Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Adam Kizam

Kto chce wyzdrowieć?

Rekomendowane odpowiedzi

Czy jak wam powiem, że nerwica jest jak mały piesek, który ciągle na was szczeka, a wy boicie się go, ponieważ go nie widzicie? Nie widzicie tego pieska, macie zamknięte oczy! Jedyne co widzicie, to wyobrażenie o tym piesku! Wyobrażacie sobie, że to jest wielki pies. Inny ślepiec, też może was postraszyć.-Nie idź tam!- Nie rób tego!- Tam jest wielki pies! Stoi wtedy dwóch, albo więcej ludzi z zamkniętymi oczami w strachu i każdy opowiada o swoim wielkim psie. Wystarczy otworzyć oczy, podnieść głowę i zobaczysz, że żaden wielki pies nie istnieje. Jeżeli coś istnieje, to tylko malutki kundelek i kiedy się odwrócisz do niego, spojrzysz mu w oczy, to ucieka gdzie pieprz rośnie. Taka jest nasza nerwica. Jest i jednocześnie jej nie ma. Wiesz dlaczego jest, bo jak napisałem wcześniej, masz zamknięte oczy. Popatrzcie na forum o nerwicy. Nikt, no prawie nikt nie patrzy co tam jest napisane. Jeżeli coś czytacie to tylko co trzecie, albo co czwarte słowo, bez jakiegokolwiek zrozumienia. To co jest tam napisane, w dużej ilości mądre słowa, to jest dla was tylko tło. Wasz wzrok jest tylko utkwiony w myślach. Myśli i pytania, i prośby o głaskanie po głowie. A obok jest napisanych parę odpowiedzi na te pytania, wystarczy trochę uważniej poszukać. Szuka ktoś? Nie szuka, bo jak ma coś znaleźć, jak ma zamknięte oczy? Ale dokładnie widzi swoje wielkie psy w swoich myślach, które szczekają i żądają głaskania. Piszecie później o swoich tragediach, nie zwracając uwagi na nic. Litery są poprzestawiane, powpinane jakieś dziwne znaki itd.itp. Jakoś nie ma znaczenia ,to co się dzieje na zewnątrz was. Liczy się tylko to co urodzi się w waszych głowach. Wasze wielkie psy. Skąd wiem, że tak jest? Bo sam taki byłem. Miałem wielką nerwice lękową. Napisałem już trochę na tym forum, ktoś jest tym zainteresowany, to sobie znajdzie. Ale nie do tego zmierzam. Wiem jak z tego wyjść, w prosty i łatwy sposób. Na początek przedstawię parę ćwiczeń, jeżeli będzie tym zainteresowanie, pociągnę to dalej.

1.

Przed spaniem i zaraz po obudzeniu zróbcie sobie coś takiego.

Zacznijcie oddychać i być świadomym tego oddechu. Oddech- normalny, tak jak zawsze, taki jaki w tym momencie jest wam potrzebny. Tylko musisz go widzieć!

Następnie, licz od stu do zera. Pisz te liczby w swojej wyobraźni. Staraj się te liczby pisać jak najbardziej wyobraźnie.

Masz więc oddech i go widzisz, później piszesz sto. Widzisz jak powstaję cyfra. Oddech i 99, Oddech i 98, i tak do zera. Skup się na pisaniu tych liczb.

Złącz też palce dłoni, obojętnie które palce, obojętnie której dłoni. Ma to ci nie sprawiać problemu.

Z pewnością zacznie powstawać jakiś dyskomfort, zmęczenie, zniechęcenie. Nie zwracaj na to uwagi. Ty masz oddychać ,tak jak ci wygodnie, pisać liczby i najważniejsze wiedzieć o tym, widzieć to.

