Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ariana30

Z nerwicy da się wyjść

Rekomendowane odpowiedzi

Rzadko tutaj zaglądam i praktycznie się nie udzielam ale to forum towarzyszy mi od 1,5 roku. Jeszcze dwa lata temu byłam wrakiem człowieka, depresja przerodziła się w nerwicę lękową, hipochondrię, zaburzenia kompulsywne i mega ataki paniki. Cudownie, mąż ciągle na wyjazdach a ja z dziećmi, wrak człowieka, który nic nie jadł, nie spał, brał leki bo ufałam lekarzowi że pomocgą i co? I leki wpędzily mnie w problemy z sercem, rozwaliły wątrobę, jelita. Jedną nogą byłam po tamte stronie, bałam się o każdy dzień, budziłam się z lękiem i atakiem i z nim zasypiałam, ba o ile snem można było to nazwać. Nie wychodziłam z domu, nie jadłam praktycznie nic, nie bawiłam się z dziećmi, pomagali mi rodzice, każdy krok i wyjście do sklepu to był koszmar. Brałam Cital, Citabax, Tranxenne, Hydroksyzynę, Lerivon, Estazolam, lekarz zmieniał, zamieniał, zwiększał itd.

Pewnego dnia powiedziałam dość, nie wiem skąd znalazłam siłę ale wszystkie leki poszły w "kosz", ludzie nie bierzcie tego gówna bo to nie pomaga. Teraz się uczę, założyłam firmę jestem aktywna i wiecie co wiem że dieta to podstawa. Po odstawieniu tych leków zaczęłam brać magnez i kultury bakterii ale i to było wyzwanie, miałam tak wyjałowione jelita i tak osłabioną wątrobę, że po zjedzeniu myślałam że zejdę. Odstawiłam cukier, przetworzone jedzenie, zaczęłam jeść zgodnie z zsadaą niedoborów Ying, nie brałam żadnych leków SSRi i innych, jedynie magnez w dawce 500mg na dobę, kultury bakterii AC zymes, następnie włączyłam multiwitaminy, po miesiącu była odczuwalna zmiana, nadal pojawiały się lęki ale zaczęłam stosować techniki identyfikacji lęku, rozmowy z nim itd. Następnie włączyłam terapię sokową z imbirem, Omega 3, lecytynę i kwasy EPA i DHA. Od czasu, gdy rozpoczęłam walkę i postawiłam na dietę, zdrowie i naturalne metody leczenia jest niebo a ziemia, jestem aktywna, chodzę po córkę do szkoły bez lęku, wychodzę z dziećmi na spacery, stoję w kolejce w sklepie bez paniki, śpię spokojnie, serce nie wali jak durne, nie boli, nie kołacze, mam apetyt, jasny umysł, wróciła pamięć krótkotrwała która kulała po tych gównianych lekach.

Jestem przykładem na to, że się da, da się da się da się !!!!! Jeżeli ktoś ma chęć niech pisze wymienimy się doświadczeniami. Początek jest koszmarny odstawienie leków, bezsilność, załamanie, ból fizyczny i psychiczney ale oczyszczenie z metabolitów tych leków, zmiana diety i praca sama ze sobą to nowe fundamenty.

Zrobiłam to dla siebie i dla moich dzieciaków, które widziały mamę zwiniętą w kłębek płaczącą, panikującą, chodzącą po nocach itd.

Uda się każdemu. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To niesamowite, że udało Ci się wyjść. Gratuluję odwagi! Gratuluję również tego, że zebrałaś się na ryzyko odstawienia prochów i znalazłaś siłę, by walczyć. Miałaś cel, chciałaś żeby było dobrze Tobie i Twoim dzieciom, wspaniałe poświęcenie. Życzę powodzenia i samych chwil dobrych, jak te, które przeżywasz obecnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też jestem tego zdania że dieta, aktywność fizyczna i terapia z pscyhologie to wyjście z tego gunwa a nie tabsy.

 

Sam dostałem tabsy od psychiatry ale ich nie wziąłem ani jednej tabletki. Ratowałem się ziołowymi na wagony do tego hydroksyzyna plus brałem leki na ciśnienie i tachykardie. Odkąd zeżarłem z wagon magnezu, wagon multiwitamin i jem zdrowo i pobiegam, pójde na basen itp jest super. Nerwicy praktycznie brak, czasami może raz na miesiąc na 10 minut mam gorszy "czas" a tak to żyję jak kiedyś. Patrze w pryszłość, myśle o porządnej pracy w swojej branży lub założenie własnej działalności, za miesiąc biorę ślub, żadna decyzja mnie nie przerasta i jest super tak jak kiedyś myśle szybko, pracuję energicznie itp. Jedynie co zostało po nerwicy to lenistwo ale to miałem od zawsze :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnego dnia powiedziałam dość, nie wiem skąd znalazłam siłę ale wszystkie leki poszły w "kosz", ludzie nie bierzcie tego gówna bo to nie pomaga. Teraz się uczę, założyłam firmę jestem aktywna i wiecie co wiem że dieta to podstawa. Po odstawieniu tych leków zaczęłam brać magnez i kultury bakterii ale i to było wyzwanie, miałam tak wyjałowione jelita i tak osłabioną wątrobę, że po zjedzeniu myślałam że zejdę. Odstawiłam cukier, przetworzone jedzenie, zaczęłam jeść zgodnie z zsadaą niedoborów Ying, nie brałam żadnych leków SSRi i innych, jedynie magnez w dawce 500mg na dobę, kultury bakterii AC zymes, następnie włączyłam multiwitaminy, po miesiącu była odczuwalna zmiana, nadal pojawiały się lęki ale zaczęłam stosować techniki identyfikacji lęku, rozmowy z nim itd. Następnie włączyłam terapię sokową z imbirem, Omega 3, lecytynę i kwasy EPA i DHA.

