Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
aree1987

Opsychiatrii.pl - "leczenie" psychotropami

Rekomendowane odpowiedzi

No np. porównywanie benzosów do heroiny, twierdzenie, że NFZ płaci za psychotropy "pareset złotych", czy ogólnie mówienie, że to są legalne narkotyki - SSRI nie mają żadnego działania narkotycznego, a benzosy bardzo niewielkie. Poza tym benzosy de facto nie zwiększają poziomu żadnych neuroprzekaźników, pomijając jakieś tam bardzo marginalne działania niektórych z nich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odstawienie benzo bo długim przewkleklym braniu jest porównywalne z odstawieniem heroiny. Porównanie ssri do narkotyków to moze lekkie przegięcie z drugiej strony one nie leczą przyczyn choroby tylko działają "doraźnie" i praktycznie tylko wtedy gdy je bierzesz jak naroktyki.. Jeżeli bierzesz duże dawki różnych leków to NFZ płaci pareset złotych a już napewno neuroleptyki takie jak abilify 400zł czy solian 125zł ktorych ceny po refundacji wynoszą 3,20zł ..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Odstawienie benzo bo długim przewkleklym braniu jest porównywalne z odstawieniem heroiny.

 

No to po pierwsze po bardzo długim stosowaniu, a po drugie odstawienie. Działanie tych substancji nie ma ze sobą prawie nic wspólnego.

 

Porównanie ssri do narkotyków to moze lekkie przegięcie z drugiej strony one nie leczą przyczyn choroby tylko działają "doraźnie" i praktycznie tylko wtedy gdy je bierzesz jak naroktyki..

 

Narkotyki działają doraźnie - bierzesz->czekasz->działa. Antydepresanty bierze się tygodniami, miesiącami aż zaczną działać, a samo działanie nie ma nic wspólnego z działaniem narkotyków.

 

Jeżeli bierzesz duże dawki różnych leków to NFZ płaci pareset złotych a już napewno neuroleptyki takie jak abilify 400zł czy solian 125zł ktorych ceny po refundacji wynoszą 3,20zł

 

To są jakieś bardzo rzadkie przypadki. Za benzo zawsze płacisz sam, za antydepresanty NFZ dopłaca przeważnie 30-50%, co przy większości leków wynosi kilkanaście, kilkadziesiąt złotych. Najdroższe leki jak valdoxan czy lyrica nie są w ogóle refundowane, a neuroleptyki to nie wiem, bo mnie nie interesują za bardzo ;p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Odstawienie benzo bo długim przewkleklym braniu jest porównywalne z odstawieniem heroiny. Porównanie ssri do narkotyków to moze lekkie przegięcie z drugiej strony one nie leczą przyczyn choroby tylko działają "doraźnie" i praktycznie tylko wtedy gdy je bierzesz jak naroktyki.. Jeżeli bierzesz duże dawki różnych leków to NFZ płaci pareset złotych a już napewno neuroleptyki takie jak abilify 400zł czy solian 125zł ktorych ceny po refundacji wynoszą 3,20zł ..

 

Ej kolego!

 

Benzo są uzależniające - to wiadomo i nikt tego nie ukrywa. Aczkolwiek to absolutnie nie ten poziom uzależnienia. Papierosy też się porównuje do odstawiania heroiny. Baaa... nawet czasem ktoś powie, że piję kawę i to taki nałóg jak narkotyk. Tak, że w mowie potocznej owszem porównuje się. Jednak to jest co innego. Choć na pewno trzeba bardzo uważać. Poza tym spójrz na osoby które uzależniły się od benzo i od heroiny. Widać od razu diametralną różnicę. Ci od heroiny to tak jakby żywe trupy prawda? A spójrz na tych co wyszli z jednego i drugiego nałogu (tak - lekomania to też nałóg). Ci po heroinie już w jakiś sposób zostają wyniszczeni.

 

Czy widziałeś może kobiety oddające się za dawkę benzo? Albo ludzi wstrzykujących sobie jedną igłą "domowej roboty" benzo? To jednak coś innego.