2

Zacznij wymyślać jakieś swoje bajki, obojętnie co ci przyjdzie do głowy. Wymyślaj i podziwiaj coś wymyślił/a. Puść wodze fantazji, horrory mile widziane. Tylko to obserwuj. Resztą , obojętnie co by nie było- strach, zmęczenie, jakieś drgawki się nie przejmuj. Ty jesteś obserwatorem, reszta to twój wielki pies.

3

Kup sobie kijki, takie do spacerowania. Ostatnio staje się to modne. Kijki pomagają nabrać stabilności, i równocześnie dobrze rozwijają górną część ciała. I w teren, ale trochę inaczej. Masz spacerować i zauważać wszystko co jest po drodze. A wiec ,znaki drogowe, obserwować jak są zrobione, ich szczegóły ludzi jak chodzą, co noszą, drzewa, raz z jednej strony, raz z drugiej. Obracaj głową we wszystkie możliwe kierunki. Patrz na to, jakbyś był z marsa.

Tyle na dzisiaj.

Rób to i nie słuchaj się swoich myśli. Idź wreszcie sam/a. Psa zostaw w spokoju, niech szczeka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moim skromnym zdaniem nie możemy wyzdrowieć, możemy nauczyć się z tym żyć....

Ale rady bardzo ciekawe..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem nie możemy wyzdrowieć, musimy nauczyć się z tym żyć.

Jakbyś to swoje przemyślenie wcielił w życie, już byłbyś zdrowy.- Nie będę zdrowy, poddaję się, mam to gdzieś, będę z tym żył. Koniec walki, koniec nerwicy.

Nerwica to walka z emocjami!

Ktoś, kiedyś napisał ładną bajkę o Kainie i Ablu. Kain zabił Abla, a więc jakaś emocja,- strach, może złość zabiła twój spokój. Ale to wcale nie jest tragedia. Zacznij ćwiczenie nr 1, a zobaczysz co się stanie. W tej bajeczce jest dalsza część. Bóg powiedział do Kaina mniej więcej tak.-Zaznaczę cię, żeby nikt nie próbował cię zabić, bo będziesz pomszczony siedmiokrotnie. Jak już wspomniałem, jakaś emocja zabiła twój spokój, a teraz ty próbujesz pozbyć się tej emocji.

I to jest twoja nerwica.

Pisząc, że ty chcesz zabić emocję, nie jest do końca prawdą. To twój w ten sposób uwarunkowany umysł to robi, ale za twoim pozwoleniem. Ty wciskasz Enter.

Chcesz być zdrowy, poddaj się i już jesteś zdrowy. Tak więc twoje myślenie jest dobre, gorzej chyba z wykonaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bzdura, ja nie mówię o poddawaniu się, codziennie walczę aby niwelować objawy, ale wiem że pomimo wszystko to zawsze będzie we mnie...

w sumie to nawet nie chce mi się czytać tego bełkotu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może to i bełkot. Ale jest jedna prawda. Ty masz nerwice, a ja miałem nerwice.

 

-- 31 sty 2012, 18:58 --

 

Myślę że zostałem źle zrozumiany.Mnie nie chodzi o poddanie się w walce z nerwicą.Chodzi mi o poddanie się emocjom. Poddajesz się emocjom, w ten sposób jedynie możesz pokonać nerwicę. A więc walcz,tylko mądrze.

 

-- 01 lut 2012, 13:06 --

 

