Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wita Was Zazdrosnica zawsze gorsza od innych


Ellentari

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich serdecznie! Mam problem, z ktorym probuje, ale nie potrafie sobie poradzic; problem, ktory utrudnia mi zycie, ktory wpedza mnie w depresje, ktorego chce sie pozbyc raz na zawsze! A mianowicie:

jestem zazdrosna- i nie chodzi tu o zazdrosc o partnera ale o taka zazdrosc o wszystko u wszystkich, przez co nie potrafie cieszyc sie z tego co mam i przez co zawsze czuje sie gorsza od innych..

Niby nie powinnam miec powodu- od kilku lat zyje w szczesliwym zwiazku, mam prace, koncze studia, jestem samodzielna itp ale potrafie to docenic tylko do czasu..

Mam przyjaciolke (a moze kolezanke, sama nie wiem) ktorej powodzi sie troche lepiej niz mi, unikam spotkan z nia jak ognia, bo nie moge zniesc tego, ze przy kazdym spotkaniu z nia to ona blyszczy- zazwyczaj jest tak, ze zamawiamy kawe, ona pyta co u mnie, ja odpowiadam ze ok a ona zaczyna (w moim odczuciu) chwalic sie ze np byla na urlopie zagranica, ze wziela kredyt na mieszkanie, ze to i tamto i tak rozmowa toczy sie wokol jej zycia.. wielokrotnie zdazalo sie, ze w moim zyciu wydarzalo sie cos fajnego, o czym chcialam jej powiedziec ale gdy tylko ona zaczynala mowic o sobie, mialam wrazenie, ze nagle to, co chcialam powiedziec, jest takie niewazne, takie nijakie wobec tego, o czym ona mowi..

Ale nie tylko jej zazdroszcze.. jednym kobietom figury, innym wlosow, cery, stylu ubierania sie, moze to chore ale dochodzi nawet do tego, ze zazdroszcze innym kobietom tego, jak sa traktowane przez partnerow! Bo widze np ze ona i on robia cos- np lubia robic wspolne zakupy, a ja i moj on tego nie robimy i doskonale rozumiem, ze kazdy jest inny i na pewno ja i on robimy inne rzeczy razem, ktorych nie robia inni- ale przez pewien czas towarzyszy mi to paskudne uczucie! Wiele razy poklocilam sie z partnerem przez takie sytuacje a potem czulam sie okropnie!

NIENAWIDZE TEGO UCZUCIA i jesli wiecie jak moge sobie pomoc to poradzcie mi, prosze..

Jest we mnie wiele pozytywnych cech ktore widze i staram sie pielegnowac ale ta jedna wada burzy caly moj spokoj i wstydze sie jej cholernie..

:roll:

Chcialabym wraz z nowym rokiem zaczac jakis "odwyk" i nie wracac juz do tego never ever..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj!

Też nie lubię tego że bywam zazdrosna. Na szczęście nie jest z tym aż takźle. Jakos z tym walczę, głównie przez to że staram się dostrzec swoje zalety, ajkoś podwyższyć swoją samoocenę - a nir tylko patrzeć na to co robią lub maja inni. Nawet nieźle idzie. Musisz sobie uświadomić że nie jesteś gorsza. Nawet jesli nie masz tego co inni to przecież nie oznacza że to co masz jest jakieś gorsze. Jest dobre dla ciebie, tobie się podoba i jest ok.

 

zazdroszcze.. jednym kobietom figury, innym wlosow, cery, stylu ubierania sie, moze to chore ale dochodzi nawet do tego, ze zazdroszcze innym kobietom tego, jak sa traktowane przez partnerow!

A to to chyba ma całe mnóstwo babek. Sama czasem czuje takie ukłucie jak widzę jak jakaś panna wygląda. Ale cóż....Nie jestem sama. Wiele moich koleżanek ma tak samo. Ja jednej zazdroszczę tego- a ona mnie czegoś innego. Tak to juz jest.

