Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość kamila

jak wyglada wizyta u psychologa, psychiatry, psychoterapeuty

Rekomendowane odpowiedzi

byłam dzis i jestem srednio zadowolona zobaczymy jak to bedzie kolejnym razem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paga, nie zmieniaj terapeuty dlatego, że chce Ci pomóc wyzdrowieć. Przecież to jest bez sensu. Na pewno będziesz żałować takiej decyzji, bo stoisz przed szansą na zdrowie. Chodź do skutku, aż w końcu będziesz potrafiła się zrelaksować i wyrazić uczucia. Po prostu to wymaga czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paga

odpowiadając na Twoje pytania:

1. Zdecydowałam się porzucić terapię definitywnie. Wcale nie chciałam szukać nowego terapeuty. Stwierdziłam, że to nie dla mnie. Nie umiem się otworzyć, czuje opór, nie chce rozmawiać, więc nie ma to sensu. Myślałam sobie, że moooże kiedyś - MOŻE. Ale raczej to nie dla mnie.

2. Terapię rzucałam 2 razy. Raz przerwałam z wyżej wymienionych powodów. Nie informowałam o tym terapeuty - po prostu uciekłam. Wróciłam do niego po pół roku. Po jakimś czasie sytuacja się powtórzyła. Znowu uciekłam, znowu bez uprzedzenia.

3. Pierwszy raz trwał 5 miesięcy. Potem pół roku przerwy. Drugi raz trwał 9 miesięcy.

 

Od tamtego czasu minęły 2 lata. Tyle potrzebowałam, żeby zrozumieć, że bez terapii ani rusz i zaczęłam od nowa - już u nowego terapeuty. To dopiero sam początek, bo za mną 5 spotkań.

Teraz wiem, że tamte ucieczki były ogromnym błędem. Zamiast o tym rozmawiać, mówić co czuję, walczyć z tym oporem ja się poddałam. A teraz, nic się nie zmieniło - opór u nowego terapeuty również jest, również nie chcę mówić. Tyle tylko, że tym razem jestem mądrzejsza i zamiast uciekać rozmawiamy o tym. Chcę przezwyciężyć ten opór. Na bank przyjdą momenty kiedy znowu będę chciała uciec (boję się tego bardzo!!), ale mam nadzieję, że wyciągnę wnioski z poprzedniej terapii i nie poddam się temu ;)

 

Jeśli chcesz rzucić terapię tylko dlatego, że pojawił się opór - to nie rób tego. Rozmawiaj o tym. Walcz z tym.

Chyba, że są inne powody przez które chcesz odejść. Może coś Ci nie pasuje innego w terapeucie. Wtedy warto to przeanalizować i się zastanowić. Ale jeśli wina leży tylko po Twojej stronie - nie odchodź.

 

-- 13 kwi 2012, 17:57 --

 

estera1 a co się stało? czemu nie jesteś zadowolona?

Atia i jak...poszłaś dzisiaj? :) jak było?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziękuję. że ktoś się jeszcze 2 strony wstecz mną zainteresował.

 

Boję się, że terapeutka wyrzuci mi, że jestem zła, odpychająca, nic dziwnego, ze nie mam kontaktów bliższych z ludźmi.

Boję się, że powtórzy to co słyszałam przez XXXXX lat swojego życia od najbliższych. I boję się, że powie mi tak samo, że po prostu skoro ja jestem ta zła to nie mam co szukać przyczyn swojego zachowania.

 

Boję się jej, mam wrażenie, że robi mi na złość swoimi zachowaniami.

Nie chodzi o to, że ona jest nie dla mnie.. Tylko o to, ze ja nie jestem zdolna do jakiejkolwiek relacji.

