Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Mrs.Hyde

Stany depresyjne czy po prostu beznadziejna osoba?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie wszystkich forumowiczow:)

Zwracam sie do Was z prosba o pomoc, bo mam juz dosc samej siebie i nie wiem jak z tego wybrnac. Leczylam sie kiedys na depresje, ale nie chcialabym wracac do lekow, nie sadze zeby mi pomogly. Z reszta nie wiem nawet czy to co czuje to depresja. Generalnie problem polega na tym, ze nic nie chce. Nic mnie nie cieszy, nie interesuje, nie sprawia radosci. Nie mam konkretnych problemow, jestem w zwiazku z facetem ktorego kocham i z ktorym chce spedzic reszte zycia, wiem, ze on tez mnie kocha. MIeszkamy razem i jest nam dobrze, chyba. Ale od pewnego czasu nie wiem co sie dzieje ze mna, o co mi chodzi. Nie chce nic robic, nie chce szukac pracy, nie chce sie uczyc (robie studia podyplomowe), nie chce wychodzic z domu, spotykac sie ze znajomymi, nie chce nic. Nie sprawia mi przyjemnosci ani czytanie, ani filmy, ani nauka (ktora kiedys mnie na prawde interesowala). Nie mam mysli samobojczych, ale nie mam checi zyc. Nie wiem jak z tego wybrnac, codziennie wieczorem powtarzam sobie, ze to byl ostatni taki dzien, ze nastepnego dnia od rana ruszam do czegokolwiek- szukania pracy, nauki, diety, ogarniecie mieszkania, ogarniecia siebie. I codziennie rano jest tak samo- budze sie i nie chce nic, nic nie robie. Przestalam rozmawiac ze znajomymi, wiec nie mam juz znajomych. Bardzo bym chciala cos zmienic, ale nie wiem jak sie do tego zabrac... Moze macie jakies rady? Skuteczne motywacje, albo sposoby na takie stany?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć. Bardzo prawdopodobne że to depresja. Oczywiście lekarzem nie jestem więc musisz brać lekki dystans do tego co mówie ale jeśli będzie się to utrzymywało dość długo to chyba o czymś świadczy? No i wtedy raczej bez leków się nie obejdzie... Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może to jakaś forma samoobrony przed porażkami? Podświadomie boisz się, że coś ci się nie uda, więc nie podejmujesz działań? Ja chyba tak mam, stąd mój pomysł...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki za odpowiedzi.

mvp95, troche juz trwa taki stan... nie chce brac lekow, bo juz probowalam, nie na wiele sie zdaly skoro znow jest cos nie tak;/

black swan, mysle, ze masz duzo racji. Nie jestem w stanie wyobrazic sobie siebie jako "dobrą" w mojej pracy, czy w jakiejkolwiek innej czynnosci, nie widze siebie jako osoby lubianej i fajnej... Tylko, ze to bledne kolo jest, bo przez to ze nic nie robie jestem i czuje sie jeszcze bardziej do kitu. Tylko siedze w domu i wpier**** tony wszystkiego co znajde pod reka (kompulsywny zarlok;/) i sie rozrastam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

też chciałabym poznać jakiś złoty środek, wziąć jedną tabletkę jak na ból gardła...żeby przestać się bać, płakać, tak potwornie się denerwować...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mrs.Hyde, problem samooceny. :? Też go mam... Jestem w podobnej sytuacji, siedzę w domu od kilku miesięcy, nigdzie prawie nie wychodzę (wyjazd na sylwestra - wyjątek), czuję jakąś niemoc zabrania się za cokolwiek, ciągle tylko wszystko przekładam. Samoocena chyba mi tak spadła w ciągu tych kilku miesięcy, że już nic nie wydaje mi się możliwe, plany jakie miałam wydają mi się teraz nierealne, a jeszcze wtedy dążyłam do nich jak oszalała. Miałam motywację, zapał, wiarę. Teraz to się wszystko odwróciło. Etap depresji, przeplatany czasami dniami jakiegoś przypływu energii. Ja idę do psychiatry, żeby mnie zdiagnozował - może Ty też powinnaś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

black swan, tak jak pisalam leczylam sie juz. Dwukrotnie, u dwoch roznych lekarzy, obaj dali mi leki. Pomogly doraznie, stanelam na nogi na chwile, ale po pewnym czasie od odstawienia lekow wszystko wraca. Pol roku temu chcialam sie wziac za to porzadnie i z innej strony- poszlam na terapie do osrodka leczenia depresji. 12 tygodni codziennej terapii grupowiej wiele we mnie zmienilo, wiele zrozumialam i wydawalo mi sie, ze bedzie dobrze. Odbudowalam zwiazek, zmienilam wiele w relacjach z ludzmi, czulam sie na prawde lepiej. Ale nie potrafie przeskoczyc samej siebie, nie wiem jak nauczyc sie przebywac non stop z osoba, ktorej sie nie akceptuje, nie wierzy w nia, nie widzi plusow- z sama soba. Wiele lat wydawalo mi sie, ze moj problem lezy w kompulsywnym jedzeniu i idaca za tym nadwaga, ale tu tez wpadlam w bledne kolo- schudlam, nie bylo mi lepiej, wiec zajadalam smutki ii znow tylam. I tak w kolko. Nie wiem jak przerwac zaklety krag niecheci do samej siebie. Tak jak Ty nie widze moich planow jako realne, wydaja mi sie raczej glupimi mrzonkami. Chyba wroce do mojej terapeutki na kilka spotkan, moze ona pokaze mi jakas droge do rozwiazania tej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mrs.Hyde, aż zasmuciłam się czytając Twoje posty, ale to taki smutek, uzalanie się nad sobą- mam baaardzooo podobną sytuację.

