Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

abstrakcyjna, wiem, pamiętam, miałaś rację, powinnam znaleźć kobietę, ale nie wiem czy z czasem też nie zaczełabym robić to samo, niby jestem hetero, ale jak jakaś kobieta mi okaże zainteresowanie, uśmiechnie się, to zaczynam ją idealizować, widzę nawet jak wokół niej tworzy się ta poświat jasna, jakby była aniołem (serio mam coś zryte z banią:/) to ja lgnę też do niej i myślę wtedy o seksie z nią, chociaż wcale mnie to nie kręci, więc sama już nie wiem. ale strasznie się przywiązałam do tego terapeuty i nie wyobrażam sobie życia bez niego, masakra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

caramel rose, Pewnie będzie Ci ciężko teraz, ale na pewno z czasem będzie lżej. Może nawet kiedyś spojrzysz na to wszystko z dystansem. Ale faktycznie to może być problem, ze nawet jak znajdziesz terapeutę kobietę to sytuacja się powtórzy. Może spróbuj znaleźć kogoś z doświadczeniem, kogoś naprawdę dobrego i od razu na wstępie powiedzieć, że masz taki problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kosmaty, Co za głupoty gadasz.

 

Gadam jak myślę, to profesjonalista, jeżeli nie potrafi poprowadzić odpowiednio terapii i ustosunkować sie do pacjenta to, taki z niego spec jak z koziej dupy trąbka, a my nie przychodzimy tam po cukierki i na nas to się odbija.

 

Powinna być odpowiedzialnosc prawna i odpowiedni dobór i selekcja ludzi którzy prowadzą terapie, to tyczy się takrze lekarzy.

 

Takie moje zdanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abstrakcyjna, wiem, pamiętam, miałaś rację, powinnam znaleźć kobietę, ale nie wiem czy z czasem też nie zaczełabym robić to samo, niby jestem hetero, ale jak jakaś kobieta mi okaże zainteresowanie, uśmiechnie się, to zaczynam ją idealizować, widzę nawet jak wokół niej tworzy się ta poświat jasna, jakby była aniołem (serio mam coś zryte z banią:/) to ja lgnę też do niej i myślę wtedy o seksie z nią, chociaż wcale mnie to nie kręci, więc sama już nie wiem. ale strasznie się przywiązałam do tego terapeuty i nie wyobrażam sobie życia bez niego, masakra.

Zaczęłabyś,zaczęła.Kobietę też byś prowokowała,kokietowała i też byś się w niej zakochała...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

Kosmaty, Czyli co terapeuta nie ma prawa zrezygnować z prowadzenia z terapii, nawet jeśli szkodzi to klientowi i sobie? Czy Ty w ogóle przeczytałeś powody rezygnacji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kosmaty, Czyli co terapeuta nie ma prawa zrezygnować z prowadzenia z terapii, nawet jeśli szkodzi to klientowi i sobie? Czy Ty w ogóle przeczytałeś powody rezygnacji?

 

Przeczytałem i widze jaki zniego ignorant i :specjalista:, wyzucić osobę chorą z sesji to kompletny idiota i tyle, pod sąd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze napiłam się dzisiaj i tego żałuję. Przez jakiegoś zwykłego gościa (penisa i nic więcej) pić i się niszczyć, bez sensu. Na pewno w rzeczywistości nic specjalnego z niego, skoro 40 na karku i bez żony. Ale chyba trochę miał rację, bo go za bardzo "molestowałam".

Za to lekarz to pierwsza klasa, ale on ma żonę, niestety, ale jest bardziej empatyczny i wyrozumiały. Znowu mam kosmate myśli w głowie. Muszę to zwalczyć i tyle i wziąć się do prawdziwej roboty nad sobą.

Przepraszam, że tak ciągle piszę, ale po alkoholu mam jakąś chęc na gadanie, a nie mam z kim,

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdałam sobie sprawę, że nie powinnam jednak pić. Jak zaczęłam ostatnio sięgać po alkohol to przestałam brać leki. A leki hamowały moją impulsywnośc i tego typu "dziwne" zachowania. Postaram się jutro wrócić już grzecznie do leków. Boję się, że znów wpadnę w jakiś ciąg alkoholowy, a nie piłam ponad rok i znów zaczęłam...przez tego debila-terapeutę, przez to wszystko, boję sie tego co to będzie:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

Conessa, Generalnie to mówiła, że tak wszędzie będzie. Maksymalnie kilkanaście spotkań i stwierdziła, że ja potrzebuję terapii długoterminowej, a takiej mi nigdzie nie zapewnią. :roll:

Kosmaty, Rozumiem, że jeżeli klient będzie groził terapeucie to on też ma obowiązek prowadzić terapię, bo jest chory? Caramel rose zakochała się w swoim terapeucie i on jej już by nie pomógł, bo została przekroczona granica relacji klient- terapeuta. Ta terapia w dalszym ciągu zapewne by jej zaszkodziła. Zwłaszcza, że to nie był jednorazowy wyskok z erotycznymi sms czy prowokacją, tylko Caramel pisała o tym od dłuższego czasu. Poza tym terapeuta ma prawo, a w niektórych sytuacjach nawet obowiązek zrezygnować z dalszej terapii, jeżeli coś jest nie tak. I tyle z mojej strony.

 

-- 26 sty 2015, 22:52 --

 

Psychiatra przepisała mi leki na sen i w sumie to chyba chomicza dawka (nie znam się za bardzo). Za pierwszym razem wzięłam jedną tabletkę i nie zasnęłam, a rano miałam problem ze wstaniem. Za drugim razem (czyli wczoraj) wzięłam dwie tabletki i również nie zasnęłam szybko (męczyłam się z 2-3h). Do tego serce mi wariowało (mam wadę serca) i czułam się kiepsko. Ale dzisiejsza pobudka to jakiś koszmar. Spałam około 8h, a rano ledwo wstałam. Strasznie zwolnione ruchy, spóźniłam się do pracy, spadłam ze schodów. Jak szłam do pracy to czułam się jak w jakiejś bańce, nie do końca ogarniałam rzeczywistość. Przeszło mi potem, ale mam cały dzień silny, migrenowy ból, zwłaszcza jak się schylam. W sumie lek mi zaszkodził niż pomógł i raczej więcej nie wezmę ani więcej do niej nie pójdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Conessa, Generalnie to mówiła, że tak wszędzie będzie. Maksymalnie kilkanaście spotkań i stwierdziła, że ja potrzebuję terapii długoterminowej, a takiej mi nigdzie nie zapewnią. :roll:

Kosmaty, Rozumiem, że jeżeli klient będzie groził terapeucie to on też ma obowiązek prowadzić terapię, bo jest chory? Caramel rose zakochała się w swoim terapeucie i on jej już by nie pomógł, bo została przekroczona granica relacji klient- terapeuta. Ta terapia w dalszym ciągu zapewne by jej zaszkodziła. Zwłaszcza, że to nie był jednorazowy wyskok z erotycznymi sms czy prowokacją, tylko Caramel pisała o tym od dłuższego czasu. Poza tym terapeuta ma prawo, a w niektórych sytuacjach nawet obowiązek zrezygnować z dalszej terapii, jeżeli coś jest nie tak. I tyle z mojej strony.

 

 

Po pierwsze moze to nie klient do fryzjera, tylko chory pacjent. po drugie jeżeli terapeuta po skierowaniu od lekarza np psychiatry podejmuje się prowadzenia dalszego leczenia pacjenta, to zgodnie ze swoja sztuką i jako specjalista musi takie sytuacje przewidzieć i wkalkulować w terapie. Osoba chora to nie worek ziemniaków, który okazał sie zbyt zepsuty niż go reklamowali, terapeuty zasranym obowiazkiem było tak poprowadzić pacjentkę skoro nie daje sobie rady (a zwłaszcza gdy pozwolił sobie na tak dalekie zażyłości z pacjentem ze występowały smsy i rozmowy na tle erotycznym) żeby skierować pacjentkę do lekarza prowadzącego, ewentualnie sam skontaktować sie z lekarzem np psychiatrii.

 

ewidentny brak kompetencji i nie fachowosć

żenada po prostu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

Kosmaty, Po pierwsze uczą mnie na studiach by zwracać się klient, a nie pacjent do osoby, która przychodzi się leczyć. Po drugie nie chcę mi się z Tobą gadać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kosmaty, wizyty u psychiatry dalej mam, chyba, bo do niego tez pisałam smsy, choć mi nie wolno:/

Wg mnie to wina jest po połowie, ja na dużo sobie pozwoliłam, ale on tez przywalał na pewne rzeczy. Choć po odrzuceniu czuję sie dalej jak śmieć, jakoś nie może dojśc do mnie, że on jednak mnie wywalił.