 

* przepraszam- kopiowanie źle mi idzie :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

klementynka a mówiłaś jej to wszystko co nam tutaj piszesz? Bo jeśli nie to powinnaś, bo to jest bardzo ważne! Musisz zmienić swoje nastawienie. Daj sobie szansę !

ps. widzę że jesteś z wrocławia. mogę zapytać do kogo chodzisz na terapię? ja też jestem z tego miasta ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sadunia85 Tak, byłam, teraz oczywiście widzę, ze mój lęk był kompletnie nieadekwatny do sytuacji, bo psychoterapeutka okazała się być bardzo przyjemną osobą. Na wstępie powiedziałam jej o swoich obawach odnośnie terapii, generalnie na tej pierwszej sesji skupiłam się na dość powierzchownych problemach i nie dotykałam tych tematów, ktore najbardziej wpływają na moje negatywne pojmowanie siebie. Ale i tak jestem zadowolona, bo mówiłam bardzo dużo i tylko czasami psycholog pomagała mi pytaniami, czasami nawet sprawiało mi to przyjemnośc taka swobodna rozmowa. Oczywiście miałam problem z wyrażeniem swoich myśli, czasami mówiłam bardzo podręcznikowo o swoich objawach i nie umiałam wskazywać konkretnych sytuacji dotyczących moich wyobrażeń. Myślę, ze moja psychoterapeutka widzi mój opór, kiedys opisywałam swój problem tutaj na forum, troszkę się zmieniło od tego czasu ale chciałam i do tego wrócić. Powiedziałam, ze następnym razem chętnie pokażę co pisałam. Nie dała się namowić, wszystko muszę mówić, nie ułatwia mi to sprawy, ale pewnie ma większy sens terapeutyczny ;) Wychodząc z gabinetu byłam w lekko płaczliwym nastroju, jakby lekko rozczarowana, ale i tak uważam, że to ciekawe doświadczenie. Obserwacja własnych reakcji, otwieranie się i wprowadzanie zmian w życie.

 

Nie otrzymalam konkretnej diagnozy, terapeutka zaproponowała mi 12 spotkań, po 2x w tygodniu, aby rozwiązać moje problemy. Proponowała też terapię grupową w szpitalu, jednak ze względu na szkołę nie mogę w takiej uczestniczyć. Poza tym usłyszałam kilka miłych rzeczy, ale nie wiem na ile była to szczera opinia, a na ile doraźna pomoc, zeby zachęcić mnie do dalszej pracy.

 

Pozdrawiam serdecznie, na pewno jeszcze napiszę o swoich wrażeniach, czy wątpliwościach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
klementynka a mówiłaś jej to wszystko co nam tutaj piszesz? Bo jeśli nie to powinnaś, bo to jest bardzo ważne! Musisz zmienić swoje nastawienie. Daj sobie szansę !

ps. widzę że jesteś z wrocławia. mogę zapytać do kogo chodzisz na terapię? ja też jestem z tego miasta ;)

 

 

nie mówiłam. Nie jestem z nią w aż tak "bliskiej" relacji, żeby takie rzeczy opowiadać. Nie umiem się przemóc. Chyba jej powiem, że nie chcę tej terapii. Nie umiem... ja wiem, że to początek i wogóle ale nie umiem dać sobie szansy, bo na nic nie zasługuje, nie miałam złego życia

 

chodze na psychodynamiczną, moze na forum nie będę pisać do kogo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
sadunia85 Tak, byłam, teraz oczywiście widzę, ze mój lęk był kompletnie nieadekwatny do sytuacji, bo psychoterapeutka okazała się być bardzo przyjemną osobą. Na wstępie powiedziałam jej o swoich obawach odnośnie terapii, generalnie na tej pierwszej sesji skupiłam się na dość powierzchownych problemach i nie dotykałam tych tematów, ktore najbardziej wpływają na moje negatywne pojmowanie siebie. Ale i tak jestem zadowolona, bo mówiłam bardzo dużo i tylko czasami psycholog pomagała mi pytaniami, czasami nawet sprawiało mi to przyjemnośc taka swobodna rozmowa. Oczywiście miałam problem z wyrażeniem swoich myśli, czasami mówiłam bardzo podręcznikowo o swoich objawach i nie umiałam wskazywać konkretnych sytuacji dotyczących moich wyobrażeń. Myślę, ze moja psychoterapeutka widzi mój opór, kiedys opisywałam swój problem tutaj na forum, troszkę się zmieniło od tego czasu ale chciałam i do tego wrócić. Powiedziałam, ze następnym razem chętnie pokażę co pisałam. Nie dała się namowić, wszystko muszę mówić, nie ułatwia mi to sprawy, ale pewnie ma większy sens terapeutyczny ;) Wychodząc z gabinetu byłam w lekko płaczliwym nastroju, jakby lekko rozczarowana, ale i tak uważam, że to ciekawe doświadczenie. Obserwacja własnych reakcji, otwieranie się i wprowadzanie zmian w życie.

