Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

beast6, wiec trzeba teraz się postarać i skupić na tym jednym wyłączając inne rzeczy. Chęć zmalała bo czujesz jakbyś ciągle się szarpała z tym wszytskim?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie obroniłem pracy licencjackiej i nie wiem czy pic czy nie ? :roll:

I tak od paru miesięcy w znacznym mierze nie odczuwam emocji , ludzie dostawali 3.0 i płakali z rozpaczy , a ja kompletnie nic .

Przykładów jest więcej , ale nie będę się rozpisywał . Nie posiadam czegoś takiego jak motywacja , nie chyba nawet wykształconej , skąd to ludzie biorą w ogóle ?!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie tak. Poza tym... dzisiaj przyjeżdza moja matka (alkoholiczka),ostatni raz widziałam się z nią dwa lata temu po 6 letniej przerwie i nie wspominam tego dobrze. wręcz tragicznie. mój brat mnie ostrzegł (miał okazję widzieć ją w marcu), że wygląda już tragicznie, tak jakby miała 20 lat więcej... Bardzo źle na nią reaguje, zniszczyła nam dzieciństwo o ile nie życie bo mój tok rozumowania jest zupełnie inny od myślenia osób w moim wieku. samo słowo 'mama' powoduje, ze mam łzy w oczach. tak jak już wspomniałam, ostatni raz widziałam się z nią 2 lata temu. Przyjechała w celu pocieszenia mnie, wsparcia,byłam po próbie samobójczej. ogromnie się cieszyłam, wydawało mi się, że zmieniła się przez te 6 lat, myślę sobie skoro znalazła faceta, wyjechała, chce założyc rodzinę to może juz wszystko jest ok. nie da się opisać tego rozczarowania kiedy zajechałam do dziadków na pierwsze spotkanie z nią po tylu latach... a ona już ledwo trzymała się na nogach, po kilku godzinach w zasadzie o mnie zapomniała, robiła awantury, a ja siedziałam z bratem zamknięta w pokoju i ryczałam, w środku nocy zabrał ją, wywiózł na dworzec i wsadził do pociągu, był wściekły że tak sie zachowała w takiej chwili, nawet ten jeden raz nie potrafiła się powstrzymać. wtedy dobiła mnie całkiem, czasami się zastanawiam jaką siłą ja wtedy stanęłam na nogi? małymi kroczkami, ale poszłam na studia, zaczęłam pracować... a teraz znowu ona,jeszcze się z nią nie widziałam a już trzęsę się ze strachu. Ma być przez tydzień, więc zamierzam się z nią spotkać w środę po pracy, ale juz się boje tego w jakim będzie stanie i czy rzeczywiście wygląda tak źle jak słyszałam. i to jest tylko jedna z tych myśli, które mnie dręczą, przez które siedze i patrze w pustą ściane zamiast zrobić cokolwiek.

Poza tym dziękuję, że ktoś czyta te moje wypociny, na żywo nie umiem z nikim rozmawiać o tym co mi siedzi w głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beast6, na pewne sytuacje i ludzi nie masz wpływu chociaż nawet bardzo sie byś starała. Widać cały czas to siedzi w Tobie i nie daje spokoju. Będzie Ci lepiej jak ją zobaczysz i ocenisz jak się miewa? Chyba wciąż nie poradziłaś sobie z dzieciństwem i wiele emocji zostało, z którymi sobie nie radzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepiej nie będzie, ale muszę to jakoś przeżyć, nawet nie wypada się nie zobaczyć skoro juz jest... Z tym, że teraz juz nie mam złudzeń, wiem czego moge się spodziewać... A co do dzieciństwa to fakt, nie poradziłam sobie z nim i juz chyba nie poradzę. Z resztą coraz mocniej wydarzenia z dzieciństwa odbijają mi się na życiu dorosłym, im jestem starsza tym bardziej zgorzkniała, zimna, bez marzeń, bez celu osiągnięcia czegokolwiek w kontaktach z innymi ludźmi, bez potrzeby bycia z kimś, bez potrzeby kochania... Chociaż to chyba strach przed skrzywdzeniem kogoś i skrzywdzeniem mnie

 

-- 05 lip 2014, 21:11 --

 

