Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

THJ_nw, ale najgorsze masz za sobą, diametralna zmiana nie każdemu się udaje. Może Ci pomoże fakt, że czasem tak samo czują się ci, co są w tym samym miejscu od lat, w otoczeniu rodziny, znajomych, a mimo to jak na bezludnej wyspie. Ty masz przynajmniej powód swojego stanu...

Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/

Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))

 

Życie, to nie je bajka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

THJ_nw, ale najgorsze masz za sobą, diametralna zmiana nie każdemu się udaje. Może Ci pomoże fakt, że czasem tak samo czują się ci, co są w tym samym miejscu od lat, w otoczeniu rodziny, znajomych, a mimo to jak na bezludnej wyspie. Ty masz przynajmniej powód swojego stanu...

Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/

Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))

 

Życie, to nie je bajka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie i tak w kimś bezrobotnym nie tyle zraża brak pieniędzy co raczej myśl - co ta osoba robi całymi dniami, czy ma w ogóle jakieś zainteresowania, co się dla niej liczy?

Ale dlaczego? Ja w poprzedniej pracy (etat po 8h dziennie) nie miałam kompletnie czasu na swoje zainteresowania, jak przychodziłam po pracy, to obiad, ogarnięcie się, chwila odpoczynku przed kompem i spać. A w tej chwili (powiedzmy że jestem teraz freelancerem :P ) dopiero mam czas na realizację swoich zainteresowań. Więc jest raczej odwrotnie - osoba na etacie nie ma czasu na życie osobiste, hobby, itp, a osoba bezrobotna ma sporo czasu na samorozwój, na hobby, sporty, czytanie, itp. Osoba bezrobotna teoretycznie powinna mieć o wiele bogatsze życie niż osoba pracująca. Chyba, że ta pracująca osoba ma niezwykle interesującą pracę. ;)

No risk - no fun, no pain - no gain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie i tak w kimś bezrobotnym nie tyle zraża brak pieniędzy co raczej myśl - co ta osoba robi całymi dniami, czy ma w ogóle jakieś zainteresowania, co się dla niej liczy?

Ale dlaczego? Ja w poprzedniej pracy (etat po 8h dziennie) nie miałam kompletnie czasu na swoje zainteresowania, jak przychodziłam po pracy, to obiad, ogarnięcie się, chwila odpoczynku przed kompem i spać. A w tej chwili (powiedzmy że jestem teraz freelancerem :P ) dopiero mam czas na realizację swoich zainteresowań. Więc jest raczej odwrotnie - osoba na etacie nie ma czasu na życie osobiste, hobby, itp, a osoba bezrobotna ma sporo czasu na samorozwój, na hobby, sporty, czytanie, itp. Osoba bezrobotna teoretycznie powinna mieć o wiele bogatsze życie niż osoba pracująca. Chyba, że ta pracująca osoba ma niezwykle interesującą pracę. ;)

No risk - no fun, no pain - no gain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój mąż jak się poznaliśmy miał bardzo kiepską, choć lekką pracę i z tego powodu bardzo niską samoocenę. Nie był bezrobotny, ale nie miał pieniędzy. Miał za to bogate hobby. Widziałam, że mu na tej lepszej pracy zależało, ale ze strachu mało co robił by to zmienić. Powtarzał tylko, że nie ma pracy, że trzeba mieć znajomości by dobrą pracę dostać. W końcu jakoś się udało i jako 33 latek dostał swoją pierwszą pracę na etat. Potrzebował w tym trochę wsparcia, trochę motywacji...

 

Można być przez pewien czas bezrobotnym, ale ja osobiście wychowywałam się w domu gdzie ojciec wiecznie był bezrobotny - dlaczego - bo był alkoholikiem, bo był leniwy, bo był wygodny. On był taki kosztem swojej rodziny. On nie pracował by moja matka harowała podwójnie. On nie pracował i jego dzieci nie miały na buty, na jedzenie. Nie lubię takich ludzi, którzy z założenia są tacy.

Praca jest ważna, bo jak się nie pracuje to zwykle kosztem kogoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój mąż jak się poznaliśmy miał bardzo kiepską, choć lekką pracę i z tego powodu bardzo niską samoocenę. Nie był bezrobotny, ale nie miał pieniędzy. Miał za to bogate hobby. Widziałam, że mu na tej lepszej pracy zależało, ale ze strachu mało co robił by to zmienić. Powtarzał tylko, że nie ma pracy, że trzeba mieć znajomości by dobrą pracę dostać. W końcu jakoś się udało i jako 33 latek dostał swoją pierwszą pracę na etat. Potrzebował w tym trochę wsparcia, trochę motywacji...

