Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nicniewiem

rozterka sercowa... pomocy

Rekomendowane odpowiedzi

Od czego zacząć. Może od tego, że byliśmy ze sobą prawie 6,5 roku. Zerwałam z nim kilka dni temu. Było to dla mnie bolesne. Bo byliśmy razem od 15 roku życia. W naszym związku było różnie. Kłótnie, przerwy, ale więcej oczywiście chwil radosnych... Przy nim czułam się dobrze, dopasowaliśmy się do siebie, rozumieliśmy, wspólne wycieczki, wczasy, pasje. Wszystko. Pierwsza sytuacja miałam miejsce w moje osiemnaste urodziny,on za dużo wypił, ubzdurał sobie, że pocałowałam się z kolegą. Co nie było prawdą. Zerwał ze mną, było to dla mnie trudne, ale po tygodniu wróciliśmy do siebie. Po ok 2,5 roku od tamtej sytuacji.. Wszystko zaczęło mnie w związku irytować, nie mogliśmy się dogadać, on nie umiał zrozumieć, że nie ma mnie zaczepiać... raz go nie panując już nad nerwami uderzyłam.. odszedł... przez 3 tygodnie, nie wiedział czy chce ze mną być czy nie, walczyłam o ten związek.. Scaliliśmy to. Było dobrze przez miesiąc, aż potem ja wpadłam w furię zazdrośnicy.. Bo mnie okłamał.. ehh... przetrwaliśmy. Po tym czasie bardzo się starał, zabierał mnie wszędzie ze sobą chciał robić wszystko razem, być przy mnie. opiekował się mną. choć nie zawsze była sielanka, bo jak byłam chora nie chciał wrócić wcześniej ze mną z imprezy, jak miałam stłuczoną nogę myślał, że udaje, wyliczanie pieniążków.. Ehh. Każdy ma tam swoje problemy... Wyjechał na 3 tyg do DE. Zostałam tu sama, nadrobiłam czas z koleżankami, zastanawiało mnie jedno... że nie tęsknie? że zaczynam widzieć wady tego związku? Mój stał się zazdrosny, bo wyszłam z koleżankami na zabawę, ubzdurał sobie, że go pewnie zdradzam (Nie powiem spotkałam kolegę z LO. przyjaciela. potańczyliśmy. była niesamowita chemia. spotkaliśmy się potem raz czy dwa, ale oboje się powstrzymaliśmy i stwierdziliśmy,że nie możemy. nie doszlo do pocalunku, lecz do przytulenia...) od razu zaznaczam, że wiem, że to był błąd. potem oburzał się o wszystko, o instruktora na prawko, o wyjście znów z koleżankami. pojechaliśmy razem gdzieś ze znajomymi... za dużo wypili. My z kumpelą tańczyłyśmy same, podchodzili do nas faceci, ale od razu mówiłyśmy "nie tanczymy. jestesmy z facetami". niestety nagle moj juz teraz byly wparowal na parkiet... zaczal krzyczec, ze zrywa. szarpnal mna. nie wiedzialam co sie dzieje. jego kumpel uderzyl kogos zaczela sie bujka. nigdy nie widzialam go w takiej agresji. znow mna szarpnal, rzucil sie na mnie, ehh... zwyzywal... potem sie strasznie balam. nastepnego dnia z nim zerwalam, bylo to dla mnie ciezkie, dzwonil, przyszedl, pisal. Ja glupia od razu powiedzialam o calej akcji mamie, przyjaciolom... Oni utwierdzili mnie w przekonaniu ze podjelam sluszna decyzje. niestety ja juz nie mam tej pewnosci. gdy z nim rozmawialam na gg, bo osobiscie nie chcialam. przepraszal mnie, mowil mu, ze mu zalezy itd. a ja teraz nie wiem co mam dalej robic. bo kocham go. ale boje sie popelnic bledu. bo nie wiem czy nie dostal nauczki, pierwszy raz ja odeszlam, moze cos zrozumial. powiedzial mi, ze zaluje ze mnie szarpnal, zwyzywal, ze nie powiedzial mi nigdy tego co czuje. ze byl zazdrosny bo boi sie ze mnie straci, ((on nie ma kolezanek, ja kolegow)) ze jesli cos ustalimy to sie zmieni. nie wiem co robic dalej. minelo 5 dni, a ja nie wiem co czynic. przyjaciolki mi powiedzialy, ze bede glupia jak wroce. mama powiedziala, ze wiedziala ze tak bedzie, ze teraz sie ze mnie beda smiac. a dwie osoby, ze to przejsciowe i i tak do siebie wrocimy. a ja nie wiem, co robic. daje sobie czas. jutro ide z kolezankami na zabawe. musze to sobie poukladac. moze czas pokaze. nie wiem juz co czuje.. czy wybaczyc? bo jesli to byl ten... a jesli wroce i stwierdze, ze to byl blad... nie wiem... Ja po tym jak go uderzyłam zrozumiałam swój błąd... dał mi nauczkę zrywając... Może on też zrozumie...? nie wiem... Dwa dni temu pisałam z nim na skype... myślałam, że mu zależy... wczoraj też... powiedziałam mu, że potrzebuje czasu... powiedział, że OK. teraz nie wiem... nie odzywa się... a ja nadal nie wiem co czuje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myśli o innym i chęć seksu z nim to też zdrada.... Z tym przyjacielem była chemia czyli ee lecieliście na siebie...Sprawa jest prosta,zerwij z tamtym.I idż do przyjaciela bo w końcu lecicie na siebie.

