Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Spóźniam się, wchodzę pod jadące samochody, ciągle o czymś zapominam, tłukę szklanki, wylewam herbaty, zupy, itp. niechcący robię krzywdę ludziom, ciągle gubię rzeczy i gubię się...

I wkurzam się na ludzi gdy mi pomagają, robią za mnie pewne rzeczy.. wkurza mnie, że widzą moją słabość... czuję się jak dziecko. Nienawidzę być taką sierotą i nienawidzę, gdy ludzie mi o tym ciągle przypominają umawiając się wcześniej akurat ze mną (bo pewnie się spóźnię) kierując mną gdy gdzieś idziemy, przypominając, wyręczając itd. A potem nie rozumieją dlaczego jestem zła.... NIe umiem śmiać się z siebie...

Nie chcę taka być! :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj, a czy zdarza Ci się czasem np w autobusie:patrzeć przed siebie ale nic nie widzieć i nic nie myśleć? tak jak by Cię ktoś wyłączył? A może wciąż o czymś myślisz...marzysz na jawie...żyjesz swoim życiem?Musisz znaleźć swoją ,,słomkę'' której będziesz się trzymać.Coś co poprawi Ci humor.....jakieś małe szczęście.Które będzie Cię wyswabadzać z apatii. Tak żebyś nie uciekała do ,,matrixa''.Wychwytuj miłe słowa, małe komplementy...one pobudzają ....orzeźwiają..czasem nawet na długo.Wiem to ....sprawdziłem ;) .Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To tak jest, jak mamy problemy na których skupiamy swoją uwagę i one zajmują większość naszych myśli. Ja też calkiem nie tak dawno jak mialam silną depresję chodzilam nakręcona i nie raz slyszalam, że jestm zakręcona. I sama o tym wiedzialam, bo serio bylam zakręcona. To, że potrafilam wejść do męskiej toalety przez pomylke to jeszcze nic ;) i wtedy mi nie bylo do śmiechu. Ale teraz jest lepiej, bo już nie myślę wylącznie o mioch problemach tylko zaczynam skupiać się też na rzeczach przyziemnych. Spróbuj przejąć nad tym kontrolę, i powolutku się zacznie ukladać. Twoje "roztrzepanie" się zmniejszy. I nie skupiaj się wylącznie na jakiś sprawach bo to zawsze powoduje zakręcenie. Znajdź na nie czas, ale zwróć też uwagę na codzienność ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

telimenka a nie myslalas nigdy ze ta "ciamajda" to efekt twojej niskiej samooceny i tego ze na sile chcesz sie przypodobac ludziom i robic wszystko dobrze i tak sie tym przejmujesz i myslisz o tym ze w efekcie denerwujesz sie i wychodzisz glupio albo zapominasz czegos tam bo myslami starasz sie za wszelka cene cos komus i sobie udowodnic... ja mysle ze tak mialam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie dziękuję za odp.

zdarza Ci się czasem np w autobusie:patrzeć przed siebie ale nic nie widzieć i nic nie myśleć? tak jak by Cię ktoś wyłączył

oj tak, bardzo często. Czasem pytam ludzi o coś a oni na to: "Przecież przed chwilą właśnie o tym mówiliśmy!" Wtedy uświadamiam sobie, że przez jakiś czas byłam zupełnie nieobecna...Matrix-dosłownie!

 

potrafilam wejść do męskiej toalety przez pomylke to jeszcze nic i wtedy mi nie bylo do śmiechu.

Właśnie tego typu sytuacje ciągle mi się zdarzają! Wtedy znajomi się śmieją i wymagają tego samego ode mnie. Chcą, żebym zaakceptowała to że "po prostu taka jestem" a ja nie potrafię...

ewa - bardzo mi zależy na tym, żeby zawsze dobrze wypaść.. najgorsze jest właśnie to, że im bardziej się staram tym więcej głupich rzeczy robię... A jak Tobie się udało to pokonać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