 

Nie otrzymalam konkretnej diagnozy, terapeutka zaproponowała mi 12 spotkań, po 2x w tygodniu, aby rozwiązać moje problemy. Proponowała też terapię grupową w szpitalu, jednak ze względu na szkołę nie mogę w takiej uczestniczyć. Poza tym usłyszałam kilka miłych rzeczy, ale nie wiem na ile była to szczera opinia, a na ile doraźna pomoc, zeby zachęcić mnie do dalszej pracy.

 

Pozdrawiam serdecznie, na pewno jeszcze napiszę o swoich wrażeniach, czy wątpliwościach :)

 

Cieszę się, że się przemogłaś i poszłaś. Widzisz, nie taki diabeł straszny :) To naturalne. Ja też miałam ogromne obawy przed terapią. Też o tym ciągle mówię na każdym spotkaniu i dzięki temu rozmawiamy o tym i on w bardzo fajny sposób przekonuje mnie, że moje obawy są bezpodstawne, że te rzeczy których się boję są tylko w mojej głowie i mogę nad tym zapanować.

A czym byłaś rozczarowana po spotkaniu? W ogóle w jakim nurcie pracuje Twoja terapeutka? :)

Ja np też wolałabym się spotykać 2 razy w tyg, żeby szło to sprawniej, te przerwy mnie trochę męczą. A spotkał się ktoś z tym żeby na terapii indywidualnej psychodynamicznej sesje były 2 razy w tyg a nie jeden?

 

Pisz, pisz, ja też będę pisała o swoich postępach ;)

 

-- 14 kwi 2012, 11:14 --

 

 

nie mówiłam. Nie jestem z nią w aż tak "bliskiej" relacji, żeby takie rzeczy opowiadać. Nie umiem się przemóc. Chyba jej powiem, że nie chcę tej terapii. Nie umiem... ja wiem, że to początek i wogóle ale nie umiem dać sobie szansy, bo na nic nie zasługuje, nie miałam złego życia

 

chodze na psychodynamiczną, moze na forum nie będę pisać do kogo

 

hm, ja bym nie rezygnowała. Ale to wszystko zależy od Ciebie. Jeśli nie będzie w Tobie żadnych chęci to terapeuta choćby na głowie stanął to nie da rady nic zdziałać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hm, ja bym nie rezygnowała. Ale to wszystko zależy od Ciebie. Jeśli nie będzie w Tobie żadnych chęci to terapeuta choćby na głowie stanął to nie da rady nic zdziałać.

 

 

chcieć to ja bym chciała, ale nie mam siły (?), motywacji (?), boję się tego wszystkiego (?)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co sądzicie o psychoterapii w leczeniu depresji?Uważacie ,że może pomóc czy jest to zbędne.Ja olałem "otępiacze" i aktualnie uczęszczam na spotkania w terapii poznawczo behawioralnej.Podobno depresja jest powodowana kierowaniem agresji i złości do siebie.Ćwiczę z psychologiem asertywność-kiedy bardziej mam być pasywny a kiedy bardziej stawiać na swoim i wprowadzam to w życie.Ćwiczę też dystans do siebie.Kazał mi np. powiedzieć kilku osobom o swoich wpadkach oraz dążymy do tego ,żeby emocje przerżucać na innych a nie na siebie oraz unikać kompulsji.Podobno efekt nie jest doraźny a długoterminowy. Jakie są wasze doświadczenia drodzy forumowicze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A ja mam trzy pytanka do tych osób,co zmienili terapeutę.

 

1. Czemu zdecydowaliście się zmianę terapeuty?

2. Czy poinformowaliście go/ją o swoim zamiarze? Jak na to zareagował/zareagowała?

3. Jak długo chodziliście na terapię u danego terapeuty?

 

Pytam, bo sama się zastanawiam nad zmianą terapeuty, ale - nie wiem czemu - boję się pojąć taką decyzję. Chyba boję się, że później będę żałować tej zmiany. Wizyty u mojej terapeutki są dla mnie coraz bardziej stresujące, bo ona oczekuje ode mnie wyrażania uczuć, a ja nie potrafię się u niej zrelaksować i otworzyć. A NAPRAWDĘ SIĘ STARAM. :cry: Za każdym razem przed wizytą mam bóle brzucha ze stresu, a wychodząc z gabinetu mam uczucie porażki i łapię tak zwanego doła. Myślałam, że to minie, ale niestety tak jest prawie zawsze :( Nie wiem co mam robić.