 

Można być przez pewien czas bezrobotnym, ale ja osobiście wychowywałam się w domu gdzie ojciec wiecznie był bezrobotny - dlaczego - bo był alkoholikiem, bo był leniwy, bo był wygodny. On był taki kosztem swojej rodziny. On nie pracował by moja matka harowała podwójnie. On nie pracował i jego dzieci nie miały na buty, na jedzenie. Nie lubię takich ludzi, którzy z założenia są tacy.

Praca jest ważna, bo jak się nie pracuje to zwykle kosztem kogoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mojanati, no rozumie się, że koszty swojego życia trzeba ponosić samemu. Można np przez jakiś czas pracować, a potem utrzymywać się za to przez jakiś czas i zajmować się hobby... Lub pracować na zlecenia, na umowę o dzieło, tworzyć coś...

No risk - no fun, no pain - no gain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mojanati, no rozumie się, że koszty swojego życia trzeba ponosić samemu. Można np przez jakiś czas pracować, a potem utrzymywać się za to przez jakiś czas i zajmować się hobby... Lub pracować na zlecenia, na umowę o dzieło, tworzyć coś...

No risk - no fun, no pain - no gain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie i tak w kimś bezrobotnym nie tyle zraża brak pieniędzy co raczej myśl - co ta osoba robi całymi dniami, czy ma w ogóle jakieś zainteresowania, co się dla niej liczy?

Ale dlaczego? Ja w poprzedniej pracy (etat po 8h dziennie) nie miałam kompletnie czasu na swoje zainteresowania, jak przychodziłam po pracy, to obiad, ogarnięcie się, chwila odpoczynku przed kompem i spać. A w tej chwili (powiedzmy że jestem teraz freelancerem :P ) dopiero mam czas na realizację swoich zainteresowań. Więc jest raczej odwrotnie - osoba na etacie nie ma czasu na życie osobiste, hobby, itp, a osoba bezrobotna ma sporo czasu na samorozwój, na hobby, sporty, czytanie, itp. Osoba bezrobotna teoretycznie powinna mieć o wiele bogatsze życie niż osoba pracująca. Chyba, że ta pracująca osoba ma niezwykle interesującą pracę. ;)

No, to jest beznadziejne w takiej zwykłej pracy. Człowiek w ogóle nie żyje, jego życie jest zredukowane do zaspakajania najbardziej prymitywnych potrzeb. A potem mu przy wypłacie plują w twarz i mówią, że jego praca jest pięć razy gorsza niż praca Anglika czy tym podobnego.

INFJ 1w9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie i tak w kimś bezrobotnym nie tyle zraża brak pieniędzy co raczej myśl - co ta osoba robi całymi dniami, czy ma w ogóle jakieś zainteresowania, co się dla niej liczy?

Ale dlaczego? Ja w poprzedniej pracy (etat po 8h dziennie) nie miałam kompletnie czasu na swoje zainteresowania, jak przychodziłam po pracy, to obiad, ogarnięcie się, chwila odpoczynku przed kompem i spać. A w tej chwili (powiedzmy że jestem teraz freelancerem :P ) dopiero mam czas na realizację swoich zainteresowań. Więc jest raczej odwrotnie - osoba na etacie nie ma czasu na życie osobiste, hobby, itp, a osoba bezrobotna ma sporo czasu na samorozwój, na hobby, sporty, czytanie, itp. Osoba bezrobotna teoretycznie powinna mieć o wiele bogatsze życie niż osoba pracująca. Chyba, że ta pracująca osoba ma niezwykle interesującą pracę. ;)

No, to jest beznadziejne w takiej zwykłej pracy. Człowiek w ogóle nie żyje, jego życie jest zredukowane do zaspakajania najbardziej prymitywnych potrzeb. A potem mu przy wypłacie plują w twarz i mówią, że jego praca jest pięć razy gorsza niż praca Anglika czy tym podobnego.

INFJ 1w9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja najbardziej współczuję tym samotnym, którzy muszą codziennie iść do pracy

i odpierać różnego rodzaju ataki, manipulacje...itd. kontakt z wrogim środowiskiem,

będąc samotnym indywidualistą musi pachnieć piekłem. Współczuję bo domyślam

się, że są tu tacy ludzie.

 

To samo tyczy się tych, którzy uczęszczają do szkoły i mają wymuszony

kontakt z innymi, ehh.

"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"

Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.

Escitalopram 15mg

Amisulpryd 25-100mg

Alprazolam 1mg

Mianseryna 5mg (na sen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×