Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
zujzuj

Zasługiwać na zaburzenia???

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Czy nie macie wrażenia, że niektórzy zasługują na zaburzenia? Jakie by nie były?...nie chodzi o to że zasługują na nie, w formie kary...tylko że po prostu jak sie niektórych czyta to sie człowiek zastanawia jak mogliby ich nie mieć...Jestem na forum od dłuższego czasu i po prostu czasem mnie nachodzi taka refleksja że zaburzenia mentalne to w pewnych przypadkach coś czego nie powinno sie korygować, leczyć...bo to jest w zasadzie osobowość, a nie jakaś anomalia...Sa osoby które nie kojarzę żeby napisały coś pozytywnego. Tu nie chodzi o to że są ponure, smutne, przybite, depresyjne czy że są pesymistami.Bo takie osoby piszą i takie wrażenia na mnie nie robią jak takie które odznaczają się... nienawiścią, głupotą, złymi intencjami itd..itp...Wcześniej dużo czytałem o nerwicy, neurotyzmie, innych zaburzeniach. W książkach przedstawiana jest wizja jakoby były to przejawy w zasadzie uzdolnienia, wrażliwości, potencjału itd...itp...a czytając to forum czasem mam wrażenie, że nie. Że wręcz przeciwnie. Że ktoś pewnie wcina tabsy, albo ma kłopoty nerwicowe...ale jak sie post po poście poznaje człowieka i buduje sie pewien obraz, to zaczyna sie człowiek zastanawiać. "No tak. Tylko jakim cudem miałby ich nie mieć?"... Ciągle sie mówi o tym że trzeba leczyć to, leczyć tamto...i powstaje obraz osoby cierpiącej, która zasługuje żeby to cierpienie zmniejszyć. Tylko że pojawiają sie osoby, wobec których myślę sobię"ni huja"...że po prostu ich ew. nerwica czy cokolwiek jest wynikiem tego kim są i co gorsze kim być po prostu chcą.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

całe życie robiłem i tak pewnie zostanie..."Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy" Piłsudski... "W Polaku olbrzymie, człowiek karzeł"...itd...itp...Pisząc to co napisałem w pierwszym poście mam na mysli właśnie coś takiego. Zastanawia mnie jak to sie dzieje, że niektórzy nie mają żadnego wstydu przed byciem szmaciarzem, gnidą itd..a wręcz czują jakąś moralną wyższość...Bo to przecież wszyscy inni są żli:pederaści, solidaruchy, tusk, agenci, żydzi itd...itp... Nie przejrzałem wszystkich wątków, na wszystkich działach..Ale dam sobie rękę uciąć, że jest kilka osób które uzielają sie tylko w takim stylu...do tego nie wchodzą w żadną dyskusję. Tylko sie wysrywają na cały świat...Jak człowiek nienawidzący wszystkiego, napędzany tylko pogardą...a jednocześnie w poczuciem wyższości może być zdrowy? Ja nie chcę żeby ktoś taki był zdrowy. Chcę żeby cierpiał. Uważam że zasługuje na to cierpienie, bo w zasadzie ma go tyle ile sam na siebie nakłada a dodatkowo obdarza otoczenie swoją fundamentalną niechęcią do wszystkiego...czemu tacy ludzie nie uważają sie za łajzy i szmaciarzy? Ja mam poczucie winy, wstydu itd...a ci ludzie tylko poczucie sprawiedliwości i wyższości