 

paga a ile do niej chodzisz? w jakim nurcie pracujecie?

ja z 1szym terapeutą podjęłam wspólnie decyzję że muszę zmienić bo on mi nie pomagał - polecił mi kogoś w innym nurcie.

Z następnymi 2 terapeutami rozstałam się bez wspólnego ustalania bo utraciłam do nich zaufanie.

Jeżeli ciebie te wizyty tak stresują to powiedz jej o tym - może coś się zmieni w waszej relacji? Ja doła po terapii też często miewam ale dlatego że coś trudnego się przepracuje albo generalnie takie grzebanie jest trudne. Ale rzeczywiście nie było tak, żebym miała tak non stop.

Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja z 1szym terapeutą podjęłam wspólnie decyzję że muszę zmienić bo on mi nie pomagał - polecił mi kogoś w innym nurcie.

Z następnymi 2 terapeutami rozstałam się bez wspólnego ustalania bo utraciłam do nich zaufanie.

Jeżeli ciebie te wizyty tak stresują to powiedz jej o tym - może coś się zmieni w waszej relacji? Ja doła po terapii też często miewam ale dlatego że coś trudnego się przepracuje albo generalnie takie grzebanie jest trudne. Ale rzeczywiście nie było tak, żebym miała tak non stop.

Powodzenia

 

a co takiego się działo, że traciłaś zaufanie?

i w jakim nurcie byłaś za pierwszym razem, a na jaki zmieniłaś później psychoterapię ? z tymi nurtami to mnie to wkurza, bo nie wiadomo co najlepiej wybrać, co dla kogo jest odpowiednie...i właśnie wszystko jest na zasadzie prób i błędów :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paga a ile do niej chodzisz? w jakim nurcie pracujecie?

Chodzę do niej od pół roku. Terapię mam w podejściu psychdynamicznym. Sama już nie wiem, bo w sumie lubię tę terapeutkę i uważam, że jest mądrą kobietą, ale czuję, że mi nie pomaga i czasem mam wrażenie, że bagatelizuje sprawy, które dla mnie są ważne. Swoją drogą to też moja wina, bo powinnam jej o tym powiedzieć. :-| Jest to moja pierwsza psychoterapia i właściwie nie wiem, czy moja terapia jest dobrze prowadzona czy nie, czy przesadzam czy może mam rację?? Zdaję sobie też sprawę z tego, że tak naprawdę to jest moje życie i to ja powinnam ruszyć tyłek i coś zmienić. Potrzebuję tylko wsparcia, a od niej jak na razie go nie dostałam. Pomyślałam, że w pójdę do niej jeszcze raz i wtedy zdecyduję.

 

z tymi nurtami to mnie to wkurza, bo nie wiadomo co najlepiej wybrać, co dla kogo jest odpowiednie...i właśnie wszystko jest na zasadzie prób i błędów :(

 

 

Zgadam się w 100%.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzę do niej od pół roku. Terapię mam w podejściu psychdynamicznym. Sama już nie wiem, bo w sumie lubię tę terapeutkę i uważam, że jest mądrą kobietą, ale czuję, że mi nie pomaga i czasem mam wrażenie, że bagatelizuje sprawy, które dla mnie są ważne. Swoją drogą to też moja wina, bo powinnam jej o tym powiedzieć. :-| Jest to moja pierwsza psychoterapia i właściwie nie wiem, czy moja terapia jest dobrze prowadzona czy nie, czy przesadzam czy może mam rację?? Zdaję sobie też sprawę z tego, że tak naprawdę to jest moje życie i to ja powinnam ruszyć tyłek i coś zmienić. Potrzebuję tylko wsparcia, a od niej jak na razie go nie dostałam. Pomyślałam, że w pójdę do niej jeszcze raz i wtedy zdecyduję.

 

Ja na Twoim miejscu zanim zdecydowałabym się na przerwanie terapii powiedziałabym jej o tym co czujesz, czyli, że nie daje Ci wsparcia, że czasem masz wrażenie, że bagatelizuje Twoje problemy i wtedy zobaczysz co będzie dalej, co Ci powie.