Muszę zacząc brać odpowiednie dawki leku, bo czuję, że inaczej będzie tylko gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychiatra przepisała mi leki na sen i w sumie to chyba chomicza dawka (nie znam się za bardzo). Za pierwszym razem wzięłam jedną tabletkę i nie zasnęłam, a rano miałam problem ze wstaniem. Za drugim razem (czyli wczoraj) wzięłam dwie tabletki i również nie zasnęłam szybko (męczyłam się z 2-3h). Do tego serce mi wariowało (mam wadę serca) i czułam się kiepsko. Ale dzisiejsza pobudka to jakiś koszmar. Spałam około 8h, a rano ledwo wstałam. Strasznie zwolnione ruchy, spóźniłam się do pracy, spadłam ze schodów. Jak szłam do pracy to czułam się jak w jakiejś bańce, nie do końca ogarniałam rzeczywistość. Przeszło mi potem, ale mam cały dzień silny, migrenowy ból, zwłaszcza jak się schylam. W sumie lek mi zaszkodził niż pomógł i raczej więcej nie wezmę ani więcej do niej nie pójdę.

Wyczuwam hydroksyzynę ;). Czasem na sen przepisuje się kwetiapinę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

caramel rose, Daj sobie trochę czasu na ochłonięcie po tym. Wiadomo, że to nie jest łatwe, bo jednak czułaś się zżyta z nim. Ale pewnie z czasem będzie lepiej. I najlepiej porozmawiaj z psychiatrą co zrobić z takim fantem, bo jeśli będziesz zawsze zakochiwać się w terapeucie to terapia Ci nie pomoże.

 

-- 26 sty 2015, 23:05 --

 

Wyczuwam hydroksyzynę ;). Czasem na sen przepisuje się kwetiapinę.

Zgadłaś. ;) Nie mam aż takich ogromnych problemów ze snem, ale ciężko zasypiam przez natręctwa i chciałam choć czasem pójść normalnie spać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry kliencie? No sory chyba bym jebnoł głową o mur

 

chyba to podejscie klienta jest lekko nie teges, chyba ze faktycznie plebs postrzelony traktujemy jako dojne krowy na niezły hajs

 

Jesteś na studiach na Terapeutke?

 

Jak Ci sie nie chce gadać to nie komentuj moich wypowiedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abstrakcyjna, masz rację, muszę to sobie na spokojnie poukładać, teraz jestem trochę na fazie, więc nie myślę trzeźwo:/

Z tym, że nie mogę porozmawiać o tym z lekarzem, bo lekarz nie wie, że chodzę do terapeuty, a terapeuta nie wie jak nazywa się mój lekarz. Nie chciałam mówić, bo mam często urojenia, że oni mogliby się kontaktować i rozmawiać na mój temat, a tego nie chciałabym. Ale też móiłam lekarzowi, że jestem w nim zakochana i uczucie narasta i żeby najlepiej mnie skierował do innego lekarza, ale on mówił żebym dalej chodziłą do niego, bo już długo chodze i szkoda zmieniać. Mam sentyment do niego, bo wyciągnął mnie z zaburzeń psychotycznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na temat tej całej dyskusji która dziś zdominowała ten wątek dodam tylko jedną rzecz,bo i tak dziś czuję się olewana,ale to pewnie przez kryzys jaki przeżywam.Owszem terapeuta ma prawo zakończyć przed czasem terapię jeśli stwierdzi że nie radzi sobie z pacjentem,ale jego pieprzonym obowiązkiem jest pokierować pacjenta dalej,do innego terapeuty.Bo pozostawienie pacjenta samego sobie po nagle zakończonej terapii wiąże się z olbrzymim ryzykiem.I wiem co mówię.I na tym zakończę chyba wszystko co mam do powiedzenia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abstrakcyjna, masz rację, muszę to sobie na spokojnie poukładać, teraz jestem trochę na fazie, więc nie myślę trzeźwo:/

Z tym, że nie mogę porozmawiać o tym z lekarzem, bo lekarz nie wie, że chodzę do terapeuty, a terapeuta nie wie jak nazywa się mój lekarz. Nie chciałam mówić, bo mam często urojenia, że oni mogliby się kontaktować i rozmawiać na mój temat, a tego nie chciałabym. Ale też móiłam lekarzowi, że jestem w nim zakochana i uczucie narasta i żeby najlepiej mnie skierował do innego lekarza, ale on mówił żebym dalej chodziłą do niego, bo już długo chodze i szkoda zmieniać. Mam sentyment do niego, bo wyciągnął mnie z zaburzeń psychotycznych.

 

O typowa BPD jak ja, misz masz i jazda , z kad ja to znam..eh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

caramel rose, Daj sobie trochę czasu i wtedy pomyśl spokojnie nad tym wszystkim.

 

-- 26 sty 2015, 23:13 --

 

Kosmaty, Studiuję psychologię. I piszemy skąd, a z kąd czy z kąt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×