Pozdrawiam Cię. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kazdy z Nas jest inny,ale pamietaj,"jedyny w swoim rodzaju",raczej niepowtarzalny ;)

Nie ma sensu abym pisała o sobie,bo własciwie nie ma się czym chwalic,ale jakoś wyzbyłam się uczucia zazdrości,a niepowiem,swego czasu często je odczówałam ;)

Dziś jedynie zazdroszczę ludziom zdrowia,oj tego tak ;)

Pozdrawiam ciepło i witaj na forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Ellentari!

Czytając Twój post miałam wrażenie, że nie chodzi tu o zazdrość. Nie w tym rzecz, że inni są lepsi od Ciebie, tylko w tym, że Tobie wydaje się, że Ty jesteś od wszystkich gorsza. Czy mam rację? Wydaje mi się, że masz po prostu niską samoocenę i stąd te uczucia. Musisz nad sobą popracować. Uwierzyć w siebie. Wtedy to wszystko minie.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Ellentari ,kazdy z nas jest innym czlowiekiem i nic na to nie poradzimy.Popatrz na siebie i zacznij dostrzegac w sobie inne dobre strony,a nie to,ze jestes od kogos w czyms gorsza.Kazdy w sobie znajdzie zawsze cos co mu sie nie podoba.U mnie np. jest brzuszek, ktory po 2 ciazach stal sie inny jak byl wczesniej,choc jestem szczupla,on nadal zostal inne kobiety maja plaskie brzuszki ale im nie zazdroszcze poprostu tak sie u mnie stalo i musze sie z tym pogodzic :D Nie sugeruj sie swoja kolezanka,ktora bez sensu chwali sie swoim zyciem,zapewne wie,ze ten temat Cie zaboli i dlatego tak ciagle o swoim zyciu wspomina.Zyj swoim zyciem bo tez masz je dobre.Co do Twojego meza i zakupow,nie rob mu wymowek,ze nie chce z Toba pojsc,moj nie zawsze ze mna chodzil bo nie mial na to czasu,a jak juz poszedl to stekal w sklepie,ze mu za dlugo,a ja nie moglam sobie w spokoju poogladac rzeczy,ktore mi sie podobaly.Bierz zycie na luzie i nie przejmuj sie tym,ze jestes gorsza np.w stylu ubioru bo jakas inna Twoja kolezanka ma jakis fajny ciuszek,kazdy z nas ma inny styl ubierania,jesli juz Cie to tak nurtuje sproboj w swoim zyciu cos zmienic.Jesli podoba Ci sie styl ubioru jakies kolezanki popros o wyjscie wspolne na zakupy i ona z pewnoscia Ci doradzi co by kupila sobie i czy tez bys w tym fajnie wygladala.Pozdrawiam Cie i mysle,ze wkoncu zrozumiesz to,ze nie trzeba byc zadrosnym o byle co.To tylko rzeczy materialne- nabyte trzeba sie cieszyc tym co sie ma i dazyc do upragnionych celow,w taki wlasnie sposob mozna cos osiagnac :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ellentari czuję całkowicie to samo co Ty. Przez swoje poczucie bycia gorszą zerwałam kontakty z wieloma ludźmi, bo zwyczajnie boje się ich jak ognia. Czuję się przy nich strasznie mała i wiem, że trudno mi by było po spotakniu z takimi sosobami podnieśc się. Czekały by mnie co najmniej 2 tyg paranoi na ten temat. Mam straszne kompleksy na punkcie wyglądu, charaketru, osiągnięć i nijak nie idzie mi sobie z tym poradzić.

 

Witaj na forum :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochani dziekuje za slowa otuchy, dobrze jest miec sie komu wygadac nie bedac wysmianym lub wytknietym palcami :(

Tak naprawde najbardziej uswiadomila mnie Lusi, piszac:

Czytając Twój post miałam wrażenie, że nie chodzi tu o zazdrość. Nie w tym rzecz, że inni są lepsi od Ciebie, tylko w tym, że Tobie wydaje się, że Ty jesteś od wszystkich gorsza.

uswiadomila mi, ze problem, z ktorym borykam sie od dziecinstwa, z ktorym- myslalam- ze sie uporalam- wcale nie zostal rozwiazany :roll:

Nie macie pojecia jak chcialabym to zmienic, potrafic mowic innym jaka jestem z dumna z tego czy tamtego a kilka takich rzeczy jest; i wszystko wydaje sie proste dopoki ktos inny nie mowi o sobie- nie mam pojecia jak z tym walczyc- nie potrafie tego zignorowac, potrafie tylko zawsze sie z kims porownywac- ze zlym skutkiem dla mnie :(

staram się dostrzec swoje zalety, ajkoś podwyższyć swoją samoocenę - a nir tylko patrzeć na to co robią lub maja inni. Nawet nieźle idzie. Musisz sobie uświadomić że nie jesteś gorsza. Nawet jesli nie masz tego co inni to przecież nie oznacza że to co masz jest jakieś gorsze. Jest dobre dla ciebie, tobie się podoba i jest ok.

Wiesz Maiev - robilam tak jak napisalas przy poprzedniej swiadomej niskiej samoocenie i pomoglo- na krotko, na pewno w moim przypadku nie posdziala terapia typu: mow sobie do lustra ze jestes ok- wydaje mi sie to glupie..

To dziwne i paradoksalne zarazem ale ja z jednej strony jestem swiadoma tego, ze to, co mam jest dobre (a przeciez sa i tacy, ktorzy maja gorzej i radza sobie niezle) i nawet jak rano wstane w fantastycznym humorze- podspiewujac od rana i cieszac sie swoim zyciem- wystarczy jedna sytuacja, nawet glupia a ja od razu popadam w zly nastroj.. jakie to jest chore! A jeszcze "chorsze" jest to, ze jak w swojej depresji pomysle o tych, ktorych znam, ktorzy maja w zyciu o wiele gorzej niz ja to jest mi glupio, czuje sie winna i wyrzucam sobie, ze ja wymyslam sobie problemy a sa tacy, ktorzy naprawde je maja.. nawet teraz- piszac to- jest mi troche glupio bo naczytalam sie na tym forum postow ludzi, ktorzy naprawde maja trudna sytuacje i prawdziwe problemy a ja jak zwykle uzalam sie nad soba bez powodu..

 

Popatrz na siebie i zacznij dostrzegac w sobie inne dobre strony,a nie to,ze jestes od kogos w czyms gorsza.

 

esli juz Cie to tak nurtuje sproboj w swoim zyciu cos zmienic.

 

Lidko, nie wiesz nawet ile ja w swoim zyciu zmienialm, zeby sie dowartosciowac- schudlam 7kg (praktycznie caly czas jestem na jakiejs diecie), zmienilam swoj styl, czesciej chodze do fryzjera, staram sie zawsze atrakcyjnie wygladac ale co z tego- wychodze na ulice pewna siebie, dostrzegam inna kobiete- atrakcyjniejsza i cala moja pewnosc siebie pryska jak banka mydlana..

 

 

Przez swoje poczucie bycia gorszą zerwałam kontakty z wieloma ludźmi, bo zwyczajnie boje się ich jak ognia. Czuję się przy nich strasznie mała i wiem, że trudno mi by było po spotakniu z takimi sosobami podnieśc się.

 

Kejsi droga a myslisz e dlaczego ja nie spotykam sie juz z ta kolezanka/przyjaciolka?? Znamy sie od dziecka, zawsze wszystko robilysmy razem ale odkad wyrwalysmy sie z domu i rozpoczelysmy zycie na wlasny rachunek, zaczela przygniatac mnie jej pewnosc siebie, jej zadowolenie.. ja bylam bardzo dumna z tego, jak udawalo mi sie cos osiagnac, zwlaszcza kiedy duzo mnie to kosztowalo ale nie mam w sobie takiej zdolnosci chwalenia sie tym- ciesze sie sama w sobie, czasem pochwale sie mezowi i tyle.. nie cierpie uczucia bycia gorsza od innych ale poczucie ze mowiac cos, chwalac sie czyms- moglabym wpedzic inna osobe w podobny nastoj- wpedza mnie w poczucie winy dlatego unikam sytuacji nadmiernej fascynacji jakims sukcesem..