 

Choć czasami warto użyć takiego porównania do opiatów - jednych z najbardziej uzależniających substancji by komuś pokazać do czego może prowadzić bezmyślne zażywanie leków. Co nie znaczy, że złe.

 

 

Co do maskowania skutków. W większości tak jest w benzo. Aczkolwiek czasem jest to potrzebne by wyjść z czegoś z czego bez nich byśmy nie wyszli. A potem można zaprzestać.

 

Spójrz na wiele leków np. obniżających temperaturę. Też działają tylko objawowo. A organizm sam sobie radzi z chorobą. I dobrze. Poradzi sobie. A my przeżyjemy - bo nie wystąpi astronomicznie wysoka temperatura. Będziemy się też lepiej czuli.

 

 

Co do cen. Spójrz realnie. Ile osób bierze tak drogie leki? Jakiś promil? Większość ma kilka, kilkanaście, nieczęsto więcej dopłaty.

 

[Dodane po edycji:]

 

Tak co do cen - to są znacznie droższe leki od antydepresantów i mimo to podawane. I chyba nawet jak czujesz, że ze swojego ubezpieczenia skoro dokładasz do kogoś leczenia to nie chciałbyś chyba by takiego nie było prawda?

 

Bajer polega między innymi na tym, że większość czasu jesteśmy zdrowi a płacimy składki. A jak ktoś z nas zachoruje to z części tych składek pokrywane jest nasze leczenie. Gdy natomiast by się zdażyło, że zachorujemy na bardzo droga w leczeniu chorobę, nawet bardzo rzadko występującą to możemy czuć się spokojniej - bo z części naszych składek i składek innych osób będziemy leczeni, a nie wyrzuceni na bruk (no tak to przynajmniej wygląda w idealnym świecie). Ale i musimy wziąć pod uwagę, że i my wtedy płacimy za ewentualną opcję drogiego leczenia sąsiadów, znajomych, nieznajomych. Tak to jest sprytnie zorganizowane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

 

Nazywam się Dawid Biel i niedawno otworzyłem witrynę http://www.opsychiatrii.pl . Jako sam Dawid jestem znany w internecie pod nickiem DawidWarsaw, który to nick powstał na potrzeby serwisu YouTube, aby internauci z całego świata mogli po nicku wiedzieć najważniejsze informacje o mnie, czyli moje imię i skąd jestem :) .

 

Tak się złożyło, że, choć oczywiście o to nie prosiłem, to w życiu napotkały mnie problemy. Od urodzenia miałem styczność z psychiatrią, bowiem moja biologiczna matka była na psychotropach już od 7 lat przed ciążą, miała diagnozę schizofrenia. Od dziecka miałem styczność z matką i jej znajomymi również ze środowiska osób z diagnozami psychiatrycznymi, a także chodziłem z matką na wizyty do psychiatry. Wtedy jeszcze nie wiedziałem wiele o psychiatrii i psychotropach... Nie wiedziałem, że rytmiczne bujanie się, częste spanie, przymulenie, otumanienie i charakterystyczne miny na twarzy, które występują u mojej matki, są typowym skutkiem działania psychotropów, które garściami mojej matce dawano, m. in. chlorpromazyny (Fenactil). Ja, podobnie jak większość osób, sądziliśmy, że właśnie problemem mojej matki jest to, co, jak się okazuje - jest skutkiem zniszczenia układu nerwowego przez psychotropy :( ... Jak się potem okazało, gdy uzyskałem dostęp do dokumentacji medycznej mojej matki: trafiła ona do psychiatry podstępem oszukana, że to "badania okresowe", po tym, jak miała ona nietypowe stany emocjonalne na skutek dramatycznego zdradzania jej przez męża...