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zujzuj, pewnie ja też należę do tych osób, które zasługują :mrgreen: jestem tak przeżarty pesymizmem że inaczej moje życie potoczyć się nie mogło a optymizm byłby sprzeczny z moja osobowością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku raczej oczywiste było, że "zdobędę" zaburzenia psychiczne. Musiałbym się urodzić z inną konstrukcją układu limbicznego, by mieć szansę, że nie "zdobędę" zaburzeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tu nie chodzi o zwykłe cechy...nie chodzi o pesymizm, tchórzostwo, lenistwo, itd...itp...Sam nie wiem jak to opisać. Tu chodzi o osobę,której posty widzę jak pisze coś złego o innych, o świecie z pewnego rodzaju satysfakcją i nic więcej...Nie ma żadnych głębszych przemyśleń, nie widzę wypowiedzi typu:libie to i tamto...interesuję się tym albo tamtym, uwazam że itd...są tylko nienawistne hasła, ogólniki. Czesto jednozdaniowe. Nie mam wrażenia jednak, żeby to był jakiś intelektualny proces, a tylko i wyłącznie zwykła nienawiść. Czy ktoś tak widzący świat, wściekle go nienawidząc, może być zdrowy? Jeśli jednocześnie wykazuje zerową autorefleksje i autokrytykę? To tak jakby tylko i wyłącznie szukać okazji żeby komuś dopiedl..żeby wyrzucić z siebie nienawiść. Zły jest cały świat. Jego nienawiść do całego świata jest 100% uzasadniona. W zasadzie to on jest jedyną wartościową osobą(chyba tak mu sie wydaje)...używa okresleń, prawda, dobro i sprawia wrazenie jakby miał wręcz świętą racje...świętą w sensię dosłownym...nie chodzi o bycie marudą, fajtłapą, pesymistą itd... to jest taki typ nienawiści przebrany za największą cnotę....Używa sie określeń patriotyzm, prawda, Bóg itd...ale ta forma to tylko uwiarygadniacz własnej nienawiści. Nośnik nienawiści, pogardy...za którym kryje sie własne szmaciarstwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byli,są i będą osoby które zawsze "wiedzo" i wyżej srają jak dupe mają,nie zmienisz ich i nie będą cierpieć bo są zakonserwowani we własnej subiektywnej nieomylności,dopiero gdy natną się i zjedzą jakąś większą dawkę kału,wtedy jest spokój i CZASEM coś do nich dotrze,zwykle jednak nie dochodzi,żywot toczy się dalej,nic nie poradzisz.

Amen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu nie chodzi też o przemądrzałość czy zadzieranie nosa...tu chodzi o taki religijny typ nienawiści. Ja jestem krystalicznie czysty/wierzący i cały świat to dno i gówno które trzeba z grzechu oczyścić...a przynajmniej wypadałoby. Bez żadnej litości, zrozumienia itd..a tylko z dziką satysfakcją...choć jednoczesnie pokazuje sie:ignorancję, głupotę, buractwo itd...itp...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie, którzy cierpią mogą być nieraz złośliwi i nienawistni.Mnie to nie dziwi. Albo inaczej-staram się temu nie dziwić, nie zawsze mi wychodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no tak...to jest jasne i ja to akceptuję...tylko że to po prostu widać. Widac to że ci ludzie tacy bywają...może nawet często ale bywają...Ja jednak mam na myśli w zasadzie jedną osobę,która jest tylko taka(super negatywna/nienawistna). Owa nienawiśc to już nie emocja, tylko cecha charakteru, to jest taki typ...i nie mogę wyjść z podziwu, że nawet jednej normalnej rzeczy nie napisała tak po ludzku normalnej. Tylko żydzi, spiski, pedały, zdrajcy, bezbożniki itd..itp..zupełny syf i kał i na tym stosie kupy jeden diament. On. Na wpół święty mąż ze swoimi "wartościami" który wszedzie widzi własnie owo gówno/zło itd...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zujzuj, kogo masz na myśli?

 

No, tez jestem ciekawa kto to ? Napisz nam na priwa. Poczytam sobie jego posty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

takimi osobistościami są też ludzie bez zaburzeń, gdzie tu związek?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba większość chorych osób nie przyznaje się przed innymi do zaburzeń i stara się jakoś leczyć lekami, ewentualnie terapią, jak się dostaną albo stać ich na prywatną.

Nie sądzę żeby urojenia, przymus powtarzania natrętnych czynności, przeciągające się stany depresji, lęki i tego typu rzeczy były czyimś wyborem, albo typem osobowości. Leczenie ich co prawda zahacza o osobowość i w zasadzie może się zdarzyć tak że ktoś lubi swój narcyzm, perfekcjonizm, melancholię. Ja bym chciał się ich pozbyć, albo przynajmniej ograniczyć na tyle żeby nie niszczyły mi życia. Takich ścisłych granic może nie potrafię wskazać, ale dla mnie nie są to po prostu cechy osobowości, ale jej deformacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
takimi osobistościami są też ludzie bez zaburzeń, gdzie tu związek?