a ona ma inny styl bycia i to mnie przygniatalo- ze nawet z najmniejszej bzdury potrafi zrobic wydarzenie sezonu, pzry ktorym moj naprawde duzy sukces wydawal sie blahostka..

za kazdym razem kiedy wracalam ze spotkania z nia- podobnie jak Ty- przez 2 tyg dochodzilam do siebie, moj maz jak tylko mnie widzial, mowil: wiedzialem ze tak bedzie.. znowu kilka dni depresji.. Nie widzial sie sie znia od ponad pol roku, z akadym razem kiedy chce sie spotkac- wykrecam sie praca lub innymi zajeciami obiecujac, ze odezwe sie jak tylko znajde chwile a prawda jest taka, ze nie chce!

 

Ciezko z tym zyc.. niby problemu nie ma a niezle daje w kosc..

 

[ Dodano: Czw Sty 04, 2007 7:39 pm ]

Kochani dziekuje za slowa otuchy, dobrze jest miec sie komu wygadac nie bedac wysmianym lub wytknietym palcami :(

Tak naprawde najbardziej uswiadomila mnie Lusi, piszac:

Czytając Twój post miałam wrażenie, że nie chodzi tu o zazdrość. Nie w tym rzecz, że inni są lepsi od Ciebie, tylko w tym, że Tobie wydaje się, że Ty jesteś od wszystkich gorsza.

uswiadomila mi, ze problem, z ktorym borykam sie od dziecinstwa, z ktorym- myslalam- ze sie uporalam- wcale nie zostal rozwiazany :roll:

Nie macie pojecia jak chcialabym to zmienic, potrafic mowic innym jaka jestem z dumna z tego czy tamtego a kilka takich rzeczy jest; i wszystko wydaje sie proste dopoki ktos inny nie mowi o sobie- nie mam pojecia jak z tym walczyc- nie potrafie tego zignorowac, potrafie tylko zawsze sie z kims porownywac- ze zlym skutkiem dla mnie :(

staram się dostrzec swoje zalety, ajkoś podwyższyć swoją samoocenę - a nir tylko patrzeć na to co robią lub maja inni. Nawet nieźle idzie. Musisz sobie uświadomić że nie jesteś gorsza. Nawet jesli nie masz tego co inni to przecież nie oznacza że to co masz jest jakieś gorsze. Jest dobre dla ciebie, tobie się podoba i jest ok.

Wiesz Maiev - robilam tak jak napisalas przy poprzedniej swiadomej niskiej samoocenie i pomoglo- na krotko, na pewno w moim przypadku nie posdziala terapia typu: mow sobie do lustra ze jestes ok- wydaje mi sie to glupie..

To dziwne i paradoksalne zarazem ale ja z jednej strony jestem swiadoma tego, ze to, co mam jest dobre (a przeciez sa i tacy, ktorzy maja gorzej i radza sobie niezle) i nawet jak rano wstane w fantastycznym humorze- podspiewujac od rana i cieszac sie swoim zyciem- wystarczy jedna sytuacja, nawet glupia a ja od razu popadam w zly nastroj.. jakie to jest chore! A jeszcze "chorsze" jest to, ze jak w swojej depresji pomysle o tych, ktorych znam, ktorzy maja w zyciu o wiele gorzej niz ja to jest mi glupio, czuje sie winna i wyrzucam sobie, ze ja wymyslam sobie problemy a sa tacy, ktorzy naprawde je maja.. nawet teraz- piszac to- jest mi troche glupio bo naczytalam sie na tym forum postow ludzi, ktorzy naprawde maja trudna sytuacje i prawdziwe problemy a ja jak zwykle uzalam sie nad soba bez powodu..

 

Popatrz na siebie i zacznij dostrzegac w sobie inne dobre strony,a nie to,ze jestes od kogos w czyms gorsza.

 

esli juz Cie to tak nurtuje sproboj w swoim zyciu cos zmienic.