postaraj się nie patrzeć na innych, sama patrz na siebie i postaraj się powolutku kontrolować siebie, weź siebie pod taki okres kontrolny na jakiś czas, np jak gdzieś idziesz wśród ludzi skupiaj się na tym co się dzieje wokolo, powinno pomóc, a dodatkowy plus jak oderwiesz mysli od problemów odpoczniesz psychicznie ;) poradzisz sobie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Telimenka... znam Matrix nie gorzej niż Neo... i mniej więcej wiem, co mu szkodzi: dobry humor, dobry sen, wysoka samoakceptacja, mało nerwów, mało lub nieprzejmowanie się problemami, ciekawe zajęcie... to chyba wszystko. I nie daj się wpędzić w Matrixa, bo ciamajdą na pewno nie jesteś, tylko jak siedzisz w Matrixie, to w realu kiepsko idzie. Znam to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O rany, ten Matrix daje się we znaki - kiedyś na spotkaniu z przyjaciółmi w knajpie zaraz po tym jak powiedzieli że nie pojechali w góry bo była słaba pogoda ja usłyszałem tylko słowo "pogoda" i pytam "a właśnie i jak było w górach? bo słyszałem że pogoda nie najlepsza"

Ale w autobusach to dopiero się włącza, ciągle przejeżdżam jakieś dodatkowe przystanki. A najgorzej jak przy czytaniu książki - nieraz kilka kartek chociaż przeczytane ani słowa nie pamiętam - zawaliłem przez to szkołę.

Ale nie wiem jaki jest na to sposób, na razie chodzę na terapię i samo się poprawia, nic nie kontroluję, po prostu mam więcej tych lepszych dni. Nie wierzę że nerwicę można kontrolować bo to właśnie jest jeden z elementów błędnego koła.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:38 pm ]

no i znowu jak burak, nie mam siły do siebie...

Telimenka nic się nie martw musisz poprostu podejść do siebie z dystansem, pośmiej się czasem z siebie i pomyśl że ludzie Cię lubią taką jaka jesteś i zobaczysz sama że powoli napięcie ustąpi a ty zaczniesz się zmieniać. Życzę ci coraz więcej pewności siebie i trzymaj się!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matrix nie jest dla mnie obcy....

Często/codziennie wyłączam się......np w czasie czytania ksiązki,przeczytam kilka stron a potem zapominam o co wogóle w tej książce chodzi>,wyłączam się w wielu sytuacjach,,,,i tak jak Tomek też często słyszę tylko ten "ostatni wyraz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co, ja też tak mam z książkami czasem, np czytam coś i zaczynam myśleć o swoim. Ale biegnę dalej po linijkach i czasem orientuję się dopiero po jakimś czasie co robię, hehe :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorszy jest brak świadomości skąd się bierze to czy tamto. Dawno w szkole kiedy tak miałem z tym czytaniem to myślałem że mam jakieś nieodwracalne uszkodzenie mózgu albo schiz. To straszne kiedy nie można się z nikim podzielić takimi rzeczami i nikt Cię nie rozumie. Wtedy nie było tego forum. Jego twórca powinien dostać nagrodę Nobla!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej dziękuję.. za samo to że jesteście :) nie zrozumcie mnie źle - to nie tak, że cieszę się, że inni 'też tak mają'...

jeju dzisiaj wychodząc z kościoła dobiłam do ściany (nie trafiłam w drzwi!) a od dziś miało być inaczej. :/

ech... pozdrowki i dzięki jeszcze raz! Wesołych Świąt!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to ja dodam do tych historyjek, że miałem bliskie spotkanie 3 stopnia z lampą uliczną w rynku :P Ale tylko raz i wtedy akurat skupiłem swój wzrok w całkiem innym kierunku :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja kiedys tak sie zamyslilam,ze weszlam w przystanek :oops: hehe dobrze ze nikogo akurat tam nie bylo.A matrixa oczywiscie tez bardzo dobrze znam.Nawet nie zlicze ile razy czytalam ksiazke i nie mialam pojecia o co chodzi,czesto tez lape sie na tym ze jak z kims jestem to pograzam sie w myslach i nie wiem co ktos mowi.Teraz jak z kims siedze to staram sie skupiac na tym co ktos mowi i nie zamyslac sie tak bardzo ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Wyłączanie się" z rzeczywistości specjalnie mi nie przeszkadza. Raczej długo musiałem się uczyć, by na wiele rzeczy kłaść lagę. Nie każda sytuacja wymaga mojej reakcji, nie każda sprawa mnie dotyczy i nie na każdy temat muszę wyrazić swoje zdanie. Akceptuję, że pewne rzeczy po prostu są mi obojętne i czuję się dobrze nie angażując się tam, gdzie nie potrzeba.

 

Zapomniałem wysiąść z autobusu? Widać mi się nie spieszyło.