Bo co jeśli to są tylko Twoje odczucia związane z jakimś Twoim sposobem myślenia, wyobrażenia itp? Co będzie jeśli zmienisz terapeute, będzie wszystko ok, a po czasie zaczniesz odczuwać dokładnie to samo? Chodzi mi o to, żebyś poprzez rozmowę z nią o tym upewniła się, że to co czujesz jest słuszne i że problem nie leży w Twoich odczuciach tylko w tym, że faktycznie ona coś bagatelizuje - a tak być na terapii nie powinno. I dopiero jak będziesz miała tą pewność (a wydaje mi się że po rozmowie z nią o tym powinno Ci się w głowie rozjaśnić na ten temat ; )) wtedy podejmij decyzję. Nie wiem czy jasno się wyrażam, bo mam problem w opisaniu swoich myśli hehe. Ale opiszę Ci to jeszcze na swoim przykładzie ;)

 

Swojego pierwszego terapeutę obwiniałam za to, że średnio jest zainteresowany moimi problemami, że nie zaczyna pierwszy tematów, tylko ciągle ja muszę mówić, byłam zła, że zadaje za mało pytań, uważałam, że jest taki bardzo chłodny i mało empatyczny. Oczywiście nie powiedziałam mu o tym, tylko przerwałam terapię.

Teraz zdecydowałam się na terapię od początku już u kogoś innego. Zaczęliśmy rozmawiać właśnie od tego co się działo takiego w poprzedniej terapii, że odeszłam. Kiedy to przepracowaliśmy, okazało się, że to nie w poprzednim terapeucie leżał problem tylko we mnie. To ja byłam tak na prawdę chłodna, nie dopuszczałam terapeuty do swojego świata tylko się zamykałam przed nim. On nie był wróżką i nie wiedział z czym przychodzę skoro ja tylko mówiłam jakieś strzępki faktów, a resztę chowałam głęboko do kieszeni. To w mojej kwestii leżało przyjść na sesję i zacząć mówić, a nie tak jak oczekiwałam, że to on będzie zadawał pytania o pogodzie, albo czymś innym równie nieistotnym. Terapeute obwiniałam o ciszę podczas sesji, a sama nic nie mówiłam! Heh, teraz to mi się wydaje takie proste. Ale wtedy takie nie było - wtedy całą złość, żal i pretensje skierowałam przeciwko niemu. Może gdyby wtedy o tym powiedziała co czuję, przepracowalibyśmy to i poszli do przodu. A tak odeszłam, a teraz zaczynam wszystko od NOWA. Wszystko od nowa trzeba mówić, a tamte w sumie 14 miesięcy szlag jasny trafił....

Oczywiście nie twierdzę, że u Ciebie będzie tak samo. Może faktycznie wina leży po stronie terapeutki i trzeba ją zmienić! Ale zanim podejmiesz taką decyzję, radzę to przegadać i powiedzieć jej to wszystko co nam tu napisałaś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja byłam tak na prawdę chłodna, nie dopuszczałam terapeuty do swojego świata tylko się zamykałam przed nim. On nie był wróżką i nie wiedział z czym przychodzę skoro ja tylko mówiłam jakieś strzępki faktów, a resztę chowałam głęboko do kieszeni.

 

:roll: hmmm,u mnie jest podobnie. Zawsze sobie obiecuję, że poruszę jakiś problem na terapii, ale później zapominam i w końcu mówię o innych rzeczach. Najgorzej jest z uczuciami. Nie mogę wydobyć ich podczas spotkania, bo nie czuję się tam dostatecznie swobodnie - jak w domu na przykład. Ostatnio zastanawiałam się, czy oby powodem nie jest sama terapeutka. Może u innej czułabym się swobodniej.

 

Terapeute obwiniałam o ciszę podczas sesji,

byłam zła, że zadaje za mało pytań,

 

Jeżeli chodzi o te kwestie, to ja mam odwrotnie. Moja terapeutka raczej nie dopuszcza do ciszy, często zadaje pytania i analizuje moje zachowanie, czasem daje nawet jakieś rady :? . Zastanawiam się tylko, czy to jest profesjonalne zachowanie z jej strony. Z komentarzy innych osób wyczytałam, że tak nie powinno być.

