ludzie muszą mieć wszystko nawet za cenę zdrowia fizycznego a w szczególności tego psychicznego. Nie wiedzą kiedy odpuścić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej w dzisiejszych czasach często nie ma możliwości odpuścić i mieć z czego żyć. Z jednej strony mamy ogromne obciążenia podatkowe, z drugiej brak socjalu - ciągłe życie z dnia na dzień nad krawędzią przepaści.

 

Kiedyś po prostu stan depresji nazywano melancholią. Z uwagi na to iż ludzie żyli znacznie krócej (w XIX średnia wieku wynosiła 40 lat) pewnie rzadziej miała się kiedy rozwinąć. Świat jednocześnie był bardziej uporządkowany. Role społeczne jasne i konkretne. Więzi rodzinne mocne. Zmartwienia bardziej namacalne.

Średnia życia była krótsza głównie z powodu wysokiej umieralności niemowląt. Po prostu dużo ludzi miało długość życia 0 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Werter np. strzelił sobie w łeb :P:<img src=:'>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Werter np. strzelił sobie w łeb

Mam nadzieję, że to nie była puenta tego tematu? :roll:

Swoją drogą w średniowieczu nieudane samobójstwa karano torturami i śmiercią w katorgach jako, że uważano to za wielki grzech...może to też miało wpływ na niższy odsetek chorych na depresję....

 

-- 06 sty 2012, 01:43 --

 

carlosbueno, wiesz może, gdzie można takie statystyki podejrzeć? tzn. odsetek chorych na depresję w takiej choćby Europie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chorowali kiedyś i to bardzo często , wystarczy sobie poczytać historię, nieprzetwarzana tzw. zdrowa zywnośc mogła doprowadzić do głodu na wielką skalę co sie zdarzało co pare lat. Życie było bardziej brutalne i nikt sie nie przejmował, inaczej trochę podchodzono do tych kwestii ,ale zaburzenia były równie czeste jak dzisiaj a nawet z jednej strony bardziej akceptowalne a z drugiej mozna było wylądowac na stosie za cos takiego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A na jakiej podstawie twierdzisz, że ten odsetek był niższy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od sporyszu w zbożu tez pewnie się działo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorrow, tak jak napisałem:

Swoją drogą w średniowieczu nieudane samobójstwa karano torturami i śmiercią w katorgach jako, że uważano to za wielki grzech...
czyli jak ktoś się "ciął" to "ciął" się tak żeby umrzeć, przez co automatycznie chorych było mniej. Ewentualnie w strachu przed spaleniem na stosie musiał "w trybie natychmiastowym" ogarnąć swoją melancholię żeby przetrwać w tych czasach.

No, ale tak jak napisałem to tylko moje przypuszczenia nie twierdzę, że tak było.Faktem jest tylko to co w cytacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×