Ktoś mi przynudza o swoich wakacjach? Czy będę go odpytywał, czy słuchał jednym uchem - i tak się wygada.

 

Oczywiście nie ma bajkowo i przesadzam w drugą stronę :]

 

Co do upuszczania, przewracania i rozlewania - też tego nienawidzę, bo traktuję jako oznakę słabości. Acz - od dłuższego czasu udaje mi się tych sytuacji uniknąć.

Pomaga mi spokój - działając wolniej, pod kontrolą i bez nerwów unikam błędów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Telimenka mi sie tak calkowicie nie udalo tego pokonac ale juz jest na pewno o niebo lepiej niz bylo. najlepsze ze nauczylam sie tak udawac ze nikt w zyciu by nie powiedzial ze mam jakis problemy z komunikacja, ewentualnie niektorzy uwazali mnie za glupia blondynke (akurat do tego jestem blondynka) bo czasami z nerwow potrafilam palnac taka glupote ze wszyscy patrzyli na mnie jak na typowa blondynke z kawalow a ja bylam taka zla na siebie bo wcale nie chcialam tego powiedziec i nie jestem glupia...no ale tak to wychodzilo czasami, ale na pewno nikt by nie powiedzial ze jestem niesmiala czy ze boje sie niektorych ludzi.

wiesz zaczelam sie zastanawiac dlaczego tak jest? na pewno wynika to po czesci z niewiary w siebie, czegos w sobie nie akceptowalam bardzo , przez to czulam sie gorsza od innych, chociaz nikt mnie gorzej nie traktowal (no moze przed tym jak zrobilam z siebie idiotke ;) ) . trzeba chyba zaczac od siebie- okreslic swoj charakter, nie udawac nikog kim sie nie jest, zdac sobie sprawe ze swoich zalet i dostrzec swoja oryginalnosc, bo kazdy w czyms tam jest dobry. poza tym staram sie patrzac na ludzi myslec ze kazdy ma swoje problemy, nikt nie jest w 100% pewny siebie, mimo ze czasami na takiego wyglada, i traktowac ludzi na rowni ze soba, nie gorzej i nie lepiej. oczywiscie w praktyce nie jest to latwe. ja wogole w tej chwili jestem na etapie wystawiania sie na sytuacje budzace we mnie stres. wymyslilam sobie dla siebie taka terapie , bo zauwazylam ze najbardziej boje sie tego czego unikam,wiec moze jakbym wlasnie "szla w ogien" okazaloby sie ze wyolbrzymialam to wszystko i sie zadreczalam niepotrzebnie, a nawet jak okaze sie ze ktos mnie skrzywdzi to i tak chyba bedzie to mniej bolesne niz zamartwianie sie smaemu w sobie i wymyslanie co zlego mogloby sie stac. mam nadzeje ze cos zrozumiecie z tego co napisalam, to sa takie moje przemyslenia i czasami trudno je ubrac w slowa. :)

ps. szkoda ze nikt nie spojrzy na takie ciamajdy jak na osoby zagubione i nie poda im pomocnej dloni, ludzie wola siac sie z nich i jeszcze gorzej gnębic. . .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z historyjek to uwielbiam grać w bilard, grałem ostatnio w ósemkę i zacząłem nagle wbijać bile przeciwnika.

 

Albo piszę jakieś zdanie i piszę słowo w innej formie gramatycznej, bo jestem zamyślony.

 

Jeśli chodzi o książki to wyleczyłem to, zdaje sobie sprawę z "zagrożenia" i skupiam się mocno na tekście, jak chcę myśleć odkładam książkę.

 

Co do pierwszego postu w temacie, nie martw się tym. Ja wiem, że to jest dołujące, deprymujące, wkurzające. Też nie umiem się śmiać z siebie. Szczególnie dlatego, że nie mogę komuś w twarz powiedzieć "Co się śmiejesz palancie? Wiesz jak ja się czuję?" Nie zrozumie, albo kogoś skrzywdzę, albo mnie wyszydzi. Trzeba starać się wierzyć w siebie i skupiać się. Skupianie się jest świetne, bo odciąga myśli od lęków, obaw itd. A wypadki się zdażają każdemu. Jak się mówi: "Nie popełnia błędów ten co nic nie robi" - czyli "Ten co dużo robi, popełnia dużo błędów :lol: Z tym ostatnim żartuję oczywiście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O ja też czasem mogę sobie spokojnie przypisać łatkę ciamajdy... nawet kiedyś powiedziała mi to moja nauczycielka... w sumie czasem mam problem ze zrozumieniem tego o co jestem proszona, bo stresuje się samym faktem,ze ktoś czegoś ode mnie chce..a jeśli jest to ktoś obcy to rzeczywiscie mogę tą prośbę spełnić dość nieporadnie i dlaczego? nie mam pojęcia Panikuję czasami jak ktoś mnie poprosi o coś czego wczesniej nigdy nie robiłam. A potem mam wrażenie, że nic do mnie nie dociera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czasem mam problem ze zrozumieniem tego o co jestem proszona, bo stresuje się samym faktem,ze ktoś czegoś ode mnie chce..

