Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Gość abstrakcyjna
Ta dyskusja nie ma dalej sensu, nie na tym poziomie. Nie ma argumentów za to sa madre komentarze od kobiety co sie spotyka z druga kobieta. Dla mnie troche porazka...

Co jest złego, że kobieta spotyka się z drugą kobietą? :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem lepiej sie troche pozłościc ale pozostać sobą. Myśle że złość ma zawsze jakies uzasadnienie, a nasza impulsywna reakcja jest poprostu naszą cechą charakteru i lepiej tego nie zmieniać lekami. Mówie tutaj o ludziach którzy panują nad swoim życiem. Nerwica i depresją są zawsze czyms spowodowane i moim zdaniem warto poszukac przyczyn, poznac swoje słabości jak równiez wady innych ludzi którzy maja na nas wpływ. Swiat nie jest kolorowy niestety i warto poszukac przyczyn naszego złego samopoczucia a nie łagodzic tylko objawy. To jest moje doswiadczenie życiowe i nie kieruje tych słów bezposrednio do nikogo. Mam nadzieje ze komus pomogą.

 

Nie za bardzo rozumiem co ma nerwica i depresja wspólnego z borderline. No dobra... depresje jeszcze "przełknę", ale nerwica? To raczej nie ta struktura :shock: I co jak co, ale osoby z BPD na "dzień dobry" nad swoim życiem raczej nie panują i na tym właśnie polega sedno problemu. Poza tym - co najważniejsze - leki nie robią z człowieka maszyny, ale łagodząc właśnie objawy dają większą możliwość przyglądnięcia się swoim emocjom.

 

Ech...

 

-- 01 sty 2015, 21:23 --

 

janek02, Nic dobrego.Ten wątek nie jest na Twój poziom,nie widzisz?Więc co tu jeszcze robisz??TU są same rozhisteryzowane kobiety, w dodatku lesbijki.A fuj!!Jak najszybciej stąd uciekaj!! :great:

no nie mogę :D:D:lol::lol::angel::angel::brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim szukam prawdy o sobie samym, kim jestem itp itd Niestety samemu nie mozna jej odkryc do tego trzeba innych ludzi. Duzo daje mi pisanie tutaj swoich przemyslen a jak kogos to irytuje to przepraszam. Ja szukam swojej drogi zycia w prawdzie i szczesciu pomimo zaburzen psychicznych i zycze wam zebyscie i wy znalazły swoją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

janek02 Z tym odkrywaniem prawdy za "pomocą" innych ludzi to ja bym uważała. Często może się okazać, że ile osób tyle naszych obrazów w ich oczach. Poza tym trzeba naprawdę umiejętnie dobrać sobie lustro. I tego Ci życzę. A na pytanie - kim jestem?, jestes w stanie odpowiedzieć sobie tylko Ty sam.

 

Ech... w sumie do mnie to pytanie wraca jak bumerang i wciąż na nowo szukam na nie odpowiedzi. Cóż. Problemy z tożsamością to normalka ;)

 

getmeoutofhere a moim zdaniem odpowiedź jest w miare oczywista ;) Inne zaburzenia osobowości mają bardzo ściśle określone kryteria DSM i ICD i ciężko je "wymieszać" ze sobą, pomylić, a do BPD można się dopasować i to w łatwy sposób. Bo w każdym można znaleźć "element", który będzie pasował do kryteriów. Jak się nałożą na to jeszcze lęki, depresja, etc. to już zaszufladkować się jest łatwo tym bardziej, że nie na darmo już dawno było mówione, że swego czasu psychiatrzy traktowali BPD jako worek, do którego wrzucali tych co nie potrafili ich zdiagnozować.

 

Czemu skasowałaś? :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Yvonne,

Czytając to co piszesz,to wcale nie wyglądasz na osobe która ma problemy z tożsamością.Raczej wyglądasz na osobę dość zrównoważoną...

Hmmm...

I to jest chyba fascynujące. Czasem mam wrażenie, że funkcjonuje w dwóch różnych światach - jeden to moje wewnętrzne piekło, w którym się nienawidzę, w którym zatapiam się w fantazjach związanych z autoagresją, z którą sobie nie mogę poradzić i każdego dnia od jakiegoś czasu calą swoją energię poświęcam na to, aby nic głupiego nie zrobić i w nic się nie wpakować.... W tym świecie nie wiem czego chcę od życia, czego chcę od siebie, kim jestem i do czego zmierzam i czy naprawdę chcę to osiągnąć co zawsze chciałam bo nie widzę jednak swojej przyszłości nigdzie... W tym świecie jest chaos, ambiwalencja, rozpacz, ból i nieustanna walka z bliskością i zaufaniem. I jest też drugi świat, gdzie mam wrażenie, że się zmieniam, że jestem inna. Gdy przychodzi taka potrzeba, aby komuś dać np. wsparcie [jak to bywa w moim życiu], wysłuchać, coś powiedzieć to nagle mam kontakt ze swoimi pokładami spokoju, zrównoważenia, intuicji, doświadczenia, wiedzy... Tak jakbym musiała się pokazać z "dobrej strony", całe moje ja idzie w odstawkę... Nie bardzo rozumiem o co z tym chodzi. Łapię się tez na tym, że po prostu nie chce ciągle narzekać, jojczyć, wylewać z siebie jak mi jest źle, jak mnie rozrywa od środka, tak jakbym się bała, że ktoś po prostu ucieknie, gdy to usłyszy, ja poczuje się przez to zraniona bo się otworzyłam = powiedziałam, a ktoś "uciekł". A moje ukochane poczucie własnej wartości waha się i waha. :roll:

 

Może też tak na smyczy trzymają mnie leki? Normotymik i neuroleptyk. :( Czuję, ale nie ma we mnie tej iskry impulsywności co dawniej. A może to wiek? Już sama nie wiem...