 

w sumie racja...z resztą chyba troche przesadziłem. Przejrzałem posty osoby którą miałem na myśli i jednak pisze też normalne posty...rozbija mnie jednak głupia nienawiść. Tydzień temu byłem na imprezie i dowiedziałem się jak koleś strasznie nienawidzi Otylii bo zabiła brata i nie poszła siedzieć...że najchętniej by ją zabił :shock: ...i mówiąc to prawie sie opluł...Nie wstydził sie tego, nie krygował. Wręcz kipiała z niego duma i święte przekonanie o własnej słuszności...Po prostu szok dla mnie. Chyba mam problem żeby ogarnąć takie rzeczy...a jest tego dość sporo....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
takimi osobistościami są też ludzie bez zaburzeń, gdzie tu związek?

 

w sumie racja...z resztą chyba troche przesadziłem. Przejrzałem posty osoby którą miałem na myśli i jednak pisze też normalne posty...rozbija mnie jednak głupia nienawiść. Tydzień temu byłem na imprezie i dowiedziałem się jak koleś strasznie nienawidzi Otylii bo zabiła brata i nie poszła siedzieć...że najchętniej by ją zabił :shock: ...i mówiąc to prawie sie opluł...Nie wstydził sie tego, nie krygował. Wręcz kipiała z niego duma i święte przekonanie o własnej słuszności...Po prostu szok dla mnie. Chyba mam problem żeby ogarnąć takie rzeczy...a jest tego dość sporo.

 

To może trzeba było przejrzeć te posty zanim zarzuciłeś temu człowiekowi, że jest pelen nienawiści. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie..no bez przesady. To nie tak, że sytuacja zmieniasie o 180 stopni.Po prostu są posty traktujące też o chemii mózgu. Po prostu jak wszyscy inni, też zajmuje sie własnymi zaburzeniami...a posty jakie pamiętam to było takie przegięcie pały, że kojarze je po roku...ale nie chodzi oto żeby

urządzać jakąś debatę na temat kogoś konkretnego...tylko raczej ogólnej postawy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestem na forum od dłuższego czasu i po prostu czasem mnie nachodzi taka refleksja że zaburzenia mentalne to w pewnych przypadkach coś czego nie powinno sie korygować, leczyć...bo to jest w zasadzie osobowość, a nie jakaś anomalia...

 

Coś w tym jest. Chyba zbyt często ludzie dopisują sobie teorię, ze ich wredny charakter jest wynikiem zaburzeń, a tymczasem jest po prostu wrednym charakterem. Taką pełną furii nienawiść widzę zwłaszcza u starszych ludzi, którzy mają niekiedy głowy tak naładowane spiskami, politycznym bełkotem, a wszystko to, co mówią ich idole z określonych partii czy tam radyjka, uznają za wyrocznię. Wystarczy spojrzeć na tych starszych ludzi, którzy z taką nienawiścią potrafią potraktować np. dziennikarza z nielubianej stacji, starszych, którzy połowę świata chętnie by wybili (oczywiście, uważajac się za głęboko wierzących chrześcijan). rozumiem, ze mają swopje powody, ze czują się wykluczeni, zabiedzeni, nie mogą się odnaleźć, nie chcą zaakceptować zmieniajacej się rzeczywistości i jeszcze można by wiele wymieniać. Wśród młodych rzadziej spotykam się z taką postawą, ale może dlatego, że nie mam z nimi do czynienia w większych grupach, kiedy to odważniej głoszą swoje poglądy. Wpisy na forach potrafią być zaciekłe, ale na necie czasami trudno oceniać, czy ktoś nie robi tego dla zgrywy, z potrzeby trollowania.