Muszę odnieść się do opinii mojego poprzednika. To jest prosty przykład uwarunkowanego w jakiś tam sposób myślenia. Dziwnie by to wyglądało, jakby naprzeciw siebie stanęło dwoje ludzi o całkiem odmiennych stanach myślenia, klepało się po plecach, i doskonale siebie rozumiało. Jeżeli by tak było, to ten człowiek musiałby być zdrowy, albo ja chory, wtedy byłby to mój bełkot. Jak już wcześniej wspomniałem, ludzie z nerwicą nie mogą skupić uwagi na tym co się do nich mówi i co się pisze, czytają co któreś słowo, wyłapują pojedyncze wyrazy, te które im pasują i podstawiają do jakiegoś wzoru swojego myślenia- pyk ,pyk, pyk i wychodzi wynik-Bełkot. Takie to jest myślenie w żaden sposób nie mające uzasadnienia w prawdzie. Jesteśmy bogaci. Nazbieraliśmy szmelcu, włożyliśmy to na swój kark, dźwigamy to wszystko, krzywimy sobie kręgosłup. Ktoś czasami poradzi-zrzuć to wszystko, to tylko złom. Nie- to jest mój majątek. Zbierałem to przez całe życie, moi rodzice też tak robili i dziadkowie. Parę lat temu czytałem książkę, gdzie było napisane- Medytacja pierwsza i ostatnia wolność, i było zalecenie- naucz się obserwować umysł. Pamiętam jak dziś pierwszą moją myśl-to pierdoły, jakaś czarna magia, co mają moje neurony w mózgu do umysłu? Takie było moje myślenie (moja żona) To było w moim umyśle, nic więcej. Pierwszoklasista może coś powiedzieć o całkach? Nie powie, ale znając dzieci(opiszę dalej piękny przykład) dziecko powie-nic nie powiem o całkach, bo ich nie rozumiem. Dorośli ludzie są inni, mądrzy i bogaci! Ale co się okazuje, im człowiek starszy tym głupszy i bardziej chory. Gdzie jest ta starszyzna, która doradzała kiedyś mądrze?

A teraz ten przykład. Mój pięcioletni syn uczył się jazdy na rowerze. Włożyłem mu kij za siodełko z zamiarem podtrzymywania go. Zaczęła się jazda, ale ciągle

wyciągał nogi żeby się podeprzeć. Mówię mu-nie bój się, zostaw te nogi w spokoju, trzymam cię! Tato nie rozumiem tego słowa, bo i tak się boję. Nie rozumiem! Zrozumcie to, a będzie to pierwszy krok do wolności. Jazda się skończyła. Jakiś czas później zobaczył kolegę na rowerze, wyciągnął swój i znowu próby. Doradziłem mu żeby poszedł na górkę i zaczął zjeżdżać. Nie minęło pół godziny i umiał jeździć. Przyjechał uradowany i mówi- jakie to proste, dlaczego ja tego wcześniej nie umiałem. Powrót do zdrowia też jest prosty. Tylko jak widzisz kogoś jadącego na rowerze, to niemów że to bełkot . Powiedz- w tej chwili tej jazdy nie rozumiem. Żal mi się robi ludzi ( mam takich w rodzinie trochę) którzy wynajdują coraz to nowe lekarstwa na uspokojenie. To jest ta mądrość starszych ludzi? Zamiana jednego leku na drugi? A wystarczy trochę zrozumienia, powrotu świadomości do świata prawdziwego z chorego myślenia. I tyle. To wszystko. Umysł się resetuje. Nie kombinuj, jak koń pod górę, nie siedź w swoim bogactwie. Oddaj wszystko co masz, rozwiedź się z tym swoim myśleniem(żoną) Tu nie ma oszustwa. Kto chce zrozumieć ten zrozumie. To dlatego w temacie jest pytanie. Kto chce wyzdrowieć?

Ćwiczenia które zaleciłem ,mają na celu odwrócenie uwagi od walki z emocjami i myślami. Poddaj się temu, puść to, niech przez ciebie to przelatuje. Nie próbuj z tym walczyć, bo będzie to pomszczone. To jest dziwna walka. Zwyciężasz przez poddanie. Obserwując oddech i liczby stajesz w pozycji tego kim jesteś, a nie z pozycji bełkotu umysłu. Później łatwiej jest się nauczyć obserwować emocje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moim skromnym zdaniem nie możemy wyzdrowieć, możemy nauczyć się z tym żyć....

Ale rady bardzo ciekawe..

 

Ja wierzę, że mogę wyzdrowieć ;)

Może nie tak szybko jak planowałam ( :D ), ale widzę już po sobie ile rzeczy się we mnie zmieniło.