 

Kiedy miałem około 17 lat, psychiatria sięgnęła po mnie. Zastosowano psychiatrię przeciw mnie w związku z konfliktami, jakie występowały w rodzinie zastępczej, którą stanowiła matka mojej mamy... Bito mnie, a jednocześnie straszono "dzwonieniem po karetkę" i "odwiezieniem do Tworek". Łamano też prawo podając mi bez mojej wiedzy i zgody, haloperidol w kroplach do jedzenia... W końcu pewnego razu, z pomocą psychiatry, udało się mnie uwięzić w psychiatryku, gdy miałem około 18 lat. Tak zaczęło się moje poznawanie tego jak wygląda psychiatria od środka szpitali psychiatrycznych. Niebawem zgłosiłem się drugi raz na weryfikację diagnozy psychiatrycznej, ale dopiero będąc już na oddziale jako pacjent, uzyskałem informację od psychiatry, że nie ma możliwości weryfikacji diagnozy, bo nie istnienie żadnej obiektywny test na potwierdzenie lub wykluczenie danej diagnozy psychiatrycznej... Traktowali ten mój pobyt jako kontynuację "leczenia", mimo, że zaznaczałem przy przyjęciu, że zgłaszam się w celu weryfikacji diagnozy.

Potem bywałem jeszcze wiele razy w psychiatrykach, ale zawsze zgłaszałem się sam, bowiem wyprowadziłem się od ludzi, z którymi był konflikt (od ludzi, którzy mówili m. in. "Odczepię się od Ciebie kiedy Cię zgnoję i w Tworkach zamknę") i nie miały już miejsca kłótnie ani inne stresujące wydarzenia psychospołeczne. Zgłaszałem się sam do psychiatryków z różnych powodów - m. in. z powodu dobrych wspomnień z tego, jak poznałem tak fajną dziewczynę, a także miałem nadzieję, że może psychiatria jest w stanie mi pomóc w pracy nad moim dostosowaniem społecznym. Jednak zawiodłem się.

 

Mam tak ogromne doświadczenia z psychiatrią i podsumował bym ją krótko w ten sposób: Tragedia niezrozumienia lub świadome oszustwo polegające na wpychaniu psychotropów i robieniu z ludzi lekomanów.

Zatem od bardzo wielu lat czułem potrzebę opowiedzenia o tym społeczeństwu, bo bulwersowało mnie, że psychiatria często łamie młodym ludziom życia, wprowadzając w błąd o konieczności zażywania do końca życia toksycznych psychotropów, podczas gdy w społeczeństwie funkcjonuje mit, że w psychiatrykach siedzą ludzie obłąkani. Prawda jest taka, że w psychiatrykach siedzą normalni ludzie z problemami życiowymi, a chodzą przymuleni z powodu psychotropów...

Zatem, w ramach realizacji mojego planu opowiedzenia społeczeństwu o tym, co zastałem w psychiatrii, niedawno otworzyłem witrynę http://www.opsychiatrii.pl , na której można też znaleźć artykuły o problemach emocjonalnych i porady, a także można dołączyć do społeczności wzajemnego zrozumienia, wymiany doświadczeń i rad.

 

Forum na mojej stronie nie jest podzielone pod względem nazw "zaburzeń" - diagnoz, które psychiatrzy stawiają, ponieważ uważam, że problemy emocjonalne i życiowe, to proces dynamiczny i złożony i nie ma co szufladkować się w stałej etykietce, skoro problemy życiowe powodują w tej samej osobie różne niefajne reakcje emocjonalne takie jak smutek, dziwactwa, . Jak wiadomo nadanie stałej etykietki - diagnozy psychiatrycznej, może powodować przyjęcie przez osobę takiej ROLI SPOŁECZNEJ, jaka jest typowa dla danej diagnozy psychiatrycznej. A przecież sami wiemy, że nasz stan emocjonalny jest różny i często wkracza na różne "diagnozy psychiatryczne".