 

Nie wiem czy jasno się wyrażam, bo mam problem w opisaniu swoich myśli hehe. Ale opiszę Ci to jeszcze na swoim przykładzie ;)

Bardzo jasno, składnie i zrozumiale :mrgreen: Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź i opisanie swojej historii z terapeutą :uklon:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też chodzę na psychodynamiczną i mam problem z tą terapią :( Chodzę już tam 1,5 roku z jedną 4 miesięczna przerwą na terapię grupową. Na terapii nigdy się nie otworzyłem, choć mam zawsze nasilone objawy "odlotu i bólów w głowie". Cały czas mój terapeuta proponuje mi działanie, czyli funkcjonowanie tak jak bym był zdrowy. Ale niestety na chwilę obecną nie jestem w stanie tego zrobić. Moja samoocena poleciała w dół i objawy tak się nasiliły, że ciężko mi nawet wyjść przed blok.

Przez ten cały czas robiłem kilka rzeczy i nadal robię np: gram w piłkę w klubie ( pomimo tak ciężkiego stanu), do tego prowadzę działalność gospodarczą, którą prowadzi mi się bardzo ciężko (przez chorobę). Tak że jakieś działanie mam ale dla mnie to jest mało, ponieważ mam dużo wolnego czasu który mógłbym wykorzystać inaczej ( gdybym był zdrowy) np: spotykać się z ludźmi , iść do dodatkowej pracy itp. Ale przy tych objawach nie czuję żadnej satysfakcji w kontaktach z innymi ludźmi. Nawet w firmie mam problemy i silną chęć ucieczki z stamtąd.

 

Też myślę o zmianie terapeuty. Byłem teraz na konsultacji u znanej krakowskiej terapeutki (terapia behawioralna) i ona wystawiła mi całkiem inną formę prowadzenia terapii. Z jednej strony chciałbym zmienić terapeutę z drugiej natomiast się boję tego przepracowanego czasu( 1,5 roku) i budowania więzi od nowa. Poza tym cały czas mój stan się pogarsza i to też jest jakaś presja.

 

W środę mam terapię i tam będę musiał się określić :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Jeżeli chodzi o te kwestie, to ja mam odwrotnie. Moja terapeutka raczej nie dopuszcza do ciszy, często zadaje pytania i analizuje moje zachowanie, czasem daje nawet jakieś rady :? . Zastanawiam się tylko, czy to jest profesjonalne zachowanie z jej strony. Z komentarzy innych osób wyczytałam, że tak nie powinno być.

 

hm, no w sumie z dawaniem rad w psychodynamicznej to się jeszcze nigdy nie spotkałam szczerze mówiąc. tzn nie tylko w psychodynamicznej, ogólnie psycholog nie powinien dawać rad. Dlatego to też wzbudziłoby mój niepokój.

Nie dopuszcza w ogóle do ciszy? To też mnie zastanowiło, bo właśnie psychodynamiczni dopuszczają specjalnie trochę ciszy podczas sesji, żeby móc zadać potem to ich nieśmiertelne pytanie "o czym pani teraz myśli" hehe ;) kurczę, już sama nie wiem co z tą Twoją terapeutką. A szukałaś o niej w necie jakiś informacji? Chodzi mi o jakieś opinie innych itp?

 

Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź i opisanie swojej historii z terapeutą :uklon:

 

Cała przyjemność po mojej stronie :D

 

-- 16 kwi 2012, 22:03 --

 

Rad a co na to Twój terapeuta? Mówiłeś mu że Twój stan się pogarsza? Może nie ten nurt dla Ciebie, albo faktycznie nie ten człowiek.. ?!?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówiłem mu. On cały czas odpowiada że jestem uzależniony od kompa i że nie chcę za bardzo zmian. Cały czas się skupiam o objawach nie potrafię na niczym innym. Ogólnie to ciężki przypadek :( Jedno mu muszę przyznać, że jest uczciwy. Sam się zastanawia nad sensem tej terapii i nad braniem pieniędzy za nią. Uważa że w obecnej formie to nie ma sensu. Sam już nie wiem czy ma to sens.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wizyta była super , tematy to powiedziałem o tym Beacie ,że mam ochotę na nią (powtarzam się , wiem :D ) , rozmawialiśmy o Smoleńsku - nie wierzy w zamach .O filmach , Kac Wawa i o Nataszy Urbańskiej . Reszta dla mnie -zbyt prywatne .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rad, Ale to uzależnienie od kompa i niechęć do zmian, ma jakieś powody i na terapii można do nich dojść i bardziej zrozumieć. Być bliżej samegi siebie, jak to powiedziała moja terapeutka. Może rzeczywiście poszukaj kogo innego (czy w innym nurcie), bo takie zmiany doraźne to trochę za mało. Takie wrażenie przynajmniej odniosłem jak czytałem twój post.