Jakoś nie wyobrażam sobie tego, że kiedyś założę rodzinę, będę miała dziecko/dzieci i zostaną mi jakieś objawy, a one będą na nie patrzeć. Zresztą mniejsza o dzieci, sama nie biorę pod uwagę nawet myśli, że np. za 10 lat nie będę wyleczona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paweł3, No i? Jest zbanowany, po co to zgłoszenie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Adam Kizam,

Psa zostaw w spokoju, niech szczeka.

Nie potrafię!!! Każde jego nawet najmniejsze szczeknięcie powoduje u mnie złość ,frustrację ,bezradność i nienawiść. Nie potrafię !!! A on dalej szczeka ,nawet gdy w danej chwili już nie szczeka.Pierdol..ny szmaciarz! Marzę ,aby go zatłuc kijem bejsbolowym ,rozpluć mu flaki, a jego jaja wsadzić mu do gęby,by sie nimi udławił. Zrobiłem tak jeden raz ,bo myślałem ,że to da mi upragniona wolność. Pare dni było dobrze,po niedługim czasie pojawiła sie następna psia ku**a. Co teraz mam nastepną otruć? Zrobię to ,zjawi się następna i następna... To nie jest rozwiązanie. A to szczekanie dalej mnie dobija,cały czas to słyszę ,a od tego całego galimatiasu sam zaczynam już nie odróżniać Prawdy od nierzeczywistości.Robię sie śmieszny dla innych ,dla których takie akcje to albo zła wola ,albo dziwactwo ,albo nawet "po złości " dla nich. Moja nerwica to dosłownie taki pies ,którego odgłos szczeknięcia doprowadza mnie do szału złości,odbiera mi pokój ,czyni kipiącym złością.

Gdyby to było możliwe pokochać to ścierwo ,pokochałbym jej,ale tylko POD WARUNKIEM ,że przestanie szczekać ,ale to nie leży w psiej naturze ,aby nie szczekać ! Więc co? Wiadomo ,problem leży we mnie! I co mi po takiej wiedzy ,ona nie wyzwala,być może daje jakieś jaśniejsze zrozumienie sprawy ,ale nic poza tym .Ja tego nienawidzę ,tego cholernego szczekania i nigdy nie polubię. Będę cierpiał, ale nie polubię BO NIE UMIEM ,po prostu nie umiem!!! Myslisz ,że głębokie świadome oddechy ,kijki ,oraz wymyślanie swoich bajek coś pomogą .Aż śmiech mnie bierze...co Ty ,chyba sam w to nie wierzysz.Ładunek emocji jest tak wielki ,że kiedy wpadam w owe klimaty cierpienia ,ciesze się ,że nikogo w tym stanie nie obraziłem, nikomu nie ubliżyłem ,nie styrałem zony ,nie dałem pasem po dupie dziecku za najmniejsze przewinienie, nikogo nie "zabiłem". Stary, to jest cierpienie ,do którego nie można sie przyzwyczaić.Można zabić psa ,ale przyjdzie drugi ,podobny i tak samo będzie musiał otwierać swój śmierdzący pysk. Więc co ? Nie wiem.

Ciesze ,że Tobie się udało pokonać tego demona,to napawa mnie nikła nadzieją,bardzo nikłą.Ja naprawdę chcę wyzdrowieć! I niech mi tylko nie mówi ,że nie.Pozdrawiam.

 

-- 12 lut 2012, 19:15 --

 

Pomyliłem się ,zaczynając pisać post wcisnąłem nie to okienko. Potem zacząłem pisać drugi od nowa.Czy ja dobrze zrozumiałem ,że zostałem wyrzucony z Forum?Zbanowany to to samo co wyrzucony? Jeśli TAK ,poddaje się decyzji Moderatorów.Nie mam sobie sam nic di zarzucenia .Nie czuję złości i życzę wszystkim zdrowia ,pogody ducha i wszystkiego co najlepsze. Poproszę tylko jeszcze o odpowiedz na swoje pytanie> Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alessandro Del Piero też uzdrawia podobno dzięki niemu, jego wizycie w szpitalu, dziewczynka obudziła się z parotygodniowej śpiączki.