Poza tym, powtarzają wciąż diagnozę psychiatryczną, koncentrujemy się na niej, zamiast na mówieniu o PRZYCZYNIE swojego stanu emocjonalnego. Niektórzy mogą w ten sposób zostać wprowadzeni w błąd, że są "chorzy", podczas gdy najczęstsze diagnozy psychiatryczne takie jak depresja, schizofrenia itp. są tylko umowne i określają dany nieprzyjemny stan emocjonalny oraz niedostosowanie charakteru, nie zaś nieprawidłowość działania mózgu, bowiem nie udowodniono nigdy, że przyczyna tkwi w nieprawidłowym działaniu mózgu.

 

Staram się uczciwie podejść do oceny psychiatrii, jestem otwarty na kulturalną dyskusję.

 

Na moją stronę zapraszam ludzi, którzy chcą zasięgnąć informacji o psychiatrii i diagnozach psychiatrycznych (podawane przeze mnie informacje bazują na poważnych źródłach, które podaję), a także zapraszam osoby, które mają ambicję "na trzeźwo" (bez chemicznych wspomagaczy) walczyć ze swoimi problemami emocjonalnymi, charakterologicznymi i życiowo-losowymi.

 

A jestem tu teraz na nerwica.com, ponieważ dowiedziałem się, że ktoś umieścił tu łącze do jednego z moich artykułów na mojej stronie i mój artykuł jest tu komentowany, zatem chciałem też zabrać głos.

 

Pozdrawiam i zapraszam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opsychiatrii.pl, hmmm a co z tymi którym psychiatrzy uratowali życie? Co z tymi którzy tylko dzięki lekom mogą normalnie żyć?

 

Ps. co do podpisu...jakie można mieć ambicje i bez leków obchodzić się przy: CHAD, Schizofrenii, Psychozie, przy odwyku alkoholowym czy narkotykowym........to wystarczą ambicje??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj Dawid :)

 

Ja też jestem na tym forum od niedawna :)

 

informacje o których mówisz są poruszane na tym wątku, dobrze że tu jesteś i chcesz pomagać, może to Cię zainteresuje - http://www.nerwica.com/viewtopic.php?f=19&t=25506

 

o troche o samym eksperymencie Rosenhana - http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana

 

Ludzie boją się stygmatu choroby psychicznej i na pewno jakaś część zdrowych z epizodycznym załamaniem jest żle diagnozowana i leczona... to smutne.

 

Na pewno twoje działania uśwaidomią ludziom powagę takiego traktowania i może coś się zmieni na lepsze czego Ci życzę.

 

pozdrawiam

Ania

 

Ps: Dawid z tego co zrozumiałam opisuje wpływ leków psychotropowych na normalnych ludzi :), owszem zastosował pewne uogólnienie i rozciągnął na wszystkich pacjentów, jednak myślę, że on wie że część ludzi na pewnym etapie swojej choroby potrzebuje leków i to wtedy jest mniejsze zło :)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam.

 

Forum na mojej stronie nie jest podzielone pod względem nazw "zaburzeń" - diagnoz, które psychiatrzy stawiają, ponieważ uważam, że problemy emocjonalne i życiowe, to proces dynamiczny i złożony i nie ma co szufladkować się w stałej etykietce, skoro problemy życiowe powodują w tej samej osobie różne niefajne reakcje emocjonalne takie jak smutek, dziwactwa, . Jak wiadomo nadanie stałej etykietki - diagnozy psychiatrycznej, może powodować przyjęcie przez osobę takiej ROLI SPOŁECZNEJ, jaka jest typowa dla danej diagnozy psychiatrycznej. A przecież sami wiemy, że nasz stan emocjonalny jest różny i często wkracza na różne "diagnozy psychiatryczne".

Poza tym, powtarzają wciąż diagnozę psychiatryczną, koncentrujemy się na niej, zamiast na mówieniu o PRZYCZYNIE swojego stanu emocjonalnego. Niektórzy mogą w ten sposób zostać wprowadzeni w błąd, że są "chorzy", podczas gdy najczęstsze diagnozy psychiatryczne takie jak depresja, schizofrenia itp. są tylko umowne i określają dany nieprzyjemny stan emocjonalny oraz niedostosowanie charakteru, nie zaś nieprawidłowość działania mózgu, bowiem nie udowodniono nigdy, że przyczyna tkwi w nieprawidłowym działaniu mózgu.