 

Lidko, nie wiesz nawet ile ja w swoim zyciu zmienialm, zeby sie dowartosciowac- schudlam 7kg (praktycznie caly czas jestem na jakiejs diecie), zmienilam swoj styl, czesciej chodze do fryzjera, staram sie zawsze atrakcyjnie wygladac ale co z tego- wychodze na ulice pewna siebie, dostrzegam inna kobiete- atrakcyjniejsza i cala moja pewnosc siebie pryska jak banka mydlana..

 

 

Przez swoje poczucie bycia gorszą zerwałam kontakty z wieloma ludźmi, bo zwyczajnie boje się ich jak ognia. Czuję się przy nich strasznie mała i wiem, że trudno mi by było po spotakniu z takimi sosobami podnieśc się.

 

Kejsi droga a myslisz e dlaczego ja nie spotykam sie juz z ta kolezanka/przyjaciolka?? Znamy sie od dziecka, zawsze wszystko robilysmy razem ale odkad wyrwalysmy sie z domu i rozpoczelysmy zycie na wlasny rachunek, zaczela przygniatac mnie jej pewnosc siebie, jej zadowolenie.. ja bylam bardzo dumna z tego, jak udawalo mi sie cos osiagnac, zwlaszcza kiedy duzo mnie to kosztowalo ale nie mam w sobie takiej zdolnosci chwalenia sie tym- ciesze sie sama w sobie, czasem pochwale sie mezowi i tyle.. nie cierpie uczucia bycia gorsza od innych ale poczucie ze mowiac cos, chwalac sie czyms- moglabym wpedzic inna osobe w podobny nastoj- wpedza mnie w poczucie winy dlatego unikam sytuacji nadmiernej fascynacji jakims sukcesem..

a ona ma inny styl bycia i to mnie przygniatalo- ze nawet z najmniejszej bzdury potrafi zrobic wydarzenie sezonu, pzry ktorym moj naprawde duzy sukces wydawal sie blahostka..

za kazdym razem kiedy wracalam ze spotkania z nia- podobnie jak Ty- przez 2 tyg dochodzilam do siebie, moj maz jak tylko mnie widzial, mowil: wiedzialem ze tak bedzie.. znowu kilka dni depresji.. Nie widzial sie sie znia od ponad pol roku, z akadym razem kiedy chce sie spotkac- wykrecam sie praca lub innymi zajeciami obiecujac, ze odezwe sie jak tylko znajde chwile a prawda jest taka, ze nie chce!

 

Ciezko z tym zyc.. niby problemu nie ma a niezle daje w kosc..

 

[ Dodano: Czw Sty 04, 2007 7:41 pm ]

Kochani dziekuje za slowa otuchy, dobrze jest miec sie komu wygadac nie bedac wysmianym lub wytknietym palcami :(

Tak naprawde najbardziej uswiadomila mnie Lusi, piszac:

Czytając Twój post miałam wrażenie, że nie chodzi tu o zazdrość. Nie w tym rzecz, że inni są lepsi od Ciebie, tylko w tym, że Tobie wydaje się, że Ty jesteś od wszystkich gorsza.

uswiadomila mi, ze problem, z ktorym borykam sie od dziecinstwa, z ktorym- myslalam- ze sie uporalam- wcale nie zostal rozwiazany :roll:

Nie macie pojecia jak chcialabym to zmienic, potrafic mowic innym jaka jestem z dumna z tego czy tamtego a kilka takich rzeczy jest; i wszystko wydaje sie proste dopoki ktos inny nie mowi o sobie- nie mam pojecia jak z tym walczyc- nie potrafie tego zignorowac, potrafie tylko zawsze sie z kims porownywac- ze zlym skutkiem dla mnie :(

staram się dostrzec swoje zalety, ajkoś podwyższyć swoją samoocenę - a nir tylko patrzeć na to co robią lub maja inni. Nawet nieźle idzie. Musisz sobie uświadomić że nie jesteś gorsza. Nawet jesli nie masz tego co inni to przecież nie oznacza że to co masz jest jakieś gorsze. Jest dobre dla ciebie, tobie się podoba i jest ok.

Wiesz Maiev - robilam tak jak napisalas przy poprzedniej swiadomej niskiej samoocenie i pomoglo- na krotko, na pewno w moim przypadku nie posdziala terapia typu: mow sobie do lustra ze jestes ok- wydaje mi sie to glupie..

