Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

To jest mój pierwszy wpis tutaj, więc przepraszam, jeżeli w złym miejscu go umieściłem, ponieważ brakuje mi rozeznania w sprawach organizacyjnych forum.

 

Chcę poruszyć swoją własną sytuację, która zdarzyła się u mnie w domu, ponieważ nie umiem sobie poradzić w niej sam. Po pierwsze, nie rozumiem swojego zachowania. Po drugiego, nie wiem jak należy się zachowywać w takich sytuacjach.

 

A teraz streszczenie całej sytuacji.

 

Kilka temu jechał do rodziców z przeświadczeniem "cokolwiek pokaże mi tata do podpisania, nie podpiszę tego. niech radzi sobie sam. niech zadłuża się na własne ryzyko. na własne konto. wiem, że jeżeli podpiszę mu kolejny kredyt to tak jak bym popełnił samobójstwo, bo on te pieniądze wyda albo na przestępstwa podatkowe, które będzie firmował moim imieniem i nazwiskiem, albo wyda je, aby spłacić swoje zadłużenie i wplącze mnie w swoją spiralę finansową, albo wyda, aby rozkręcić biznes, który z punktu widzenia marketingu i prawa nie ma szans się udać, ponieważ będzie wykorzystywał te środki jako kredyt kupiecki dla zaprzyjaźnionych spółek z.o.o. bez żadnego zabezpieczenia i kolejny raz ktoś go okradnie, bo już kilka razy go ktoś tak właśnie okradł"... więc jadę do domu z takim przeświadczeniem, takimi przemyśleniami i wiem, i wiem, że należy trzymać się od jakichkolwiek dokumentów z daleka.. bo w jakimkolwiek celu bym je podpisał one są wstanie zniszczyć moje życie.. bo wiem, że on tego nie spłaci, bo wiem, że on je przepierdoli i wiem, że może mi grozić odpowiedzialność karna chociaż trzymam się z daleko od tego.. A mimo to gdy go widzę.. gdy się do mnie uśmiecha.. jest dla mnie miły.. jak on rzadko przez ostatnie miesiące był dla mnie miły.. to działam na zasadzie pewnego automatyzmu.. jechałem mówiąc sobie, że zrobię wszystko, aby uniknąć podpisywania tych dokumentów i co? I uległem.. podpisałem.. nawet nie wiem co podpisałem... nie wiem na ile.. Żadne racjonalne argumenty.. wcześniejsze samonastawienie... nie pomogły mi, abym powiedział "pierdol się, radź sobie sam".. po prostu.. chciałem aby był ze mnie dumny.. chciałem mu pomóc... czułem presję.. uległem.. i teraz czuję się beznadziejnie, bo wiem, że to do niczego dobrego mnie nie prowadzi... co mogę zrobić aby przestać ulegać jego wpływowi? Jestem cholernie zły na siebie, bo nie potrafiłem zachować się konsekwentnie. Proszę o pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kochani rodzice swooje problemy rozwiązujccie sami i nie mieszajcie doo nich dzieci , drogie dzieci rozwoazujcie swoje problemy sami i nie mieszajcie do tego rodzicolw i tyle, nawet rodzice mogą wam pomagać finansowo ,ale emocje są dla nas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mack1990,z jakiego powodu tak się zachowujesz aby zyskać aprobate ojca?potrzebujesz pomocy psychologa.Jesteś uzależniony od pewnych mechanizmów myślowych...należałoby je zmienić dla Twojego dobra..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mack1990, Rzeczywiście...więcej asertywności. Musisz nauczyć się mówić "nie".

Myślisz, że gdybyś ojcu nie podpisał tych papierów kochałby Cię mniej?

Gdyby rzeczywiście tak było.....taki ojciec nie zasługuje na miano ojca, jest niedojrzały emocjonalnie, nieodpowiedzialny.

Mógłby być zły. Ale musiałby poradzić sobie ze swoją złością.

Myślę, ze całe życie Cię nie doceniał i masz do niego żal.

NIe musisz ulegać jego presji, żeby się wewnętrznie docenić.