 

Staram się uczciwie podejść do oceny psychiatrii, jestem otwarty na kulturalną dyskusję.

 

Na moją stronę zapraszam ludzi, którzy chcą zasięgnąć informacji o psychiatrii i diagnozach psychiatrycznych (podawane przeze mnie informacje bazują na poważnych źródłach, które podaję), a także zapraszam osoby, które mają ambicję "na trzeźwo" (bez chemicznych wspomagaczy) walczyć ze swoimi problemami emocjonalnymi, charakterologicznymi i życiowo-losowymi.

 

A jestem tu teraz na nerwica.com, ponieważ dowiedziałem się, że ktoś umieścił tu łącze do jednego z moich artykułów na mojej stronie i mój artykuł jest tu komentowany, zatem chciałem też zabrać głos.

 

Pozdrawiam i zapraszam.

 

Powiem tak -prawisz dosyć rzeczowo , z szufladkowaniem też chyba bym się zgodził ( bardzo trudno jednoznacznie ocenić osobowość - jest to do końca w/g mnie również niemożliwe ).

Co do leków jednak bym za daleko się nie zapędzał , miałem takie jazdy , że bez nich by mnie już chyba nie było :!:

Sam zauważam zajebiste ujemne działanie długiego przyjmowania , głównie lorazepamu - który obecnie na "siłę" staram się odstawić do 0 ! Zauważam , że realnieje , bardzo powoli ale jednak , bez tego gów.. :evil:

Ponadto również zgodzę się , że jeżeli człowiek sam nie zechce "NIE RUSZY Z MIEJSCA" !

 

Mimo wszystko pozdrawiam , chociażby udało Ci się pomóc choć 1 osobie :tel2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja jak zawsze spojrze na to co napisales z innej strony, otoz. byles w psychiatrykach 12 razy i mimo to uwazasz ze wszystko z Toba ok, zglaszales sie na wizyty do psychiatrykow bo poznales fajna dziewczyne? :shock: Do szpitali psychiatrycznych nie przujmuja od tak sobie, ze wchodzisz i mowisz spotkalam fajna dziewczyne chce tu wrocic, trzeba miec skierowanie , albo atatk gdzie mozesz zaszkodzic sobie /innym takze jak dla mnie to piszesz pierdoly. Po tym co piszesz mozna wnioskowac ze jednak nie jest z Toba ok. Nastepne zdanie : podawali mi krople w tabletkach? :roll: Po prostu zaliczam Twoj post do nastepnych w cyklu, psychiatrzy sa ble i zycie jest ble a ja jestem super hiper i cudowny. Poza tym piszesz na swojej stronie...o problemie natury etycznej czy zamieszczac materialy ze szpitala psychiatrycznego. po prostu wg mnie szukasz poklasku (?jakiego bycie trollem internetowym pod przykrywka pokazywania co sie dzieje w psychiatrykach) -jakkolwiek to Twoja decyzja, chcesz sie obnazac w necie masz prawo. Pozdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do końca pierdół nie pisze , lecz takie podejście też jest możliwym , że sam potrzebuje odreagowania . Ja jednak myślę nadal , że trochę prawdy napisał , co oceniłem w/g mnie- w moim poprzednim poście . Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Opsychiatrii.pl, hmmm a co z tymi którym psychiatrzy uratowali życie? Co z tymi którzy tylko dzięki lekom mogą normalnie żyć?

 

Ps. co do podpisu...jakie można mieć ambicje i bez leków obchodzić się przy: CHAD, Schizofrenii, Psychozie, przy odwyku alkoholowym czy narkotykowym........to wystarczą ambicje??

 

 

Jeśli uważasz, że przy np. schizofrenii, psychozie, CHAD (pozwól, że na tym się skoncentruję, bowiem nie byłem nigdy uzależniony, a staram się nie mądrzyć się w sprawach, których dobrze nie znam), to jest to typowym przykładem jak ludzie żyją mitem, że przy czymś takim, co jest diagnozowane jako np. "schizofrenia" psychotropy są konieczne.