Wg mnie wyzdrowienie i nie chodzi tylko o tzw choroby duszy to kwestia głównie naszej psychiki, umysłu, wiary w siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paweł3, NIe Ty. Napisałam ,że Adam Kizan jest zbanowany- wyrzucony, dlatego bez sensu było to zgłoszenie. Mogłeś napisać ,że się pomyliłeś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem .Myślałem ,że chodzi o mnie.Przepraszam za Całe zamieszanie. To było ciekawe wewnętrzne doświadczenie,na krawędzi.Pozdrawiam i dziękuję za jasną odpowiedż.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam pisze do was pierwszy raz wiec dziwne mi jest to bo chyba nigdy niechciałem dopuscic do siebie wiadomo sci ze mam nerwice czy depresje niewiem co to bo juz ciężko mi z tym sie uporać trwa to ponad rok chodziłem po psychologach psychoatrach chyba z myślą o złotym leku z kazdym dniem sie podaje i wstaje zły niemam ochoty nic mówic z nikim nierozmawiac bym albo spł albo skonczył zyc bo jezeli ktos ma nerwice jezeli to nerwica to wie jak to ciężko jest jestes skupiony na tym co ci w głowie piszczy a nie na rzeczywistośći jak widzicie nierobie odstepow zadko kreski czy ż ó niezaczynam z duzych liter bo samo poisanie tak szybko idzie ze niemysle o tym denerwuje mnie swiatlo z monitora mimo to pisze daslej z myslaą ze pojawienie sie do ludzi o podbnych objawach pomoze mi zawze jak schodze od komputera to jestem zly najgorzej jest od komputera jak trzeba wstac potrafie spedzic cały dzień moja nerwica niebiore leków jedni odradzają inni biorą bo nie psychotropy a jakies lecznicze na pol roku niewiemczy da sie byc normalnym jak kiedys czy walka z samym sobą bedzie do czasu az niezmienie otoczenia znajomych uciekne gdzies gdzie zostawie wspomnienia złe zapmne kim bylem wtedy moze zapomne co przezylem piszcie co robic z sammym sobą jak walczyc pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za długie te posty na mój dzisiejszy otępiały umysł i zmęczenie psychiczne po okropnych dwóch dniach i terapii dziś. karol90, a z tego to juz w ogóle nie jarze nic bez jakichkolwiek znaków interpunkcyjnych. Ale odpowiadając na pytanie zawarte w temacie, to ja CHCĘ wyzdrowieć, ale z drugiej strony się tego tak jakby boję... Może dlatego, że obecny stan jest tak jakby znany, w pewnym sensie bezpieczny. Ma ktoś też tak?? A może dlatego, że obawiam się, że wtedy nagle moja terapia się skończy i nie będę już mogła porozmawiać z kimś tak jak z moją psycholog...Nikt się mną nie "zaopiekuje". A jak byłam usuwać ósemkę i popodłączali mnie do wszelkiej aparatury (bo uprzedziłam lekarza co mi się może dziać z nerwów), anestezjolog był itd, podali mi w końcu dożylnie relanium bo zaczełam się trząśc i mieć problemy z oddychaniem, to też w jakimś sensie było to fajne uczucie, że tak o mnie zadbali i w ogóle, tacy mili byli, i zapamiętali mnie tak tam mnie ("aa to ta co tak mdleje;)" ). Doprawdy, bardzo dziwna jestem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja mam ciągle poczucie, że jak wyzdrowieję, to będę mniej wartościowa :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

Dobrze jest czasami przeczytać posty kogoś doświadczonego i co najważniejsze potrafiącego sobie radzić. Rzadko tu się tacy pojawiają, jeszcze szybciej znikają kończąc z banem.