Co do zmiany psychologa to ja pamiętam, że przy pierwszej wizycie strasznie się spiąłem, a pani psycholog zaproponowała mi inną osobę (w innym nurcie) i okazało się że tam coś lepiej zaskoczyło. Nie było takiego spięcia, chociaż opór jest jak chyba wszędzie u mnie. Chciałem po prostu powiedzieć, że w nas może się z niewiadomych przyczyn coś zblokować przy jednej osobie, a przy innej nie. Więc może czasami (jeśli nie uda nam się tego przepracować) można po prostu zmienić terapeutę po prostu dlatego, że się nie sparowaliśmy i tyle, a nie że jest taki czy owaki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dziękuję. że ktoś się jeszcze 2 strony wstecz mną zainteresował.

 

Boję się, że terapeutka wyrzuci mi, że jestem zła, odpychająca, nic dziwnego, ze nie mam kontaktów bliższych z ludźmi.

Boję się, że powtórzy to co słyszałam przez XXXXX lat swojego życia od najbliższych. I boję się, że powie mi tak samo, że po prostu skoro ja jestem ta zła to nie mam co szukać przyczyn swojego zachowania.

 

Boję się jej, mam wrażenie, że robi mi na złość swoimi zachowaniami.

Nie chodzi o to, że ona jest nie dla mnie.. Tylko o to, ze ja nie jestem zdolna do jakiejkolwiek relacji.

 

* przepraszam- kopiowanie źle mi idzie :/

 

Klementyka

ona nie robi ci na złość tylko chce ci pomóc - uwierz w to

ona ci nie wyrzuci że jesteś nie ok

jeżeli słyszałaś od swoich bliskich że jesteś nie ok przez tyle lat nic dziwnego że trudno ci uwierzyć w swoją wartość

ale wierz mi... jesteś wartościową osobą

walcz o siebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mam pytanie do osób biorących udział w terapii, prowadzących terapię. Od jakiegoś czasu uczestniczę w terapii. Mam problem z otwarciem się, niestety. Staram się , ale chyba za mało. Zapisuję to o czym myślę, czuję, śnię itd. Czy uważacie, że mogłabym dać to terapeutce do przeczytania?? Czy raczej z jakichś względów jest to niedobry pomysł... Czy może tylko powiedzieć Jej o tym pomyśle i to przedyskutować i coś się z tego wywiążę?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko co pozwala Twojemu terapeucie poznać Cię bliżej jest dobrym pomysłem. Ja na początku swojej terapii miałem podobny problem, ale byłem świadomy tego, że im więcej powiem, tym lepiej dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

floris_1, na początku trudno się otworzyć, mówi się o mniejszych problemach, większe wypierając albo nie poruszając ich. Z czasem, kiedy nabiera się zaufania do terapeuty, to powinno ustępować. A teraz możesz dać swoje zapiski do przeczytania, jeśli w takiej formie będzie Ci łatwiej przekazać niż słowami. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mówiłem mu. On cały czas odpowiada że jestem uzależniony od kompa i że nie chcę za bardzo zmian. Cały czas się skupiam o objawach nie potrafię na niczym innym. Ogólnie to ciężki przypadek :( Jedno mu muszę przyznać, że jest uczciwy. Sam się zastanawia nad sensem tej terapii i nad braniem pieniędzy za nią. Uważa że w obecnej formie to nie ma sensu. Sam już nie wiem czy ma to sens.

 

Rad

a chcesz zmian czy nie? rzeczywiście masz trudna sytuację. chodzisz do psychologa czyli chcesz zmian...

a jakie masz objawy? co ci jeszcze podpowiada terapeuta?

na pewno warto żebyś o siebie walczył

mocno trzymam kciuki za ciebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×