 

Loren Mosher - poważny profesor, długoletni prezes National Institute of Mental Health’s (Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego) w USA, wykonał eksperyment/projekt "Soteria", który pokazał, że w azylu od cisnących problemów można uzyskać lepsze rezultaty poprawy emocjonalnej, niż przy standardowym "leczeniu" psychotropami w psychiatryku. Możesz o tym poczytać (jest dostępne wideo z tłumaczeniem) na mojej stronie tutaj: http://opsychiatrii.pl/artykuly-w-j-polskim/#soteria , a także tutaj mój artykuł porównujący różne oddziały psychiatryczne, na których byłem, z Soteriami: http://opsychiatrii.pl/standardowe-oddzialy-a-7f-i-soteria/

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 razy w psychiatryku i wszystko ok....jakoś nie ufam... agusiaww, ładnie to wytłumaczyła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja jak zawsze spojrze na to co napisales z innej strony, otoz. byles w psychiatrykach 12 razy i mimo to uwazasz ze wszystko z Toba ok, zglaszales sie na wizyty do psychiatrykow bo poznales fajna dziewczyne? :shock: Do szpitali psychiatrycznych nie przujmuja od tak sobie, ze wchodzisz i mowisz spotkalam fajna dziewczyne chce tu wrocic, trzeba miec skierowanie , albo atatk gdzie mozesz zaszkodzic sobie /innym takze jak dla mnie to piszesz pierdoly. Po tym co piszesz mozna wnioskowac ze jednak nie jest z Toba ok.

 

 

To, co napisałaś jest KOLEJNYM PRZYKŁADEM POCHOPNEJ OCENY, JAKIEJ DOKONUJE SPOŁECZEŃSTWO! To, że ktoś był 12 razy w psychiatrykach ma według Ciebie znaczyć, że na pewno z osobą jest coś nie tak?

 

A czy z Tobą jest wszystko w porządku skoro jesteś tu na tej stronie?

 

My, bywalcy tego forum mamy różne problemy życiowe. W ogóle wszyscy ludzie zmagają się z problemami.

 

Nie mieści Ci się w głowie, że ten kto był 12 razy w psychiatrykach jednak nie jest "obłąkany"?

Wyobraź sobie, że dla mnie psychiatryki to były tak, jak wczasy od problemów życia. Nie szedłem tam się nawalić psychotropami, tylko szedłem po wsparcie emocjonalne od ludzi, którzy będą mogli mnie zrozumieć, bo są w podobnej sytuacji...

 

Po Twoim wpisie mam wrażenie, jakbyś na mnie najeżdżała, m. in. też wyzywając od trolli...

 

[Dodane po edycji:]

 

12 razy w psychiatryku i wszystko ok....jakoś nie ufam... agusiaww, ładnie to wytłumaczyła.

 

Jeśli kogoś w ten sposób oceniasz, to NIE MIEJ PRETENSJI, jeśli ludzie o Tobie powiedzą "Wariatka! he he he" ponieważ sama też jesteś w roli pacjentki psychiatrycznej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na tym forum sa różni ludzie, fajni i mniej fajni. Tolerancyjni i mniej tolerancyjni (to przeważa niestety), są ludzie otwarci, ale są i tacy co widzą tylko czubek własnego nosa i dalej nie chcą lub nie potrafią widzieć... Są tu ludzie po przejściach i w trakcie, na pewno większośc jest wrażliwa :)

 

Tak jak w życiu :)

 

nie bierz sobie do serca pewnych uszczypliwości, niektórzy po prostu nie rozumieją pewnych spraw, jednak wypowiadają się z pełna stanowczością na tematy, które widzą tylko i wyłącznie ze swojej perspektywy, bez większego dystansu i spojrzenia całościowego.

