Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)


shadow_no

Rekomendowane odpowiedzi

a ja sobie uświadomiłam że przez pół mojego życia odczuwam niewyobrażalne cierpienie... nieopisywalny ból bólu.... niekończącą się agonię własnej egzystencji... a jednak nadal żyję... mimo że nie wiem po co... ból stał się nieodłączny i mimo że czasem nie mogę go unieść, nadal mnie jeszcze nie zabił...

ale kiedy patrzę ile osób zmaga się z podobnymi problemami myślę sobie że oddałabym wszystko... każdą ulotną chwilę radości, każdy uśmiech i każdy życiodajny oddech aby tylko wiedzieć że innym jest lżej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lady_B ja zdałam sobie sprawę, że zamiast martwić się o siebie i dbać o swoje interesy, ciągle zamęczałam się "poprawnością wobec innych"...O cierpieniu, porażkach i krzywdach wyrządzonych mi przez ludzi nie skończyłabym pisać do jutra...

 

-- 14 sie 2011, 20:30 --

 

Ka_Po zrób mu "pustynną burzę" :twisted:

My mother said to get things done.

You'd better not mess with Major Tom...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

halenore, mam podobnie... dlatego nieustannie cierpię bo nie ma mnie we mnie... są tyko inni- ich potrzeby, zachcianki ich opinia... a ja gdzieś zaginęłam w tym wszystkim i nawet sama nie wiem czego chcę...

 

Ka_Po, kup mu pampersa... będzie wymowne :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korba, yes I hear You

 

dziękuję ;*

 

-- 14 sie 2011, 20:38 --

 

Ka_Po, idziemy równo.... ja też posprzątałam łazienkę. Tyle że 2 piwa, które miałam w lodówce już wypiłam :(

Jeśli masz cel i okazję jedyną w życiu, by ziścić każde swe marzenie, chwilę, która wszystko zmieni - chwytaj ją.

F60.31 F38 F33 F31

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja sobie uświadomiłam że przez pół mojego życia odczuwam niewyobrażalne cierpienie... nieopisywalny ból bólu.... niekończącą się agonię własnej egzystencji... a jednak nadal żyję... mimo że nie wiem po co... ból stał się nieodłączny i mimo że czasem nie mogę go unieść, nadal mnie jeszcze nie zabił...

ale kiedy patrzę ile osób zmaga się z podobnymi problemami myślę sobie że oddałabym wszystko... każdą ulotną chwilę radości, każdy uśmiech i każdy życiodajny oddech aby tylko wiedzieć że innym jest lżej...

 

na grupie odczujesz to jeszcze mocniej...., kiedy zobaczysz, że cierpienie jest wspólne, że człowiek obok Ciebie też czuje ból i będziesz miała ochotę go utulić.

Jeśli masz cel i okazję jedyną w życiu, by ziścić każde swe marzenie, chwilę, która wszystko zmieni - chwytaj ją.

F60.31 F38 F33 F31

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Baby tylko knują :mrgreen:

 

a świnki chrumkają

 

-- 14 sie 2011, 20:45 --

 

Korba, nie strasz :(

 

Dorotko, bynajmniej nie jest to moją intencją.

Współodczuwanie bardzo pomaga.

Jeśli masz cel i okazję jedyną w życiu, by ziścić każde swe marzenie, chwilę, która wszystko zmieni - chwytaj ją.

F60.31 F38 F33 F31

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×