 

-- Pt wrz 02, 2011 2:52 pm --

 

No i w wieku 15 lat to się uczy,a nie związkuje,,,Potem właśnie powstają takie nieudane relacje...Człowiek powinien najpierw umieć zadbać o siebie,a potem dopiero się wiązać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Myśli o innym i chęć seksu z nim to też zdrada....

:lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w każdym związku pojawiają się problemy, ale kwestią jest je rozwiązać a nie rozstawać się. wydaje mi się że twój facet jest bardzo zaborczy i czasem chorobliwie zazdrosny, ale zależy mu na tobie, no i w końcu do niczego złego nie doszło, nikt nikogo nie zdradził.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fizycznie nikt nie zdradził....no ale chemia czy tam fizyka czy fizjologia z innym to już była....

 

-- Pt wrz 02, 2011 8:11 pm --

 

Żaden związek rozpoczęty w 15 roku życia nie ma szans na przetrwanie w dłuższej perspektywie....na miejscu autorki skorzystał bym z ewentualnej drugiej opcji - przyjaciela z chemiofizykofizjologio-biologią;p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Żaden związek rozpoczęty w 15 roku życia nie ma szans na przetrwanie w dłuższej perspektywie....

Ja znam przynajmniej 3 takie, wszystkie ze stażem powyżej 20 lat i trwają. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale wtedy były inne czasy,w dzisiejszych czasach taki związek nie ma szans na przetrwanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica, tak to se możemy.

20 lat temu się nie liczy bo "inne czasy" chociaż lata 90-te to też był burdel na kółkach, a w "obecnych czasach" nie da się tego zweryfikować, bo ktoś jest ze sobą "tylko" 7 lat albo 10.

 

Sraty taty, nie ma szans na to, żeby woda była sucha, na resztę są, wszystko zależy od człowieka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na to nie ma reguły...

 

Ale naprawdę...

Nawet na skali stresu (rozwód rozstanie) gorsza jest tylko śmierć osoby najbliższej (chociaż tu bym polemizował).

 

Rozstania,powroty, chemia, brak chemii...To jest tak przerażające, że nie warto wchodzić w relacje damsko-męskie. Ile się nasłuchałem na ten temat to włosy dęba stają!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Rozstania,powroty, chemia, brak chemii...To jest tak przerażające, że nie warto wchodzić w relacje damsko-męskie. Ile się nasłuchałem na ten temat to włosy dęba stają!!!

Nooo mnie to przeraża nieżle...a już te gadanie o chemiach i niechemiach szczególnie;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Fizycznie nikt nie zdradził....no ale chemia czy tam fizyka czy fizjologia z innym to już była....

 

-- Pt wrz 02, 2011 8:11 pm --

 

Żaden związek rozpoczęty w 15 roku życia nie ma szans na przetrwanie w dłuższej perspektywie....na miejscu autorki skorzystał bym z ewentualnej drugiej opcji - przyjaciela z chemiofizykofizjologio-biologią;p

 

z całym szacunkiem, ja z moją dziewczyną zaczęliśmy mniej więcej w tym wieku a jesteśmy razem już pięć lat i planujemy ślub, dlatego nie generalizowałbym :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lubie generalizować to prawda....No dodam slowo "większość" związków..co nie znaczy już,że wszystkie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na to nie ma reguły...

 

Ale naprawdę...

Nawet na skali stresu (rozwód rozstanie) gorsza jest tylko śmierć osoby najbliższej (chociaż tu bym polemizował).

Nie żeby coś, ale mam wrażenie, że wielu bliskich nie straciłeś w życiu, przynajmniej nie tragicznie.

 

Rok temu miałam porównanie i jak dla mnie śmierć najbliższych ma się do rozstania jak pożar domu do spalenia garnka.

 

Nijak.

Przesłania wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×