 

 

W książkach przedstawiana jest wizja jakoby były to przejawy w zasadzie uzdolnienia, wrażliwości, potencjału itd...itp...a czytając to forum czasem mam wrażenie, że nie. Że wręcz przeciwnie. Że ktoś pewnie wcina tabsy, albo ma kłopoty nerwicowe...ale jak sie post po poście poznaje człowieka i buduje sie pewien obraz, to zaczyna sie człowiek zastanawiać. "No tak. Tylko jakim cudem miałby ich nie mieć?"... Ciągle sie mówi o tym że trzeba leczyć to, leczyć tamto...i powstaje obraz osoby cierpiącej, która zasługuje żeby to cierpienie zmniejszyć. Tylko że pojawiają sie osoby, wobec których myślę sobię"ni huja"...że po prostu ich ew. nerwica czy cokolwiek jest wynikiem tego kim są i co gorsze kim być po prostu chcą.

 

I z tym się zgadzam w 100%. A ksiązkowe opinie dotyczące nerwicowców nie przekonują mnie. Rozumiem powody takiego tłumaczenia, rozumiem, dlaczego nerwica może być postrzegana w taki sposób, ale nie przemawia to do mnie. czy to, że nie potrafiłam sobie poradzić z własnym życiem czyni mnie kimś wyjątkowym? Kimś, kto nie poradził sobie, bo nadmierna wrażliwość przeszkadza mi w normalnym życiu? Nie, wszystkie problemy, w tym późniejsza nerwica, fobie, itp. to wina wielu złych wyborów, związanych zresztą i z wychowaniem, i z charakterem i z wieloma innymi czynnikami. Zresztą określenia: nerwica, depresja, itp. są zdecydowanie nadużywane. Wszystko ma swoje usprawiedliwienie, wytłumaczenie w wielu pięknych teoriach. Też widzę na forum tutaj, a zwłaszcza na innych wiele nienawiści, często stonowanej, więc nie uznawanej za coś przekraczającego forumowe zasady. Zwłaszcza rażą mnie wypowiedzi niby niewinne, walczące z "polityczną poprawnością", a w imię tej walki można wypowiadac się o innych jako podludziach, a wyzywanie innych uznawać wręcz za coś dobrego, bunt przeciw politycznej poprawności, itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie rozpatruje zaburzeń, w kontekście zasługiwania, bo dla mnie to tak jakby napisać, że ktoś zasługuje na katar.

chodzi tu o jakąś karmę? z pewnością wybory wpływają na tendencje - jeśli wobec danego wydarzenia, ktoś się zachowa w taki sposób, to przy następnym tego typu wydarzeniu, takie właśnie zachowanie będzie się już troszkę bardziej naturalnie/spontanicznie nasuwało niż poprzednio i tak możemy umacniać/burzyć nasze schematy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie rozpatruje zaburzeń, w kontekście zasługiwania, bo dla mnie to tak jakby napisać, że ktoś zasługuje na katar.

chodzi tu o jakąś karmę? z pewnością wybory wpływają na tendencje - jeśli wobec danego wydarzenia, ktoś się zachowa w taki sposób, to przy następnym tego typu wydarzeniu, takie właśnie zachowanie będzie się już troszkę bardziej naturalnie/spontanicznie nasuwało niż poprzednio i tak możemy umacniać/burzyć nasze schematy.

 

na prawdę tak myslisz? Że to można porównać do kataru?...Przecież to jest chyba podstawa psychologii. Nie da sie rozpatrywać stanu człowieka w oderwaniu od jego światopoglądu, stosunku do świata itd...itp.. przecież zaburzenie to nie atak z zewnątrz, tylko samo sedno organizmu...Jeśli ktoś uważa że świat jest zły, że ludzie są zli itd..itp...to to musi mieć wpływ na wszystko. Na wszystkie relacje, na motywacje, na zadowolenie itd...Są ludzie pełni nienawiści, zli którzy nie chcą być nieszczęsliwi i którzy patrzą na swoje cierpienie psychiczne jak na katar...ale tak przecież nie jest. Jeśli uznam że talibowie mają rację i że trzeba zabijać chrześcijan, to będę szczęśliwy w PL? To żyjąc z taką bombą w głowie nie będę sie frustrował w zasadzie wszystkim?

 

a tutaj mamy kogoś kto piszę o całej Polsce jak o najgorszym miejscu na ziemi, o ludziach(polakach) czesto jednoznacznie zle, nienawiśc do inności...a potem zajmuje sie chemią swojego mózgu sądząc że zaburzenia to w 100% kwestia tylko i wyłącznie neuronów i chemii...czyli szuka sposobu żeby nienaiwdzić igardzić czym sie da i być szczęśliwym jak skowronek z rana...czy to nie jest jakaś mała nieścisłość?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zujzuj, to o czym Ty piszesz to chyba właśnie zaburzenie osobowości ...