I nie, nie jesteś beznadziejna, masz ewidentnie stany depresyjne. Terapia pomogła Ci w jakimś stopniu, mnie także, jednak jak Ty, nadal nie umiem się wyrwać ze swojego marazmu, taplania się w tym.

 

Masz bliską osobę, a to na pewno duże wsparcie.

Pomyśl nad dalszą terapią, nie bój się też leków, po co męczyc się, jak możesz to przejść w łagodniejszy sposób. Nie jesteś męczennicą :)

 

Tak jak pisze black swan, masz problem z niską samooceną. Postaraj się pracować z terapeutą nad tym.

 

Życzę szczęścia i zmian w nowym roku :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mrs.Hyde, miała tak jak ty. brałam leki później przestałam i stan był gorszy niż wcześniej. Teraz biorę leki i powracam do stanu równowagi. Przechodzę tez terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mrs.Hyde, powinnaś wrócić na terapię i nie przerywać jej do czasu, aż będzie wszystko dobrze.

Mam jeszcze jeden pomysł, ale nie wiem, czy wypali ;)

Spróbuj zmotywować się do uprawiania jakiegoś sportu. Wiem, że nie jest łatwo, ale tak na prawdę to może pomóc w dwóch problemach. Po pierwsze wydzielą się endorfiny i poczujesz się lepiej, a po drugie spalisz trochę kalorii ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L.E., niestety na ta terapie na ktorej bylam wrocic nie moge na razie- panstwowa placowka, panstwowe przepisy, najwyrazniej wyczerpalam moj limit. Ale moze to i dobrze, bo teraz po czasie mam wrazenie, ze terapia grupowa nie jest dla mnie jednak najlepsza. Chcialam sie zapisac na spotkanie indywidualne z jedna z terapeutek z osrodka, ale zapisy sa dopiero na marzec;/ Czyli innymi slowy jesli nie planuje sie zabic to moge poczekac. Sportow probowalam wielu i zmuszam sie do nich nadal, chociaz jest to dla mnie okropne- nie dosc, ze nie lubie to jeszcze problemy ze stawami i sercem skutecznie mi odbieraja resztki przyjemnosci wynikajace z aktywnosci;/(skutki uboczne bardzo pozno przechodzonej szkarlatyny). Zawsze lubilam wode i chcialabym wrocic na basen, ale to za jakis czas, bo na razie sie nie nadaje na wyjscie do ludzi bez ciuchow;P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć Hyde!

 

Kurde masz tylko depresje, idź do lekarza, tydzień i będziesz jak nowo narodzona.

 

P.s nie do konca Ci się nie chce skoro tutaj piszesz coś :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
cześć Hyde!

 

Kurde masz tylko depresje, idź do lekarza, tydzień i będziesz jak nowo narodzona.

 

P.s nie do konca Ci się nie chce skoro tutaj piszesz coś :)

 

Od kiedy depresje da się wyleczyć w tydzień? O_o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mrs.Hyde, bez przesady, na pewno grubsze babki od Ciebie na basen chodzą i się nie krępują. Jeśli to lubisz to się nie przejmuj, tylko leć popływać...

Z tą terapią to rzeczywiście ciężka sprawa... Nie masz możliwości iść prywatnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L.E., prywatnie u nas strasznie zdzieraja niestety, bede musiala na razie jakos sie sama ogarnac;) Najgorsze jest to, ze ja wiem ze wiekszosc moich problemow siedzi "we mnie" tylko nie wiem jak z tego wyjsc. Wiem, ze innie ludzie akceptuja mnie z moim charakterem (oczywiscie nie wszyscy ludzie swiata, ale to normalne) iz moja waga (ktorej problem z reszta tez wyolbrzymiam chyba troche- czasem wydaje mi sie ze po prostu latwiej na to zwalic wine za moje niepowodzenia i zle samopoczucie), to ja nie umiem zaakceptowac siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mrs.Hyde, waga to taki problem zastępczy. Ja tak miałam, że myślałam, że jak schudnę to moje problemy się same rozwiążą, a ja poczuje się atrakcyjniejsza.

Schudłam... i dupa :bezradny: Moje poczucie własnej wartości i atrakcyjności zostało tam gdzie było :bezradny:

Chociaż z czasem zaczęło iść trochę w górę (ale to też pewnie po części kwestia terapii).

W każdym razie zawsze lepiej jest coś zrobić niż nie robić nic. Więc jeśli jest choć cień szansy na to, że poprawa wyglądu poprawi Twoje samopoczucie to warto próbować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×