Lepiej nie będzie, ale muszę to jakoś przeżyć, nawet nie wypada się nie zobaczyć skoro juz jest... Z tym, że teraz juz nie mam złudzeń, wiem czego moge się spodziewać... A co do dzieciństwa to fakt, nie poradziłam sobie z nim i juz chyba nie poradzę. Z resztą coraz mocniej wydarzenia z dzieciństwa odbijają mi się na życiu dorosłym, im jestem starsza tym bardziej zgorzkniała, zimna, bez marzeń, bez celu osiągnięcia czegokolwiek w kontaktach z innymi ludźmi, bez potrzeby bycia z kimś, bez potrzeby kochania... Chociaż to chyba strach przed skrzywdzeniem kogoś i skrzywdzeniem mnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beast6, póki będziesz wierzyć w to, że lepiej nie będzie i nie starać się ciągle o poprawienie sytuacji to tak będzie. Myślałaś o udanie się na terapię ze swoimi problemami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niby myślałam, ale z drugiej strony jakoś sobie tego nie wyobrażam. Nie wiem czy wydusiłabym z siebie chociaż jedno słowo. Poza tym na co dzień w ogóle nie mówie o swoich problemach, tak staram się od nich oddalić bo jak tylko zacznę to skutki są takie jak teraz, wszystko wychodzi a ja nie mogę się pozbierać. Ale dostałam ostatnio namiary na jakiegoś psychologa od koleżanki z pracy, widocznie zauważyła, że coś jest mocno nie tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem cała opuchnięta, cycki mnie bolą, nie mogę spać na brzuchu, brzuch też boli, zaraz pewnie dostanę okres.

 

puchniesz na twarzy przed okresem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

diritatis, szczupła i galaretkowata? to się nie wyklucza?

 

Tak. To polega na tym, że w ubraniu wyglądam dobrze, a bez ubrania już nie. Chociaż nie wiem, na ile to stan faktyczny, a na ile moje wymysły, bo nigdy nie jestem z siebie zbyt zadowolona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beast6, spróbuj podejść do tego jak tutaj, skoncentrować się na problemach, bo nie da się tego cały czas zamiatać pod dywan.

 

 

nie umiem się skoncentrować na wszystkich na raz. zawsze odkładam na później bo teraz to czy tamto na głowie... wiem, takie pieprzenie z mojej strony, nie potrafię się tym zmierzyć

 

-- 06 lip 2014, 13:48 --

 

Z drugiej strony czasem lepiej nie utrzymywać kontaktu z osobą która ma na Ciebie tak toksyczny wpływ, nawet jeśli jest to Matka.

 

beast6, probowałaś terapii DDA?

 

wiem, dlatego nie utrzymuje, chociaż wiem, że za parę lat i tak zwali mi się na głowę bo jest w coraz bardziej opłakanym stanie i o to my dzieci zawsze kochającej mamusi będziemy musieli okazać jej wdzięczność za matczyną miłość i troskę i się nią zaopiekować... taaaa. Terapii nie próbowałam, w zasadzie od niedawna zaczęłam sobie uświadamiać, że to co działo się kiedyś spowodowało, że dzisiaj mam myślenie inne niż rówieśnicy, że to przez dzieciństwo nie mogę sobie ułożyć pewnych sfer życia. zaczęłam się tym interesować, trafiłam na artykuł o DDA i doznałam szoku, to tak jakby ktoś pisał o mnie i o moim rodzeństwie. a najbardziej odpowiednie sformułowanie na jakie trafiłam to 'Dzieci z rodzin, w których jest obecny problem alkoholowy, to najbardziej samotne stworzenia na Ziemi'...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beast6, spróbuj podejść do tego jak tutaj, skoncentrować się na problemach, bo nie da się tego cały czas zamiatać pod dywan.

 

 

nie umiem się skoncentrować na wszystkich na raz. zawsze odkładam na później bo teraz to czy tamto na głowie... wiem, takie pieprzenie z mojej strony, nie potrafię się tym zmierzyć

 

-- 06 lip 2014, 13:48 --

 

Z drugiej strony czasem lepiej nie utrzymywać kontaktu z osobą która ma na Ciebie tak toksyczny wpływ, nawet jeśli jest to Matka.