 

A to, że ktoś nie widzi tego i uznaje to za normę - to też charakterystyczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wow...to chyba właśnie wszyscy dzięki tobie poszli do nieba,a świat stał sie krainą mlekiem i miodem płynącą, ale atakowaną przez złe duszki naszych neuronów. Mówię o debilach, głupkach, tchórzach, nienawistnikach, małych ludziach itp...itd...Czy każda zła cecha jest zaburzeniem? Ludzie nie dysponują negatywnymi cechami, tak po prostu?...może wątek zupełnie zle zatytułowałem. może powinien traktować o podejściu ludzi do swych zaburzeń i ich umiejętności dostrzegania zalezności między charakterem, światopoglądem, podejściem do innych a owymi zaburzeniami...Łatwo sie koloruje samych siebie siedząc we własnym sosie. Mam wrażenie że chcąc nie chcąc zdecydowana większość tutaj obecnych już to zrobiła.

 

Są ludzie których matka zostawiła i którzy potem do 18-stki siedzieli pod siostrą Bernadetą. Są tacy co siedzą całe życie na wózku. Sa tacy co od małego chorują na nieuleczalne choroby...Chociażby ten mały koleś z WOŚP. Łukasz..Czy on wygląda na kolesia który nie powinien mieć żalu do świata?...Są ludzie co płaczą siedząc w koncie o boją sie że Bóg ich ukarze...Jednak to o czym wspominam to chyba jednak nie jest wynik zaburzeń. To jest człowiek i jego osobowość. W jego nienawistnym podejściu nie widzę sztywnego przymusu...widzę emocjonalną chęć,emocjonalny przymus,ale chyba bardziej wobec samego siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
na prawdę tak myslisz? Że to można porównać do kataru?...Przecież to jest chyba podstawa psychologii. Nie da sie rozpatrywać stanu człowieka w oderwaniu od jego światopoglądu, stosunku do świata itd...itp.. przecież zaburzenie to nie atak z zewnątrz, tylko samo sedno organizmu...Jeśli ktoś uważa że świat jest zły, że ludzie są zli itd..itp...to to musi mieć wpływ na wszystko. Na wszystkie relacje, na motywacje, na zadowolenie itd...Są ludzie pełni nienawiści, zli którzy nie chcą być nieszczęsliwi i którzy patrzą na swoje cierpienie psychiczne jak na katar...ale tak przecież nie jest.

 

nie wiem czy mnie dobrze zrozumiales...oczywiście, że przekonania mają wpływ na zaburzenia - tego nie neguje - wpływ przyczynowo-skutkowy. katar też ma swoje przyczyny.

tylko nie wiem co tu do rzeczy zasługiwanie? przykładowo ktoś, kto uważa, że świat jest zepsuty, i ten jego pogląd wywołuje depresję, to od razu oznacza, że na nią zasłużył?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no nie...nie o to chodzi. To co piszesz to coś innego...chyba ten watek nie ma sensu. Nie będę pisał o kogo mi chodzi, a charakter postów ciężko oddać. Założyłem to pod wpływem impulsu bo strasznie mnie ciekawi ten brak autorefleksji, zastanowienia...sam nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w takim razie pomijając całe to zasługiwanie, moim zdaniem w tym temacie jest, że zła intencja negatywnie wpływa na zdrowie i tworzy złą karmę w postaci negatywnych nawyków...czy powinno się z tym pracować? uważam, że tak, bo na osobowość składają się nawyki i czemu wtedy ich nie zmieniać? człowiek przestanie być wiernym sobie? raczej tej negatywnej tylko części.

w niektórych przypadkach możliwy jest trudniejszy wybór, między uczciwością intelektualną a zdrowiem psychicznym.

 

wiem o kim piszesz i zachowania, które Cię dziwią, są strategiami adaptacyjnymi, które również uważam, że warto zmienić, bo średnio się sprawdzają, no ale nic na siłę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×