Są inne sposoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam dokładnie tak samo z matką. Z tym że ona wykorzystywała moje niskie poczucie własnej wartości (skrzętnie budowane przez nią od dzieciństwa) do bezwzględnego posłuszeństwa. Budowała we mnie poczucie winy, ze jestem jej nie psłuszna, że nie dorastam do pięt siostrze. Trwało to 23 lata do czasu pierwszej wizyty u psychiatry i potem na terapii u psychologa. I coś we mnie pękło. Teraz nie pozwalam się emocjonalnie wykorzystywać. Może w Twoim wypadku również czas powalczyć o spokój?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez ostatnie kilka miesięcy za każdym razem gdy z nim rozmawiam (np. przez telefon) lub się z nim spotkałem starał się wywierać na mnie wpływ np. przez telefon groził mi, że nie odda mi moich pieniędzy, itp. itd, a następnie był dla mnie miły, wtedy na prawdę miałem ochotę podpisać mu te dokumenty "jako nagrodę za dobre zachowanie", ale wtedy jeszcze myślałem że "nie, niech radzi sobie sam, oszukał mnie tyle razy, niech radzi sobie sam". Innym razem pokazywał mi liczne korzyści "weźmiesz mi ten kredyt na 100tys. zł, ja wtedy uniknę więzienia, dostaniesz 5tysięcy, ja spłacę cały kredyt wraz z odsetkami" [spirala długów], wtedy też bym nie uległ, kto nie chce 5tys. zł na free? tylko na szczęście włączyło mi się myślenie "przecież on to wszystko przepierdoli, tak jak stracił własne zdolności kredytowe 1.5mln zł, z.k. mamy 100k, czy babci 300k itp., ze mną będzie tak samo.. mam 22lata, stracę wszystko...", te jęki o to, że on trafi do więzienia za niespłacenie wyroku sądu słyszałem od mamy, brata, którzy są od niego finansowo zależni.. ciężko było mi odmówić. Kolejne jego przykłady to prośba o kredyt na biznes z anglikami, bagatela 1m zł, czarowanie mnie zyskami (gdy bym nie wiedział, że "zyski to opinia, pieniądze to fakty" Philip Kottler, pewnie bym się zgodził, na szczęście przez ostatnie 2lata czytam wszystkie pozycje związane z biznesem i wiem, że to co robi jest poranionym pomysłem), i takich propozycji słyszałem dziesiątki. Gdy miałem 18lat, nikt nie chciał mnie zatrudnić, założyłem własną firmę zajmującą się roznoszeniem ulotek za zaskórniaki odłożone z komuni, urodzin itp. (miałbym więcej gdybym w wieku 7lat nie dal mu 4k, na "akcje i obligacje", okazało się, że je przesrał zabierając nas na wakacje), po pół roku wyszło, że mogę liczyć na linię kredytowa na 150K, wtedy mieszkałem jeszcze z nim... przez pół roku codziennie, codziennie poddawał mnie emocjonalnej huśtawce był miły, chamski, ignorował mnie, bił mnie, krzyczał, groził, znów był miły, kupował mi nowe rzeczy, pokazywał korzyści w końcu uległem gdy zaproponował mi 1k/m-c płacił, przestał 3m-c temu, wczoraj podobno podpisałem przedłużenie umowy, ale narzeczona powiedziała mi, że to mogło nie być przedłużenie umowy, tylko np. pełnomocnictwo do zawierania nowych umów kredytowych... bo coś mówił do mojego brata "myślisz, że on się skapnie"... Ja nie wiem co mam z nim zrobić.. najchętniej ubezwłasnowolniłbym go, posłał do więzienia albo zabił, bo widzę, że on jest toksyczny dla wszystkich - tak samo zachowuje się względem wszystkich - i gdy teraz przepierdoli moje zdolności kredytowe, przeje, kupi nowe luksusowe samochody, pojedzie na egzotyczne wycieczki z rodziną - beze mnie - to pewnie będzie tak samo naciskał na młodszego brata, aby on założył firmę i swoimi sposobami, będzie firmował jego działalność, aby spełnił wymagania do uzyskania kredytów ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×