To dziwne i paradoksalne zarazem ale ja z jednej strony jestem swiadoma tego, ze to, co mam jest dobre (a przeciez sa i tacy, ktorzy maja gorzej i radza sobie niezle) i nawet jak rano wstane w fantastycznym humorze- podspiewujac od rana i cieszac sie swoim zyciem- wystarczy jedna sytuacja, nawet glupia a ja od razu popadam w zly nastroj.. jakie to jest chore! A jeszcze "chorsze" jest to, ze jak w swojej depresji pomysle o tych, ktorych znam, ktorzy maja w zyciu o wiele gorzej niz ja to jest mi glupio, czuje sie winna i wyrzucam sobie, ze ja wymyslam sobie problemy a sa tacy, ktorzy naprawde je maja.. nawet teraz- piszac to- jest mi troche glupio bo naczytalam sie na tym forum postow ludzi, ktorzy naprawde maja trudna sytuacje i prawdziwe problemy a ja jak zwykle uzalam sie nad soba bez powodu..

 

Popatrz na siebie i zacznij dostrzegac w sobie inne dobre strony,a nie to,ze jestes od kogos w czyms gorsza.

 

esli juz Cie to tak nurtuje sproboj w swoim zyciu cos zmienic.

 

Lidko, nie wiesz nawet ile ja w swoim zyciu zmienialm, zeby sie dowartosciowac- schudlam 7kg (praktycznie caly czas jestem na jakiejs diecie), zmienilam swoj styl, czesciej chodze do fryzjera, staram sie zawsze atrakcyjnie wygladac ale co z tego- wychodze na ulice pewna siebie, dostrzegam inna kobiete- atrakcyjniejsza i cala moja pewnosc siebie pryska jak banka mydlana..

 

 

Przez swoje poczucie bycia gorszą zerwałam kontakty z wieloma ludźmi, bo zwyczajnie boje się ich jak ognia. Czuję się przy nich strasznie mała i wiem, że trudno mi by było po spotakniu z takimi sosobami podnieśc się.

 

Kejsi droga a myslisz e dlaczego ja nie spotykam sie juz z ta kolezanka/przyjaciolka?? Znamy sie od dziecka, zawsze wszystko robilysmy razem ale odkad wyrwalysmy sie z domu i rozpoczelysmy zycie na wlasny rachunek, zaczela przygniatac mnie jej pewnosc siebie, jej zadowolenie.. ja bylam bardzo dumna z tego, jak udawalo mi sie cos osiagnac, zwlaszcza kiedy duzo mnie to kosztowalo ale nie mam w sobie takiej zdolnosci chwalenia sie tym- ciesze sie sama w sobie, czasem pochwale sie mezowi i tyle.. nie cierpie uczucia bycia gorsza od innych ale poczucie ze mowiac cos, chwalac sie czyms- moglabym wpedzic inna osobe w podobny nastoj- wpedza mnie w poczucie winy dlatego unikam sytuacji nadmiernej fascynacji jakims sukcesem..

a ona ma inny styl bycia i to mnie przygniatalo- ze nawet z najmniejszej bzdury potrafi zrobic wydarzenie sezonu, pzry ktorym moj naprawde duzy sukces wydawal sie blahostka..

za kazdym razem kiedy wracalam ze spotkania z nia- podobnie jak Ty- przez 2 tyg dochodzilam do siebie, moj maz jak tylko mnie widzial, mowil: wiedzialem ze tak bedzie.. znowu kilka dni depresji.. Nie widzial sie sie znia od ponad pol roku, z akadym razem kiedy chce sie spotkac- wykrecam sie praca lub innymi zajeciami obiecujac, ze odezwe sie jak tylko znajde chwile a prawda jest taka, ze nie chce!

 

Ciezko z tym zyc.. niby problemu nie ma a niezle daje w kosc..

 

[ Dodano: Czw Sty 04, 2007 9:27 pm ]

uuuuuuuuups.. troche nasmiecilam tym swoim postem :? wszystko przez to ze komputer mi sie zawiesil..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×