Dość długo się biłem z przemyśleniami i huśtawkami emocjonalnymi po tym jak pewna dziewczyna zachowała się w sposób który do dzisiaj jest dla mnie analizowany w zależności od nastroju i chcę w tym w końcu skończyć ...
Zaczynając od początku , więc ów dziewczyna utrzymywała ze mną kontakt dość częsty pisemny , spotkania zazwyczaj wypadały średnio co półtora tygodnia przez okres 6 miesięcy. W drugim miesiącu miało miejsce pewne zdarzenie po którym przestała pisać , okazało się , żę jakieś tam badania nie poszły dobrze. Mimo to kontakt przetrwał i było coraz bardziej rozwojowo. Następny zły okres nastąpił jakoś w podobnym odstępie czasu , okazało się , żę z nią jest źle , nie może się wyzbierać i leży w łóżku , dalej nic nie chciała powiedzieć co jej jest. Miała się odezwać gdy tylko się polepszy , ale już do tego nie doszło ...
Minął miesiąc i mimo moich smsów nie odpisywała , a powinna się czuć odpowiedzialna poniewaz jeszcze dzień wcześniej bylismy na imprezie i był taniec , a dlatego to jest ważne ponieważ jej gorszy stan upatrywałem w tym. Najgorsza rzecz nastąpiła dla mnie i mnie komplatnie ścieła gdy przypadkowo ją spotkałem na mieście , nie wiedziała co powiedzieć. Jej obrona skupiła się na tym , że co też zresztą do dzisiaj próbuje rozfszyforwać , że się bała powiedzieć co jej jest i tak jak mi jeszcze później pisała , żę nie ma zamiaru obarczać swoimi problemami innych i nie chce mnie wykorzsytywać ...
I tutaj zaczął się mój dramat i analizowanie , bo tak to napisała , że jedynie co mogłem potwierdzić to , to ze choroba nie jest wymysłem , ponieważ po tak krótkim czasie jak dwa miesiące mogło się juz wcale nie odzywać i dać sobie spokój , mimo to kontynuowała , wierząc że uda się jej wyjść z tych problemów.
Jednak moje obawy i poczucie odrzucenia już dawały znak o sobie w mojej lękowej głowie i przypuszczenia , że skoro nie chce mnie obciążać swoimi problemami to nic dla niej nie znaczyłem. Jej tłumaczenie co zrobiło mi jeszcze większy mętlik brzmiało tak , że czuła się coraz lepiej , ale nie może nic więcej ... Z jednej strony mnie odrzuciła już samym faktem , że mnie zignorowała w taki sposób , a z drugiej zostawiła cień złudzenia .
Ja swoje niestety , ale już po fakcie dołożylem , ponieważ powiedziałem , że skoro nie ujawnia swoich słabości to jest egoistką i jest jej lepiej w obecnym stanie. Bo dla mnie to wyglądało jak rollercoster emocjonalny , jak jest dobrze to się angażuje , jak przychodzi ten gorszy czas to się kompletnie odcina , i nie chodzi mi o to że ma być radosna , tylko żeby przynajmniej cokolwiek odpisała ...
I teraz nie jestem w stanie się uwonić , bo po tym co napisałem , że jest egoistką mogła poczuć się , że rzeczywiscie tak jest i po co dalej to ciągnac , skoro dośc ostro dalem jej to do zrozumienia. Ja myslalem jeszcze , że odpisze , w zasadzie na to liczyłem. Teraz mi jest strasznie głupio napisać cokolwiek , bo przecież przepraszam nie napisze , bo ja w tej całej sytuacji stałem się ofiarą jej czy też jej choroby ...
Jest to osoba , która bardzo do serca brała obowiązki , pracowita i odpowiedzialna. Przyznała się do błędów i że przepraszam w stosunku do mnie nie wystarczy. Nawet gdy zapytałem o dalszy kontakt napisała drukowanymi , że to ode mnie zależy , bo ona sama nie chciałaby się znać.
Też nie wiem jak odbierać takie słowo , bo przecież gdyby nie to przypadkowe spotkanie to pewnie do dziś by nie odpisała.
I tak żyje analizując , w zależności od humoru. Raz ją staram się zrozumieć , a później mysle , ze dobrze to przemyslala i może chciała to zrobic w taki sposob , że się na nią wkurze i jej nawrzucam już po całości i się uwolni . A tak to musiala napisać wydaje mi się prawdę ...