 

-- 01 sty 2015, 23:00 --

 

Ech tęsknie za Niebem... Za spoglądaniem na świat z góry z rozłożonymi skrzydłami, poczuciem mocy, doskonałości, za tą energią, pewnością siebie.... ech... :angel:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Yvonne,

Czytając to co piszesz,to wcale nie wyglądasz na osobe która ma problemy z tożsamością.Raczej wyglądasz na osobę dość zrównoważoną...

Hmmm...

I to jest chyba fascynujące. Czasem mam wrażenie, że funkcjonuje w dwóch różnych światach - jeden to moje wewnętrzne piekło, w którym się nienawidzę, w którym zatapiam się w fantazjach związanych z autoagresją, z którą sobie nie mogę poradzić i każdego dnia od jakiegoś czasu calą swoją energię poświęcam na to, aby nic głupiego nie zrobić i w nic się nie wpakować.... W tym świecie nie wiem czego chcę od życia, czego chcę od siebie, kim jestem i do czego zmierzam i czy naprawdę chcę to osiągnąć co zawsze chciałam bo nie widzę jednak swojej przyszłości nigdzie... W tym świecie jest chaos, ambiwalencja, rozpacz, ból i nieustanna walka z bliskością i zaufaniem. I jest też drugi świat, gdzie mam wrażenie, że się zmieniam, że jestem inna. Gdy przychodzi taka potrzeba, aby komuś dać np. wsparcie [jak to bywa w moim życiu], wysłuchać, coś powiedzieć to nagle mam kontakt ze swoimi pokładami spokoju, zrównoważenia, intuicji, doświadczenia, wiedzy... Tak jakbym musiała się pokazać z "dobrej strony", całe moje ja idzie w odstawkę... Nie bardzo rozumiem o co z tym chodzi. Łapię się tez na tym, że po prostu nie chce ciągle narzekać, jojczyć, wylewać z siebie jak mi jest źle, jak mnie rozrywa od środka, tak jakbym się bała, że ktoś po prostu ucieknie, gdy to usłyszy, ja poczuje się przez to zraniona bo się otworzyłam = powiedziałam, a ktoś "uciekł". A moje ukochane poczucie własnej wartości waha się i waha. :roll:

 

Wiesz co...pierwszy raz na forum ktoś pisze dokładnie to co ja czuję...jestem w szoku,bo sama bym nie potrafiła w ten sposób siebie opisać...Ale mam dokładnie tak samo jak Ty to opisujesz...

Mnie sie wydaję że chodzi tutaj o poczucie własnej wartości.Kiedy jesteśmy sam na sam ze sobą to dajemy upust tego co nam na sercy leży,ale kiedy tylko pojawi się ktoś kto potrzebuje pomocy,to nasze poczucie wartości się budzi do życia,nagle czujemy się potrzebni,czujemy że nie możemy teraz dać ciała,nie możemy zawieźć i dajemy wszystko z siebie by ten potrzebujący pomocy poczuł sie lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Wiesz co...pierwszy raz na forum ktoś pisze dokładnie to co ja czuję...jestem w szoku,bo sama bym nie potrafiła w ten sposób siebie opisać...Ale mam dokładnie tak samo jak Ty to opisujesz...

 

Ech... no to chyba pozostaje przybić sobie smutną piąteczkę :great:;) Chociaż nie będę ukrywać, że jest we mnie jakaś część, która się cieszy z tego, że ktoś rozumie to co napisałam... :hide:

 

-- 01 sty 2015, 23:15 --

 

Czyli znów by wychodziło na to, że pragniemy być super-woman, które "ratują" cały świat... i nie rozczarowują...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Yvonne,

Nie,ja myśle że mamy być takie super women,które kochają i szanują siebie najpierw by móc czasem być wsparciem dla innych,ale nie ma to być najważniejszym celem w naszym życiu,bo całego świata się nie da uratować.Poza tym zdrowy egoizm jest bardzo potrzebny,wręcz wskazany,jeśli chcemy funkcjonować normalnie w tym świecie.Tylko to wszystko to teoria...w praktyce to różnie bywa..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

Chyba kiepsko się czuję, choć do końca nie wiem. Jakiś niepokój od środka mnie ściska. Czuję się samotna, cisza w domu. Czuję się znowu jak dziecko, które zostało zostawione. Chciałabym, aby ktoś mnie przytulił i powiedział, że będzie dobrze. Pamiętam jak terapeuta mówił, że muszę być dla siebie rodzicem i sama wypełnić tę pustkę emocjonalną, której nie wypełnili rodzice. Ale ja nie wiem jak. Smutno mi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Yvonne, dobijam i ja piątkę... Tak samo odczuwam. Dzien w dzien zwlaszcza coraz mocniej czuje, ze brakuje mi miejsca. Nie odnajduje sie. Co gorsza nadal nie mogę ruszyć do pracy :(

 

nasmarowaliscie tyle, ze nie mogę w telefonie sie doczytać na spokojnie :)

Co do mego bolu Glowy to jestem pewna ze moze tak byc jak piszecie. Stres główną przyczyna. Wszystko jest ostatnio nie tak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×