 

Jest tu także cześć osób, które po prostu nie radzą sobie z problemami, z emocjami i samym sobą, szkoda że dośc często wypowiadają się tylko po to aby komuś dokopać, zamiast pomóc lub zamilknąć...

 

W przedszkolu uczono moje dziecko, że "nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe", jak widać nie wszyscy tutaj to rozumieją, tworząc takie mini piekiełko...

 

pozdrawiam wszystkich z otwartymi umysłami

Ania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ori2711, przyszłaś tu i nagle wszystkich oceniasz i szufladkujesz? Wiesz co dobre, a co złe, masz lekarstwo na wszystko, a każdy kto śmie zwrócić Ci uwagę, to Cię szkaluje?

Wiem, że piszesz o mnie. Więc proszę, bądź tak miła i nie rób ze mnie gestapowca, a z siebie świętej Teresy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opsychiatrii.pl, może inaczej. Nie uważam żeby wpychanie psychotropów przy kazdym zaburzeniu jak nerwica czy depresja było potrzebne tak uważam, że przy schizofrenii z objawami wytwórczymi gdzie chory może zrobić krzywdę sobie lub innym, przy CHAD gdzie wahania nastroju mogą tak dobić, że jedynym wyjściem jest samobójstwo leki są niezbędne.

Skoro psychiatria jest bee to i pewnie psychologia i terapia są blee....więc jakie metody leczenia polecasz....ziołolecznictwo? 8)

Nie wiem dlaczego..ale mam wrażenie...czy tobie ktoś przypadkiem nie zdiagnozował schizofrenii?

 

[Dodane po edycji:]

 

Ori2711, fakt jesteś tu kilku dni a już wiesz wszystko o wszystkich, niektórzy nie rozumieją pewnych spraw a inni mogą mieć na ten temat inne zdanie - co ciężko jest ci zaakceptować jak widzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś Wam powiem, posłuchajcie mnie uważnie:

 

Kiedy jeszcze nigdy nie byłem osobiście w psychiatryku w roli pacjenta (czyli w wieku 17 i wcześniej), to też miałem takie wyobrażenie o "wariatach", jak ogólnie w społeczeństwie.

 

Nawet jak byłem drugi raz w psychiatryku, to nadal miałem wielki dystans do innych pacjentów. Myślałem, że oni są prawdziwymi "wariatami"... A jak usłyszałem, że ktoś był ponad 10 razy, to już też miałem niewiadomo jakie wyobrażenia - przez samą tą liczbę...

 

Także rozumiem, że... to właściwie normalne, że jestem oceniany przez ten pryzmat.

 

Jednak to doświadczenie przyniosło wiedzę... I dlatego chcę się tą wiedzą dzielić, żeby przeciwdziałać mitowi...

 

Z biegiem czasu nazbierało się tych pobytów i licznik wybił liczbę "12". Obecnie też odwiedzam różne osoby w psychiatrykach, a także mam kontakt ze znajomymi, którzy mają diagnozy psychiatryczne.

 

Spójrzcie na to inaczej: Byłem tyle razy, ale to dało mi doświadczenie, dzięki któremu poznałem psychiatrię wszechstronnie... I na tym się nie ograniczam. M. in. niedługo na mojej stronie wywiad z prof. Jackiem Wciórką i warszawskiego IPiN.

Jestem szczery i otwarty. Przyznaję, że również mam problemy - tak, jak i Wy macie. Problemy w dostosowaniu, charakterze itd...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opsychiatrii.pl, nie masz pojęcia jakie i z czym mam problemy i ponawiam pytania:

1, Skoro psychiatria jest bee to i pewnie psychologia i terapia są blee....więc jakie metody leczenia polecasz....ziołolecznictwo?

2, Jaką diagnozę ci postawiono po tych 12 pobytach w szpitalu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chory może zrobić krzywdę sobie lub innym, przy CHAD gdzie wahania nastroju mogą tak dobić, że jedynym wyjściem jest samobójstwo leki są niezbędne.