 

Mogłabyś napisać coś więcej o tej diecie? Może jakieś linki do stronek z nimi ? :) To samo tyczy się technik identyfikacji lęku.

 

Z góry dzięki i gratuluję :) :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

super :) to daje nadzieje :)

ja tez probuje bez lekow, nigdy nie bralam ale nie wydaje mi sie ze nacpanie sie jest wyjsciem z sytuacji ( z gory przepraszam jesli kogos obrazilam)

choc czesto jest to kuszace. staram sie naprawde zeby walczyc i sie nie poddawac. u mnie jest to wszystko fizyczne czasem czuje sie jakbym umierala. w ciaz nie wiem czy niejestem chora fizycznie bo zmarnowalam pol roku na pseudo bolerjoze i musze kontynuowac diagnostyke na ktora juz nie mam sily.

i najgorzej jest kiedy jak dzisiaj- wszelkie techniki motywacyjne biora w leb bo od tygodnia nie mam sily sie ruszyc w glowie mi sie kreci i wzrok rozmywa.

mimo motywacji nie radze sobie , dzisiaj naprawde chce umrzec :(

jutro rozpoczynam nowa prace i boje sie ze znowu zawiode :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Linkaaa,

nie bój się,nie zawiedziesz,rób tyle ile możesz bez presji a jak nie dasz rady,to też się nic nie stanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem przykładem, że bez leków funkcjonować się da. Nie mówię tutaj o bardzo ciężkich epizodach depresji czy nerwicy, kiedy to musimy się trochę ‘podreperować’ aby móc udać się na terapię. Oczywiście wiele osób jest zdolnych do tego, aby obyć się bez terapii i radzą sobie doskonale sami. Jednak ja jestem w terapii od prawie roku. Leczę się na nerwicę lękową z somatyzacją. Najważniejsze to pamiętać, że wszystko tkwi w nas, zarówno nasze lęki, jak i nasza siła. Pomimo, że teraz mam trochę gorszy czas, to i tak wiem, że odejście od leków było najlepszą rzeczą jaką w życiu zrobiłam, i przekonałam się że można żyć. A będzie jeszcze lepiej.

A dieta, dbanie o sobie jak najbardziej wpływają na dobre samopoczucie. Wytrwałości i powodzenia w walce o siebie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sądzę, że tak zupełnie nie da się. Uważam, że nerwicowe cechy są jakby częścią nas. Mogą być łagodniejsze dzięki lekom czy psychoterapiom, ale zawsze tkwią, drzemią w nas, niestety ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki warrior :) no mam nadzieje ze sie uda , bardzo mi zalezy wiec moze i bede miala sily na to wszystko

mai68

ja wzonwilam terapie kilka tygodni temu. zmienilam tez terapeute wiec pracuje sie :) tyle ze jeszcze jestem na etapie wstydzenia sie wiec idzie powoli. ale bez terapii ani rusz

dlamnie najgorsza jest ta somatyzacjia, najdrobniejsza rzecz powoduje u mnie niesamowita reakcjie . kiedy szlam na rozmowy kwalifikacyjne myslalam ze porzygam sie na stol albo zemdleje. wlasnie dlatego ze odczuwam tak mocno ciagle mam gdzies watpliwosc czy jednak chora nie jestem

 

jak sobie radzisz z somatyzacja? ja jestem zdania ze nasze cialo daje nam znaki kiedy cos jest nie tak, nawet jezeli sa to przesadzone reakcjie jednak o czyms nam mowia. problem mam jeszcze z sluchaniem i rozumieniem ( moze dlatego krzyczy tak glosno..) . staram sie cwiczyc focusing chociaz jeszcze idzie mi ciezko.

jakies inne metody , ksiazki mozesz polecic?? czuje ze ta somatyzacja rujnuje mi zycie...

i wogole jakies sugestie co do djety suplementow?

 

-- 30 cze 2014, 18:54 --

 

jasaw

 

zalezy co jest powodem nerwicy. ja nie wieze w czysto chemiczne uzasadnienie. a jaki powod taka nerwica i takie leczenie. i jasne pewna wrazliwosc, podatnosc zostaje ale trzeba sie nauczyc z nia zyc i ja akceptowac- znac swoje granice.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Linkaaa, to własnie miałam na myśli ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×