Oj znam to bardzo dobrze... Niestety - ludzie są bezlitośni i od razu lądujemy w 'szufladce' z napisem: Niezdara. Wiem, że innych irytują te problemy z komunikacją.. no ale co można na to poradzić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zena, tutaj napisałaś całkiem do rzeczy, więc w systemie logiki formalnej nie ma możliwości, byś była wariatką ;) Jesteś po prostu nieśmiała i dekoncentruje Cię fakt, że inne osoby podejmują rozmowę z Tobą.

 

Te role można odwrócić. Spytaj sama kogoś na jakiś zwyczajny temat, wiedząc co masz mniej więcej wcześniej do powiedzenia, a co nie brzmi dla normalnego człowieka jak zetknięcie z księgą mormona. Jeżeli sama będziesz umiała pokierować taką rozmową, tym bardziej będzie Ci łatwiej sprostać w sytuacji, kiedy to Ty jesteś osobą indagowaną.

 

Każdemu zdarzają się jakieś lapsusy czy potknięcia. Mnie np. kiedyś wpadły parówki do szybu windy.

 

Poza tym osoby będące ciamajdami także mogą znaleźć przyjaciół i być docenione. Pamiętacie z pewnością przykład smerfa Ciamajdy, który choć nieporadny, spąchnął się z Ważniakiem. Była to piękna, męska przyjaźń. Być może coś więcej, lecz nawet jeśli tak, informacje te leżą w przepastnych archiwach belgijskiego kontrwywiadu (Peyo był, oksymoronicznie mówiąc, Belgiem), celem niekompromitowania Królestwa. Prawdziwe relacje pomiędzy Ciamajdą a Ważniakiem oraz ich waga i rola nie są do końca znane. Podejrzewa się tylko, że Ważniak był ksenofobicznym Flamandem. Czy i dlaczego polubił Walona Ciamajdę pozostaje jedną z największych zagadek XX wieku Być może Ciamajda tylko symulował swą walońskość, te fakty, jak powtarzam okrywa mgła tajemnicy. Za uwagę dziękuję Bogusław Wołoszański.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zena, każdy jest ciamajda w jakiejs sferze zycia...nie mozesz byc ciamajda zawsze i wszedzie. na pewno jest mnóstwo rzeczy ktore robisz bez wysilku a inni ci zazdroszcza.

 

a bycie dobrym z wf-u - to w zyciu kwestia calkowicie drugorzedna:) poza tym sport jest po to zeby czerpac z niego przyjemnosc a nie sie nim stresowac!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

słuchaj to moze załatw sobie jakies zwolnienie z wf- u do konca roku skoro az tak bardzo ci to dokucza?wiem ze to niepedagogiczne ale widze ze to ten wf jakos bardzo ci przeszkadza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

oj można można być ciamajdą zawsze wszystkiego zapominam muszę robić coś po kilka razy jeśli mam kilka rzeczy do załatwienia to na 100% o czymś zapominam później mam przez to konsekwencję ,że wszystko od nowa jest to wkurzające i męczące czasami a kiedyś nic takiego nie miało miejsca w moim życiu totalnie niezorganizowany jestem i strasznie dziecinnieje z wiekiem od taka Ciamajda od pewnego okresu życia :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Wszystkich , o rany....przed chwilą się skończyło....dętwienie rąk, mrowienie ciała, uczucie ściągania w dół, ciężkie oddychanie alprox zadziałal ale na jak długo a 4 dni było spokojnie.Nieznoszę być sama w domu mam uczucie, że coś mi sie stanie i nikt mi nie pomoże a w dodatku jestem z 1,5rocznym dzieciakiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×