 

Przyczyna takiego stanu rzeczy może brać się stąd, że mimo najszczerszych chęci pomocy nie są w ogóle rozumiani. Co więcej, mało kto słucha (czyta) o czym taka osoba mówi, biorąc wszystko dosłownie. Jeśli ktoś używa wiedzy związanej z religią, czy też filozofią to od razu mówi się o nim w ten sposób: "ej, on jest nienormalny - pewnie naczytał się biblii albo książek o filozofii wschodu. Bełkocze".

Adam Kizam doskonale pokazywał pewne sprawy posługując się analogią. Opowiadanie o synu, który uczył się jeździć na rowerze jest świetną przenośnią. Wiele z nas jest jak to dziecko: "Niby dobrze a gada, ale nic z tego nie rozumiem."

 

Możemy się poddać albo możemy starać się rozumieć. Robić cokolwiek jest zawsze lepiej niż nie robić nic. Można sobie wmawiać, że choroba jest spowodowana np. uszkodzeniem mózgu ale czy to wprowadzi pozytywne zmiany? NIE. Człowiek się poddaje, nie robi nic w kierunku zmian siebie. Jaki sens mają zmiany skoro mamy takie przekonania?

 

Z drugiej strony Adam za bardzo chciał wpłynąć na społeczność tego portalu. Zbyt usilne próby "nawrócenia ze złej drogi" zawsze przerodzą się w frustrację jeśli jedna strona czegoś bardzo chce, a druga z kolei jeszcze bardziej tego nie chce. Bo kto z nas chce wprowadzać jakieś zmiany? Każdy chce zostać tym kim teraz jest tylko bez objawów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedzcie mi jak sobie radzicie z zmianami i czy wogóle jakieś wprowadzacie? Ja czuje prze ogromny lęk i się wycofuje :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LucidMan, cóz za konkretne i mądre słowa.............

masz rację że sztuka jest wysłuchanie drugiej osoby a nie każdy to potrafi

a wzloty i upadki ma każdy tylko my sami decydujemy czy chcemy pracować na sobą czy tylko

sie użalać, bo tak jest łatwiej

ja próbuję od 2 lat walczyć ze złym nastrojem, brakiem koncentracji, frustracjami i problemami snu

i jak na razie na polu walki to ja wygrywam

postanowiła się nie poddać, ja chcę być taka jak DAWNIEJ _ wesoła, energiczna a nie przygaszona

WALCZĘ i wszystkim polecam przynajmniej spróbować .......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rad. Każda zmiana wywołuje lęk. Powstają granice, które należy przekraczać. Bez tego jesteś jakimś fanatykiem czegoś, a to jest złe. Lęk jest w twoim myśleniu, to myślenie boi się zmian. Ty jednak tym myśleniem nie jesteś. Ty możesz nim rządzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyzdrowienie to chyba za dużo powiedziane, bo jak znam życie to po odstawieniu tablet wszystko wróci. Więc zamierzam się zaprzyjaźnić z nimi na dłuuuższy czas. Natomiast myślenie i postrzeganie samego świata i siebie, przekręciło się o 180 stopni, w tym dobrym kierunku.

Teraz pozostaje zmienić sytłację życiową i przyzwyczaić się do niej. Może wtedy po dłuższym czasie pomyślę o odstawieniu leku.

Na razie jest ekstra. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pytanie jest tendencyjne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Porównam leki do butli z tlenem. Schowałeś głowę pod wodę. Brakuje ci powietrza, zaczyna cię boleć, więc dostajesz butle z tlenem. Kończy się tlen, znowu zaczyna boleć. A nie można tak wyjąć głowę z tej wody?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślałem że pirdo..ne ze śmiechu jak przeczytałem ten post;;;;;;;;Adam Kizam;;;;;;;;;kolejny Kaszpirowski na forum.