 

beast6, probowałaś terapii DDA?

 

wiem, dlatego nie utrzymuje, chociaż wiem, że za parę lat i tak zwali mi się na głowę bo jest w coraz bardziej opłakanym stanie i o to my dzieci zawsze kochającej mamusi będziemy musieli okazać jej wdzięczność za matczyną miłość i troskę i się nią zaopiekować... taaaa. Terapii nie próbowałam, w zasadzie od niedawna zaczęłam sobie uświadamiać, że to co działo się kiedyś spowodowało, że dzisiaj mam myślenie inne niż rówieśnicy, że to przez dzieciństwo nie mogę sobie ułożyć pewnych sfer życia. zaczęłam się tym interesować, trafiłam na artykuł o DDA i doznałam szoku, to tak jakby ktoś pisał o mnie i o moim rodzeństwie. a najbardziej odpowiednie sformułowanie na jakie trafiłam to 'Dzieci z rodzin, w których jest obecny problem alkoholowy, to najbardziej samotne stworzenia na Ziemi'...

 

Myślę że terapia by Ci pomogła, na pewno w jakimś stopniu. Ja chodziłam na terapię DDA, niestety po pół roku zrezygnowałam, teraz zastanawiam się nad powrotem. Także polecam, bo czasem na prawdę warto. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znów jestem na dnie. Znów nie potrafię się pozbierać i podnieść, żeby walczyć. Każdy mój dzień to walka...

 

2 miesiące temu urodziłam córeczkę. Ciąża była zagrożona i całe 9 miesięcy były problemy z moim zdrowiem. Lekarze zapewniali, że moje dolegliwości są ciążowe i miną po porodzie. Mylili się, przez co zaniedbane zostały moje dolegliwości, przeszły w stan przewlekły i nie minęły po ciąży, a nawet się pogorszyły, przez co moje życie wygląda teraz jak strzępy życia, jakieś urywki bo pozostałą część spedzam nad swoimi dolegiwościami. Dokuczają mi duszności, uczucie ściskania w gardle (to njgorsze), cofanie jedzenia,odbijanie, uczucie ciała obcego w gardle, suchość a także pełno gęstej flegmy spływającej z zatok, bóle w klatce, w klecach i okrutnie napięte mięsnie karku i przykręgosłupowe, mrowienia, rwa kulszowa.Kiedy o tym piszę, wydaje się, że to nic takiego, jednak moje cierpienie jest okrutne. Co na to lekarze? Nic specjalnego... Dostaję coraz to nowe skierowania, chodzę od lekarza do lekarza ale wszędzie prywatnie bo terminy strasznie dłuuuugie a ja już jestem na skraju wyczerpania. Niektórzy biorą sprawę poważnie a inni bagatelizują mówiąc, że nic mi nie jest. Ale jak to mozliwe, gdy spływające potoki flegmy widać golym okiem !!!! Popadłam w hipochondrię przez to bo próbuję sama znaleźć przyczynę moich dolegliwości, jakoś sobie pomóc... Porobiłam trochę badań ale nie wszystkie bo kończą się finanse. Boje się, że nie będzie mnie stać na wizyty u lekarzy...A ja już nie potrafię z tym żyć....

 

Głównie doskwiera mi ściskanie w gardle, uczucie kluchy, odchrząkiwanie do tego stopnia, że boli mnie całe gardło, krtań, czasem już mówię nie swom głosem, mam uczucie braku skóry na szyji, jest napięta, jakby mięsnie mi się skurczyły... Ogarnia mnie wtedy strach i lęk...

Kocham moją córeczkę, chciałabym być dla niej cudowną ZDROWĄ mamą a NIE JESTEM. Nie mam sił walczyć dłużej... Boję się, że rodzina już ma mnie dosyć.. Nawet gdy są chwile gdy chciałabym coś z tym zrobić to nie wiem jak. Lekarze też nie wiedzą, więc nie ma dla mnie ratunku. Już zawsze będzie tak jak teraz i nigdy nie poczuję się lepiej.....

 

Siedzę i płaczę gdy to piszę bo zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy nie będę taką mamą jak inne a przede wszystkim nigdy nie będę TAKA JAK KIEDYŚ - SZCZESLIWA...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×