Skoro psychiatria jest bee to i pewnie psychologia i terapia są blee....więc jakie metody leczenia polecasz....ziołolecznictwo? 8)

Nie wiem dlaczego..ale mam wrażenie...czy tobie ktoś przypadkiem nie zdiagnozował schizofrenii?

 

Eh... Używasz pojęcia "chory", podczas gdy DSM-IV i ICD-10 wycofało pojęcie "choroba psychiczna". Oficjalna klasyfikacja jest taka, że coś, co jest diagnozowane jako "schizofrenia" jest również zaburzeniem, nie chorobą.

 

 

Poza tym nie lubię takiego denerwującego patrzenia z góry na mnie i docinania "schizofrenia". Wiesz co? Spójrz na swoje życie i zadaj sobie pytanie co Ty osiągnęłaś w życiu. Możesz się podbudować wyobrażając sobie, że stoisz wyżej niż ja, jesteś "lepsza", bo psychiatra Ci wpisał w diagnozę psychiatryczną coś innego niż "schizofrenia"...

 

[Dodane po edycji:]

 

Pytanie do administratora:

 

Dlaczego ten temat został przeniesiony do "Pozostałe zaburzenia"?? Przecież ewidentnie właściwym miejscem na ten temat jest dział "Witam (Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami". Co to ma być - cenzura, czy co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opsychiatrii.pl, człowieku, przyszedłeś tu robić mi psychoanalizę? Nie interesuje mnie twoja choroba, twoje leczeni i tym podobne sprawy. Wbijasz się tutaj, wykładasz jakieś zadziwiające teorie, przy tym jak widać jesteś poważnie zaburzony..... masz schizofrenię ? Tak więc nie pierdziel że w szpitalu 12 razy wylądowałeś ot tak sobie, nie bierzesz leków więc twoje postrzeganie świata jest ostro nieprawdziwe, nieleczona schizofrenia to nie jest "normalny stan" egzystencjalny....

 

Nigdzie nie uważam się za lepszą od ciebie.

Zadałam ci dwa proste pytania, nie atakuję a TY wszystkie opinie inne niż twoja przyjmujesz jako atak na siebie......jak jesteś taki wrażliwy, to zastanów się nad pisanie na forum publicznym.....bo będą ci tu towarzyszyć nie tylko pochwały ale i krytyka.

 

To też nie atak: nie dziwi mnie, ze uważasz, ze wszystko z tobą ok, to jest jeden z głównych objawów schizofrenii. Tyle mam do powiedzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Opsychiatrii.pl Nie interesuje mnie twoja choroba, twoje leczeni i tym podobne sprawy.

 

:D))))))))))))))))))))))))

 

 

Dawid, szkoda, że widzisz tylko te posty, które Cię denerwują.

Bądź ponad to :) myśl pozytywnie i nie ważne co masz zdiagnozowane, najważniejsze że walczysz o siebie i o innych. Poczekaj niech odezwą się w tym wątku inne otwarte i nieuprzedzone umysły, wtedy jakakolwiek rozmowa bez osobistych wycieczek ma sens. W chwili obecnej daleko odeszliśmy od tematu, czyli podejścia i diagnozowania w psychiatrii. Zachęcam aby jednak mimo wszystko wrócic do głównego tematu bez offtopów, co na pewno podwyższy wartośc merytoryczną tego wątku i pomoże wielu ludziom :)

 

pozdrawiam osoby mądre i chcące efektywnie pomagać

Ania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ori2711, nie bardzo wiem o co chodzi........musi mnie interesować wszystko?? Każda choroba każdej osoby....... akurat przypadek tej osoby mało mnie interesuje, za to ciekawe jej podejście do leczenia, aż takie to zabawne?

 

NIE ODCHODZĄC OD TEMATU:

 

Jeśli nie leki to jak "leczyć"takie zaburzenia jak CHAD i schizofrenia.....

pytam od kilku postów i jakoś nie mogę dostać odpowiedzi??

Terapia? Szamani? Voo doo? Zioła? Nic - samo przejdize? Kościół? CO?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×