Pewnie że temat mnie zaciekawił...kto nie chciał by wyzdrowieć.Te oddechy i liczenie.. to dobre na usypianie a nie na leczenie chorób psychicznych.

Wymyślanie historyjek (horrorów) ...paranoja...i tak mam problemy z echolalią.. a podczas głębokiej depresji niech ten gościu spróbuje mnie

wyprowadzić z kijkami na spacer...przecież ja w takich chwilach nie mam siły głową ruszyć....

Pozdrawiam wszystkich którzy chcą wyzdrowieć !!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szukając pomocy na tym forum, i czytając ten post powyżej, można odnieść wrażenie że nie warto walczyć z nerwicą poprzez zrozumienie jej działania.Mam pytanie do ziomka118118. Czy wypróbowałeś wszystkie metody, które by ci pozwoliły wyjść z depresji, czy kończyło się zawsze tylko na chceniu? A jak to zrobiłeś, to dlaczego odrzuciłeś tę jedną? Co się stało że twoje myślenie tak się oburzyło? Zobacz. Piszesz - paranoja - odnośnie wymyślania historyjek. Tylko jakbyś dokładnie przeczytał co pisze Kizam, to byś zauważył że trzeba to przede wszystkim obserwować. Zobacz co ty robisz. Piszesz horror dla kogoś kto potrzebuje pomocy, i jednocześnie obsmarowujesz nim dwóch ludzi. A co oni takiego złego zrobili? Zaszkodzili komuś? Ale pomóc już mogli. Czy siadając przed komputerem albo telewizorem kazali sobie płacić? Zobacz ile ludzie wydają forsy szukając pomocy gdziekolwiek, a jak się okazuje można to o d--ę potłuc. Przypomniał mi się film, chyba to była ,,Szpicbródka" Młody imprezowicz przychodzi do starego żyda i mówi -pożycz pan stówkę. Dobra, ale jak przyjadę z Radomia. A kiedy pan jedziesz? Nie zamierzam. Można to trochę zmienić. Mówi nerwica - opuszczę cię jak spełnisz jeden warunek. Dobra, ale jak znajdę czas. A kiedy go znajdziesz? Nie zamierzam. Wszystko kończy się na użalaniu. Mam depresję, nie mam sil ruszyć głową itd, itp. Zobacz co by było jakby tak myślał Jaś Mela, znasz go chyba? co by było jakby tak myślał Lance Armstrong po swojej chorobie? Zobacz ile kalekich ludzi zdobywa Mount Everest. Zobacz ile kalek walczy o medale na olimpiadzie. A ile ludzi wyszło z głębokich depresji. Znam człowieka, który nie mógł zrobić trzech pompek, taki był spięty, ale jak dopadała go depresja, to szedł spacerować. Jak pojawiał się lęk, to szedł szybciej. Jak lęk był wielki, to biegł, albo brał rower i ciągnął po górkach. Przyjeżdżał do domu i był zadowolony, że coś zrobił. I wiesz co. Ten człowiek już się nie boi. Nie możesz na podstawie swojego myślenia oceniać innych. Ty nie znasz Kaszpirowskiego, Kizama, nie wiesz co działo się w głowach Meli, Armstronga i wielu innych ludzi, a którzy pokazali że świat jest piękny. Można powiedzieć że depresja to co innego. Ale nie chciałbyś się zamienić chyba? Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Ty znasz swoje myśli, tylko swoje. Denerwuje cię Kaszpirowski, Kizam? Ale zauważ że to jest w twojej głowie, to jest twoja nerwica. Kogo chcesz zmienić? Chcesz zmienić świat, bo twoje myślenie jest inne. To jest twoja depresja. Świata nie zmienisz, nie z tym walczysz. Zmień siebie, swoje przekonania, a wszystko się ułoży. Pozdrawiam wszystkich którzy chcą wyzdrowieć!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×