Skocz do zawartości
Nerwica.com

Życiowa męczarnia i depresja natręctw - czas na leki?


Psajcho

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie wszystkich i jednocześnie proszę o pomoc. Takich tematów są tutaj pewnie setki, ale ja nadal nie mogę znaleźć w nich swojego własnego rozwiązania. :(

Mam dopiero 16 lat i teoretycznie całe życie jest jeszcze przede mną. Wszystko było w porządku aż do momentu pewnej wycieczki w okresie wakacyjnym na którą to wysłali mnie sami rodzice żebym się wreszcie "rozerwał"... i rzeczywiście rozerwałem się jak nigdy. Pojechałem tam z moim najlepszym kumplem i całe szczęście bo z nikim nie mogłem się porozumieć. Wydawało mi się, że wszyscy traktowali mnie jak odludka, osobę z którą nie warto i nie ma o czym rozmawiać. Od tej pory rozpoczęła się moja męka.

Od tego momentu praktycznie każdego dnia czuję, że zapada mi się grunt pod nogami. Ciągłe myśli, które mnie nawiedzają nie dawają mi już żyć, co chwila moja głowa produkuje kolejne wiadomości bo jestem kompletnie do niczego :?

Męczy mnie moja wewnętrzna nieśmiałość, szczególnie do płci żeńskiej z którą to kompletnie nie potrafię rozmawiać. Z chłopakami jest trochę lepiej ale to i tak nic nie daję. Jestem najzwyczajniej w świecie nudny, nie potrafię nikogo rozbawić czy zaciekawić rozmową, mylą mi się słowa, plącze język. To jest dla mnie zmora. Zazwyczaj słyszę negatywne komentarze w moją stronę. W gimnazjum miałem kilku fajnych kumpli, staram się utrzymać z nimi kontakt, ale oni doskonale radzą sobie w nowym towarzystwie, znaleźli moje doskonałe zamienniki.

Chodzę do psychologa, ale tylko co miesiąc przez co nie daję rady. Miałem się zmienić, otworzyć do ludzi, uprawiać sport, dawać z siebie wszystko, ale ja nie potrafię zrobić pierwszego kroku. Na 1 pozytyw mojej osoby przypada 10 negatywnych komentarzy, moja głowa już pęka.

Może czas na leki? Czytam wiele i widzę, że to pomaga. Jednocześnie nie chciałbym się uzależniać, ale ja już nie daje rady. Kocham moich rodziców, nie chce ich zawieść bo w nich mam tylko oparcie, ale przeczucie, że kiedyś ich stracę i będę zupełnie sam... zabija mnie.

Proszę serdecznie o pomoc, jakieś rady. Jeśli ktoś nie ma z kim porozmawiać i ma podobne problemy albo je rozwiązał to proszę napiszcie do mnie - gg: 6482005.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

Moim zdaniem przede wszystim powinieneś zacząć małymi kroczkami odbudowywać pewność siebie, niestety, z własnego doświadczenia wiem że nawet małe momenty, szyderczy śmiech prosto w twarz czy bluzg w naszą stronę i pewność siebie w jednej chwili zamienia się w kompleksy, strach itd...

Powinieneś zaczynać od małych kroków typu pytanie o godzine, o drogę przypadkowych przechodniów itp. Potem jakieś dłuższe rozmowy, byś zdał sobie wkońcu sprawę z tego że jesteś w pełni normalny, bo jesteś, wierz mi, tylko twój mózg generuje jakiś chory obraz Ciebie jako jakiegoś odludka. Podtrzymuj przede wszystkim stare znajomości mimo wszystko, zostając zupełnie sam znacznie trudniej pójdzie Ci dochodzenie do siebie...

Czasem pierwszy krok musi być wymuszony, mimo twojej woli, niema na to rady. Wielu robi codziennie wiele rzeczy których robić niema ochoty(w tym np. Ja), ale mimo wszystko widząc efekty tej pracy na drugi dzień możemy jej stopniowo nabierać(chęci do podejmowania tych kroków poraz następny).

 

Zajmij się jakimkolwiek hobby, czymś w czym jesteś dobry(nie mów że nie jesteś w niczym, jeżeli tak twierdzisz to spokojnie, znaczy że tego poprostu jeszcze nieznalazłeś), lepszy od innych, co tym samym pozwoliłoby Ci chociaż podczas uprawiania tego hobby/pasji postawić swoją osobę wyżej od innych = dodać pewności od siebie.

 

Nie jesteś wcale w jakiejś krytycznej sytuacji, uwierz w siebie, uwierz w ludzi, i do przodu ;) Ta twoja pozorna "nudność" minie wraz z wzrostem pewności siebie, zresztą np. dla mnie jesteś i tak dość ciekawy, napewno ciekawszy niż jakiś zwykły szary przechodzeń.

 

Jak będę miał czas napiszę do Ciebie na GG ;)

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wielkie dzięki za tak szybką odpowiedź, miło jest usłyszeć wreszcie coś pozytywnego.

Mam tak straszny mętlik w głowie, boje się samotności i braku kontaktu z drugim człowiekiem, a jednocześnie nie potrafię cokolwiek w tym kierunku zrobić. Przerasta mnie to, że mogę wyjść z tego dopiero za kilka lat gdy już najlepsze lata mojego życia i najtrwalsze przyjaźnie gdzieś za mną przeminą.

Mój psycholog powiedział, że jestem strasznym wrażliwcem i muszę to wreszcie docenić, ale co mi z tego jeśli nie mogę się z tym nikim podzielić. Każdy znajduję gdzieś swoich bliskich znajomych a ja to zawsze ten gorszy, co tylko chodzi po korytarzu i usiądzie czasem z kimś w ławce...

Strasznie się rozpisuję i pewnie nawet to pisząc potrafię uśpić ze znudzenia, ale to mi było potrzebne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×